Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    30307
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    209

Everything posted by agat21

  1. Boże jaki to dobry psiak. Do każdego od razu się pozytywnie nastawia, dla każdego przyjazny :) Anioł po prostu! Tak się cieszę, że fajną panią trafił wreszcie :)
  2. Dzisiaj troszkę lepiej, jak TZ Agi przechodził koło kojca, to wyszła do niego. Wypuścił ją do ogrodu. Chodziła już pewniej, nie pod parkanem i furtką, ale środkiem ogrodu.Psy odganiała od siebie, ale już nie tak gwałtownie. A przed chwilą prawdziwa rewelacja :) Po wieczornym spacerze Szanta podeszła do siedzącego na schodkach TZ i przytuliła się do niego i podstawiała łepek do głaskania :) Niestety nie miał ze sobą telefonu, żeby zrobić zdjęcie.. Bardzo mnie to ucieszyło. Troszeczkę chyba ten najgorszy stres jej schodzi. Moje suczątko biedne kochane.
  3. W miejscu, gdzie ją odbierałam było dużo ludzi i samochodów (duży parking przy stacji benzynowej i jakiś koszmarny tłok), Szanta była przerażona, kładła się na ziemi. Mnie w ogóle nie pozwoliła prowadzić się na smyczy, wyrywała się, pan ją poprowadził na smyczy do mojego samochodu, do którego wskoczyła natychmiast - pewnie chciała wracać do domu albo skryć się przed tym hałasem i tłokiem. Zamknęliśmy drzwi od samochodu i tyle. Pożegnania ze strony pana nie było żadnego. Ona oczywiście wyglądała na początku przez okno, rozglądała się.. Dopiero po kilkunastu minutach uspokoiła się trochę i dała mi się dotknąć.
  4. Załatwiła się w boksie. Do ogrodu dała się wyciągnąć dwa razy na chwilę i zaraz zwiała do budki. :( Wieczorem TZ Agi poszedł do Szanty, zapiął na smycz i poszli pospacerować chociaż wokół domu. Poszła z nim. Chociaż tyle.
  5. Dziękuję Wam za odwiedziny. Dzięki Kiyoshi za chęć pomocy :* Przed chwilą miałam telefon w sprawie Szanty - z Poznania. Państwo bezdzietni! W średnim wieku. Była u nich sunia podobna do Szanty, odeszła niedawno i pani dlatego zadzwoniła. Wszystko jej szczerze powiedziałam, wysłałam wczorajsze zdjęcia z podróży i prosiłam o spokojny namysł, bo teraz Szanta musi trafić do takiego domu, gdzie wreszcie poczuje się bezpiecznie i spokojnie. Nie robię sobie wielkiej nadziei, ale miło, że jeszcze ktoś zadzwonił.
  6. Szanta spała cichutko, nie było wycia czy szczekania, ale na razie w ogóle nie chce wychodzić z budki w boksie :( Nie chciała wyjść na siusiu. Do podchodzących psów do boksu szarżuje. Jak Aga przyszła do niej sama, też nie chciała wyjść z budy. :( Dostałam filmik. Szanta udaje, że jej nie ma :( Więc na razie Aga zostawiła ją w spokoju. W nocy z miseczki zjadła samo mokre, którym dosmaczone było suche. Płakać mi się chce. Ona była wrażliwym psem, nie zaprzyjaźniającym się ot tak - od pierwszego kontaktu, ale nie była aż tak wycofana.. ;((( Zamówiłam jej suchą karmę, trochę puszek i troszkę smaczków, żeby może nimi ją przywabiać do siebie?
  7. Nie mogę już dziś dać żadnych lajków, a tak bardzo podobają mi się zdjęcia Pikusi. Fajnych macie też sąsiadów :)
  8. Jednak się odezwała? To super :)) Poważna i rozsądna pani naprawdę uratowałaby tego psiaka od dalszej tułaczki.
  9. Dziękuję za dobre słowa Nadziejko. Oboje moich dzieci, czyli córa i syn czyli zięć, bardzo mi tu pomogli. Nie wyobrażam sobie tak długiej podróży z psem w pojedynkę.
  10. Szanta już u Agi. Bidulka zdenerwowana strasznie. Znowu nowe miejsce, nowi ludzie, nowe psy.. Trzymała się przy nas. Serce mi płakało, że trzeba było ją tam zostawić. Na inne psy zareagowała nie najlepiej, warczała na nie. Na dzieci Agi w ogóle nie zwróciła uwagi. Jak dojeżdżaliśmy do hotelu, była akurat burza. Szanta cała drżała. I w takim dygocie musiała jeszcze zmierzyć się z nową sytuacją. Przed chwilą dostałam pierwsze wieści od Agi. Szanta zjadła, ale bardzo broni swojej miski, nie pozwala żadnemu innemu psu podejść. Na razie została zamknięta w kojcu, bo ciągle była pod bramą jakby chciała wyjść za wszelką cenę. W kojcu bardzo odgryza się wszystkim psom, które próbują podejść do kojca. Ona musi być bardzo zestresowana. Nigdy się tak w przeszłości nie zachowywała. Mam nadzieję, że ochłonie, odpocznie w spokoju i jutro będzie lepiej. O jezu.. jak chyba w końcu na zawał padnę.
  11. O rzesz ty! Słyszałam, że ludzie których psy trafiły do radys nie mogli już ich odzyskać, że wpadały tam, jak kamień w wodę, pomimo starań.. To straszne. Nie wyobrażam sobie nawet jaka bezsilność i złość by mną targała w takiej sytuacji.
  12. Wierzę, że tak będzie. Szanta jest śliczna. Jedziemy 2 godziny, a już się.do mnie powoli przekonuje. Już łepkiem kładzie się w moją stronę i nie boi się patrzeć mi w oczy :) Jak na chwilę się zatrzymaliśmy oczywiście wyglądała przez szyby, rozglądała się za ludźmi. Tęskni za tymi, co się jej pozbyli :( Serce się kraje. Moja córa mówi, że nie pojmuje jak po pół roku można oddać psa.
×
×
  • Create New...