Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35764
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. Państwo dzwonili do mnie parę dni po adopcji. Sunią byli zachwyceni. Był tylko jeden problem: sunia w nocy wyła i szczekała, bo zostawała sama (miała spać na dole, a Państwo na piętrze), ale wyjaśniłam, że to z tęsknoty za towarzystwem i były dwa wyjścia: albo przeczekać, albo zabrać sunię na piętro:) Państwo podeszli do tego ze zrozumieniem i tak podejrzewali, że o to chodzi. Nie wiem jak postąpili, ale potem już nie zgłaszali problemu:) Rozmawiałam z wetem, po weekendzie przyjadę z sunią na "obmacanie". To piszczenie może być w ogóle nie związane z łapką. Wet podejrzewa, że to mogą być zapchane gruczoły. A łapka to może być jakiś stary uraz, może kiedyś ją ta łapka bolała i teraz ją oszczędza.
  2. Rozmawiałam dziś z dr; w wymazie nie wyszło nic konkretnego, tzn. jakaś bakteria bez znaczenia, także nie w stanie zapalnym jest problem. Mówił, że na początku Lotensin mógł działać, ze względu na zwłóknienia w płucach (nie wiem czy dobrze zrozumiałam). Można zrobić endoskopię, ale to drogie badanie, a może nic nie wykazać. Dr na razie proponuje spróbować z lekami: Theovent i Encorton. Ma mi podać dawki, oba leki mam, więc spróbuję suni podawać. Jak będzie działać i kaszel zniknie to dr powie co dalej.
  3. U Apsika wszystko ok, już merda ogonem na spacerach:)
  4. Na razie nie mogę Abi dodać psiego towarzysza, bo musiałabym odblokować tę budke, w której ona się chowa. Poza tym czasem taki psiak jak jest sam to bardziej otwiera się na człowieka. Z Abi idzie coraz lepiej. Liże mi już ręce przez kraty. Przez kraty w ogóle jest śmielsza, podbiega, wciska nos i pysk, obwąchuje ręce i trąca nosem. Bezpośrednio jest bardziej ostrożna, wycofuje się w kącik, ale jest coraz lepiej. Przy głaskaniu kocykiem już się rozluźnia, nie świdruje mnie już wzrokiem non stop, bierze w między czasie smaczki z ręki (wcześniej była jak sparaliżowana). Przyznam szczerze, że na początku kocyk, którym ją głaskałam, trzymałam w skórzanej rękawicy na wypadek gdyby zaczęła kąsać... dzisiaj już zdjęłam rękawicę, trzymałam kocyk w gołej ręce, Abi obwąchiwała kocyk i moją rękę także. Jeszcze się nie odważyłam pogłaskać ją gołą ręką, ale myślę, że niedługo mi się to uda. To już będzie połowa sukcesu. Potem czeka nas batalia z nauką chodzenia na smyczy...
  5. Apsik czuje się dobrze. W sobotę będzie przełomowy czas, tzn. jak po dwóch dobach wszystko będzie nadal ok, to już z górki. TZ zostawił Apsika w szpitalu do poniedziałku. Myślę, że tak będzie bezpieczniej, bo sama podróż 1,5 h po takiej operacji to niezbyt dobry pomysł. W szpitalu zajmą się nim profesjonalnie, podadzą leki, wlewki. Gdyby się coś działo to będą mogli szybko zareagować. Doba kosztuje tam 40 zł + leki (całość wyniesie nie więcej niż 100 zł/doba) - to będą dodatkowe koszty, ale myślę, że po tak poważnej operacji nie można oszczędzać. Zwłaszcza, że jest duża szansa, że wszystko będzie ok i szkoda by to było zaprzepaścić. Szpital nie jest w tym samym miejscu co była operacja (tam nie mają całodobowej opieki), ale też jest w Lublinie, weci się znają, uzgodnili między sobą co i jak. Jakby się coś działo to będą w kontakcie i wszyscy są na miejscu. Apsik miał - tak jak Dora już napisała - ogromny bałagan w środku... Dodatkowo płat wątroby zrośnięty z sercem był już niedokrwiony i zmieniony miał kolor. Żebra ma zniekształcone, czyli ewidentnie wypadek lub ktoś go uderzył, ale stawiam na to pierwsze. Myśle, że jak on tyle miesięcy żył i funkcjonował w miarę normalnie z czymś takim, to ta operacja to będzie dla niego pikuś:)
  6. Już zaczynają. Dzwonił Dr, operacja będzie kosztować ok. 1500 zł. Na RTG wyszło, że Apsik ma jeszcze dwa śruty, jeden koło kręgosłupa, ale tego nie będą ruszać, teraz priorytetem jest klatka piersiowa. Mogą tam być zrosty, w sumie nie wiadomo co tam jest... w trakcie wszystko się okaże. Trzymajcie kciuki...
  7. Można ją chyba ogłaszać jako nowofundland - wersja mini:)
  8. Jeszcze film będzie, ale o chwilę cierpliwości proszę, bo go muszę zmontować.
  9. Z Abi nadal pracujemy i się poznajemy wzajemnie. Wychodzi z niej mały dewastator, codziennie w boksie robi spory raban, "bawi się" miskami (przy tym oczywiście karma rozsypana po całym boksie, miska z wodą pusta... nie pomagają miski antywywrotne), objada budę. Muszę jej dostarczać wciąż jakieś zabawki i gryzaki, jak ma kilka i ma co rozdrabniać, to budę oszczędza. W między czasie musiałam jej zastawić na stałe wejście do budy, bo choć ma w boksie dwie, to ulubiła sobie tą, która ma dach niepodnoszony i jak tam wlazła (a robiła to przy każdej okazji, jak chciałam z nią "pogadać") to nie miałam do niej w ogóle dostępu. Trochę się na mnie za to obraziła, ale chyba już jej przeszło:) Z kocykiem się już właściwie zaprzyjaźniła, tylko go wącha, nie próbuje gryźć. Próbuję już trochę z rękawicą, na razie tylko smyram ją po pyszczku i jest ok. Przy wszelkich takich zabiegach jest niestety nadal spięta, nie spuszcza ze mnie oka. Są tylko momenty, że ją coś zaciekawi, np. coś się dzieje na ogrodzie, ale zaraz wraca do pozycji obserwatora. A ma taki wzrok jakby zaraz chciała capnąć:) Póki co ani razu tego nie zrobiła. Mruczy sobie tylko czasem, ale nie jest to warczenie ze szczerzeniem zębów, tylko takie tam pomrukiwanie. Nawet jak na początku bała się kocyka i go kąsała, to było to takie bardziej na odstraszenie. To mnie pociesza. Siadam przy niej bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki. Nie jest łatwo, bo ona zawsze mi się w jakiś kącik wciska, gdzie mam ciężkie dojście i jeszcze nie chcę jej zastawiać drogi ucieczki, żeby nie czuła się zagrożona. Ogólnie nie jest źle, ale potrzeba czasu.
  10. Hexoderm wyraźnie służy Maxowi, po tej jednej kąpieli nie ma już żadnych zaczerwienień, sierść jest miękka, Max prawie się nie drapie. Jest trochę złuszczonego naskórka w paru miejscach, ale mam nadzieję, że to tylko pozostałość po podrażnionej skórze/stanie zapalnym. Jutro lub pojutrze kolejna kąpiel. Rozliczenie: Stan konta na 16 marzec wynosił -617,30 zł +617,30 zł Alaskan Malamute +50 zł Fundacja ZEA -450 zł hotelowanie17.03-15.04 -12,20 zł Sylimarol -26 zł szmapon siarkowy -30 zł Hexoderm -12,20 zł Sylimarol Stan konta na 15 kwiecień wynosi -480,40 zł.
  11. Apsikowi daje puszki Misia (bardzo mu smakuja) na przemian z Hillsem (te gorzej wchodza), ale nie chce mu dawac za duzo (jedna puszka rano, jedna wieczorem). Od wizyty w Lublinie mial tylko jeden gorszy dzien, ze nie chcial jesc, lezal na brzuchu i zsikal sie pod siebie... Poza tym wszystko po staremu, na spacery wychodzi, ale chodzi smetnie, nie ma ochoty na zabawy z Kira, tak jak kiedys. Dzisiaj dostal jesc rano, kolacji juz mu nie bede dawac. Jutro wyjazd o godz. 6.00 rano. Denerwuje sie okropnie...:( Wczoraj rozmawialam z naszym wetem i byl bardzo zdziwiony, bo robil mu USG na jesieni i wszystko bylo na swoim miejscu. Ta przepuklina przeponowa musiala tam byc, ale jelita nie mogly byc jeszcze az tak przesuniete. Byc moze, ze w czasie choroby sie to przesunelo bardziej, bo np. byly uporczywe wymioty. Nasz wet tez bedzie trzymac kciuki za powodzenie operacji. Jest dobrej mysli.
  12. To u nas będzie Emma, bo już tak wszędzie powpisywałam (siakoś tak się rozczytałam z książeczki;). Po sterylce wszystko ok, kosztowała 150 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/d3b5bf7dbe62e9e2 Zrobiłam trochę fotek suni pod ogłoszenia w sobotę, muszę tylko mieć chwilkę, aby je obrobić.
×
×
  • Create New...