Bambosza pokazywałam już na wątku zamojskim zaraz po tym, jak został zabrany wprost z ulicy w zimny, śnieżny, listopadowy dzień.
Był zmarznięty, bardzo głodny, a w lecznicy okazało się, że jest koszmarnie zapchlony, zaniedbany.
Podobno biegł tak ok. 4 km, pomoc przyszła dopiero po paru godzinach.
Dziękuję mojej koleżance Ani, która na pierwsze godziny dała psu schronienie u siebie w pracy i można było cokolwiek zorganizować.
Potem cudem udało się znaleźć awaryjne Dt na czas kwarantanny i szczepienia, a jutro Bambosz wyrusza do Jaaga, bo dłużej nie może zostać w obecnym miejscu.
Właściwie to miałam nie zakładać wątku, ale byłoby to chyba z krzywdą dla Bambosza, bo czemu akurat on miałby go nie mieć...
Samotność na pewno była dotychczas jego częstym towarzyszem - niech na początku tego nowego życia ma swoje bezpieczne miejsce tutaj na forum.
Myślę, że pomimo tak wielu psów w potrzebie, będziecie zaglądać i do Bambosza.