Umówiliśmy Dorkę na sterylizację na czwartek, na godz. 11.00.
Chodzenie na smyczy już prawie opanowane, ale na ulicę na razie nie wychodzimy. Tylko ogród i sad. No i kolejna biedusia, która nie wejdzie za chiny do domu.... Staje jak wryta przed pierwszym schodkiem (a jest ich raptem siedem....)
W czwartek po operacji musimy ja zabrać do domu, na tradycyjne posłanie w kuchni.