champadevi Posted March 15, 2011 Posted March 15, 2011 Spotkałam go na chodniku, nie podnosił do góry główki, chodził na sztywnych łapkach i postękiwał, nie zwracał na mnie w ogóle uwagi, szukał zawzięcie jedzenia. Jego sierść była bardzo brudna, wszędzie miał dredy, wplątane dawno temu gąłązki i mase błota. Po dłuższej chwili podniósł troszkę łepek, jedno jego oko było zamglone, drugie też nie wiele lepiej.Miał na szyi starą obrożę przeciwpchelną, postanowiłam pójść za nim i zobaczyć gdzie mieszka, dowiedzieć się, dlaczego go tak zaniedbano... Szedł bardzo powolutku, potykał się o krawężniki, nie mógł zginać łapek, jego kręgosłup był sztywny, a do tego słabo widział. Przeszukiwał śmietniki, chodził tak jakby to była jego rutyna, doskonale wiedział gdzie może znaleźć coś do jedzenia. W pewnej chwili wszedł na jezdnię i upadł, wstawał ale bardzo powoli, a nadjeżdżało auto, niewiele myśląc zabrałam go szybko z jezdni i wzięłam do domu.Najwidoczniej jego wł. nie interesował się jego losem ,ani jego bezpieczeństwem, ani chocby tym by go karmić czy wyczesać. Psinek był okropnie chudy, dało się dokładnie wyczuć każdą jego kość :( w cieple jego ciałko nieco się rozluźniło i zaczął poruszać się mniej sztywno. Nakarmiłam go i zabrałam się za mozolne wycinanie jego dredów. ; ; Wet. stwierdził wychudzenie włącznie z zanikiem mięśni, bardzo słaby wzrok, przetokę prącia , problem z prostatą i kręgosłupem. Po dwóch dniach od znalezienia , nagle pojawił się rzekomy wł. psa. Nie docierały żadne pytania "dlaczego doprowadził Pan psa do takiego stanu ?" jedyną odp. tego człowieka było "pies jest mój ! " jego dzieci twierdziły ,że ma książeczkę zdrowia ,ale nie okazano mi jej. Myślę ,że nie widział wet. nigdy. Poza hurtowym twierdzeniem,że to ich pies , nie mieli żadnych dowodów potwierdzających ten fakt.Na moje pytania dlaczego pies jest taki chudy, odp. "bo to stary pies !", dlaczego jest taki skołtuniony?jak można nie wyciąć choć psu dreda, tak by mógł normalnie chodzić ? odp. "bo jest stary!" i tak na każde pytanie, nie byli to ludzie biedni ,jasne stało się więc ,że stan psa nie wynika z tego faktu, a ze zwykłego okrucieństwa poprzez beztroskie zaniedbanie...co więcej, wszelkie próby pokazania im,że go zaniedbali i skrzywdzili kończyły się ich krzykiem i oburzeniem- nie docierało nic...W końcu Pan na moje pytanie "a co gdyby wtedy mnie tam nie było i pies został by przejechany przez samochód? "wolał bym by go przejechał niż trafił do Pani" ... na odchodne Pani jeszcze się poodgrażała, że odzyskają tego psa choćby nie wiem co- krzyczała jak w całej naszej rozmowie...Jasne stało się ,że on nie może do tych ludzi wrócić.Nie tylko go zaniedbali, oni wogóle nie przyjmowali tego do wiadomości i twierdzili, że wszystko jest ok. Bubuś dostał leki ,stał się innym psem,zaczął normalnie chodzić a jego oczka, choć nadal tak samo zamglone, stały się radosne...z uwagi na pewna nieobliczalność jego rzekomych wł. musiałam go wywieźć z małego miasteczka w którym go znalazłam, nie mogę go tam dłużej trzymać, ze mną też nie może mieszkać bo Ci ludzie są gotowi wyrwać go siłą na spacerze...są agresywni i nieobliczalni, dlatego bardzo bardzo prosimy choć o DT,a najlepiej DS... to starszy psiak, ale bardzo przytulaśny i kochany...szybko adaptuje się w nowym miejscu. Mam na imię Bubek, często mówią na mnie Bubuś Słodziak, bo podobno jestem niezwykle uroczym psiakiem. ; ; ; ; ; Lubię jeść, oj jak ja lubię jeść... nie zawsze miałem jedzenie, dawniej często głodowałem, nie miałem siły chodzić, no ale przecież trzeba było zdobyć jedzonko,więc uciekałem i buszowałem po śmietnikach, nie zawsze było tam coś do jedzenia..Oj jak ciężko było znieść głód, było tak zimno, bolały mnie łapki, kręgosłup, nie mogłem siusiać..ale musiałem szukać, byłem taki głodny... Kiedy widziałem jeszcze dobrze, wszystko nie było takie trudne, teraz świat spowiła mgła, często słyszałem ,że ktoś na mnie trąbi...jakiś czas temu upadłem i nie mogłem wstać, tak się bałem :( chciałem szybciutko wstać, ale nie miałem siły, przemarznięte łapki i kręgosłup odmówiły posłuszeństwa...Nagle poczułem ,że ktoś mnie podnosi, przytula do puchatej kurtki, zrobiło się tak miło, ale bałem się tego kogoś, przecież zadano mi już tyle bólu, do dziś mam blizny na główce...poszarpane uszko... Ciepło, położono mnie na podłodze i zaczęto głaskać, a potem dostałem jedzenie, całe dla mnie,szybciutko zjadłem... i było też miękkie posłanie, bylem tak bardzo zmęczony, położyłem się, taka ulga, usnąłem. Pomyślałem sobie, że ten ktoś jest dobry, karmiono mnie, wycięto mi te poplątane włosy od których bolała skóra, a potem włożono do wanny i polano cieplutką wodą, podobało mi się, gruba skorupa błota spływała z mojego brzuszka, stałem bardzo grzecznie...a potem była ciepła suszarka i czesanie. Nie dało się umyć mnie dokładnie, bo bylem strasznie brudny i część sierści trzeba było wyciąć...Mijały dni, polubiłem tą Panią która wzięła mnie z ulicy, tak cudownie masowała mi kręgosłup,przytulała, tak bardzo to lubię, tak samo bardzo jak jedzonko.Mógłbym siedzieć na kolanach cały czas, tulić się i być głaskanym.Jak opiekunka przychodzi to siadam jej na buty gdy je rozsznurowuje, bo tam ma ręce i może mnie pogłaszcze, a jak nie głaszcze to mruczę i wpycham się moim zadkiem pod ręce :) Już ja umiem walczyć o swoje pieszczoty, tak bardzo bardzo ich potrzebuje.Byłem nawet u psiego fryzjera, u takiej bardzo miłej Pani, z początku nieco się bałem,ale potem zobaczyłem ,że zupełnie nie ma czego, rozczesywano mi dziesiątki kołtunów, czułem jak moja skóra zaczyna jeszcze bardziej oddychać,a potem znów mnie wykąpano by usunąć brud do reszty.O patrzcie jaką mam piękną sierść... ; ; ; Boję się, że to wszystko stracę...jedzonko, przytulanie i łagodne podejście... to ludzkie zrozumienie, że wrócę znów tam...tam gdzie byłem taki smutny, głodny i bolało... Szukam nowego domku, ciepłego, z jedzonkiem, z dobrym człowiekiem przyjacielem z którym będę mógł się tulić..tak bym chciał mieć swojego człowieka, byłbym oddanym psiakiem, obiecuję i zajmuję tak mało miejsca... tylko troszeczkę...jeść też jem niedużo, tylko jednego potrzebuję dużo- miłości... Quote
Aga - Czakra Posted March 15, 2011 Posted March 15, 2011 Cześć plaskaty czarnuszku, co prawda dogo nie jest gwarntem sukcesu, ale nie da się ukryć, że jest to największy portal adopcyjny. Proponowałabym przenieść wątek do ogólnopolskich adopcji (moderatora trzeba poprosić) A ja w imieniu Fundacji Irasiad-Zagubionym oferuję przyszłym rodzicom Bubusia Słodziaka partycypację w kosztach opieki wetrynaryjnej u naszych lekarzy w Warszawie i Gdańsku, a jak trzeba będzie to w Kętrzynie też. Quote
champadevi Posted March 15, 2011 Author Posted March 15, 2011 dzięki wielkie za ofertę ew. pomocy wet. :))) Ja nie bardzo się tu orientuję gdzie co jest etc. czy możesz mi podać link do tych ogólnych adopcji? Quote
Aga - Czakra Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 to jest ten sam dział - czyli psy w potrzebie - psy znalezione/do adopcji musisz napisać do moderatora prosbę o przeniesienie wątku z działu mazowieckie do ogólnych adopcji jakoś nie potrafię tego jaśniej wytłumaczyć moderatorzy psów w potrzebie: jefta zaba14 misiaczek Saint Anashar wrzuciłam go na stronę naszej Fundacji, ale lekko nie będzie Tu musi pojawić się jakiś miłośnik starszego psa Quote
auraa Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 W kocim świecie opiekują się płaskatymi. Napisz do Osy, ona interesuje się pekińczykami. Quote
champadevi Posted March 16, 2011 Author Posted March 16, 2011 tam już jest poruszony jego temat Quote
champadevi Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 nikt nie chce przygarnąć maluszka ?:( Quote
Aga - Czakra Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 champadevi napisał(a):nikt nie chce przygarnąć maluszka ?:( to nie tak, że nikt nie chce. Gdzieś na pewno jest ktoś akurat dla niego stworzony, tylko musimy go poszukać. A nasze domy czy "pekińczykarnie poczekalnie" nie są z gumy niestety Zrób czarnuszkowi ogłoszenie na lokalnych portalach ogłoszeniowych, tak wiem - niewyjaśniona sytuacja - zrób zdjęcie psa na trawce stojącego, na czerwonym kocu - nie pisz skąd i gdzie jest - tylko informacja, że starszy piesek do adopcji, oddania bez wdawania się w szczegóły. Jak ktoś zadzwoni - to po pytaniach będziesz wiedziała czy rozmowa jest bezpieczna. Zaszczep psa i wyrób mu książeczkę na swoje nazwisko Quote
champadevi Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 ma juz książeczkę i chip , lokalne ogłoszenia nie wydają mi się dobrym pomysłem, pozostaje cała dalsza część Polski, wiem że on ma swój wiek, wiem że potrzeba cudu,ale nie po to chronię go tyle czasu wiele przez to poświęcając by teraz zamieścić lokalne ogłoszenia,to za duże ryzyko Quote
auraa Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Podnoszę małego. Na bazarku można wykupić za parę zł. pakiet ogłoszeń. Czy z Twojej okolicy są jakieś ciotki? Mały tu ruch. Quote
champadevi Posted March 19, 2011 Author Posted March 19, 2011 hmm, ja nie zajmuję się psami, pomagam innym zwierzakom, znam tylko jedną osobe w mojej okolicy "od psów" ,całość utrudnia mi fakt, że ogłaszanie go jest dość ryzykowne i nie mam do tego 100% przekonania Quote
mestudio Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Aga - Czakra napisał(a):Cześć plaskaty czarnuszku, co prawda dogo nie jest gwarntem sukcesu, ale nie da się ukryć, że jest to największy portal adopcyjny. Proponowałabym przenieść wątek do ogólnopolskich adopcji (moderatora trzeba poprosić) A ja w imieniu Fundacji Irasiad-Zagubionym oferuję przyszłym rodzicom Bubusia Słodziaka partycypację w kosztach opieki wetrynaryjnej u naszych lekarzy w Warszawie i Gdańsku, a jak trzeba będzie to w Kętrzynie też. To jest super informacja:-). Trzeba koniecznie Bubusia przenieść na ogólny i szukać kogoś aby go zabrał z tego miejsca, a potem można go ogłąszać. Quote
auraa Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 90% psów znajduje domy przez ogłoszenia. Wcale nie trzeba zamieszczać informacji w jakim dokładnie miejscu pies się znajduje. Wizytę przed adopcyjną może przecież zrobić inna osoba. Quote
mestudio Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 auraa napisał(a):90% psów znajduje domy przez ogłoszenia. Wcale nie trzeba zamieszczać informacji w jakim dokładnie miejscu pies się znajduje. Wizytę przed adopcyjną może przecież zrobić inna osoba. Psa trzeba zabrać z tego miejsca gdyż byli właściciele na zmianę koczują pod blokiem i chcą go odebrać, dziewczyna nie może z nim wyjść nawet na spacer. Quote
champadevi Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 dzięki za zainteresowanie sprawą Bubka, napisałam do jednej z wypisanych osob z prośbą o przeniesienie tematu na ogolny, ale cały czas nie dostałam odp. pisać do reszty podanych osób czy poczekać aż wstawi (bo ma tyle roboty)? niestety to że robi się coraz cieplej- utrudnia wszystko, codziennie chmara dziaciaków bawi się dziwnym trafem tuż pod moim blokiem, nie potrafię zrozumieć jak można być tak natarczywym i niemądrym, do nich nic nie przemawia, chcą go odzyskac i koniec choćby miało to dla niego oznaczać śmierć, coraz więcej we mnie wsieklości bo to jest po prostu durnota do kwadratu pokrzepiana takim samym egoizmem. Nadal bardzo prosimy o pomoc. Quote
siekowa Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 :( Porozsyłałam trochę watek i wstawiłam go na profile adopcje starszych psów (nk i fb). Quote
majka2222 Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 W takim razie może udałoby się uzbierać na hotelik na np. miesiąc? A potem robić ogłoszenia na inne województwa? Bez nich ani rusz. Przecież i tak osoba, która będzie chciała psa adoptować, będzie sprawdzana, prawda? Trzeba się spieszyc, nie ma czasu, jesli koczuja pod domem. Quote
zuzka Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 A gdzie teraz jest psiak w jakim mieście? Wrzuciłam małego na fb zrobiłam mu wydarzenia może znajdzie się ktoś chętny go przygarnąć . Quote
champadevi Posted March 22, 2011 Author Posted March 22, 2011 proszę nie pisać w jakim jest mieście... i ja tej informacji też tu nie podam, jeśli znajdzie się ktoś odpowiedni to dowiozę go w każde miejsce kraju- więc ta informacja nie ma znaczenia, a może narobić naprawdę dużo problemów wiem, że szukamy cudu, ale mam bardzo uzasadnione obawy jak zniósł by hotelik :( to jest bardzo bardzo przylepny psiak, on okropnie boi się ,że zostanie znów sam, zdany na siebie, więc chodzi za mną wszędzie po domu, jak tylko rano wstaje od razu przychodzi liże mnie po stopach, cieszy się i przytula do nóg, on bardzo potrzebuje człowieka ,to nie jest taka natarczywośc z jego strony, on tylko sobie za mna drepta i lubi siedziec gdzieś blisko, nie muszę nawet zwracać na niego uwagi, tylko rano domaga się posmerania...i w dzień jak widzi, że siedzę bezczynnie obawiam się że nawet w najlepszym hoteliku będzie czul się bardzo źle psychicznie z uwagi na to jaki jest :( tu nie jest bezpieczny ale tam, on tego nie zniesie :( nie to że musi być ciągle głaskany, on po prostu potrzebuje by ten człowiek był, by ludzie byli w jego otoczeniu a on mógł sobie przy nich posiedzieć... trudno to opisać :( dzięki za zamieszczanie ogloszeń, ale bardzo proszę o podawanie tylko niezbędnych info przy ogłaszaniu go i umieszczaniu tych ogloszeń w rozsądnych miejscach ( gumtree,allegro itp- odpadają, każdy tam wchodzi) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.