Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/07/21 in Posts

  1. I się wykluł. Pan , tak jak obiecał, zadzwonił. Rozmawialiśmy ponad godzinę z czego ja mówiłam w sumie może z 10 minut Pan i jego żona zakochali się w Opelku od pierwszego wejrzenia. W lipcu stracili po 14. latach westka, który chorował na cukrzycę. Pani chciała od razu kolejnego piesia, ale pan musiał przejść żałobę po swoim synku, bo tak mówił o westku. Spali razem , pracowali na ogrodzie, jeździli na wakacje. Państwo mają dwie dorosłe i samodzielne córki. Nie mają innych zwierząt oprócz rybek w ogrodowym oczku , ale jest ono zabezpieczone siatką. Ogród mają ogromny, dom też duży. Mieszkają z mamą pani, więc Opelek nie byłby nigdy sam. Państwo chcą zabrać Opelka w poniedziałek wieczorem , bo pan wróci ze szkolenia w poniedziałek popołudniu. Spytałam pana wprost czy w jakimś stopniu mógłby pokryć koszty transportu z Ukrainy. Powiedział, że oczywiście i zostawi jakąś kwotę w euro u Jaaga. Zawiezie też dla jej podopiecznych jakieś chłonne ręczniki i inne rzeczy. Po rozmowie z panem jestem zdecydowana wydać Opelka bez wizyty przedadopcyjnej. Pan tyko się martwił czy on będzie ich chciał. Wytłumaczyłam, że jest mało prawdopodobne, by rzucił się im od razu w ramiona. Wyślę panu na adres mejlowy poradnik od Sowy i adres nosem.pl
    2 points
  2. We mnie też krew się burzy, gdy o tym pomyślę. Sory, ale myślę, że dobrze się stało, że Melcia już nie jest z nimi. To bezduszne kreatury i Melcia z pewnością nie zaznała tam miłości i nie wiadomo, co ją tam mogło czekać. Myślę też, że oni nigdzie nie wyjeżdżają, po prostu znudziła się im opieka nad sunią. Była dla nich zbyt uciążliwa.
    2 points
  3. Nawet nie chcę mówić co się dzieje w naszych sercach, jakie rozterki... Elu kochana, zmieniamy opatrunki sami codziennie. To była wizyta kontrolna, prosili o nią weci, bo to naprawdę paskudne miejsce do szycia i obawiali się, że szwy się rozejdą. nadal istnieje takie ryzyko, ale bardzo pilnujemy, żeby nie rozerwała opatrunku, żeby nie podbiegała... Na szczęście przy pracy zdalnej mam ją prawie cały czas na oku. Moi pracownicy przyzwyczaili się już do tego, że w trakcie spotkań on-line słyszą "Luka, zostaw kochanie, nie ruszaj, nie gryź itp." Do weta idziemy teraz na zdjęcie szwów, chociaż i to może zrobimy w domu. Jacek zdejmował szwy z mojego kolana po operacji, Barsiczce po usunięciu guza. Pytanie, czy dam radę ją utrzymać, żeby on to zrobił, czy trzeba będzie jechać do wetów, żeby Jacek trzymał. Elu, za co mam bić, skoro my cały czas o tym rozmawiamy. Kilka razy dziennie mówimy, że nie damy rady jej oddać i kilka razy dziennie upominamy się, że musimy, bo możemy nie udźwignąć ciężaru finansowo w przyszłości. Nie wyobrażam sobie, że psiaki miałyby nie mieć najlepszej opieki weterynaryjnej, dobrego jedzenia, smaczków i wszystkich potrzebnych leków. Dopóki pracuję, dalibyśmy radę (no może poza tą chwilą, bo po dwóch ślubach dzieci jesteśmy spłukani i odrabiamy straty, ale to chwilowe), ale emerytura zbliża się wielkimi krokami i jeśli nie dostanę zgody na dalszą pracę, to za 2 lata i 8 miesięcy stanę się emerytką. W tej chwili leczenie Peruszki kosztuje sporo, a to mały piesek. Oczywiście moglibyśmy odpuścić fakt, że wyniki wątrobowe pogarszają się i uznać, że to 12-letni piesek i taka jest kolej rzeczy. Ale ja nigdy nie pozwolę na to, żeby zaniechaniem skrócić jej życie. Dlatego poza zastrzykami na łapkę dostaje 3 różne leki na wątrobę, a na dniach dojdzie jeszcze kuracja Ornipuralem. Tak więc to jest bardzo trudny temat, mieliśmy spróbować poszukać jej domu idealnego, Elunia ma gotowe ogłoszenie i w miniony poniedziałek miała je wystawiać, ale plany pokrzyżowała rozwalona łapka. To, co mogę wam przyrzec, to jeśli damy radę ją oddać, to tylko do najlepszego domu, który cierpliwie będzie przyjeżdżał, żeby poznała ludzi i ich zaakceptowała. Szukamy domu z innym fajnym psem, którego Luka polubi, bo ona musi mieć przewodnika, za którym schowa się w przypadku strachu. Domu, który lubi długie spacery i będzie chodził tam, gdzie Luka bezpiecznie będzie mogła się wybiegać. Domu umiejącego postępować z wycofanym psem i w razie czego szukania ratunku u specjalistów. Ona robi postępy, tak bardzo widać, że chce. Na przykład wczoraj na klatce schodowej nagle otworzyła się winda i wyszła sąsiadka. Lukiś spłoszyła się, ale w chwili, kiedy miała zaszczekać spojrzała na mnie. Powiedziałam tylko spokojnym głosem "Luka spokojnie" i nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Coraz częściej chce gdzieś wyskoczyć, ale patrzy na któreś z nas i upomniana odpuszcza. Ale to musi być konsekwentne i zawsze po tym musi dostać wsparcie i pochwałę, że o to właśnie chodzi. Jednym słowem jej trzeba poświęcać więcej czasu niż innym na spacerze.
    2 points
  4. Tak, jest lepiej z rudaskiem. Chyba antybiotyk zadziałał. Na razie więc go nie będą brać do kolejnego weta. Jutro jest kontrola u tego z Tomaszowa. Oby to był przełom.
    2 points
  5. Ja chyba też nie mam wyobraźni, ale z drugiej strony 4 psy w tym 2 duże, to poważne obciążenie budżetu i w razie nieobecności jednego z Członków Rodziny, na drugiego spada ogrom obowiązków, ale z trzeciej strony, 4 czy 3 psy to nie taka znowu duża różnica Ufff Ewuś nie bij
    2 points
  6. No togusiu, znając Twój gust, widzę pewne niebezpieczeństwo Loluś, trzymaj się
    1 point
  7. Maluchy mają się dobrze :) Ząbki je swędzą mocno, gryzą wszystko: drzewka, rośliny, meble i niestety mamusię, kiedy ich karmi. Gryzą też ludzkie pęciny ;) Karmę jedzą z apetytem, mleko mamine też, podkładów schodzi ciut mniej, bo w dzień częściej wychodzą na ogród. Chociaż nadal sikają dużo i wszędzie, to z koo poooooowooooli wynoszą się na zewnątrz. Kochają człowieka, przytulać się, rozdawać całusy:) Dropsik i Argo są duzi, niektóre z suniek drobniejsze. Ale wszystkie podobno cudne, przekochane. Drzwi na zewnątrz są w nocy otwarte, ale zasłonięte deską i grubym kocem, aby nocą wychodziła tylko Dianka. No i przez noc świeci się im lampka, gdyby bały sie ciemności:). Trzymam kciuki za odzew z ogłoszeń.
    1 point
  8. Odebrałam pana bardzo pozytywnie. Oby z tego telefonu wykluł się wspaniały dom!
    1 point
  9. W międzyczasie złapała się Niebieskooka, czyli mama Ralfika i Mikusi. ♡ Fundacja podkrakowska ją przejmie. A.... Majlo znalazł DS w Krakowie. :) W sobotę oboje pojadą jednym transportem, no i kicia że zdeformowanym okiem do Poznania, potrzebne kciuki :)
    1 point
  10. Gdybyś sama zmieniła opatrunek, to też pewnie musiałabyś zapłacić, bo te 45,00 zł to zmianę opatrunku i za wizytę. Może sama zmieniaj opatrunki w domu tak często, jak wymaga tego praktyka. Zaoszczędzisz czas i pieniądze. Chyba, że zauważysz coś niepokojącego, to wtedy wizyta byłaby konieczna.
    1 point
  11. 1 point
  12. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Luki w innym miejscu.Widać nie mam wyobraźni... To jest jej dom!
    1 point
  13. Radku kochany, jestem Wam wszystkim ogromnie wdzięczna za wspieranie moich bezdomniaczków. Nie masz kompletnie żadnego powodu do przepraszania, zwłaszcza, że październik dopiero się zaczął, a Twoja wpłata już zasiliła konto Miłeczka
    1 point
  14. Skontaktowałam się z Martą. Stan maleńkiego kotka zły. To nie panleukopenia, bo nie wymiotuje ani nie ma biegunki. Ma wzdęty brzuszek, nie może się wypróżnić, pęcherz trzeba mu wyciskać, masakra :( Przesłała mi wyniki badań z dzisiaj z lecznicy w Tomaszowie, ale nie znam się, podobno zupełnie inne niż wczoraj robione w Zamościu :( Usg było robione, nic nie znaleźli :( Za poradą Toli, która zna zamojskich wetów, namówiłam Martę, żeby jutro poejchać do najlepiej wyposażonej lecznicy w Zamościu. Drogiej, ale może cholera kompetentnej.. Jutro rano przeleję Marcie 300 zł z kasy, którą dostałam od znajomego na hotelowanie kocurka z kk. On na razie i tak nie może przyjechać do hotelu, póki giargie nie wybite, potem się będę martwić o jego utrzymanie w hotelu, a rudy potrzebuje pomocy na cito. Trzymajcie kciuki, żeby diagnoza wreszcie została prawidłowa postawiona. Kociątko się męczy przy siusianiu i płacze :( A weci nie wiedzą co mu jest :(
    1 point
  15. Gajulka była dziś z Lepszą Połową na badaniach i pobraniu krwi. Podczas badania nie było widać, ani słychać nic niepokojącego, poza nadwagą Krew będzie badana na pełny profil i wyniki będą w piątek. Jak tylko będą omówione, napiszę. Mała mordka była podczas badań bardzo grzeczna. A tak wyglądała Gajka na popołudniowym spacerku
    1 point
  16. Bardzo się cieszę że Czakuś w dobrej formie. Od czasu usg jakoś smutno, wiem że zamartwianie się nic nie da, ale wciąż myślę jakie to niesprawiedliwe.... Taki dobry i miły piesio, wdzięczny za otrzymaną opiekę i miłość, tak cieszy się życiem a tu choroba .... Ale nie ma co martwić się na zapas - liczy się to co jest teraz - że mordka uśmiechnięta i ogonek w ruchu :-))
    1 point
  17. Zostawiam mnostwo mnostwo tulinek pozdrowien dla chopaczkow z calego serca i modlitwe za dom domus domcik
    1 point
  18. Dzisiaj poszła deklaracja za październik. Przepraszam za małe opóźnienie.
    1 point
  19. Tulinkam ogromnie calunie przecudowne Henryczkowo
    1 point
  20. Dumny, kochany Henio :) Jesień też potrafi być piękna, choć faktycznie będziemy tęsknić za ciepłymi dniami ;)
    1 point
  21. Spijcie nabierajcie sil zrubeczki Dobranocun calej druzynce lapusiek tulam
    1 point
  22. Jestem i ja u Opla Kadeta ;) Długa podróż i metamorfoza szczeniaka przypomniały mi ulubiony wierszyk rosyjski, którego ostatnie wersy idealnie tu pasują: " Однако Во время пути Собака Могла подрастu ! " ;)
    1 point
×
×
  • Create New...