Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='magda3232']witajcie kochani jak widzicie u nas wszystko ok ampaczku drogi ja wiem ze tyle razy przekladane wizyty wygladaja dziwnie ale kochani zrozumcie po 12 godzinach pracy w tygodniu i 8 godzin sobote i w niedziele naprawde nie mamy na nic czasu przy 3 dzieci i 2 psiakach u mnie w pracy troche warjactwo wiec pracuje po 12 godzin albo wiecej jak czeba stanowisko moje tego o de mnie wymaga Irek rozkreca troche swoja firme wiec naprawde mamy nie zly mlyn calusy dla wszystkich jestescie super



Wiecie, mnie zaciekawiła jedna rzecz. Gdzie są psy i kto je wyprowadza jak się pracuje po 12 godz i więcej?
Przykro mi ale za bardzo mi utkwił w pamięci OZZY.

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mama_Dorota napisał(a):
Wiecie, mnie zaciekawiła jedna rzecz. Gdzie są psy i kto je wyprowadza jak się pracuje po 12 godz i więcej?
Przykro mi ale za bardzo mi utkwił w pamięci OZZY.


Prosze Cię nie wypowiadaj tego głośno... :-( ....

Posted

Norbitka napisał(a):
Może jednak znajdziecie chwile czasu na spotkanie z Ampakiem?

wiesz co po takich przykrych oskarzeniach z waszej strony narazie nie widze takiej mozliwosci moge spotkac sie z pania marta moze przyjechac do nas kiedy chce bo to jedyna osoba

Posted

Magda kto jest beznadziejny? "Jesteście".... chyba przesadziłaś. Poczułam, że ja również w Twoich oczach jestem beznadziejna.... cóż... tylko chciałam wiedzieć cokolwiek o psie, za którego czuję sie odpowiedzialna, a zostalam oceniona.

Posted

[quote name='magda3232']tak dla wszystkich wiadomosci jest wszystko w porzadku ale mam juz nauczke wiec juz napewno nie zaadoptuje nigdy wiecej zadnego psa poniewaz jak ktos sie nieodzywa podejrzewacie go o najgorsze ja jestem osoba normalna a nie idiota jesli by cos bylo nie tak to bym zadzwonila ze poprostu nie dajemy rady i chcemy zrezygnowac nigdy bym nie zrobila krzywdy zadnemu zwierzeciu macie dogomanow w zyciu to niech sie przejda na spacer i zobacza jak samuell z gaja buszuja po ogrodzie teraz to wygladaja troche nie fajnie bo deszcz wiec moj ogrod wyglada jak plac bojowy a sami do dnia dzisiejszego nie chce sie okapac na tym koncze bo boje sie ze powiem o dwa slowa za duzo do uslyszenia

Magdo, myślę, że nie powinnaś się czuć urażona, Samuelowi oddało część siebie wiele osób które zaangażowaly się w jego ratowanie.... Myślę że znasz jego losy i długą ciężką drogę do Was. Dlatego nie dziw się naszej podejrzliwości i ciekawości. Wiem że rzadko gościsz na forum ale jeśli przeczytasz choć historię OZZIEGO to zrozumiesz.... Czasem podejrzenia są bezpodstawne ale czasem niestety nie... Dla adoptujących spoza forum może być to trudne i ty Cię rozumiem... ale postaraj się zrozumieć nas wszystkich a szczególnie Norbitke i Ampaka....ja ich rozumiem... Każdy z nas ma swoje problemy i swoje życie ale 15 minut w tygodniu to nie dużo czasu... Przyjrzyj się pracy AFN...dziewczyny prawie nie śpią, możesz powiedzieć że z wyboru i ok... ale nie mów że masz nauczkę... czy przez to że ktoś pyta i ma wątpliwości chcesz powiedzieć że żałujesz iż adoptowałaś Samuela ??? Ja raczej powiedziałbym wszystkim że postaram się zaspokoić ciekawośc i rozwiać podejrzenia... to moje subiektywne zdanie, z całym szacunkiem i pozdrowieniami

Posted

chodzilo mi i osobe ktora sie podpisuje mama dorota bo wkurzyla mnie tym jesli sie pracuje po 12 godzin to kto sie zajmuje psami ale nie pomyslala o tym ze co moje dzieci same same siedza w domu a kamilek 4 letni jest z kim jak nie chodzi do przedszkola tez bys sie wkurzyla gdybys cos takiego przeczytala na swoj temat jesli cie urazilam to przepraszam

Posted

Ale dlaczego z Ampakiem nie chcesz się spotkac? przecież On nic złego nie zrobił. Ponieważ mieszka bliżej niż ja i brał udział w adopcji też chciałby odwiedzić Samuela.Czy ja mam jechac kilkaset kilometrów by go zobaczyć?

Posted

[quote name='magda3232']chodzilo mi i osobe ktora sie podpisuje mama dorota bo wkurzyla mnie tym jesli sie pracuje po 12 godzin to kto sie zajmuje psami ale nie pomyslala o tym ze co moje dzieci same same siedza w domu a kamilek 4 letni jest z kim jak nie chodzi do przedszkola tez bys sie wkurzyla gdybys cos takiego przeczytala na swoj temat jesli cie urazilam to przepraszam

Magdo, takie sa czasy niełatwe... ja nie czuję się urażona i myślę, że nikt z osób, które wypowiadają się tutaj, absolutnie nie mają takiego zamiaru w stosunku do Ciebie... ja osobiście mam bardzo wiele uznania do osób decydujących się na adopcję. Jeśli jednak czujesz się w porządku i jest wszystko ok to rozumiem, że pewne sformułowania bolą (pewnie też byłoby mi przykro)... Przeczytaj historię OZZIEGO...zrozumiesz nas... to nie atak na Ciebie, to obawa o losy forumowego pupila, uzasadniona, jak myślę... To są konsekwencje publicznej niejako adopcji... :roll:

Posted

izulkabu napisał(a):
Magdo, takie sa czasy niełatwe... ja nie czuję się urażona i myślę, że nikt z osób, które wypowiadają się tutaj, absolutnie nie mają takiego zamiaru w stosunku do Ciebie... ja osobiście mam bardzo wiele uznania do osób decydujących się na adopcję. Jeśli jednak czujesz się w porządku i jest wszystko ok to rozumiem, że pewne sformułowania bolą (pewnie też byłoby mi przykro)... Przeczytaj historię OZZIEGO...zrozumiesz nas... to nie atak na Ciebie, to obawa o losy forumowego pupila, uzasadniona, jak myślę... To są konsekwencje publicznej niejako adopcji... :roll:

gdzie moge to przeczytac podaj mi bardzo prosze

Posted

izulkabu napisał(a):
Do dzis nie mam sił żeby czytać to ponownie....:-( :-( :-(



Nie tylko Ty... Ja również, tym bardziej, że bardzo poważnie się zastanawiałam nad jego adopcją, ale zwyciężyło trzeźwe myślenie -dopiero co adoptowałam Wenę. W dodatku znalazłam extra domek, który nie bał się jego stanu, ale pies w końcu trafił tam gdzie trafił... Gdyby trafił do tego domku pewnie by żył jeszcze długo.

A co do reszty, to wypowiem się w dzień. Nie mam zamiaru zarywać całej nocy.

Posted

ech....wiecie, rozumiem dwie strony. ale na miejscu Magdy tez bym sie wkurzyla. nie amcie telefonu do niej, zeby zadzwonic i zapytac jak sie Sami czuje? nie ma w okolicy dogomaniaka, ktory by wpadl na 5-minutowa wizyte? czy w umowie adopcyjnej jest punkt, ktory mowi o tym, ze Magda ma na forum internetowym pisac co sie dzieje z psem? zobaczcie w jakiej sytuacji stawiacie dziewczyne?? tyle czasu szukaliscie domu dla Samiego, w koncu sie znalazl, byliscie tam, sprawdziliscie dom i teraz pretensje.

i wiem co zaraz powiecie....Ozzy. ale nie popadjmy w paranoje. ile tkich Ozzych bylo? jeden na setki wyadoptowanych psow. o jeden za duzo, ale statystyki mowia za siebie. Kazda z was mogla wziac Samiego i wtedy bylaby spokojna.

Magda uszy do gory!! i ucaluj prosze Samiego i jego kolezanke ;-)

Posted

daga_27 napisał(a):
Kazda z was mogla wziac Samiego i wtedy bylaby spokojna.


To zdanie to troszeczkę cios poniżej pasa... :(

Daga, ... próby skontaktowania się były podjęte i to wszystko jest opisane i tylko brak kontaktu spowodował nasze domysły... Wizyty przekładane, brak kontaktu telefonicznego. Dopiero nasze podejrzenia sprawiają, że Magda się odzywa na forum.... nikt nikogo nie oskarża, ale oczekujemy informacji bo są one mile widziane... Ampak nic tu nie zawinił a mimo wszystko nie będzie już mile widziany w odwiedzinach u Samiego :( choc osobiście zawiózł go tam...
Czy to znaczy, że oddając psa do adopcji mamy zamykać rozział w swoim życiu i nie interesować się nim... Czy wówczas nie będzie to odebrane jako znieczulica ? Pozdrawiam

Posted

nie to mialam kochana na mysli, by konczyc rozdzial. trzeba bylo wpasc na niezapowiedziana wizyte:eviltong: :diabloti:

Magda, pisz tu prosze raz w tygodniu kilka zdan, dorzuc foteczke, zeby ciotki tu sie nie zamartwialy juz wiecej.

Posted

Chyba pora, żebym i ja powiedziała kilka zdań.
Nie wymagamy rzeczy niemożliwych. Chcemy tylko aby wreszcie doszło do (długo oczekiwanej i kilkakrotnie przekładanej) wizyty poadopcyjnej, która pozwoli nam ocenić przede wszystkim stan jego zdrowia. Nikogo nie powinno dziwić to, że się o niego martwimy, a już najmniej jego obecnych opiekunów. Zbyt wiele z Samim przeżyłam, a już nigdy nie zapomnę tej nocy kiedy z Marysią i Eweliną walczyłyśmy o jego życie. I nie jest tajemnicą, że takie historie w tej rasie lubią się powtarzać. Nasze obawy są tym bardziej uzasadnione, że kontakt z opiekunami jest żaden. Telefony nie są odbierane lub słuchawka jest bez słowa odkładana, a pod znanym nam adresem nie zaobserwowano bytności psów, wklejane fotki lekko nieswieże. To daje do myślenia i rozbudza wyobraźnię, a Magda jest sama sobie winna, że dogomaniacy gubią się w domysłach i zaczynają padać niemiłe słowa.
A stwierdzenie, że każdy z nas mógł zaadoptować Samuela prowokuje dużo dłuższą dyskusję. Gdybym naprawdę mogła to ten wątek wygladałby zupełnie inaczej. Nie zrobiłam tego dla dobra Samiego. Żałuję tylko, że nie zagościł w moim życiu kilka miesięcy później.

Opowieści o pracy pochłaniającej bez reszty czas również mnie nie przekonują. Dla chcącego nic trudnego - stare ale prawdziwe.
Wspomnę tylko rzeczoną babcię. Jeśli jest na tyle sprawna, żeby opiekować się dwoma olbrzymimi psami i czteroletnim dzieckiem jednocześnie to może chyba w zastępstwie gospodarzy zamienić z kimś kilka zdań na temat Samiego. Można to zrobić szybko np. na ogrodzie w czasie psiego wybiegu. Nikt nie zamierza sprawdzać stanu czystości czy umeblowania mieszkania. Nam chodzi tylko o Samiego!!! Wiele osób zainwestowało w to stworzenie swoje serce i czas, że nie wspomnę o pieniądzach darczyńców, żeby spokojnie o nim zapomnieć. I każdy adoptujący zwierzaka za pośrednictwem dogo ma tego świadomość...... no jak widać nie każdy:cool1: .

Jeśli napisałam coś czego nie powinnam lub moje słowa kogoś dotknęły to bardzo przepraszam.

Posted

Ja czasem też nie wyrabiam przy moim stadzie, odkąd Inka zawitała w moje progi, mam znacznie mniej nadwyżek energii, by upuszczać ich w potoczystych opowieściach na wątku Platona, ale jednak co kilka dni piszę e-maila do jej poprzedniej pani, składając króciutkie sprawozdanie z jej życia. I myślę, że także nowy dom Samuela powinien co jakiś czas dać nam znać, co u Samiego słychać. Większość nieporozumień bierze się z braku informacji.

Posted

Constancjo ujęłaś wszystko co miałyśmy na myśli w jedno:)
Ja dyskusji juz nie przedłużam bo wszystko zostało powiedziane, natomiast czasem będę pytać co u Samuela... I będzie bardzo fajnie przeczytać choć raz w miesiącu "U nas OK, Sami zdrowy, niczego nam nie brakuje... :)

Posted

do wiadomosci wszystkich dzis mialam telafon od pani z adopcji i z nia rozmawialam na temat samuella i wiem ze nie mam zadnego obowiazku opowiadac na forum co u nas slychac tylko osobie pani marty ktora byla u nas na odwiedziny przed adopcyjne i od dzis tak bedzie zadnyvh zdjec zadnych informacji chyba ze to bedzie pani marta a ona przyjedzie bo mieszka bardzo blisko

Posted

a tak apropo telefonu mam pytanie kto probowal zadzwonic na moj telefon komorkowy czy ja posiadam tylko stacjonarny ja jak probuje sie dodzwonic do kogos to dzwonie na jeden i drugi telefon wiec nie rozumie aluzji

Posted

[quote name='magda3232']do wiadomosci wszystkich dzis mialam telafon od pani z adopcji i z nia rozmawialam na temat samuella i wiem ze nie mam zadnego obowiazku opowiadac na forum co u nas slychac tylko osobie pani marty ktora byla u nas na odwiedziny przed adopcyjne i od dzis tak bedzie zadnyvh zdjec zadnych informacji chyba ze to bedzie pani marta a ona przyjedzie bo mieszka bardzo blisko

NIkt nie mówił o obowiązku....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...