Jestem po kilkudniowej przerwie na dogo i bardzo się cieszę, że sunia już u Figuni :)
Oczywiście serce się kraje, jak się czyta o jej reakcjach, zachowaniu. Myślę, że bidulka odreagowuje wszystko, co przeżyła, a może sama jeszcze nie wierzy, że teraz będzie już tylko dobrze..
Oby wizyta u weta wyjaśniła wszelkie wątpliwości co do zdrowia malutkiej.
Uściski dla Ciebie Figuniu, i głaski dla jamnisi :)