Jump to content
Dogomania

Alicja

Members
  • Posts

    51706
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alicja

  1. Ozzy swego czasu przeszedł gronkowcowe zapalenie skóry , odporność skopana , i za każdym razem kiedy jesienią czy wiosną spóźniłam sie z czymś na odporność , to mu wyskakiwało na buziaczku coś jakby opryszczka . Fungidermu też używaliśmy jak mu na łapinkach grzybek wyłaził
  2. bo cza ciepłe majty zakładać ;) no to tak jak ja , w 2014 w sierpniu padła mi sigma 70-300 , akurat nad morzem , wiec cykałam kitem , fotki takie sobie , miałam kupić nowy obiektyw dać staruszka nikona 60 do fachmana by poczyścił i sprawdził ile jeszcze da sie z niego wyciagnąć i dupa , nic nie zrobiłam ... a teraz ten remont , no i kombinacje co kupić jak sie jakiś grosz obstanie , aparat czy laptop , bo ten też już woła ,,zmień mnie póki chodzę ,, Kliknęłaś ,,śledź temat ? Piękności z Shadowsika :) Harley ważył przeszło 40 kg , ale nie był gruby , tłusty , był piękny , fakt , ze podejrzewamy , ze miał gdzieś w genach chyba bullmastifa , on nie miał rodowodu , był od meneli kupiony za 250 zł w stanie opłakanym , ale spędził z nami 4 cudowne lata
  3. Krysiu , ja też w nocy nasłuchuję czy Ozzy oddycha :( , słyszę jego oddech , słyszę tuptanie , rano szykując sie do pracy w łazience słyszę pod drzwiami jego stękanie , takie kiedy chciał koniecznie już natychmiast wyjść , albo dostać sie do mnie do łazienki ...to wszystko mnie rozwala od środka ....nie ma spacerów , nie ma wyjazdów do lasu , niedziele , soboty , spędzamy w domu tułając sie z kąta w kąt , rozpamiętując takie przeżycia odciskają ogromne piętno na naszej psychice :(
  4. wiem , że minęła , ze nic już nie wróci , ale pomimo , że na razie wspominam ze smutkiem , to cieszę się , ze to Moja Epoka , Moje Wspomnienia , tak cudowne , ciepłe tak , jesteśmy tu tylko na chwilę .... i czekam na te spotkania dziękuję Elżbieto
  5. dziś mija miesiąc ....
  6. szczerze współczuję :( czas może łagodzi ale w żaden sposób nie przynosi ulgi :( Ozzy po śmierci Rodziców był moim oczkiem w głowie , drżałam nad nim kiedy coś się działo nie tak ....tak , był ostatnim ogniwem tamtych wspaniałych chwil , On był ulubieńcem Rodziców Dzisiaj minał miesiąc .......
  7. ale jęzura to ma rewelacyjnego :)
  8. czasami tej siły mi brak :( Myślę , że czas takiego godzenia się ze śmiercią to ok 2 lat ... 11 listopada miną 2 lata od śmierci mojego Taty , dopiero teraz po prawie 2 latach potrafie spokojnie o tym rozmawiać
  9. to już rok :( ... a wydawało się , ze i białe miśki i Ozzy będą zawsze :( Ja nadal łapię się na tym , że szukam Ozzyego ...za 2 dni minie miesiąc :(
  10. i w takim momencie łzy mi płyną strumieniami :( Melcia jest sliczna i tak pięknie się wdzięczy do Ciebie , miziątko malutkie
  11. na zewnątrz powiedzmy dobrze , ale w środku , bardzo źle :( Nadal jeszcze spotykam ludzi którzy pytają o Ozzulka , nadal płyną łzy ... w piątek bylismy na cmentarzu u Ozzulka , w sobotę u Rodziców , bo w niedzielę Tato skończyłby 78 lat :( . W tak krótkim czasie straciłam 3 kochane osoby , straciłam pewność siebie , siłę do działania ...w niedzielę pojechałam na wystawę psów do Rybnika , spotkać się z Jolą , w tym samym czasie 11 lat temu straciłyśmy psiaki ,Jola Tośka , ja Harleya , teraz wiosną Jola pożegnała Gutka , w lipcu skończył by 11 lat , ja pożegnałam po 11 urodzinach Ozzulka ... psiaki się znały , znów popłynęły łzy :( Remont mieszkania trwa , a ja nie czuję tego powera którego miałam , by jak najszybciej go zrobić i sprowadzić się dla Ozzulka na dół ... to było dla niego , a jego już nie ma
  12. :( ....niedługo minie miesiąc , a ja nadal nie potrafię się ogarnąć :(
  13. Fajnie kunikowi , ze tak dużo miejsca do biegania ;) przynajmniej nie musi hamować na 4 kopytka jak sie rozpędzi ;)
  14. to wjedziesz po drodze po mnie
  15. cholerne dogo wywaliło mi subskrybcje ,nie miałam was dopiero u Mariolki Was sobie zlokalizowałam
  16. choroby są tak podstępne , że potrafią się zakamuflować ....wiemy coś o tym :( Dawaj tego pręgusa tutaj ;) a tak wogóle to musisz mu kupić akwarium z rybką , będzie miał w wodzie swoje zwierzątko ;) a nie wazon mu dałaś
  17. U mnie dogo miało czkawkę , pisało potrójnie to samo Zdrowiejcie szczuraski
  18. no właśnie ja z tych co ludźmi mało się przejmuję ,a zwierzaki moje to byli najwspanialsi towarzysze mojego życia ja zawsze byłam inna , to i ludzie dziwnie na mnie patrzą wiem , że czasu nie cofnę , a szkoda , tak bardzo bym chciała ... ale też nikt nie zabierze mi cudownych wspomnień z zycia kiedy wszyscy byliśmy razem a Ozzulek ...On cały czas gdzieś z Nami tutaj jest . Uśmiechamy się ...czasem to uśmiech przez łzy , ale jest Tak jak mówiłam dziś Majoce , zupełnie inaczej przeszłam śmierć Harleya , zupełnie inaczej teraz przeżywam śmierć Ozzulka . Odejście Harleya okupione było praktycznie 3 miesięcznym odejściem z życia , ten czas był wegetacją , teraz jest inaczej , nie wiem jak to okreslić ...nie , nie jestem pogodzona ze smiercią ale nie targuję się już z losem jak to było wtedy nie boli mniej , ale przyjmuję to z większą pokorą ... dziwne odczucia ale takie są
  19. wiem Kasiu , że boli :( , czasem aż za bardzo i za długo ... od śmierci Harleya , do przybycia Ozzulka minęło równe 3 miesiące a i wtedy czasem bolało , czułam taką niepewność , czy dobrze zrobiłam , teraz wiem , ze dobrze , że tak trzeba było , ale wtedy nie było to takie proste ...a teraz teraz znów jest inaczej :( . Przeszliśmy ciężki czas , za dużo strat w naszym życiu , za dużo zmian , rozterek ,podejmowania decyzji .... no i teraz TZ nie chce już psiaka w domu :( . Tak jak po Harley'u sam zdecydował , ze kupuje dla mnie psiaka , bo patrzeć już nie mógł na moje cierpienie , to teraz bardzo przeżył odejście Ozzulka , wiem , ze płakał ... Do Ozzulka mam 40 minut autobusem a potem jakieś 15 minut piechotką , zaś samochodem 20 minut . Cmentarzyk jest obok terenu schroniska w Rybniku Wielopolu . u nas czasem były dyskusje kto ma z Ozzulkiem wyjść , jak byliśmy wszyscy 3 w domu a pogoda była paskudna .... teraz Kuba mówi , ze żałuje że czasem nie poszedł :( , że brakuje mu spacerów ... TZ rano w weekend , po kawie szedł z Ozzym , ja robiłam obiad , ustalaliśmy plan dnia , podporządkowany Ozzulkowi ...nawet nasze bez pieskowe wizyty były układane pod Ozzy'ego . Kiedy odszedł Tata , zajęłam się bardziej Mamą, TZ zajmował się głównie Ozzym w tym czasie , ale chcąc mu to wynagrodzić , po śmierci Mamy starałam się spędzać z Ozzulkiem jak najwięcej czasu , nawet po operacji , o kulach potrafiłam iść z nim na spacer aby nie musiał czekać aż chłopaki z pracy wrócą . Tak jak Twój spokój po odejściu Adama przyszedł , tak ja pomału odzyskiwałam go po śmierci Rodziców ....no i kolejne rozstanie , nie mniej bolesne :( . Ktoś może mi zarzucić ,ze stawiam na równi śmierć Rodziców i Ozzyego , ale On był członkiem naszej Rodziny i był tak samo ważny , tak samo przez Rodziców i Nas kochany . Jak tylko samochód bedzie sprawny to pojedziemy do Ozzulka .....
  20. ano tak jest ... dziś tłukłam chłopakom na obiad kotlety ...zawsze na dźwięk stukania przybiegał do kuchni Pies Ratunkowy , niezawodny .... a dziś nikt czekam na ten spokój .... tak bardzo mi go brak dziś nawet nie byliśmy u Ozzulka z wiatraczkami :( bo wyskoczył jakiś błąd w komputerze samochodu i ni cholery nie chcial jechać , dopiero jutro podepną pod komputer i usuną ....grrrrr ...muszę obczaić autobusy w tamtą stronę
  21. Pozdrowię :) dziękuję znów mi się przypomniały orzeszki i wszystkie Jolki i Mariolki w jednej chwili ;)
  22. właśnie obawiam sie , ze będzie się pomniejszało , ze Kuba w końcu wyjedzie i zostaniemy całkiem sami , bo rodziny męża nie liczę nic nas z nimi nie wiąże , znajomych też jakoś dziwnie mniej .... zostali nieliczni i tych sobie cenię bardzo , tylko oni też mają swoje rodziny i czasem odległość nas dzieli , więc mało spotkań . Tak są telefony , wybawienie w tym zagonionym i zaplątanym życiu . Tutaj też pragnę podziękować tym , którzy wspierali mnie rozmową , wiem na kim mogę polegać , a i sama dam wsparcie kiedy będzie ono potrzebne . Ze znajomymi niektórymi to taka dziwna sprawa ... jak byłam dyspozycyjna w 100 % ( generalnie idzie o psie sprawy ) to byłam potrzebna ... kiedy zaczęłam upadać na zdrowiu , kiedy odchodzili rodzice , kiedy powiedziałam , ze muszę zająć się swoim psem bo przed nim ostatnie lata , wielu o mnie /o nas , zapomniało ....selekcja naturalna ...tylko , ze przykro ano właśnie , musi przyjść samo ... dzisiaj pierwszy raz , a to 3 już niedziela bez Ozzulka :( ,rozmawialiśmy z TZtem rano o Ozzulku , pijąc kawę , wspominaliśmy , śmialiśmy się , płakaliśmy ....ale nareszcie była rozmowa , bo przez te kilkanaście dni temat Ozzulka , był tematem tabu ,zbyt bolesnym Dziękuję , że jesteście
×
×
  • Create New...