Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/07/14 in all areas
-
Cezar to duży psiak, mix kaukaza z owczarkiem środkowoazjatyckim. Ma ok. 9 lat. Jest zdrowy, zaszczepiony, niewykastrowany. Nie ma problemów w kontaktach z ludźmi-dla smakołyka czy zabawki pójdzie z każdym ;) Dogaduje się z większością suczek, z reguły także z małymi psami jeśli te nie są zadziorne. Jego historia jest dość skomplikowana. Czarka, gdy był małym szczeniakiem przyniósł do domu partner mojej mamy. Pies mieszkał w domu, wychodził na spacery. Jednak cały czas rósł i przestawał być rozkosznym szczeniaczkiem. Gdy miał ok. roku trafił na zewnątrz na łańcuch. Skończyły się spacery, spuszczany był może raz w miesiącu, żeby pobiegał po okolicy, karmiłam go ja karmiąc swoje 2 psy. No oczywiście nie mogłam na to patrzeć i stopniowo przejmowałam opiekę nad nim-zabierałam na spacery, zaszczepiłam itd. Życie tak się potoczyło jednak, że musiałam przeprowadzić się do bloku. I tu pojawił się problem, bo Cezar nie dogaduje się z moim Nestorem. Jakoś radziłam sobie przez długi czas. Cezar mieszkał na działce, przyjeżdżałam do niego 2-3 razy dziennie, czasem byłam na cały weekend. Jednak pies(a raczej to, że ja tam często bywam) zaczął przeszkadzać sąsiadom. Miałam na głowie chyba wszystkie możliwe służby, które mogłam mieć i zaczęłam się bać, że jeśli to wszystko im nie poskutkuje to po prostu załatwią to w inny sposób... Pies pojechał do mojej koleżanki. Plan był taki, że znajdujemy z moim chłopakiem domek do wynajęcia i tam już nie będzie problemu, żeby psy izolować od siebie. Niestety,długi czas nie mogliśmy nic znaleźć. Teść koleżanki zaczął protestować, kazał zabrać psa. Ja w międzyczasie znalazłam się w trudnej sytuacji, musiałam się z dnia na dzień wyprowadzić z mieszkania i sama tułałam się po ludziach. Skończyło się na tym, że nie mieliśmy innego wyjścia i wynajęliśmy mieszkanie. I tak Czarek trafił do hoteliku do Murki. Pewnie można było to wszystko inaczej rozegrać. Szukać mu domu póki był młody i adopcyjny. Jednak naprawdę myślałam, że inaczej potoczy się moje życie i będę mogła się nim opiekować już do końca, ale stało się inaczej. Teraz już na to wszystko za późno. Rozważałam już naprawdę różne opcje i ta wydaje mi się najrozsądniejsza. Warunkiem adopcji jest wizyta przedadopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej. Najchętniej domek w okolicach Lublina, ale też wiem, że nie mogę stawiać takich wymagań, bo i tak będzie trudno znaleźć mu nowy dom. Może Murka napisze coś więcej ze swoich obserwacji. Zdjęcia jeszcze jak był pod moją opieką:1 point
-
Ogłoszeń nigdy za wiele.....możesz wysłyłać. i tak zamierzamy w domach przebierac i wybrać najlepszy, dostosowany do potrzeb Barrego.1 point
-
Jak to dobrze, ze te wiejskie bidy moga poznać prawdziwe rodzinne życie, dobre warunki, normalny dom - przeciez to im się nawet nie śnilo!1 point
-
W sobotę od rana pochodzę po okolicy (mieszkałam przy Mostach Warszawskich, znam tam każdą skrytkę, w ogóle Psie Pole też, tam też parę lat spędziłam. Obejrzę okolice Mewiej, to ciche uliczki, może tam się ukrywa, ogródki działkowe przy Toruńskiej i boczne uliczki Brucknera, popytam, porozwieszam ulotki (wykorzystam fotkę stąd, wydrukuję dziś w pracy). Dziś cały dzień w pracy, więc wieczorem, po 20:00 też podjadę (jak dam radę, bo mieszkam 20 km od Psiego Pola, za Wrocławiem), ale po ciemku nie liczę na nic. Ale liczy się czas, więc warto jak najszybciej działać.1 point
-
Ech ... Tak, tak, schroniskowy parking wyglądał pięknie, bo leżała na nim Andzia ANDZIA! Przyszła do mnie nie wiem skąd! Zawróciła w głowie tak dokładnie!!! Ale nic tam, że parking schroniskowy zbrzydł ;) Wiem dokąd z niego Andzia poszła i jestem pewna, że już NIGDY nic złego jej się nie przytrafi. Będzie kochana, doopiekowana jak się tylko da i nigdy nie będzie samotna :) Kochana Andzielinko trzymaj się dzielnie, bo że będziesz grzeczna to wiem! :) nawet stopiny zadowolone i jak Andzia o nie dba :)1 point
-
Roma miała dziś gościa :) ale więcej nie będę zdradzać. Jak coś się rozwinie to dam znać. Trzymajcie kciuki! Dziś byłyśmy na krótkim spacerku, a potem na wybiegu, gdzie Roma szalała z piłką. Jak ma piłkę to jest najszczęśliwszym psiakiem na świecie :D Z racji, że Andzia powędrowała dziś do domu, zamieszkała z Bronką. Dziewczyny dobrze się dogadują, więc nie powinno być problemu :) Mam tez wieści o Alku! Pani jest bardzo z chłopaka zadowolona. Mówiła, że przygotowała mu specjalne legowicho z kocykiem, z którego Alek w ogóle nie korzysta, bo upatrzył sobie łóżko jej córy :D i faktycznie tam śpi i jest ewidentnie pieskiem córki :)Upatrzył sobie ją za swoja panią i jak ona wychodzi do szkoły to za nią popiskuje. Pierwszą noc był bardzo niespokojny, prawie w ogóle nie spał i kręcił się po mieszkaniu, ale później już było lepiej. Z goldenem dobrze się dogadują, bawią się, Alek zabiera mu zabawki i wyjada jego karmę :D Pani zakupiła mu specjalną dla niego karmę z royala dla małych psów, której Alek w ogóle nie je bo on woli większe kulki, jakie je kolega golden :D Jedynie jest problem z załatwianiem się w domu. Pani mówiła, że teraz jest trochę lepiej, ale na początku to podsikiwał im wszystko... Poradziłam, żeby mu na spacerze dawali smaczki i chwalili go za każdym razem jak się załatwi to powinno pomóc. Ale nie jest to dla niej wielki problem i jest dobrej myśli, że problem szybko się rozwiąże. Za miesiąc, może dwa wybiorę się do chłopaka i zobaczę jak sobie żyje :)1 point
-
Jakim tokiem rozumowania Wy idziecie? Że co, jak komuś się zerwie albo puści niewychowanego psa, to JA mam się nim zająć, bo to DO MNIE podbiegł? WTF? I mam mu dawać smaczki za to, że zaczepia obcych ludzi i psy? Na pewno zadziała to bardzo wychowawczo, nagradzać za złe zachowanie ;) Naprawdę czasem warto postawić się w sytuacji drugiej osoby i jak normalny człowiek ZAPYTAĆ, czy psy mogą się przywitać i ew. pobawić. Bo drugi pies może być lękliwy, agresywny, mieć cieczkę albo być w trakcie leczenia. Tego wymaga kultura osobista, która niektórych niestety przerasta.1 point
-
Po drugiej w nocy pojechałam z Fenusiaczkiem do arki, ponieważ tramal działał tylko godzinę i 20 minut, i to po czekaniu całą godzinę na jakąkolwiwk reakcję po nim. Nie mogłam wytrzymać piszczenia Fenomena i nerwowego dyszenia z bólu, :(, więc jak tylko zaczał się ten atak, wezwałam taksówkę, Fenomenek dostał w klinice bardzo silny, a jednocześnie nowoczesny lek przeciwbólowy durogestic w plastrze przylepianym na skórę, Pani pielęgniarz musiała mu wygolić troszkę futerka, a plaster lekowy zabezpieczyć bandażem. Opowiadała mi, że widziała końcówkę operacji Fenusia, że w buzi i w nosku stan był koszmarny, a po usunięciu zębów polerowana czy wyrównywana była kość szczęki, aby zszywać powierzchnie gładkie a nie poszarpane, Fenuś po powrocie poczuł się lepiej, choć ten lek podobno dopiero na drugi dzień przynosi istotną ulgę,natomiast jego działanie trwa kilka dób i przede wszystkim jest bezpieczniejsze, nie powodując przy tym skołowania, Udało mi się zachęcić Grzybcia do jedzenia w nocy. Zjadł nienajmniej nawet, w sumie z tym, co zechciał w południe - około 22 deko (w tym głównie pół puszki conwalescenta). :multi: On jest taki kochany i mądry, :iloveyou: :iloveyou: Nie chciał po tej kolacji przyniesionej do łóżeczka siedzieć w nim, wyszedł, choć ledwo na łapakch sie trzymał i sygnalizował, że chce na trawkę. Mąż go zniósł,opowiadał że Fenuś bardzo się przewracał, siadał,ale udało mu się! Po spacerku zasnął spokojnie,,,Od 3, 30 lula... Oby chociaż do 8, gdy musi leki dostać, spał sobie spokojnie,, Badzo Wam wszystkim dziękuję, ze z nami jesteście :kiss_2: ,,1 point
-
Aga, Kochana jesteś, że w tak trudnym dla Siebie momencie robisz bazarek dla Karolka... :iloveyou: Właśnie niedawno poznałam Twojego Fenomenka. Po wizycie PA, którą zrobiłaś dla Poli ze Szczebrzeszyna, zaczęłam czytac jego piękny wątek. Mocno trzymam kciuki za zdrowie Kosmitka. I idę podnosic bazarek...1 point