loozerka Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Pani za nieostrożnosc burę powinna dostac....!!! Naszą Kiwi mogła uszkodzic, nooo!! Quote
Agnie Koty Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 tak, tak, zgadzam się ! Tylko że byłam pewna że to mnie się dostanie. Dlatego dyskretnie obserwowałam całe zajście z bezpiecznej odleglości... Chyba wiem na czym polega problem Kiwi a dokładniej problem jej adopcji.... Po pierwsze jej wielkość. Nie oszukujmy się, ona będzie duża.... Po drugie, tym nie ciągnie się za nią jakaś dramatyczna, rozdzierająca serce historia /i alleluja, no, chyba że moja opieka/ i ludzie nie zabijają się żeby ją ratować, ulżyć w cierpieniu czy coś w tym stylu. I to tyle moich przemyśleń na dzisiaj... Quote
loozerka Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Agnieszko, ale ja tam nie mam zaufania do tych, ktorxzy tylko na takie porywające serce historie sie odzywają, bo potem zaczyna sie codziennosc i tu pojawia sie problem. A że duza?? Dużo psów jest duzych. Nie martw sie, znajdzie dom, dom pojawi sie tak nagle, jak u Fisi :)) Quote
Figa Bez Maku Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Loozerka ma rację.... psa nie powinno się brać pod wpływem chwili. oczywiście czasem jest to miłość od pierwszego wejrzenia i dobrze jeśli człek jest przy tym odpowiedzialny... ale jeśli jest tylko czułostkowy? A pies wychowany, czysty i zdrowy? Odpada cała niewdzięczna robota......Na przykładzie Fizi to mówię. Jak byłąm w Korabiewicach na oględziny pewnej suni to stchórzyłąm właśnie dlatego ,że widziałam na własne oczy ,że ona nigdy nie miała domu, nie chodziłą na smyczy ( bała się jej) a nie mogłam poświęcić psu tak wiele uwagi jak w tym przypadku byłoby potrzeba:shake: .Ponieważ była w towrzystwie innego psa i była dość hałaśliwa to mogłam już sobie wyobrazić ,że czekałby mnie długi i trudny proces oswajania jej...z samotnym zostawaniem w domu.a nie miałam na to warunków i choć to zabrzmi źle ... poszłam na łatwiznę.. i nie żałuję:lol: :cool3: Quote
Lulka Posted January 24, 2007 Author Posted January 24, 2007 znajdzie domek nie ma sie co martwic nie kazdy chce psa po przejsciach...a raczej to wiekszosc nie chce Quote
Agnie Koty Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 spokojnie, nie zamartwiam się, :evil_lol: . Wydaje mi się ze na Kiwi śnieg nie zrobił wrazenia. Ale trochę pogalopowala jak szalona. Quote
Puchatek Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Zawsze możemy sprokurować jakąś historię o tym jak bardzo w dotychczasowym domu znęcają się nad sunią i natychmiast potrzebna jest pomoc :angryy: :evil_lol: . Quote
Figa Bez Maku Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 O właśnie....biedne Kiwi nad którym znęcają się 4 koty, któremu źli ludzie nie pozwalają gryźć lalek i bluzek, które zmuszają do ładnego chodzenia na smyczce i słuchania się ( a co to takiego?:crazyeye: ) , wymawiają stare chochelki....RATUNKUUUUUUUUUU:diabloti: Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 No i tym samym mamy psa po traumatycznych przeżyciach..;) KTO CHCE JAKO TEN RYCERZ NA BIAŁYM KONIU RZUCIC SIE NA RATOWANIE BIEDNEJ SUNI NĘKANEJ PRZEZ AGNIE I KOTY :D? Quote
Agnie Koty Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Ojej, jakiś śliczny banerek Puchatku! Napisalam że na Kiwi śnieg raczej nie zrobil wrazenia. Moze dlatego że była zaspana...I ta galopada też taka niemrawa była. Errare humanum est, ona ma świra na punkcie śniegu. W dodatku do zabawy zaprosiła ją Nina i jej przyjaciółka, u której wczoraj zdiagnozowano nadpobudliwość psychoruchową i niedojrzałość emocjonalną /strasznie to brzmi, wiem/. Bilans był taki, zlachany pies /alleluja/, dwie mokre dziewczynki /ech, wysuszą się/ i dwie pogryzione kurtki, dokladnie rękawy. Już pocerowalam artystycznie, wielkie nie były zniszczenia ale zawsze. Dobrze, ze mama tej dzewczynki jest jednocześnie moją przyjaciółką. I kto tu się nad kim znęca? Niech ten rycerz przyjeżdża, może w końcu jakiś sir Lancelot z Jezioran się zlituje, albo jakiś Ivanhoe dla ubogich! Quote
Agnie Koty Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 wyszłyśmy jeszczer az na zaprzyjaźnione osiedlowe boisko i Nina urządziła zapasy na śniegu. Tarzały się obydwie w tym białym puchu i miały radochę. Po przyjściu do domu Kiwa padła, Nina też spokojniejsza. I jednej i drugiej się to przydało, :evil_lol: . Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Heh, rodzice najszczęsliwsi, gdy dzieci i inne stworzenia spią :D A najlepsze, ze aby spały to człowiek się tyyyle musi namęczyc, by zmeczyc ;) Agnieszka, jak w koncu jakos nie mogę złapac, czy masz aparat cyfrowy, czy korzystasz z czyjejś przysługi, ale moze dałabyś radę zrobić Kiwi zdjecie takiej szalejącej na sniegu? Quote
Agnie Koty Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 niestety nie mam cyfrówki, tzn. mój mąż ma ale zwykle późno wraca i nawet nie mam sumienia go jeszcze ciagac po śniegu.:evil_lol: Ale zrobię moim trupem i jescze w tym tygodniu postaram się je oddać do foto. Bo jutro idziemy z Niną i Kiwą na hopki to popstrykamy. W zasaf=dzie będzie widac jednego bałwana... Quote
loozerka Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 az tyle sniegu spadło?? wychodzi na to, ze u nas najwcześniej zaczeło padac, a najmniej napadało :D Ale teraz nadrabia, taka sniezna, przeszywająca zawierucha... Quote
Agnie Koty Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 u nasz strasznie dużo śniegu, Hania pewnie rączki zaciera, :cool3: . Aha, jeżeli się zaziębię to będzie to wina Kiwi. Dzis o 6.30 rano biegałam za nią w śniegu po kostki. Nadmienię, że byłam w kapciach na bose stopy i w szlafroku. Przyzwoitość jednak /i mrozek/ nakazały mi włozyć kurtkę. A Kiwi mi UCIEKŁA po prostu. Brama była otwarta bo tata odśnieżał a ona wykorzystała sytuację. Dobrze, ze nic nie jeżdziło. Poganiała chwilę po zakazanym terenie ale na szczeście tacie udało się ją złapać /ona go uwielbia !/. Wierzcie, mi niewesoło się czulam. Pomijam fakt że gołe kończyny jakoś dziwnie mnie bolały . Cóż, chyba pierwszy raz w życiu miałam je oblepione śniegiem....... Za to Kiwi w szampańskim nastroju..... Quote
Figa Bez Maku Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Pręgusy wiedzą co dobre:evil_lol: Ja widać mam pręgowaną duszę bo mam doskonały humor choć byc może wyglądam nieco debilnie bo cały czas prawie jestem rozdziawiona w uśmiechu. Ale jak tu się nie uśmiechac do tej białości doskonałej , puchu co cały czas muska całuśnie twarz , rzuca się radośnie do nóg, otula przejrzystą kurzawą ... ech.....życie jest piękne bo białe:diabloti: Quote
Agnie Koty Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Tak, to są tzw. różnice indywidualne..... Quote
Puchatek Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Nie wiem co psy widzą w tym śniegu. Zapachy poprzykrywane, krajobraz jednostajny. Jeszcze Bunia z jej futrem to rozumiem, przystosowana termicznie ale te dwa golasy to nie wiem. Jak by były w schronisku to w nocy chyba radość szybko by im przeszła. Quote
Puchatek Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Zupełnie nie wiem dlaczego Kiwi każda zaspa uszczęśliwi. Nie rozumiem czemu Figa Po śniegu biega w podrygach. Quote
Puchatek Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Tzn. dlaczego w podrygach to wiem. Bo w łapki zimnoooo ..... :diabloti: Quote
Figa Bez Maku Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Nie rozumiem twojego zdziwienia:shake: śnieg świat na lepsze zmienia znikają pod bielą śmieci:loveu: cieszą się wszystkie dzieci:cool3: można lepić bałwanki można pojeździc na sankach można rzucać śnieżki pieskowi:eviltong: można dostać soplem po głowie:cool1: tak cudnie przez zaspy się przedzierać tylko was marudy bierze.......olera:mad: Quote
Puchatek Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Nie rozumiem twojego zdziwienia - i pewnie nigdy nie zrozumiesz śnieg świat na lepsze zmienia - na lepsze a niby czemu znikają pod bielą śmieci - to że nie widać to nie znaczy że ich nie ma cieszą się wszystkie dzieci - pewnie nie wszystkie a z lata też się cieszą można lepić bałwanki - w TV nawet w lecie jest ich sporo można pojeździc na sankach - wolę na rowerze można rzucać śnieżki pieskowi - piłeczka i patyczki są lepsze można dostać soplem po głowie - na tym to mało komu zależy tak cudnie przez zaspy się przedzierać - wolę przez trawy, krzaki i trzciny tylko was marudy bierze.......olera - do tego to jeszcze daleko Quote
loozerka Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Alez rymoworodzinnie sie zrobiło :D A Puchatek sie myli zdecydowanie, snieg musi miec zapach, widze po moim psie, ktory nosa od podłoża nie odrywa, jeszcze bardziej niz normalnie :) Agnieszka--szkolenia do klubu morsów zaczełas dzieki Kiwi:D? To trzeba stopniowo, a nie od razu w koszulinie i o bosych stopach "nasnieginamróz" Quote
Agnie Koty Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 i dlatego jak poszlyśmy na hopy to wziełam....termosik z herbatą. Nina się ucieszyła i wszystko wypiła, mnie kropelkę zostawiła. Kompletnie było biało, nic odkrytego nie zostało. Trochę mnie to wszystko przerazalo ale czego się nie robi dla psa. Galopowała, wściekała się, tarzała, kopała, słowem była szczesliwa. Teraz się suszymy, tzn. Kiwi leży na Filipa łóżku z pasiastym łebkiem na poduszce. Na hopach były inne dzieci ale na szczęscie ich nie skubała, okazywała umiarkowane zainteresowanie....Oj, żeby ta zima już się skończyła... Quote
loozerka Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Agnieszka, ja rozumiem minimalizm....ale ta zima trwa dopiero drugi dzien :D moze chociaz tydzien daj dzieciakom na sankach pojezdzic, a potem te apele o koniec zgłaszaj :D U mnie jedyna korzysc z zimna i sniegu to taka, że jak zbieram sie ze spaceru po godzinie, to pies całkiem chetnie wraca... po czym zwija sie w kącik i spi, co zwykle po marnej godzince na dworze jest nierealne :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.