Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 252
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

po 9 rano,Jola zabrala Goldiego
przy okzaji jej Tz zobaczyl jak roluje asfalt obcasami hihihi:)
biegnac za maluszkiem
TROCHE POWARCZAL NA SUCZKE JOLI
sunieczka tez sobie pozwoliła....i ubralismy jemu kaganiec....
wiecej napisze Jola

Posted

_Goldenek2 napisał(a):
Dlaczego wrócił do schronu????

Goldi vel Bari niestety dzisiaj wrócił do schroniska w Dzierżoniowie :-(. Okazało się, że jest to niebezpieczny pies z problemami, który stanowi poważne zagrożenie dla ludzi.
Do incydentów z warczeniem (które zdarzały się praktycznie codziennie, przy różnych okazjach oraz ugryzieniem w rękę Joli syna) doszły ataki na Joli męża. Od soboty pies trzykrotnie zaatakował: raz, gdy Joli mąż wszedł do kuchni i odezwał się do psa, a pies stał nad pustą miską, a dwa razy kiedy Joli mąż po prostu przechodził w pobliżu leżącego psa.
Ataki nie były poprzedzone ostrzegawczym warczeniem, nie były to też próby odstraszenia, bo pies musiał za każdym razem zostać powstrzymany i odciągnięty przez Jolę. Pies atakując celował w górne partie ciała :-(
Na szczęście Joli mężowi nic się nie stało, bo Jola za każdym razem była w pobliżu i natychmiast reagowała, a trzeci atak był w kagańcu.
W takiej sytuacji nie mogliśmy ani chwili dłużej narażać Joli i jej rodziny na niebezpieczeństwo (tym bardziej, że w domu przebywają chwilowo małe dzieci) i podjęliśmy decyzję o powrocie Goldiego do schroniska.
Bardzo proszę, aby przy adopcji psa wszystko to zostało wzięte pod uwagę, a nowy właściciel został poinformowany o agresywnych zachowaniach psa.

Posted

Dziękuję za wyjaśnienie. Zastanawiam się tylko czy w takim razie ten pies w ogóle kwalifikuje się do adopcji.... Trudno, a wręcz niemożliwe jest znalezienie doświadczonego opiekuna, który na dodatek zechce wykonywać z psem ogromną pracę :(

Posted

_Goldenek2 napisał(a):
Dziękuję za wyjaśnienie. Zastanawiam się tylko czy w takim razie ten pies w ogóle kwalifikuje się do adopcji.... Trudno, a wręcz niemożliwe jest znalezienie doświadczonego opiekuna, który na dodatek zechce wykonywać z psem ogromną pracę :(

Możliwe, że w bardzo specyficznych warunkach Goldi będzie zachowywał sie stosunkowo poprawnie i nie zrobi nikomu krzywdy. To młody pies, nie wiadomo na ile ma utrwalone złe nawyki i wypracowaną strategię radzenia sobie agresją w sytuacjach go przerastających. Jednak w tej chwili na pewno ten pies nie nadaje się do bycia psem rodzinnym, mieszkającym i przebywającym stale w domu/mieszkaniu wśród ludzi.

Posted

Agata_Emi napisał(a):
Goldi vel Bari niestety dzisiaj wrócił do schroniska w Dzierżoniowie :-(. Okazało się, że jest to niebezpieczny pies z problemami, który stanowi poważne zagrożenie dla ludzi.
Do incydentów z warczeniem (które zdarzały się praktycznie codziennie, przy różnych okazjach oraz ugryzieniem w rękę Joli syna) doszły ataki na Joli męża. Od soboty pies trzykrotnie zaatakował: raz, gdy Joli mąż wszedł do kuchni i odezwał się do psa, a pies stał nad pustą miską, a dwa razy kiedy Joli mąż po prostu przechodził w pobliżu leżącego psa.
Ataki nie były poprzedzone ostrzegawczym warczeniem, nie były to też próby odstraszenia, bo pies musiał za każdym razem zostać powstrzymany i odciągnięty przez Jolę. Pies atakując celował w górne partie ciała :-(
Na szczęście Joli mężowi nic się nie stało, bo Jola za każdym razem była w pobliżu i natychmiast reagowała, a trzeci atak był w kagańcu.
W takiej sytuacji nie mogliśmy ani chwili dłużej narażać Joli i jej rodziny na niebezpieczeństwo (tym bardziej, że w domu przebywają chwilowo małe dzieci) i podjęliśmy decyzję o powrocie Goldiego do schroniska.
Bardzo proszę, aby przy adopcji psa wszystko to zostało wzięte pod uwagę, a nowy właściciel został poinformowany o agresywnych zachowaniach psa.


Hmmm to mamy opis zachowan i rzeczywiscie ciezko bedzie znalezc dom, czy ktos ma pomysl jak pomoc psu?

Posted

Mamy trochę więcej informacji? Czemu akurat pies tak zaczął reagować na mężczyznę? Jaki wpływ mogło mieć zapalenia ucha? Czy problemem jest obrona zasobów generalnie? Chyba Jola nie miała problemów z wymianą?

Posted

prosze z opiniami poczekac
moje sa inne i codziennie jego obserwuje i wychodze n aspacer.
Pokazalam ze zabieram jemu miske z jedzeniem i pokazałam ze moge jamu zabrac zabawki i dac reke do pyska
nie ,nie jestem taka odwazna
ale kiedy wiem ze pies jest lagodny to taki jest
..nie wiem co sie stało w domu tymczasowym
ale zle zareagował na Tz Joli juz w aucie i powinnam byla pomysle zanim wyjechali....
moja wina

Posted

...dziwi mnie fakt ze z łatka ,,agrsor,, oddaje Fundacja psa do schronu

do tej pory Fundacje mi pomagaly,zabieraly ,leczyły,wysylaly na operacje
a tutaj przy pierwszym problemie won do schronu
coz,jest mi tylko przykro
ale i tak dziekuje za te pare d dni szczescia
dalej bedę robic swoje i wychodzic z nim i oglaszac....to moja rola

Posted

Giselle4, agresja psa nie polega na tym, że pies chodzi, zieje ogniem non stop i gryzie wszystkich dookoła na oślep. Psy agresywne prezentują zachowania agresywne w konkretnych sytuacjach, a przez większość czasu zachowują się całkiem normalnie i grzecznie. Goldi warczał wiele razy u Joli w domu, warczał nie tylko na męża Joli, ale i na jej syna i na nią samą również. Pies reaguje agresją w sytuacji dla niego niekomfortowej lub go przerastającej. Nie znamy przeszłości tego psa i nie wiemy czy i jak długą ma historię pogryzień i tym samym wzmocnień zachowań agresywnych. Z pewnością jednak agresywne reakcje tego psa nie są adekwatne do sytuacji, co oznacza, że próg agresji i cierpliwości są u niego bardzo przesunięte.

Uwierz, że dla nas to nie jest również przyjemna sytuacja, a podjęcie decyzji była niezwykle trudna, ale w całej tej sytuacji należy pamiętać również (a może przede wszystkim) o bezpieczeństwie ludzi. Golden to duży i silny pies, a zachowujący się tak, jak Goldi, stanowi duże zagrożenie. Pies warczał od pierwszego dnia, zapewniam jednak, że nie działa się mu się krzywda i nie był źle traktowany. Wręcz przeciwnie, Jola i jej mąż starali się bardzo, aby pies poczuł się u nich komfortowo i bezpiecznie, pracowali też nad zdobyciem jego zaufania i wyeliminowaniem niewłaściwych zachowań.

Być może warunki kojcowe, w tym ograniczony kontakt z człowiekiem to dla tego psa warunki optymalne w tej chwili. Rozumiem przez to, że pies nie nadaje się do normalnego funkcjonowania w domu z ludźmi, jako typowy pies rodzinny.

Rozumiem rozżalenie, rozumiem wątpliwości, nam też jest niezwykle przykro, że sprawy się tak potoczyły, ale proszę również o zrozumienie sytuacji Joli i naszej. To co inni nazywają 'pozbyciem się problemu' my nazywamy odpowiedzialnością. Zaryzykowaliśmy dwukrotnie opiekę nad psami agresywnymi i dwukrotnie okazało się, że nie możemy zaproponować tym psom nic ponad życie w hotelu. To nie jest żadne rozwiązanie. Pomagamy tam, gdzie nasza wiedza i możliwości są wystarczające. Nie podejmiemy się zadania, które przerasta nasze możliwości, a możliwości nawet jako fundacja mamy ograniczone. Do tego dochodzi jeszcze odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo ludzi.

Nasza Fundacja również pomaga psom, zabiera ze schronisk, leczy, operuje - ale są to psy, które nie zagrażają człowiekowi i mogą normalnie funkcjonować wśród ludzi w domu czy mieszkaniu.

Nie chcę wdawać się w niepotrzebne dyskusje czy bicie piany, będziecie chcieli, to nas zlinczujecie i osądzicie po swojemu, proszę tylko o jedno - miejcie na uwadze, że Goldi nie jest typowym, łagodnym goldenem.

Posted

Czytam wątek od początku i gdy Aurea napisała że zaopiekuje się psem, to byłam spokojna o jego los, jednak to co się stało mnie zszokowało. Dlaczego fundacja nie skontaktowała się z żadnym behawiorystą czy szkoleniowcem? Wiem, że są hotele ze stacjonarnym szkoleniem i często agresywne psy są tam zawożone, jednak fundacja widać nawet o tym nie pomyślała. Jeśli trzeba było pieniędzy to wystarczyło napisać tutaj...zrobiłoby się bazarki czy allegra cegiełkowe, zwołałoby się ciotki i zawsze jakieś pieniądze by się uzbierały, tak to się robi na dogo.
Ja jeśli biorę na własne ryzyko psa ze schronu to staram się zrobić dla niego wszystko co możliwe, nie wyobrażam sobie go oddać od tak tam z powrotem bez walki, wzięłam go ze schronu to jestem za niego odpowiedzialna, bo widziałam tragedie psów, które wracały do schronów z adopcji, które przez chwilę zasmakowały normalnego życia i nie rozumieją dlaczego muszą wrócić znowu do tego bagna jakim jest schron.
Współczuję Ci piesku strasznie :(
giselle czy macie w swojej okolicy kogoś kto by się mógł zająć tym goldenem?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...