Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    30323
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    210

Everything posted by agat21

  1. Na razie to państwo muszą na spokojnie sobie wszystko przemyśleć. A ja spokojnie czekam na to, co powiedzą, co zdecydują. Wtedy będę się martwić co dalej :)
  2. Tak, dzięki, rozumiem, po prostu tak jakoś mi się przykro zrobiło, że ludzie jechali 250 km, zeby psa tylko poznać, Aga z mężem spędzili z nimi pół dnia, Aga ledwo zdążyła po dzieci do przedszkola, a tu od razu tylko to się widzi, co nie było prawidłowe. Jeśli państwo zdecydują się na Szantę, a ja po spotkaniu z nimi też uznam, że to jest dobra rodzina dla niej, to pewnie sami będą chcieli pójść do jakiejś szkoły z piesą, żeby lepiej się dogadywać. Chyba nawet Aga mi wspominała, że była o tym mowa dzisiaj.
  3. Garść wieści od pani :) "teraz to torpeda, to jeszcze bylo nic, jak ja stoje na górze to przeskakuje po dwa stopnie, cwaniakuje tak ze masakra, po mokrym nie bedzie chodził - ide z nim rano na pole , ja zasuwam po mikrej trawie, nogi do olana ublocone mokre, a on ucieka i idzie elegancko sobie chodniczkiem.. rano szybki skok na lóżeczko do panci, żeby troche dupke pogrzac na mieciutkim. Do samochodu wsiada nieproszony :D Zna jedna sztuczke: ja mówię bang , a on sie przewraca na plecy. Ale uwaga poniewaz to leniuszek, to robi ja tylko raz a potem mozna się skichac i nie powtorzy :D - co sie bedzie przewracał na zawołanie.. jak chce smaczka to zrobi :) ale jeden smaczek mu wystarczy, po co sie przemeczac :) jeszcze by mu kazali za kazdym razem sztuczki pokazywac.. !" Aparat, co? :D : D
  4. Byłam w pracy, nie miałam czasu rozmawiać z Agą, dostałam zdjęcia i wstawiłam je, to był ułamek prawie całego dnia, bo państwo przyjechali o 10.00 rano. Nie spodziewałam się, że tak od razu skrytykujecie sytuację. Ale po kolei. Państwo przyjechali i pan pojechał do Warszawy załatwiac swoje sprawy, a pani została. Jest bardzo spokojną osobą, Szanta nie bała się jej, nawet podchodziła i zaczepiała noskiem do głaskania. Potem poszły z Agą i resztą psów na spacer. Aga specjalnie wybrała drogę przy ulicy, żeby zobaczyć jak Szanta będzie reagować na samochody i inne psy. Wszystko było w porządku. Nie była jakoś specjalnie zalękniona. Aga sporo z panią rozmawiała, pani wspominała sunię, którą Szanta jej przypomina. Bardzo przeżyła jej chorobę. Po spacerze przyjechał pan i on z kolei jest bardzo towarzyską i wylewną osobą. Pani go strofowała i prosiła, żeby spokojnie i bardzo delikatnie przywitał się z Szantą. I on buchnął na podłogę. Szanta na początku tylko trochę się przestraszyła, ale niedługo potem podeszła. Przez jakiś czas sami byli z Szantą, Aga prosiła, żeby Szanty nie głaskać po głowie, ale pan taki odruch miał co chwilę, więc Aga tylko z daleka obserwowała czy Szanta nie daje jakichś nerwowych sygnałów. Ale Szanta zachowywała się spokojnie, dała się nawet panu pomasować po grzbiecie i brzuszku. Potem doszedł TZ Agi i się przysiadł i Aga zrobiła zdjęcia. Państwo pojechali ok. 15.00. Rozmawiałam przed chwilą z Agą, bo niedawno wróciłam. Aga ocenia panstwa bardzo dobrze. Pani jest spokojna i zrównoważona, pan jest gaduła i dusza towarzystwa, ale bardzo pozytywny i ciepły. Prosiła ich o spokojne zastanowienie się i decyzję bez pośpiechu. Jak się zastanowią mają zadzwonić do mnie.
  5. Już napisałam do Agi, żeby nie robić tak psu. Ona to wie, upomina ludzi, ale nawyki robią swoje :/ Myślę, że Szanta jest bardzo mądrym psem. Nie tylko świętym.
  6. Piegusek vel Dropsik vel Cukierek, którego na początku tak mocno trzeba było zachęcać do wchodzenia po schodach teraz śmiga jak torpeda :D
  7. Też tak myślałam, ale na początku w hotelu rzucała się z zębami na psy, ludzi traktowała normalnie. Wygląda na to, że jak z psami się już dogada, to jest ok, ale nie szuka jakoś zbytnio ich towarzystwa. Zdecydowanie woli chodzić za TZ
  8. Sorry, że nie zajrzałam przez tyle czasu do Amika Orionka. Zwłaszcza, że tu dobre wieści o Twoim zdrowiu. :) Jutro sprawdzę jak wyglądam z opłacaniem deklaracji na niego.
  9. Słuchajcie, jestem w szoku. Nie dam już rady teraz wstawić zdjęć, padam na pysk, ale muszę choć Wam napisać! Do hotelu przyszedł teść Agi, razem z TZ pracowali w garażu, był hałas, pracowała szlifierka, a Szanta bez problemu tam była blisko nich. Nie bała się. Do dzieci sama podeszła i zaczepiała je przyjaźnie. Na wieczorny spacer poszła z całą gromadą, synek Agi prowadził ją na smyczy bez żadnego problemu! Do Agi też już podchodzi, daje się głaskać. Kurde to jest normalny pies, żaden straszny lękliwiec. Boi się jedynie gwałtownych gestów ludzkich, podniesienia czegoś z ziemi, pilnie patrzy, czy to nie będzie wymierzone przeciwko niej.. Niestety te obserwacje świadczą jednak o tym, że była bita. O tym wspominał na samym początku adopcji też poprzedni pan Szanty, że widzi takie symptomy w jej zachowaniu. Może przypominał jej kogoś, kto ją uderzył lub bił i dlatego bała się go czasami. Posikiwała ze strachu jak ją zapinał na smycz na spacer.. W każdym razie sunia zachowuje się już tak normalnie i przyjaźnie, że serce rośnie :D
  10. Pani z Poznania nie mieszka w domu z ogrodem, tylko w kamienicy. Szanta potrzebuje ewidentnie spokojnej wspierającej osoby. Ze mną siedziała na tylnym siedzeniu samochodu przez 4 godziny i już się mnie nie bała.
  11. Prześliczny jest, no po prostu prześliczny! Dobrze, że mój Figaro nie czyta dogomanii, byłby zazdrosny :DD
×
×
  • Create New...