Syla Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Straszne....Książę, ty też za TM [*] Bardzo Ci współczuję Renatko.Być może jutro pożegnam Noleczkę i jak dla mnie to już o dużo, za dużo.Dobrze, że z nim byłaś...kochana Lalka. Quote
Lionees Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Przepraszam..zrobiłam co w mojej mocy,więcej nie byłam w stanie.Książe przyjechał po nowe życie,dostał zastrzyk:-( Ja wiem,że ile osób,tyle zdań na ten temat.To była decyzja,która kosztowała mnie wiele.Ale uwierzcie,gdybyście były na moim miejscu,nie miałybyście innego wyjścia.Od 3 rano Książe był w ciągłym ataku.Nic nie działało-NIC.Dostał leki w dawkach jak dla konia,ale nie pomogły.Ratowałam jak mogłam,ale leki nie działały.Uwierzcie mi,żadna z Was nie chciałaby być wtedy na moim miejscu.Mam sunie ze schroniska z padaczką i juz 3 rok walczymy,ale wygrywamy tę walkę.Precelek tez miał atak,ale po lekach szybko przeszedł.Jednak po ataku nie był to juz dawny Precelek....Niestety ataku Księcia nie dało sie zahamować,ani wyciszyć,ani nic.Jego źrenice były tak powiększone,że prawie nie było granicy między źrenicą a tęczówką,całe oczy mało nie wyskoczyły z powiek....Świeciłam w oczka latarką-zero reakcji...dotykałam oczek ręką-zero reakcji,nawet odniosłam wrażenie,że przestał po pewnym czasie mrugać.Mięśnie całego ciała cały czas napięte,główka odchylona do tyłu,drgawki całego ciała...i tak przez kilka godz non stop...boszsze....Leki dożylne nie działały....Rano pojechaliśmy do weta,dostał jeszcze cos na rozluźnienie,ale tylko na moją gorącą prośbę,bo chciałam Go ratować,mimo że wet nie dawał nadziei....leki nie pomogły wcale,potem wet nawet na mnie krzyknął,żeby nie męczyć tej psiny! Gdyby nawet udało sie jakimś cudem opanować atak,pies byłby rośliną,bo mózg był już za bardzo zniszczony.Nawet przeszło mi na myśl,żeby zawieźć Go do Wa-wy na jakies bad,tomografię mózgu,ale wet wybił mi ten pomysł z głowy.Pies przez całą drogę by sie męczył,albo z wysiłku wysiadłyby mu narządy wewn,pękło serduszko z wysiłku....uwierzcie mi,nie było innego wyjścia,musiałam ulżyć Mu:-(Przepraszam....:-( Nie tak miało byc,nie tak... Nie ma komu mnie witac i żegnac,ni ma komu mi wycierać mordki umazanej w jedzeniu o moje spodnie,nie ma komu grzebać w torbie jak przyjdę ze sklepu....została tylko buda.......... Cóż więcej mogę napisać....okropnie mi żal i boli jak cholera... Kochana moja Lalko,wybacz...utuliłam Cie do ostatniego uderzenia serduszka,ale to nie miało być tak szybko:-( Dla Ciebie Kochany... [video]http://youtu.be/mon0qJIB3Pw[/video] Quote
Agnieszka_K Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 i przez tą piosenkę jeszcze spłakałam się jak fretka i ryczę dalej :placz: Lionees zrobiłaś wszystko i na pewno każdy z nas postąpił by na Twoim miejscu tak samo, choć pewnie nie było Ci łatwo - to był najsłuszniejszy i najlepszy dla Księciunia wybór! A najważniejsze że miałaś szansę się z nim pożegnać i On nie był sam i mógł spokojnie pobiec za Tęczowy Mostek... Księciuniu wspaniały tam już nic nie będzie Cię bolało [*} Quote
Syla Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Wiesz Renatko, bo dzwoniłam, do Ciebie.Mojej Nolci też już nie ma.Jakoś damy radę. Quote
migdalena Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 Czasem jeden szczęśliwy dzień znaczy więcej od kilku byle jakich lat... Książę dostał 3 miesiące Prawdziwego życia. Na pewno wiedział,że jest u siebie, w kochającym domu. Ty Go przyjęłaś i Ty pożegnałaś... Quote
Lionees Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 [quote name='migdalena']Czasem jeden szczęśliwy dzień znaczy więcej od kilku byle jakich lat... Książę dostał 3 miesiące Prawdziwego życia. Na pewno wiedział,że jest u siebie, w kochającym domu. Ty Go przyjęłaś i Ty pożegnałaś... Książe wiedział,że jest u siebie...zawsze,zawsze robił nocny obchód domu i szczekał w 4 strony świata,że On tu pilnuje...teraz cisza masakryczna... W nocy siedziałam i czytałam w internecie wszystko co znalazłam na temat padaczki.Niby dużo wiem na ten temat,bo przerabiam go z Myszką od 3 lat,ale takiego ataku nie widziałam nigdy.jak ludzie ze schroniska w Koninie przywieźli mi w styczniu Stivusia,to nawet rozmawialiśmy o mojej suni,o jej atakach i Oni powiedzieli,ze mieli w schronisku takiego pieska z atakami.Ataki były rzadko,ale ostatni atak był koszmarny,nic nie podziałało i musieli uspić psinę.Nie wierzyłam wtedy,że ataku nie da sie zahamować,no bo jak to leki mogą nie poskutkować?? Teraz wiem,że niestety leki mogą nie zahamować ataku.Książe przez ponad 5 godzin był w ciągłym ataku...serce mi pękało jak na to patrzyłam,uwierzcie...dostałam do domu leki w dawce jak dla konia...nie pomogły...:-( Wstawię linki do zdjęć.Pod buzią Książe miał szmatkę,bo tak sie ślinił,że aż była kałuża i musiałam pilnować,żeby sie we własnej ślinie nie utopił...cały czas był w drgawkach... http://img807.imageshack.us/img807/3694/001fa.jpg http://img405.imageshack.us/img405/4741/002tvj.jpg Serce pęka:-( To wszystko co chciałam jeszcze napisać... Quote
joteska Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 żegnaj Księciuniu, biegaj wolny po tęczowych łakach, dostałeś na koniec swojego zycia kochające serce człowieka:-( Quote
migdalena Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 To pierwsze święta bez Księcia,ale głęboko wierzę,że patrzy na nas i jest szczęśliwy. Quote
magenka1 Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Renatko tak mi przykro :( dopiero weszłam na wątek Księcia [*] Quote
migdalena Posted April 25, 2011 Posted April 25, 2011 W kwestii formalnej muszę jeszcze dodać,że nadwyżka finansowa po Księciu ( przekazana przez Agatę spoza dogo) zasiliła w tym miesiącu konto Lady.Oczywiście za zgodą Agaty,za co jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję serdecznie Wszystkim dziewczynom,które przekazywały deklaracje dla naszego Księcia. Quote
Lionees Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [quote name='migdalena']W kwestii formalnej muszę jeszcze dodać,że nadwyżka finansowa po Księciu ( przekazana przez Agatę spoza dogo) zasiliła w tym miesiącu konto Lady.Oczywiście za zgodą Agaty,za co jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję serdecznie Wszystkim dziewczynom,które przekazywały deklaracje dla naszego Księcia. Ja również Wszystkim serdecznie dziekuję,Migdalenko przekaż Agatce też ode mnie podziękowania i powiedz Jej,że bardzo,bardzo mi przykro,wiem ile Książe dla Niej znaczył... Ostatnia wizyta... To było pisane jakiś czas po wizycie,bo wet był tego dnia bardzo zajęty i miał w wolnej chwili opisać,dlatego zapomniał imienia i wpisał "Staruszek" i date wizyty wpisał zamiast 13,to 14 kwietnia,bo 14 byliśmy ostatni raz... Za 3 dni będzie miesiąc jak Lalki nie ma,a trawka taka zielona,pobiegałby....... Quote
Agnieszka_K Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Księciuniu to już miesiąc?:( na pewno jesteś tam szczęśliwy prawda? Quote
morisowa Posted May 11, 2011 Author Posted May 11, 2011 Księciuniu, dziś dołączyła do Ciebie moja Maleczka :( Opiekuj się nią, proszę. Coraz więcej tych moich psin po tamtej stronie, coraz więcej :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.