Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/18/26 in Posts

  1. Albo jak Feniks - niewidoczne, ukryte przed zagrożeniem, albo...zostawały czasem ślady krwi na betonie.... Dlatego bardzo chciałam upamiętnić Fenisia jako symboliczny "pomnik" dla tych wszystkich bezimiennych, nieznanych ofiar...
    2 points
  2. Bartuś, to pies, który niby ma opiekunów, ale tak naprawdę jest bezdomny. Pierwszy opiekun pozbył się Bartusia pozostawiając go na ulicy, a drugi, obecny, chce pozbyć się Bartusia każdego dnia, a w zasadzie nie tyle Bartusia, co odpowiedzialności za niego. W efekcie biedak żyje, jak bezpański pies, bez żadnej opieki, żadnego dozoru, ale kolejne interwencje w jego sprawie kończą się fiaskiem. Obecny „opiekun” Bartusia utrudnia wtedy udzielenie jakiejkolwiek pomocy i każe go zabierać. No i nadeszła chwila, że stało się to realne. kikou przyjmie Bartusia do hotelu, a wspaniała, niezastąpiona Aska7 zawiezie go tam, ale... No właśnie ale, ale Bartuś jest biedny, jak święty turecki. Nie ma grosza przy duszy. Jeśli się nie sprężymy, nie uzbieramy kasiorki na hotel, to Bartuś nadal będzie bezpańskim psem u swego "opiekuna". Poznajcie Bartusia, to właśnie On.
    1 point
  3. 1 point
  4. Wróciłam na Dogo i się rozglądam. Czytam wątki te, które pamiętam i nowe... Na wątku zwierzaków od Dory poznałam dzielnego Szczebrzeszyniaczka. A tu jest jego wątek. Zostanę z Bartusiem. Madziu, ode mnie będzie co miesiąc 100 zł na jedzonko dla niego. Taka stała deklaracja, chociaż na razie deklaracje nie są zbierane. Zobaczymy, co czeka Bartusia w przyszłości... Przyślij mi, proszę, nr swojego konta.
    1 point
  5. Wracam jutro. Jeżeli wszyscy wyrażą zgodę, to pojadę poznać Sabinkę osobiście.
    1 point
  6. Tak, wstawię paragon za insulinę i strzykawki. Karmę suchą dostała. Dam znać, co do puszek na ile dokładnie wystarczą.
    1 point
  7. Cieszę sie z podjętej decyzji, uważam, że pieseczek czuje sie dobrze w miejscu ktore zna, zwłaszcza że, jak piszecie, nie boi sie nadużywającego właściciela, a czujne oko i kochające serce DORY dopilnuje biedulka. I świetnie, że powstał wątek, gdyby Bartuś potrzebował pomocy wet. łatwiej bedzie zorganizować jakąś pomoc finansową na koszty.
    1 point
  8. Boże,jeśli jesteś powiedz mi co mam robić. Już jestem zmienna jak ten człowiek. Raz mi się wydaje,że dobrze by było,innym razem,że nie trzeba go stąd zabierać. Ja kocham tego psiaka. Zrobię dla niego wszystko. Tylko co to jest wszystko....? Ma pojechać? Ma zostać? Każdy mi mówi,ze to trudny przypadek,ale ja o tym wiem. Jednego dnia myślę,że pojedzie,drugiegio dnia boję się. Bartuś ma skłonność do ucieczki. I boję się,że któregoś dnia by sobie wydrapał dziurę w ogrodzeniu.A ja musiałabym jechać na drugi koniec Polski,żeby go szukać .To bardzo mądry psiak. Przez tyle lat pomagania miałam trudne przypadki,ale jeszcze nigdy czegoś takiego. Ostanim razem jak byłam Bartuś siedział sobie na trawce,i jak chciałam wejsć to szczekał na mnie,kochany psiak. Dzisiaj pójdę znowu. Ale bardzo się boję. Boję się krzyków tego człowieka. Ale raczej zniosę dla Bartusia wszystko. BYle tylko on był szczęśliwy. Ale co jest szczęściem Bartusia? Wyjazd? Zostanie tutaj? Sami widzicie,ze każdy ma odmienne zdanie.
    1 point
  9. Warunki rzeczywiście niezbyt "eleganckie", ale Bartuś tam żyje od lat, zna swojego opiekuna, ufa mu, budę ma tam naprawdę ładną i troskliwą opiekę Dory1020. U kikou warunki i opieka o niebo lepsze - tak, najlepsze! Ale... Akurat kilka dni temu rozmawiałam z wetką o psie, który tu u nas ma dom u całkiem majętnych ludzi, a łazi bezpańsko, pani z kiosku przy cmentarzu go od lat dokarmia (w domu pewnie jakieś resztki tylko dostaje). Ostatnio zobaczyłam u niego dużą wygryzioną ranę i uszy ze świerzbem, zagotowało mnie.... uznałam, że czas wreszcie odebrać im tego psa, bo on u nich tylko w budzie śpi, nie dbają o niego, nawet szczepień nie ma. Z wyglądu bardzo podobny do Bartusia. I poszłam z tym do wetki, gotowa na natychmiastowe odebranie psa. Wetka zna psa i tych ludzi, to prawie jej sąsiedzi - powiedziała, że zabranie go teraz na starość to nie będzie dla niego polepszenie, on nie odnajdzie się w zamknięciu, będzie cierpiał, bo całe życie łaził....długo wymieniałyśmy "za" i "przeciw", ustaliłyśmy, że go odrobaczymy... i tylko tyle dla jego dobra. Już wtedy pomyślałam, że sytuacja podobna jak u Bartusia, tylko tu pies "pański", a nie bezpański. Dlaczego o tym piszę? Bo Bartuś już raz miał być zabrany i przyjechać do mnie na BDT. I wtedy kila osób, którym dobro tego psa leży na sercu ustaliło, że dla tego psa to nie będzie szczęśliwa zmiana, pomijając wielkie ryzyko ucieczki z nowego miejsca, musiałby długo być zamknięty w kojcu takim, z którego uciec się nie da. To nieufny pies, nawet do Dory, która go przecież od lat karmi nie podejdzie, tylko do swojego "pana". A pan chyba nie chce raczej psa się pozbyć, bo w dniu, kiedy Aśka7 miała po niego przyjechać pies w tajemniczy sposób "uciekł", choć zawsze spał tam przecież....myślę, że on celowo go wypuścił. A i Dora pewnie będzie się o niego zamartwiać, jak go jej "zabraknie", bo jestem pewna, że ona go kocha... Bartuś nie jest tam zagrożony, chodzi po terenie osiedla, gdzie wszyscy go lubią (z wyjątkiem jednego wrednego małżeństwa ), ma w pewnym sensie "dom", gdzie żyje od wielu lat. Wtedy ustaliłyśmy z Dorą, że zabierzemy Bartusia jeśli by się nagle okazało, że potrzebuje leczenia lub w innej nagłej sytuacji. Nie wiem, jak teraz wygląda sytuacja, być może stało się coś, co spowodowało nagłą potrzebę zabrania Bartusia, jeśli tak - sama dołożę deklarację dla niego. Ale jeśli nie - nie róbmy więźnia z wolnego ptaka... tak mi tylko serce podpowiada, choć patrząc na zdjęcia widzę smutnego, starego psa, którego chciałoby się natychmiast zabrać do domu... Ja nie twierdzę, że "NIE".... ale nie pochopnie.... u kikou piesków nie ma dużo, myślę, że miejsce dla kilku nawet by się znalazło, bo ona ma wielkie serce i dom do tego wspaniale przystosowany....ale czy Bartusiowi na pewno będzie tam lepiej, niż teraz?
    1 point
×
×
  • Create New...