-
Posts
35698 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Za pobyt w szpitalu wyszło 333 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/5e94bb518b653c61 Za leki, które wczoraj wzięłam (antybiotyk i probiotyk) 48 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/cbd8456c8536937b Rozliczenie zrobię jutro.
-
Apsik ok, je, pije, robi koopki, sika (sika i pije już normalnie). Wczoraj dostał jeszcze przeciwbólowy, ale od dzisiaj jest na samym antybiotyku + probiotyku. Apsik czuje się wyraźnie lepiej niż przed operację, nawet z Kirą się chce bawić, ale na razie mu nie pozwalam, nie wolno mu biegać i za dużo się ruszać. W szpitalu był bardzo grzeczny, rozmawiałam chwilę z pracownicami; jedna szczególnie go lubiła, nawet zastanawiała się nad adopcją, bo szuka pieska, ale przeczytała w necie, że on nie bardzo do małych dzieci i kotów. Potwierdziłam, że Apsik jest charakterny i że trzeba by było pracować z nim. Niestety córeczka tej pani 4-letnia boi się psów (przy tym jest bardzo delikatna) i potrzebny pies bardzo zrównoważony. Poleciłam jej jedną suczkę z naszej strony, a nuż... Przy naszej rozmowie wszedł klient z suczką i Apsik na potwierdzenie moich słów zaczął warczeć na gościa. Potem w Vethousie, gdzie chwilę czekałam w poczekalni na wizytę też warczał i wyrywał się do wszystkich psów dookoła i musiałam go wciąż upominać. Wyraźnie się lepiej czuje, łobuz:) Tak w ogóle to tak się ucieszył na mój widok, że się zziajał, po raz pierwszy widziałam go "uśmiechniętego" z wywalonym jęzorem:) W Vethousie pogadałam z ludźmi w poczekalni i się okazało, że Apsik jest sławny, jedna Pani kojarzy go z FB:) Na kontroli Dr był aż zaskoczony tak dobrym samopoczuciem Apsika. Brzuch ładnie się goi. Za tydzień mamy się pojawić na kontroli. Bakusiowa kupiła dla Apsika specjalny kołnierz, oponkę na szyję, pokazałam ją Dr, żeby zapytać czy nie będzie lepszy od zwykłego kołnierza. Dr powiedział, że te "oponki" się nie sprawdzają i żeby pozostać przy zwykłym kołnierzu. Także kołnierz leży nieużywany na razie. bakusiowa - jak trzeba komuś wysłać to daj znać. Apsik dzisiaj, jest jeszcze chudy, ale już nie tak suchy na brzuchu: A tu brzuszek, duże cięcie...
-
Przywiozłam Apsika, czuje się super, zrobił furorę w obu placówkach:) Potem napiszę więcej, w każdym razie wszystko jak najbardziej ok:)
-
Możliwe, że Saga ma problem z wątrobą, bo Aza (też z Krzesimowa) miała okropny stan zapalny wątroby i żółtaczkę z przejedzenia, miała kiepskie wyniki i nawet baliśmy się czy tam jakiegoś guza nie ma. Na szczęście czas i preparaty na wątrobę zrobiły swoje i wszystko wróciło do normy. Też była bardzo gruba, teraz nieco schudła. Minął pierwszy miesiąc, więc rozliczenie: +150 zł Fundacja ZEA -300 zł hotelowanie 22.03-20.04 -100 zł transport z Krzesimowa -20 zł odrobaczenie -16 zł Fiprex -89,40 zł Caniviton -20 zł odrobaczenie II Stan konta na 20 kwiecień wynosi -395,40 zł.
-
Ogon akurat nie. Ogólnie na plecach i po bokach sierść jest przerzedzona, najgorzej jest na zadku + na karku jest najgorsza skóra (jest to niewielki fragment, ale zgrubiałą skórę jak u słonia wyczuwa się przy głaskaniu). No i te malutkie łatki na łapach. Brzuch jest raczej ok, z tego co mi się udało ustalić przy tarzaniu się Maxa i pod dotykiem. Miał robione T4 - wyszło ok.
-
Myślałam, że po kolejnej kąpieli w Hexodermie ta łuszcząca się skóra zniknie, ale niestety nie:( Na karku jest już zgrubienie i skóra jest zrogowaciała, na zadku jest już mały łysy placek. W każdym takim miejscu prócz łuszczącej się skóry są strupki... Na łapach przednich i tylnich pojawiają się malutkie łysawe miejsca... porobiłam trochę fotek, ale ciężko to uchwycić. Przesłałam to do weta i zobaczę co mi powie... Max nadal trochę się drapie, nie do krwi jak wcześniej na szczęście. Mam wrażenie, że kąpiele tylko spowalniają jakiś proces chorobowy.
-
U Apsika nadal ok. Umówiłam się na kontrolę i odbiór w poniedziałek na 17.30 (TZ lub ja pojedzie do szpitala, przewiezie Apsika do Vethouse na kontrolę i mam nadzieję powrót do hotelu). Póki co wrzucam dwa rachunki za czwartkową operację, leki, RTG itd., jeden rachunek 1000 zł, drugi 585 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/a5dbd8fa3be40793 https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/22811778a332d946
-
Państwo dzwonili do mnie parę dni po adopcji. Sunią byli zachwyceni. Był tylko jeden problem: sunia w nocy wyła i szczekała, bo zostawała sama (miała spać na dole, a Państwo na piętrze), ale wyjaśniłam, że to z tęsknoty za towarzystwem i były dwa wyjścia: albo przeczekać, albo zabrać sunię na piętro:) Państwo podeszli do tego ze zrozumieniem i tak podejrzewali, że o to chodzi. Nie wiem jak postąpili, ale potem już nie zgłaszali problemu:) Rozmawiałam z wetem, po weekendzie przyjadę z sunią na "obmacanie". To piszczenie może być w ogóle nie związane z łapką. Wet podejrzewa, że to mogą być zapchane gruczoły. A łapka to może być jakiś stary uraz, może kiedyś ją ta łapka bolała i teraz ją oszczędza.
-
Rozmawiałam dziś z dr; w wymazie nie wyszło nic konkretnego, tzn. jakaś bakteria bez znaczenia, także nie w stanie zapalnym jest problem. Mówił, że na początku Lotensin mógł działać, ze względu na zwłóknienia w płucach (nie wiem czy dobrze zrozumiałam). Można zrobić endoskopię, ale to drogie badanie, a może nic nie wykazać. Dr na razie proponuje spróbować z lekami: Theovent i Encorton. Ma mi podać dawki, oba leki mam, więc spróbuję suni podawać. Jak będzie działać i kaszel zniknie to dr powie co dalej.
-
U Apsika wszystko ok, już merda ogonem na spacerach:)
-
Na razie nie mogę Abi dodać psiego towarzysza, bo musiałabym odblokować tę budke, w której ona się chowa. Poza tym czasem taki psiak jak jest sam to bardziej otwiera się na człowieka. Z Abi idzie coraz lepiej. Liże mi już ręce przez kraty. Przez kraty w ogóle jest śmielsza, podbiega, wciska nos i pysk, obwąchuje ręce i trąca nosem. Bezpośrednio jest bardziej ostrożna, wycofuje się w kącik, ale jest coraz lepiej. Przy głaskaniu kocykiem już się rozluźnia, nie świdruje mnie już wzrokiem non stop, bierze w między czasie smaczki z ręki (wcześniej była jak sparaliżowana). Przyznam szczerze, że na początku kocyk, którym ją głaskałam, trzymałam w skórzanej rękawicy na wypadek gdyby zaczęła kąsać... dzisiaj już zdjęłam rękawicę, trzymałam kocyk w gołej ręce, Abi obwąchiwała kocyk i moją rękę także. Jeszcze się nie odważyłam pogłaskać ją gołą ręką, ale myślę, że niedługo mi się to uda. To już będzie połowa sukcesu. Potem czeka nas batalia z nauką chodzenia na smyczy...
-
Apsik czuje się dobrze. W sobotę będzie przełomowy czas, tzn. jak po dwóch dobach wszystko będzie nadal ok, to już z górki. TZ zostawił Apsika w szpitalu do poniedziałku. Myślę, że tak będzie bezpieczniej, bo sama podróż 1,5 h po takiej operacji to niezbyt dobry pomysł. W szpitalu zajmą się nim profesjonalnie, podadzą leki, wlewki. Gdyby się coś działo to będą mogli szybko zareagować. Doba kosztuje tam 40 zł + leki (całość wyniesie nie więcej niż 100 zł/doba) - to będą dodatkowe koszty, ale myślę, że po tak poważnej operacji nie można oszczędzać. Zwłaszcza, że jest duża szansa, że wszystko będzie ok i szkoda by to było zaprzepaścić. Szpital nie jest w tym samym miejscu co była operacja (tam nie mają całodobowej opieki), ale też jest w Lublinie, weci się znają, uzgodnili między sobą co i jak. Jakby się coś działo to będą w kontakcie i wszyscy są na miejscu. Apsik miał - tak jak Dora już napisała - ogromny bałagan w środku... Dodatkowo płat wątroby zrośnięty z sercem był już niedokrwiony i zmieniony miał kolor. Żebra ma zniekształcone, czyli ewidentnie wypadek lub ktoś go uderzył, ale stawiam na to pierwsze. Myśle, że jak on tyle miesięcy żył i funkcjonował w miarę normalnie z czymś takim, to ta operacja to będzie dla niego pikuś:)
-
Już zaczynają. Dzwonił Dr, operacja będzie kosztować ok. 1500 zł. Na RTG wyszło, że Apsik ma jeszcze dwa śruty, jeden koło kręgosłupa, ale tego nie będą ruszać, teraz priorytetem jest klatka piersiowa. Mogą tam być zrosty, w sumie nie wiadomo co tam jest... w trakcie wszystko się okaże. Trzymajcie kciuki...