-
Posts
30307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Wyciąganie psów z radys nie zwalniało żadnych miejsc. Tam można było przyjąć tyle psów ile tylko bandyci właściciele chcieli. Schronisko mogło się rozrastać bez żadnych ograniczeń. Każdy wyciągnięty pies był po prostu psem uratowanym i nie miało to znaczenia dla kolejnych przyjmowanych psów. Ja też bardzo nisko kłaniam się wolontariuszkom. Dla mnie są bohaterkami. Dzięki nim uratowane zostały choćby: Zefirek, Blusia, Toska, Szanta, Trevor, Trek, Piegusek, Grey.. - a to tylko "moje" psiaki. Ile było innych? Ile wyciągnęła nasza kiyoshi? A ile Sara? Ile mdk8? Więc nawet tu na dogo bardzo wiele psów właśnie dzięki nim znalazło nowe życie. Szacun dziewczyny, wielki szacun! Teraz oczywiście trzymam kciuki, żeby interwencja przyniosła jak najlepsze rezultaty dla zwierząt, które tam zostały. Oby i one miały szansę na lepsze życie.
-
Ależ dzień! Oby udało się i w radysach i w wojtyszkach.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
agat21 replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Toż ekscesy dopiero! Jak po dobrym party :D -
Na pewno powiem, że nie powinni oczekiwać, że pies będzie rozwiązywał ich problemy. Zresztą na spokojnie w poprzednich rozmowach też już mówiłam, że pies nie jest darmowym terapeutą, zwłaszcza w przypadku pewnych schorzeń u dzieci. Owszem, są takie psy, ale są specjalnie szkolone, a nie bierze się ich prawie prosto ze schronisk i oczekuje cudów.
-
Chcę spokojnie odebrać psa. Tylko Szanta się tu dla mnie liczy i dla jej dobra nie będę żadnych ostrych protestów teraz uskuteczniać. Zrzeczenie się adopcji będzie dla mnie satysfakcjonujące. Cieszę się też, że nie pozbyli się Szanty po cichu, tylko jednak zadzwonili do mnie. Chcą zapłacić za miesiąc utrzymania psa w hotelu. Wiem, że to niewiele, bo Szanta może siedzieć i pół roku albo i rok, ale poprzedni "właściciel" po prostu Szantę odwiózł z powrotem do hotelu i miał wszystko w doopie. Więc zawsze mogło być gorzej. Oczywiście żegnając się pewnie powiem parę słów o braku odpowiedzialności i krzywdzie wyrządzonej niewinnemu zwierzęciu, bo nie byłabym sobą, ale zdaję sobie sprawę, że na wychowywanie dorosłych ludzi szans nie ma :(