Jump to content
Dogomania

YUKI (dawniej HES) husky ze schroniska szuka opiekuna i przyjaciela


Recommended Posts

  • Replies 350
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wariat!!! Szalona bestia mi się dostała. Wcale się nie dziwię, po tak długim czasie w zamknięciu chce biegać :)
Wszędzie chce wejść, wszystko zobaczyć, dotknąć, spróbować...









... a nowe zapachy go fascynują nadal (sąsiad mi puszki podrzuca!!! zawołam, niech sprząta)

Posted

Po tak krótkim czasie trudno cos powiedzieć. Trochę się drapie, ale tragedii nie ma.
Muszę mu uszy wyczyścić. Nawet próbowałam, ale sama nie dam rady. Psiak sie tak cieszy z każdego dotyku, próbuje odwzajemnić czułości i rozdaje buziaki.
Przy zakraplaniu oczu zmył mi makijaż :) Z uszami to dłuższa zabawa.
Jak nikogo do pomocy nie znajdę to zrobimy to z wetem we wtorek.

Posted

Właśnie wróciliśmy ze spacerku, jestem nieżywa. Mam nadzieję, ze psiak nie mniej zmęczony (prawie 2 godziny).
Postanowiłam pokazać mu świat :)
Do dużego osiedla mamy z 500 m. Tam się wybraliśmy. Ludzi mija spokojnie, samochody też, na psy się nie rzuca, chce się bawić. Za to jakis burek postanowił nas zjeść!! Łysy bidulek odskakiwał jak poparzony, nie próbował się odgryźć.
A co wrażeń po drodze!!!
Koty odpadają :( Nie dość że włącza skrzyżowanie traktora z młotem pneumatycznym w głosie, to aż trudno go utrzymać.
Dzieci są fajne (biegnące ignoruje), ale wózek stojący pod sklepem to potwór!! Omal nie napadliśmy na pizzernię (ale zapachy!!). I oczywiście rundka wokół każdego śmietnika.
Przeczytał każdy słupek i krzaczek :)
Na smyczy idzie nieźle, nie potrafi tylko zachować prostej linii :) Jak pijak po kilku głębszych, cały chodnik jego. Ale z utrzymaniem nie ma problemu

Posted

What May NN napisał(a):
znajdzie wspanialy dom!!

To musi być doświadczony domek. Bo mamy przedstawiciela razy ze wszystkimi przywarami - wyjący, pewnie uciekinier i chodząca demolka :)

Odciski mam!!! Ale wyczesałam kudłacza :)
Polazłam daleko od domu. Wyszarpałam mu chyba ze dwa kilo kudłów, a końca nie widać.
Psiak się uwalił, kopał dziurę, nawet mu nie przeszkadzało, że go czeszę.
Śmieszny jest... tak się cieszył, ze może pogrzebać w ziemi. Zębami wyrywał trawę, tarzał się w tym wszystkim taki szczęśliwy, rżał jak konik.
W drodze powrotnej spotkaliśmy trzech małolatów i trzy zaparkowane motory. Sytuacja jak z wózkiem "boję się, sama idź". Chłopaki usłyszeli moje przekonywanie, ze to nic strasznego. Zawołali, pocmokali... i motory juz nie chciały nas atakować :) Nawet się dały powąchać.

Posted

Imienia nie ma...
Hes mi przez gardło nie przechodzi, brzydkie i tyle. No i zero reakcji jak się woła psa.

Zapomniałam o czymś :) Jak niektórzy zapewne wiedza od 21 lat pracuję w bibliotece. Czytelników poprosiłam o pomoc opowiadająć krótką historię psa.
Nie wszystkie propozycje zapisałam... a te co mam właśnie znalazłam w kieszeni :)
Nemo
Bej
Tramp
Drops
Viper
Tango
Kay
Yuki (śnieg znaczy w Japonii)
Floyd

Posted

damrotka napisał(a):
Głosuję na Yukiego!

Witaj Dorotko :)
Mnie też się Yuki podoba :)

Polecę do weta z Twoją Vikunią, a hasiora wezme po południu lub jutro rano. Lepiej żeby ona nie wsiadała po nim do auta :)

Posted

Wasyla mam po sąsiedzku - agresywny ast, rzuca się na wszystkie psy i koty. Zawsze ma zaciśnięty kaganiec na mordce
Chyba wezmę ze sobą spis imion i będę na spacerku wołać kolejno. Może z czymś trafię, co się psiakowi dobrze skojarzy.

Sama muszę imię wypowiadać sto razy dziennie, zobaczymy jak mi pójdzie :)

Posted

caromina napisał(a):
a Sasza???


przecież to babskie imie ;-)
na Wasyla to on na pewno nie wygląda! to już lepiej nie będzie Youki ;-)
A może by zrobić bazarek imienny?? bo chyba kasa chłopakowi potrzebna..

Posted

What May NN napisał(a):

A może by zrobić bazarek imienny?? bo chyba kasa chłopakowi potrzebna..

A można... tylko trzeba szybko :)

Psiak nie reaguje na nic, żadne imię mu nie pasuje :( Ja też zaraz przestanę.. nie czuję nóg i rąk. Rozszalał mi sie kudłacz...
Uwielbia ludzi, lezie do wszystkich. Podobnie z psami - zero agresji. Dzisiaj wymiziany przez kilkunastu małolatów.

Posted

Właśnie z oczkami to najwiekszy kłopot.
Z pięciu zalecanych zakropień udaje mi się cztery razy. I to też pod warunkiem, że trafię w oko. Tu imadła trzeba :)
Najpierw przemywamy Borasolem... potem idziemy połazić, wracamy no i zaczyna się komedia.
Jak się nachylam to... mogę wracać do domu poprawić zmyty makijaż. Jak kucnę, to ląduję d... na ziemi
Gdy żadna z powyższych wersji nie ma miejsca i uda mi się wziąć łeb pod pachę to zapuszczę lekarstwo.

Przy tym szaleńcu należy się dodatek na pranie ciuchów... i na zdeptane buty. Rano nie mam za dużo czasu, ale wieczorami walimy kilometry.
Moja Nala juz tak długo choruje, że zapomniałam jak to jest dreptać tak energicznie przez dwie godziny.
A nawet jak była zdrowa to zabierałam ja na odludzie i biegała z psiakami, za kijem lub pływała latem :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...