-
Posts
30307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
I trochę fotek z ostatnich dni. Piękna kolumna (ale nie rządowa!) prowadzona przez Szantę vel Foksi na spacerze po łąkach :)) Po jakimś czasie nie ma mowy już o prowadzeniu kolumny, bo Szanta szaleje jak wariatka i biega tam i z powrotem :)) Pozostałe psy patrzą na nią z pewnym zdumieniem.. ;)) W upalne dni błoto jest super.
-
Garść wieści od Szanty. Wszystko jest SUPEROWO! Pies zachowuje się zupełnie normalnie, biega, szaleje z innymi psami, z dziećmi ma normalny kontakt, bez żadnych problemów. Oczywiście najbardziej uwielbia TZ Agi i za nim stara się wszędzie chodzić. Ostatnio śpi już w domu, jest cichutka, niczego nie zasikuje, nie niszczy. Najchętniej śpi pod drzwiami sypialni, bo tam jest "pańcio". Pies ideał po prostu. Nie wiem jak bardzo musiało być coś nie w porządku w relacjach w poprzednich rodzinach Szanty, że ona biedna tak źle reagowała na wszystko. Być może relacje międzyludzkie były super, nie chcę absolutnie niczego sugerować, ale relacje ludzi z Szantą musiały być bardzo nieudane. Państwo z Poznania chcą Szantę adoptować. Są zdecydowani przyjechać znowu na 2 tygodnie, spędzić z nią trochę czasu w sobotę, jeśli Szanta w miarę dobrze na nich zareaguje, to przenocować gdzieś w okolicy hotelu, w niedzielę wrócić do hotelu, spotkać się tam ze mną, podpisać umowę adopcyjną, i zabrać sunię do siebie. Rozmawiałam z panią znowu dość długo. Pani jest bardzo przejęta całą sytuacją. Bardzo chce stworzyć Szancie dobry dom. Trochę biję się z myślami, ale z drugiej strony im dłużej bidula jest w hotelu, tym bardziej przyzwyczaja się do Agi, a zwłaszcza jej TZta. A państwo z Poznania wykazują naprawdę dużo dobrej woli i zainteresowania. I pani bardzo chce mieć znowu psa w domu. Ona pracuje głównie w domu, więc Szanta nie byłaby sama.
-
No to zaglądam i dodaję :) Dom pro-zwierzęcy. Panie obie na wyścigi pokazywały mi zdjęcia poprzedniej suni, która w zeszłym roku odeszła na raka, i różnych kotów, które mieszkały i wciąż mieszkają z nimi. O sunię walczyły długo, leczyły ją, aż wet stwierdził, że nie należy już męczyć jej dłużej. Po sposobie opowiadania o zwierzętach od razu można wyczuć, czy były i są traktowane jak członkowie rodziny, czy jak maskotki. Tutaj zdecydowanie ta pierwsza opcja :) Uważnie słuchały o możliwych problemach w czasie aklimatyzacji psa w nowym środowisku. Ale pani Małgosia zdecydowanie nie robi wrażenia osoby, dla której na przykład nasikanie przez psa w domu czy zniszczenie czegoś może stanowić problem. Tęskni za spacerami z psem i spaniem z nim w łóżku. :)
-
Tak, dzięki, rozumiem, po prostu tak jakoś mi się przykro zrobiło, że ludzie jechali 250 km, zeby psa tylko poznać, Aga z mężem spędzili z nimi pół dnia, Aga ledwo zdążyła po dzieci do przedszkola, a tu od razu tylko to się widzi, co nie było prawidłowe. Jeśli państwo zdecydują się na Szantę, a ja po spotkaniu z nimi też uznam, że to jest dobra rodzina dla niej, to pewnie sami będą chcieli pójść do jakiejś szkoły z piesą, żeby lepiej się dogadywać. Chyba nawet Aga mi wspominała, że była o tym mowa dzisiaj.
-
Garść wieści od pani :) "teraz to torpeda, to jeszcze bylo nic, jak ja stoje na górze to przeskakuje po dwa stopnie, cwaniakuje tak ze masakra, po mokrym nie bedzie chodził - ide z nim rano na pole , ja zasuwam po mikrej trawie, nogi do olana ublocone mokre, a on ucieka i idzie elegancko sobie chodniczkiem.. rano szybki skok na lóżeczko do panci, żeby troche dupke pogrzac na mieciutkim. Do samochodu wsiada nieproszony :D Zna jedna sztuczke: ja mówię bang , a on sie przewraca na plecy. Ale uwaga poniewaz to leniuszek, to robi ja tylko raz a potem mozna się skichac i nie powtorzy :D - co sie bedzie przewracał na zawołanie.. jak chce smaczka to zrobi :) ale jeden smaczek mu wystarczy, po co sie przemeczac :) jeszcze by mu kazali za kazdym razem sztuczki pokazywac.. !" Aparat, co? :D : D
-
Byłam w pracy, nie miałam czasu rozmawiać z Agą, dostałam zdjęcia i wstawiłam je, to był ułamek prawie całego dnia, bo państwo przyjechali o 10.00 rano. Nie spodziewałam się, że tak od razu skrytykujecie sytuację. Ale po kolei. Państwo przyjechali i pan pojechał do Warszawy załatwiac swoje sprawy, a pani została. Jest bardzo spokojną osobą, Szanta nie bała się jej, nawet podchodziła i zaczepiała noskiem do głaskania. Potem poszły z Agą i resztą psów na spacer. Aga specjalnie wybrała drogę przy ulicy, żeby zobaczyć jak Szanta będzie reagować na samochody i inne psy. Wszystko było w porządku. Nie była jakoś specjalnie zalękniona. Aga sporo z panią rozmawiała, pani wspominała sunię, którą Szanta jej przypomina. Bardzo przeżyła jej chorobę. Po spacerze przyjechał pan i on z kolei jest bardzo towarzyską i wylewną osobą. Pani go strofowała i prosiła, żeby spokojnie i bardzo delikatnie przywitał się z Szantą. I on buchnął na podłogę. Szanta na początku tylko trochę się przestraszyła, ale niedługo potem podeszła. Przez jakiś czas sami byli z Szantą, Aga prosiła, żeby Szanty nie głaskać po głowie, ale pan taki odruch miał co chwilę, więc Aga tylko z daleka obserwowała czy Szanta nie daje jakichś nerwowych sygnałów. Ale Szanta zachowywała się spokojnie, dała się nawet panu pomasować po grzbiecie i brzuszku. Potem doszedł TZ Agi i się przysiadł i Aga zrobiła zdjęcia. Państwo pojechali ok. 15.00. Rozmawiałam przed chwilą z Agą, bo niedawno wróciłam. Aga ocenia panstwa bardzo dobrze. Pani jest spokojna i zrównoważona, pan jest gaduła i dusza towarzystwa, ale bardzo pozytywny i ciepły. Prosiła ich o spokojne zastanowienie się i decyzję bez pośpiechu. Jak się zastanowią mają zadzwonić do mnie.