giselle4 Posted February 9, 2011 Posted February 9, 2011 ..Telefonowała pani Jola i w poniedziałek zabiera łobuziaka masz szczescie maluszku:) oj,masz Quote
fiorsteinbock Posted February 11, 2011 Author Posted February 11, 2011 Kochani, trzymajmy zatem po cichutko kciuki aby do poneidzialku wlasciciel nie przypomnial sobie o Goldim! Quote
giselle4 Posted February 12, 2011 Posted February 12, 2011 maluszku,jeszcze 2 dni i jedziesz do Joli... jutro polece kupic obroze i smyczke do weta:) ciesze sie aniołku...bardzo Quote
giselle4 Posted February 14, 2011 Posted February 14, 2011 po 9 rano,Jola zabrala Goldiego przy okzaji jej Tz zobaczyl jak roluje asfalt obcasami hihihi:) biegnac za maluszkiem TROCHE POWARCZAL NA SUCZKE JOLI sunieczka tez sobie pozwoliła....i ubralismy jemu kaganiec.... wiecej napisze Jola Quote
fiorsteinbock Posted February 14, 2011 Author Posted February 14, 2011 Kawaler taki chojrak do dziewczyn??? O, nieladnie! Czekamy zatem na relacje Joli, miejmy nadzieje, ze nie rozrabiał... Quote
giselle4 Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 ...dzisiaj przyjechał młody mezczyzna i chcial jego adoptowac:) Quote
fiorsteinbock Posted February 17, 2011 Author Posted February 17, 2011 Ale nie przedstawial sie jako wlasciciel? :) Quote
giselle4 Posted February 18, 2011 Posted February 18, 2011 nie ,nie własciciel Telefonowala Jola i Goldi ma zapalenie ucha.... dlatego pewnie byl cierpiacy i złapał za reke syna Joli sorry Jolu:( Quote
giselle4 Posted February 20, 2011 Posted February 20, 2011 Edytko,prosze o ogloszenia i allegro Goldi wrocił do schjronu Jutro troche z ni m polatam po polach zobacze jak sie zachowuje Quote
fiorsteinbock Posted February 20, 2011 Author Posted February 20, 2011 Jasne Grazynko, wieczorem zrobie allegro... Quote
Agata_Emi Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 _Goldenek2 napisał(a):Dlaczego wrócił do schronu???? Goldi vel Bari niestety dzisiaj wrócił do schroniska w Dzierżoniowie :-(. Okazało się, że jest to niebezpieczny pies z problemami, który stanowi poważne zagrożenie dla ludzi. Do incydentów z warczeniem (które zdarzały się praktycznie codziennie, przy różnych okazjach oraz ugryzieniem w rękę Joli syna) doszły ataki na Joli męża. Od soboty pies trzykrotnie zaatakował: raz, gdy Joli mąż wszedł do kuchni i odezwał się do psa, a pies stał nad pustą miską, a dwa razy kiedy Joli mąż po prostu przechodził w pobliżu leżącego psa. Ataki nie były poprzedzone ostrzegawczym warczeniem, nie były to też próby odstraszenia, bo pies musiał za każdym razem zostać powstrzymany i odciągnięty przez Jolę. Pies atakując celował w górne partie ciała :-( Na szczęście Joli mężowi nic się nie stało, bo Jola za każdym razem była w pobliżu i natychmiast reagowała, a trzeci atak był w kagańcu. W takiej sytuacji nie mogliśmy ani chwili dłużej narażać Joli i jej rodziny na niebezpieczeństwo (tym bardziej, że w domu przebywają chwilowo małe dzieci) i podjęliśmy decyzję o powrocie Goldiego do schroniska. Bardzo proszę, aby przy adopcji psa wszystko to zostało wzięte pod uwagę, a nowy właściciel został poinformowany o agresywnych zachowaniach psa. Quote
_Goldenek2 Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Dziękuję za wyjaśnienie. Zastanawiam się tylko czy w takim razie ten pies w ogóle kwalifikuje się do adopcji.... Trudno, a wręcz niemożliwe jest znalezienie doświadczonego opiekuna, który na dodatek zechce wykonywać z psem ogromną pracę :( Quote
Agata_Emi Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 _Goldenek2 napisał(a):Dziękuję za wyjaśnienie. Zastanawiam się tylko czy w takim razie ten pies w ogóle kwalifikuje się do adopcji.... Trudno, a wręcz niemożliwe jest znalezienie doświadczonego opiekuna, który na dodatek zechce wykonywać z psem ogromną pracę :( Możliwe, że w bardzo specyficznych warunkach Goldi będzie zachowywał sie stosunkowo poprawnie i nie zrobi nikomu krzywdy. To młody pies, nie wiadomo na ile ma utrwalone złe nawyki i wypracowaną strategię radzenia sobie agresją w sytuacjach go przerastających. Jednak w tej chwili na pewno ten pies nie nadaje się do bycia psem rodzinnym, mieszkającym i przebywającym stale w domu/mieszkaniu wśród ludzi. Quote
fiorsteinbock Posted February 21, 2011 Author Posted February 21, 2011 Agata_Emi napisał(a):Goldi vel Bari niestety dzisiaj wrócił do schroniska w Dzierżoniowie :-(. Okazało się, że jest to niebezpieczny pies z problemami, który stanowi poważne zagrożenie dla ludzi. Do incydentów z warczeniem (które zdarzały się praktycznie codziennie, przy różnych okazjach oraz ugryzieniem w rękę Joli syna) doszły ataki na Joli męża. Od soboty pies trzykrotnie zaatakował: raz, gdy Joli mąż wszedł do kuchni i odezwał się do psa, a pies stał nad pustą miską, a dwa razy kiedy Joli mąż po prostu przechodził w pobliżu leżącego psa. Ataki nie były poprzedzone ostrzegawczym warczeniem, nie były to też próby odstraszenia, bo pies musiał za każdym razem zostać powstrzymany i odciągnięty przez Jolę. Pies atakując celował w górne partie ciała :-( Na szczęście Joli mężowi nic się nie stało, bo Jola za każdym razem była w pobliżu i natychmiast reagowała, a trzeci atak był w kagańcu. W takiej sytuacji nie mogliśmy ani chwili dłużej narażać Joli i jej rodziny na niebezpieczeństwo (tym bardziej, że w domu przebywają chwilowo małe dzieci) i podjęliśmy decyzję o powrocie Goldiego do schroniska. Bardzo proszę, aby przy adopcji psa wszystko to zostało wzięte pod uwagę, a nowy właściciel został poinformowany o agresywnych zachowaniach psa. Hmmm to mamy opis zachowan i rzeczywiscie ciezko bedzie znalezc dom, czy ktos ma pomysl jak pomoc psu? Quote
Jerzy Kora Posted February 22, 2011 Posted February 22, 2011 Mamy trochę więcej informacji? Czemu akurat pies tak zaczął reagować na mężczyznę? Jaki wpływ mogło mieć zapalenia ucha? Czy problemem jest obrona zasobów generalnie? Chyba Jola nie miała problemów z wymianą? Quote
giselle4 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 prosze z opiniami poczekac moje sa inne i codziennie jego obserwuje i wychodze n aspacer. Pokazalam ze zabieram jemu miske z jedzeniem i pokazałam ze moge jamu zabrac zabawki i dac reke do pyska nie ,nie jestem taka odwazna ale kiedy wiem ze pies jest lagodny to taki jest ..nie wiem co sie stało w domu tymczasowym ale zle zareagował na Tz Joli juz w aucie i powinnam byla pomysle zanim wyjechali.... moja wina Quote
giselle4 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 ..a pies lezy caly dzien przy kracie i jest bez zycia tak,ten agresor teskni Quote
giselle4 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 ..jak to sie stało ze taki agresywny pies chodzil po miescie pare dni i nikogo nie ugryzł? na nikogo ni nawarczał? Quote
giselle4 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 ...dziwi mnie fakt ze z łatka ,,agrsor,, oddaje Fundacja psa do schronu do tej pory Fundacje mi pomagaly,zabieraly ,leczyły,wysylaly na operacje a tutaj przy pierwszym problemie won do schronu coz,jest mi tylko przykro ale i tak dziekuje za te pare d dni szczescia dalej bedę robic swoje i wychodzic z nim i oglaszac....to moja rola Quote
_Goldenek2 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Giselle4.... Czy jest możliwość oceny psa przez behawiorystę, gdyby znalazły się pieniądze? Quote
Agata_Emi Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Giselle4, agresja psa nie polega na tym, że pies chodzi, zieje ogniem non stop i gryzie wszystkich dookoła na oślep. Psy agresywne prezentują zachowania agresywne w konkretnych sytuacjach, a przez większość czasu zachowują się całkiem normalnie i grzecznie. Goldi warczał wiele razy u Joli w domu, warczał nie tylko na męża Joli, ale i na jej syna i na nią samą również. Pies reaguje agresją w sytuacji dla niego niekomfortowej lub go przerastającej. Nie znamy przeszłości tego psa i nie wiemy czy i jak długą ma historię pogryzień i tym samym wzmocnień zachowań agresywnych. Z pewnością jednak agresywne reakcje tego psa nie są adekwatne do sytuacji, co oznacza, że próg agresji i cierpliwości są u niego bardzo przesunięte. Uwierz, że dla nas to nie jest również przyjemna sytuacja, a podjęcie decyzji była niezwykle trudna, ale w całej tej sytuacji należy pamiętać również (a może przede wszystkim) o bezpieczeństwie ludzi. Golden to duży i silny pies, a zachowujący się tak, jak Goldi, stanowi duże zagrożenie. Pies warczał od pierwszego dnia, zapewniam jednak, że nie działa się mu się krzywda i nie był źle traktowany. Wręcz przeciwnie, Jola i jej mąż starali się bardzo, aby pies poczuł się u nich komfortowo i bezpiecznie, pracowali też nad zdobyciem jego zaufania i wyeliminowaniem niewłaściwych zachowań. Być może warunki kojcowe, w tym ograniczony kontakt z człowiekiem to dla tego psa warunki optymalne w tej chwili. Rozumiem przez to, że pies nie nadaje się do normalnego funkcjonowania w domu z ludźmi, jako typowy pies rodzinny. Rozumiem rozżalenie, rozumiem wątpliwości, nam też jest niezwykle przykro, że sprawy się tak potoczyły, ale proszę również o zrozumienie sytuacji Joli i naszej. To co inni nazywają 'pozbyciem się problemu' my nazywamy odpowiedzialnością. Zaryzykowaliśmy dwukrotnie opiekę nad psami agresywnymi i dwukrotnie okazało się, że nie możemy zaproponować tym psom nic ponad życie w hotelu. To nie jest żadne rozwiązanie. Pomagamy tam, gdzie nasza wiedza i możliwości są wystarczające. Nie podejmiemy się zadania, które przerasta nasze możliwości, a możliwości nawet jako fundacja mamy ograniczone. Do tego dochodzi jeszcze odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo ludzi. Nasza Fundacja również pomaga psom, zabiera ze schronisk, leczy, operuje - ale są to psy, które nie zagrażają człowiekowi i mogą normalnie funkcjonować wśród ludzi w domu czy mieszkaniu. Nie chcę wdawać się w niepotrzebne dyskusje czy bicie piany, będziecie chcieli, to nas zlinczujecie i osądzicie po swojemu, proszę tylko o jedno - miejcie na uwadze, że Goldi nie jest typowym, łagodnym goldenem. Quote
as_ko Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Czytam wątek od początku i gdy Aurea napisała że zaopiekuje się psem, to byłam spokojna o jego los, jednak to co się stało mnie zszokowało. Dlaczego fundacja nie skontaktowała się z żadnym behawiorystą czy szkoleniowcem? Wiem, że są hotele ze stacjonarnym szkoleniem i często agresywne psy są tam zawożone, jednak fundacja widać nawet o tym nie pomyślała. Jeśli trzeba było pieniędzy to wystarczyło napisać tutaj...zrobiłoby się bazarki czy allegra cegiełkowe, zwołałoby się ciotki i zawsze jakieś pieniądze by się uzbierały, tak to się robi na dogo. Ja jeśli biorę na własne ryzyko psa ze schronu to staram się zrobić dla niego wszystko co możliwe, nie wyobrażam sobie go oddać od tak tam z powrotem bez walki, wzięłam go ze schronu to jestem za niego odpowiedzialna, bo widziałam tragedie psów, które wracały do schronów z adopcji, które przez chwilę zasmakowały normalnego życia i nie rozumieją dlaczego muszą wrócić znowu do tego bagna jakim jest schron. Współczuję Ci piesku strasznie :( giselle czy macie w swojej okolicy kogoś kto by się mógł zająć tym goldenem? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.