Ojooooj, ale znikłyśmy w czeluściach zapomnienia:-(
Musimy się przypomnieć.
Na rehabilitcji nie udaje nam się już pobijac nowych rekordów bieżni wodnej. Ale mamy już takie sukcesy, że Nusia (oczywiście zanęcana kurczaczkiem, albo żołądkami drobiowymi) chodzi sama bez trzymania za szelki i bez przyciskania tyłeczka, żeby nie oszukiwała w stawianiu łapki:-). Na rehabilitacjach towarzyszy jej Amiga, która korzysta z dokarmiania. Pewnie niedługo zamieni sie w walec. Ale jak już Nusia kompletnie strajkuje w bieżni, to wyciagam laserek i Amiga na światełko poluje na podłodze, a Nusia chce z bieżni wyskoczyć żeby dołaczyc do zabawy. Jest wściekła, że nie ma szans i wtedy nawet lepiej do niej palców nie zbliżać :-)