• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

sybil

Members
  • Content count

    2707
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

sybil last won the day on September 1

sybil had the most liked content!

4 Followers

About sybil

  • Rank
    sybisia

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Converted

  • Location
    Kraków
  • Interests
    sznaucery, turystyka, języki obce

Recent Profile Visitors

1129 profile views
  1. No i kto wygrał konkurs? Wg mojego liczenia to Struś-Barruś jest niekwestionowanym zwycięzcą, zebrał coś około 70 głosów i zostawił daleko w tyle pozostałe psiaczki; ale ponieważ w różnych konkursach różne cuda się dzieją więc czekam niecierpliwie na oficjalne fanfary dla Barrusia
  2. W październiku coś wpłacę Lemoniadce.
  3. Dzięki za dobre wieści, niech chłopaki będą szczęśliwe! Szczęśliwej podróży Już lecę głosować na Barrusia.
  4. Matko święta, to będę teraz się martwić, ale jeśli malawaszka "odstąpiła" rezerwację, to myślę, że wie coś o DS i nie będzie to handlarz.
  5. Trzymam kciuki, żeby dobrze trafiły biedulki. Swoją ścieżką szkoda, że nie znalazły dobrego domu w Polsce. Trzymajcie się, chłopaki!
  6. Czy są jakieś informacje o sznaucerkach Maksiu i Piksiu? Najpierw miały jechać do malawaszki, ale nie pojechały, bo podobno ktoś je adoptował. Nie wiem czy przeoczyłam coś, ąle informacji o ich adopcji nie widziałam. Czy są jeszcze w Radysach, czy mają już dom (może wiadomo jaki?)
  7. No i nie było spotkania siostrzyczek z powodu pogody (marnej) i week-endowych prac remontowych w Krakowie (rozkopane skrzyżowanie i utrudniony dojazd). Za to Bianka zapoznała sie ze świnką morską i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Lizała futerko, zapraszała do zabawy, a jak świnka wróciła do klatki, to robiła wszystko, żeby ją uwolnić. Doszedł przelew za kudłatki - bardzo dziękuję. Pozdrawiamy (trochę deszczowo)
  8. Oby się spełniło Obie Czorciczki są szczęśliwe!
  9. Bezuni życzymy najlepszego domku pod słońcem i to szybko, najszybciej!
  10. Bimbo czuje się coraz lepiej, będzie miał robione kontrolne badania krwi, ale jesteśmy dobrej myśli. Suńki są cudne, tkwiły w tej przechowalni, bo nikt wcześniej o nich nie wiedział. Ile jeszcze takich ślicznych biedaków czeka na zmiłowanie???
  11. W niedzielę planujemy spotkanie siostrzyczek, zobaczymy jak będzie. Bianka waży teraz 5,8 kg (zaraz po przyjeździe było 4,5 kg), Bubu 6,7 kg (było 5,5 kg o ile dobrze pamiętam). Zdjęcia z telefonu wychodzą marnie, przymierzam się do kupna aparatu. Po spotkaniu z Bubu postaram sie wysłać choćby te telefoniczne. Drugie szczepienie Bianki 65.-, badanie kału 15.-, aniprazol 4 tbl.x 6 = 24.- Czy masz jakieś informacje o macierzystej przechowalni kudłatek? Czy wszystkim psiaczkom udało się poprawić życie? Wszystkim, którzy jeszcze tu zaglądają posyłamy buziaczki i życzymy
  12. O matko, wracam z wakacji, szukam wątku Białogonków i co czytam? Jakieś istoty, pełne jadu i złości wykończyły wątek! To zwykła, niska zawiść przemawia przez te osoby. Nie mogły znieść faktu, że Białogonki i ich opiekunowie mają tylu przyjaciół, którzy w każdej potrzebie spieszyli z pomocą. Idiotyczne określenia w rodzaju "letnia rezydencja" świadczą o tym, że niektórym żal i zazdrość d..ę ściska. Zresztą jakim prawem te osoby tworzą "komisję śledczą do rozliczania pomocy materialnej dla Białogonkowa"? Najłatwiej wsadzać nos do cudzych portfeli. Zazdrośniku, weź kredyt (i spłacaj go sam), kup teren z rozwalającą się chałupą, poświęć czas i siły na doprowadzenie terenu i chatki do stanu używalności, sprowadź ponad 20 nieszczęśliwych psów i opiekuj się nimi, zamień ich koszmar w radosne życie, może znajdziesz przyjaciół, którzy zechcą cię wspierać i pomagać. Mortes miała życzliwość, wsparcie, zaufanie ludzi, którzy ją poznali i docenili jej serce dla zwierząt. Uczciwie rozliczała wszystkie wpłaty, również od anonimowych darczyńców. Szalejących zawistników bolało każde wykonane udogodnienie, które choć trochę ułatwiało życie Mortes i Krzysia. Szanowne panie zawistne, moralnie jesteście biedne i godne pożałowania. Wy nigdy nie zdobędziecie się na taki wysiłek jak Mortes, bo nie znajdziecie ludzi, którzy by wam tak zaufali i tak was wspierali. I nie piszcie głupot w rodzaju "na dogo już nic by nie uzyskała", bo wciąż ma i będzie miała wsparcie wiernych przyjaciół, gdziekolwiek pójdzie. Iza, Krzysiu, róbcie swoje, a po rozwalaczach wątku trzeba spuścić wodę.
  13. Po długiej nieobecności wchodzę na Dogomanię i co widzę? Ano to, że niszczycielskie komando wykończyło jeden z najmilszych, pogodnych i ciepłych wątków tzn Białogonki. Że też są istoty, które czerpią satysfakcję z bezpodstawnego dokopywania bliźnim, fee! A teraz do rzeczy, czyli o kudłatkach. U Bubu miłość kwitnie, cieczka skończona, towarzyszy pani prawie wszędzie (nie chodzi tylko na zakupy), bywa nad zalewem, jeździ na rodzinną działkę pod Krakowem - na działce szaleje, biega, trochę kopie (podkopała się pod siatką na działkę sąsiadów, bo zwęszyła tam KOŚĆ), ma ogromny apetyt i piskiem domaga się dokładki. Miłość jest wzajemna, bo pani już nie wyobraża sobie życia bez Bubu. Ponieważ brzydkie koo wróciły, więc obydwie miały zrobione badanie. Lamblii nie wykryto, ale obydwaj weci, niezależnie od siebie stwierdzili, że to wcale nie znaczy, że ich nie ma, bo miarodajne jest badanie kału w tym kierunku w krótkim terminie po wydaleniu. Za to znaleziono nicienie dość paskudne (jakoś na t...) . Obydwie brały aniprazol przez 4 dni - podobno tłucze i te nicienie i lamblie (jeśli by były). Narazie jest ok, koo wzorcowe, ale jakby co kiedyś to można powtórzyć aniprazol + metronidazol. W ogóle to przeszłam szkolenie nt pasożyty (zwłaszcza u szczeniaków) i leczenie - oby mi się nie przydało! Bianka to mały agresor, goni wszystko, co się rusza, a zwłaszcza biegnących ludzi, duże psy, hulajnogi, rowery, motocykle i jeszcze trochę. Wypada z klatki (schodowej, żeby nie było, że trzymam psa w klatce) jak mały szaleniec, w gardle bulgota, szczeka jak duuuży pies, goni ptaki, koty (jeśli uciekają), tropi jeże i wzbudza powszechny zachwyt. Codziennie ok.17-ej chodzimy na b.długi spacer, taki, na jaki chodziły moje sznaucerki. Bianka wypoczęła, ja ledwie żyję, bo nie wylegiwałam się. Wielki Brat czuje respekt przed tą malizną, chyba nawet trochę boi się skaczącego agresora :) Na wsi wyszalała się w ogrodzie (bardzo dużym) za wszystkie czasy. Bianka zostanie ze mną (z gwarancją domu u Wielkiego Brata w razie gdyby...). Leczy moje pęknięte serce, chociaż zdarza mi się wciąż ryczeć, jak idziemy trasą Sybilki i Majki. Na dziś to tyle, bo już padam na nos.