-
Posts
35698 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Dzisiaj do domku do Lublina pojechała Terra:) Wczoraj była wizyta (zrobiła ją teresz10 - wielkie dzięki!) i dzisiaj Państwo przyjechali zapoznać się z sunią:) Sunia ich zachwyciła. Jako rodzina (małżeństwo z dwójką chłopców - nastolatków) nie mieli jeszcze psa, ale pan miał wcześniej 42-kilowego boksera, który sprawiał sporo problemów, ale nikt nie pomyślał o oddaniu go czy uśpieniu (przejawiał agresję do ludzi i innych psów). Był identycznego umaszczenia co Terra i chyba dlatego sunia tak ich oczarowała:) Państwo za jakiś tydzień, jak się sunia nieco oswoi ze zmianami, wybiorą się do weta, żeby sunię zaczipować, kupić coś na kleszcze i obejrzeć tę łapkę tylną (mówiłam, że ją czasem podnosi). Miałam się z sunią wybrać do weta na tygodniu (bo w tym ubiegłym się nie wyrobiłam) i się nie wybiorę:) Popiskiwanie ostatnio się nie pojawiało na szczęście.
-
Max je zwykłą karmę suchą, możliwe, że jakiś składnik go uczula. Wet od początku podejrzewa, że te zmiany są alergiczne. Mówił mi, że jeśli zmiana siana na koc nie pomoże to warto zmienić karmę. Można by było spróbować przez 1-2 miesiące mu podawać jakąś hypoalergiczną, tylko jaką? Gdy będzie karma specjalistyczna to koszt hotelowania wyniesie 12zł/doba.
-
Byłam z Maxem w czwartek na zeskrobinie i cytologi, ale nic tam nie wyszło, żadnych pasożytów nie ma. Trzeba będzie zrobić posiew, ale to dopiero po weekendzie majowym, bo teraz labolatorium nie funkcjonuje. A Max znów się drapie i jeszcze na mordce mu jakaś zmiana skórna wyskoczyła:( Na razie pozostaje mi kąpać go w Hexodermie... trochę mu to chociaż ulgi przyniesie.
-
Chodziło mi o wcześniejszą karmę, ale pan mi napisał w piątek SMSa, że zamówił już nową partię dla Misia:)
-
Ja z Encortonem nie mam złych doświadczeń, sporo psów u nas go brało, często przez długi czas i nic się nie działo. Tylko jeden pies wyraźnie więcej pił i jadł. Plamek brał bardzo długo Encorton i po odstawieniu minął mu kaszel, z którym walczyliśmy rok czasu (miał różne badania, m.in. endoskopię i NIC nie znaleziono). Dr, który zalecił leki dla Kaśki jest kardiologiem i specjalistą chorób wewnętrznych. Wielu naszym psiakom pomógł, także na odległość, więc darzę go zaufaniem. Konsultowanie z innym wetem wymagałoby kolejnej wizyty i badań, nie mam pomysłu gdzie miałoby to być.
-
Zdarzyło się jej już machać, ale zawsze było to w sytuacji, kiedy do swojego boksu wracał Max: Abi wtedy się bardzo cieszy i tę radość zawsze przekłada także na mnie. Było już tak parę razy, że pomachała do Maxa i podeszła do mnie krat, patrzyła na mnie i nadal machała ogonkiem. W innych sytuacjach niestety jeszcze tej radości nie ma, ale cieszę się i tak, bo ogólnie nie jest źle. Po relacjach w schronisku i od weta bałam się, że będzie dużo gorzej. Abi coraz fajniej przyzwyczaja się do głaskania przy jedzeniu. Trochę jest tym onieśmielona, ale za każdym razem jest coraz lepiej. My wcześniej też nie używaliśmy rękawic, pierwsze kupiliśmy w ubiegłym roku na wiosnę kiedy trafiła do nas Zorka z córkami (jedna z córek też gryzła) i nie miałam już pomysłu jak sobie z nimi radzić. Przy używaniu takich rękawic ważne jest, aby nigdy nie wsadzać palców do końca, bo pies łapie za końcówki palców przeważnie:) Rękawice przydały mi się w tym przypadku bardzo, bez nich nie dałabym rady oswoić Zorki i jej córki. Małe suńki, ale gryzły bez skrupułów. Dopiero kiedy stwierdziły, że gryzienie nic nie daje i żadna krzywda się im nie dzieje, zaczęły odpuszczać.
-
Dlatego napisałam NIE w typie Pedigree i Chappi:) Dla Misia przyszły puszki Animonda, wg mnie super, nie są to kawałki w sobie, tylko pełna puszka i ewidentnie widać mięso, a nie jakaś zmielona papka. Kontrola w Lublinie w poniedziałek o 12.00. Apsik nadal ok. Wydaje mi się, że trochę ma wzdęty brzuch, ale poza tym wszystko ok, ma apetyt, ładnie się wypróżnia, itd.
-
Najlepiej dobre jakościowo, nie typu Pedigree, Chappi. Te, co przyszły dla Misia są bardzo fajne, ale są małe (400 g). Osobiście mam dobre doświadczenia z Doliną Noteci, mają większe puszki i dobra jakość. Jeśli chodzi o ilość, to ja daję Apsikowi na razie 2 małe puszki w trzech porcjach (Dr mówił, żeby go nie przekarmiać i dawać częściej mniejsze porcje). Czyli na miesiąc wychodzi ok. 30 dużych puszek lub 60 małych.
-
My używamy rękawic spawalniczych:) Nie chcę zapeszać, ale Abi szybko się uczy, że nie dzieje się jej krzywda i już mi dziś było dane dotknąć obróżki palcami:) Najbardziej się cieszę, że sunia podchodzi do mnie sama z siebie, do wyciągniętej ręki i nie tylko. Boi się, ale ciekawska jest. Mruczy niemal cały czas, ale ona sobie tym chyba odwagi dodaje. Ja już się do tego mruczenia jej przyzwyczaiłam:)
-
Z tego co zrozumiałam to leki ma brać na próbę i mam obserwować czy będzie po tych lekach kaszleć czy nie. W zależności od tego co się będzie działo dr powie co dalej. A z adopcjami to u nas od Świąt mamy zastój, nie ma zainteresowania w ogóle żadnymi psiakami. Kaśkę trzeba ogłaszać, zmieniać miasta... musi ją w końcu ktoś zauważyć...
-
Zaproponowałam pani Aquę... jakoś tak od razu o niej pomyślałam jak mi pani zaczęła opowiadać o warunkach i swoich obawach. Czy pani się odezwie - nie wiem. Namiary w każdym razie ma. Rozliczenie Apsika: Stan konta na 25 marzec wynosił -95,39 zł +100 zł Elisabeta +200 zł helli +20 zł sharka +40 zł teresaa118 +200 zł helli +200 zł Elisabeta +500 zł helli +30 zł Niesiowata +200 zł Madie +67 zł terra (bazarek) +200 zł bakusiowa +30 zł ŚWIAT +50 zł RIVER +100 zł bakusiowa +100 zł siostra Elisabety +15 zł Tianku -270 zł hotelowanie (26.03-24.04 bez trzech dni - pobyt w szpitalu) -10 zł przejazd do lecznicy na pobranie krwi -65 zł analiza krwi -10 zł przejazd do lecznicy na kroplówkę -10 zł odbiór z lecznicy -10 zł przejazdy do lecznicy na kolejną kroplówkę (1/2 kosztów, bo inne psiaki się załapały przy okazji) -268 zł koszty wet (leczenie babeszjozy, kroplówki itd.) -55,80 zł Esseliv Forte x 2 opak. -45 zł przejazd do Lublina 1/2 kosztów (pierwsza konsultacja) -60 zł USG -90 zł przejazd do Lublina (zawiezienie na operację) -90 zł przejazd do Lublina (odbiór po operacji i przekazanie do szpitala) -1000 zł operacja -585 zł dodatkowe koszty operacji -90 zł przejazd do Lublina (odbiór ze szpitala i kontrola pooperacyjna) -333 zł pobyt w szpitalu + leki -48 zł leki (antybiotyk + probiotyk) Stan konta na 24 kwiecień wynosi -1083,19 zł. Dr powiedział, że Apsik może jeść normalną karmę, tylko na razie miękką, więc daję mu puszki. Misiowi w ramach wyrównania za puszki, które zjadał oddałam suchą karmę po Apsiku. Od teraz Apsik jest więc "na czysto" z karmą i będzie dostawać puszki, które mam w zapasie. Czyli normalnie będę liczyć hotelowanie 12zł/doba. Chyba, że ktoś mu zasponsoruje puszki:)
-
Plamek - jak zawsze na wiosnę - dostaje szaleju i wychodzi z siebie, żeby wydostać się z boksu. Drzwi obite blachą (bo drewno pod spodem już dwa razy było łatane we wcześniejszych latach) już mocno nadwyrężył. W tym roku wymyślił sobie skakanie na okno. Okienko nieduże i jest wysoko, więc jak wskoczy to niewiele ma tam manewru, ale klamkę objadł dokumentnie, uchamrał też kawałek parapetu. Zdrowotnie ok; czasami, sporadycznie pojawia się ten kaszel przez chwilę. Nie wiem jak jego finanse ogólnie, u mnie jest na minusie jak w poprzednim poście.
-
Abi jest bardzo ostrożna i bardzo inteligentna. Próbowałam dziś jedną ręką ją karmić, a drugą w tym czasie głaskać po pyszczku (żeby przyzwyczajała się do bliskości obu rąk, nie tylko jednej), ale od razu wyczuła, że coś kombinuję i ostrożniej sięgała po jedzonko, nieufnie popatrywała na dwie dłonie obok siebie. Musi do tego przywyknąć, jak też do dotyku, bo zdecydowanie odróżnia rękawicę czy kocyk od gołej ręki. Żeby próbować ją wyprowadzić musi mi pozwolić na manewrowanie przy szyi. I tak pewnie pierwsze próby ze smyczą będą w boksie. Sunia dużo pewniej się czuje i lepiej wobec mnie zachowuje (nawet są przebłyski normalnych psich zachowań), kiedy blisko jest Max, więc będę próbować przychodzić do niej z jakimś przyjaznym psiakiem, może pomoże mi w pracy z sunią. Z Maxem trochę się boje, bo on na wszystkie psy spotkane reaguje agresją niestety... choć z Abi to dziwna sprawa, bo Max zawsze na nowe psy szczekał na początku, a Abi tylko obwąchał przez kraty. Co do gryzaków, to na pewno lubi sznurki - to co z nich robi, przechodzi ludzkie pojęcie:) ale zajmują ją na trochę. Lubi też gumowe zabawki (z pełnej gumy,bo te cienkie to na chwilkę starczą), rozdrabnia je, ale nie zjada. No i piłki też lubi, "zużyła" już parę tenisowych (mam ich spory zapas na szczęście). Nie wiem czy jest sens dawać jej preparowane kości, bo w większości zamiast zjeść to rozdrabnia na małe pasemka ze skóry i trzeba to wyrzucać.
-
Czarek znów chodzi zakołnierzowany, bo ma nawrót z drugiej strony głowy (też na policzku). Tym razem w wymazie wyszedł gronkowiec złocisty:( na szczęście szybka reakcja i zmiana nie jest tak wielka jak poprzednia (tamta strona już porasta sierścią). Po dwóch tygodniach leczenia powoli odpuszcza to paskudztwo. Za radą dr wykąpałam Czarka w specjalnym szamponie, aby zminimalizować ryzyko nawrotów na innych częściach ciała.
-
Foresto na razie niepotrzebne, sunia została zakropiona u weta. Muszę się jakoś wyrobić, żeby kolejne krople już jej móc zakropić:) Trochę się martwię, że mogłaby zdjąć Foresto i zniszczyć... bo jakimś dziwnym trafem już jakiś czas temu zniknęła jej metka od obróżki, ale samą obróżkę chyba jeszcze ma. Gryzak jakiś można kupić jak najbardziej. Ona najbardziej lubi rozdrabniać. Sunia powoli, ale do przodu. Zdarza się już polizać ręce, trącać nie przez kraty, ale bezpośrednio. Rękawicą i kocykiem głaskam ją już po całym ciele gdzie dosiegnę (tylko górną część głowy omijam, żeby sunia się tego nie wystraszyła). Gołą ręką już dotykam pyszczka i dolnej szczęki. Próbowałam nagrać filmik, ale sunia speszyła się przy aparacie i była jak sparaliżowana. Boi się wszystkiego co nowe i myślę, że zacznę już przychodzić do niej ze smyczą, aby przyzwyczajała się do jej widoku i szczęki zaczepów. Z dotykiem idzie bardzo powoli, ale nie chcę przyspieszać póki są postępy, żeby tego nie zepsuć. Zwłaszcza, że sunia ani razu nie pokazała mi zębów ani nie próbowała dziabnąć. Jest bardzo inteligentna i wszędzie szuka podstępu. Jak zaczęłam zabawę z kocykiem, to musiała obwąchać go ze wszystkich stron i dopiero potem się uspokoiła:)