Słuchajcie, jestem w szoku. Nie dam już rady teraz wstawić zdjęć, padam na pysk, ale muszę choć Wam napisać! Do hotelu przyszedł teść Agi, razem z TZ pracowali w garażu, był hałas, pracowała szlifierka, a Szanta bez problemu tam była blisko nich. Nie bała się. Do dzieci sama podeszła i zaczepiała je przyjaźnie. Na wieczorny spacer poszła z całą gromadą, synek Agi prowadził ją na smyczy bez żadnego problemu! Do Agi też już podchodzi, daje się głaskać. Kurde to jest normalny pies, żaden straszny lękliwiec. Boi się jedynie gwałtownych gestów ludzkich, podniesienia czegoś z ziemi, pilnie patrzy, czy to nie będzie wymierzone przeciwko niej.. Niestety te obserwacje świadczą jednak o tym, że była bita. O tym wspominał na samym początku adopcji też poprzedni pan Szanty, że widzi takie symptomy w jej zachowaniu. Może przypominał jej kogoś, kto ją uderzył lub bił i dlatego bała się go czasami. Posikiwała ze strachu jak ją zapinał na smycz na spacer..
W każdym razie sunia zachowuje się już tak normalnie i przyjaźnie, że serce rośnie :D