zachary Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 ifka, wszystkie najtragiczniejsze przypadki zaniedbań i znęcania się na zwierzętami mają miejsce między ludźmi, sąsiadami, nie w lesie, w oddaleniu, tylko w bliskim zapłotowym, zaściennym sąsiedztwie.....No bo to przecież zwierzę, albo sąsiedzi boją się późniejszych reakcji sąsiadów........... Quote
joi Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Przepraszam że się wcinam ale taka malutka, rozkoszna potrzebuje pomocy i wsparcia choćby wirtualnej http://www.dogomania.pl/threads/213357-Klaria...-uwierzy%C5%82a-w-lepsze-%C5%BCycie-a-znowu-za-kratami? zaglądajcie, podnoście rozgłaszajcie proszę:modla: Quote
Pipi Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 ifka, u mnie jak Sziwa, tymczaska, obrabiala kozla Mietka i ja na to wszystko nadjechalam, to pierwsze co mi sie rzucilo w oczy, to to, ze sasiedzi stali i patrzyli jak koziol lezy caly we krwi, a ona go skubie. On juz nie mial sily sam sie podniesc, to musialo to trwac jakis czas. A przeciez wystarczylo zeby ze dwa chlopa rzucilo czyms w psa, albo krzykneli. Ja tylko raz krzyknelam i suka zostawila Mietka. Mogli mu pomoc, ale tylko patrzyli. Potem byly komentarze, jeden przez drugiego: " oj pani, jaka ona sprytna, jak ona jego obrabiala. . . ." Gdybym ja tlukla psy, albo glodzila, to chyba tez nikt nie zwrocilby uwagi. Ale to bylo kilka lat temu. W tej chwili mam bardzo fajnych sasiadow, ktorzy na pewno by pomogli Mietkowi. Szkoda, ze nie bylo ich wtedy, bo mialby nogę, a tak stracil ja biedak. Odnosnie kozy, to prosze przy okazji, moze ktos wie, czy to prawda, ze kozie nie podaje sie narkozy. Mietek ma 8 lat, jest kozlem i to uparciochem. Nie moge przy nim nic zrobic, bo bije mnie lbem i ucieka. Wlazl na polu w koluchy, jest caly oblepiony, przy tym to wszystko obsikane, smierdzi i cierpi. Nie pomoze przywiazanie, bo tak wali glowa, ze sie dusi. Jedynym sposobem byloby go uspic i wykonac toaletę. Przy okazji racice uciac i wyczyscic. No ale jak to zrobic? Pomozcie prosze. Quote
Pipi Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 ifka napisał(a):a wet z BP nie poradzi? no wlasnie mowi, ze ryzyko podania narkozy jest b. duze. Quote
joi Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 Pipi napisał(a):no wlasnie mowi, ze ryzyko podania narkozy jest b. duze. to może jakąś flaszeczkę? Tak jak nam się Kleks urżnął to wszystko przy nim zrobiłyśmy Quote
Vicky62 Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 Dowiem sie jeszcze co mój wet o tym sądzi ... a może wystarczy głupiego Jasia mu podać ...zeby chociaż oczyścić z tych koluch Quote
Pipi Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 No glupi jas tez niebezpieczny ponoc. Nie bardzo ja to rozumiem. Quote
zachary Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 Pipi, nie pozostaje nic innego, jak nawiązać kontakt z hodowcami kóz, albo z wetami jeżdżącymi do zwierząt wiejskich ale mających wiedzę w tym zakresie.Szkoda Mietka, tyle wycierpiał przez łobuzerską sunię.... Quote
Pipi Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Wet nasz Pan doktor Burzynski bedzie usypial Mietka i kastrowal, a przy okazji zrobi porzadek z racicami i koluchami. Konsultowal sie z kims tam([SIZE="1"]przepraszam, nie pamietam), chyba na jakiejs uczelni i zaproponowal, ze sprobujemy. Trzymajcie kciuki, bo dzisiaj to bedzie. W takim stanie to Mietek jeszcze nie byl nigdy. Racic nie sciera sam tak jak kiedys, kiedy biegal duzo, kopal sobie jamki, w ktorych lezal na sloneczku. Ma obciazony przod, bo caly ciezar z powodu braku tylnej lapki przenosi. Wlazl w osty i nie pozwala sobie ich powycinac, bije mnie lbem i ucieka. Nie ma innego sposobu zeby mu pomoc, jak tylko uspic. Przy okazji pozbawimy go tych wielkich "klejnotow". Nie bedzie sie obsikiwal ciagle. Kazdej jesieni jak czuje we wsi ruje koz, to sika na siebie i smieeeerdzi jak prawdziwy cap. Zimą jest spokojniejszy. Tak, czy siak pomoc Mietkowi nadejdzie juz za kilka godzin. Troche sie denerwuje. Napisala do mnie pati-c: "Karolina dzwoniła,że ma chętną na sunię,ale niestety nikt się nie odezwał. Randa zrobiła ogłoszenie na tablica.pl Poza tym Bej ma koszmarne robale-wylazło z niego 100 glich, będę go jeszcze raz odrobaczać. Poza tym wszystko ok " A przed chwila mialam telefon, kolejny, bo ludzie dzwonią i to wlasnie z Warszawy. Gosc ma juz suczke, znalezioną i chce, zeby jej nie bylo smutno pieska. Sunia troche wycofana i chcialby pieseczka odwaznego, zeby ja osmielil. Polecilam Bolka, bo on taki zawadiaka. Rozmawialismy dlugo, miedzy innymi o tym, czy swiadomy jest kastracji i co zamierza. Nie jestem pewna, czy byl szczery, ze planuje kastracje w odpowiednim wieku. Jednak umowe podpisze i na pa sie zgadza. Powiedzialam, ze bardzo tego przestrzegamy i za kilka miesiecy ktos sprawdzi na pewno, czy zabieg wykonany. Nie pytal ile kosztuje, wiec,kto wie? moze trafione bedzie. Odeslalam do Karoliny. Moze teraz podawajcie nr do Karoliny i do Patrycji? A czy mozna zmienic numery w ogloszeniach? Niektorzy maja zal, ze po co jest podany nr, jak ze mna nie mozna sie umowic i sie rozlaczaja. Pocieszajace jest, ze tylko dzisiaj mialam 4 telefony. Wczoraj kilka. Ale pewnie nie dzwonia do Karoliny, bo by napisala. Quote
Randa Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 trzymam za Mietka kciuki, w ogłoszeniach podaję tel, Pati, wcześniej podawałam do siebie. Bardzo proszę o pomoc w ogłaszaniu maluchów Quote
Vicky62 Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 No to Pipi trzymam mocno kciuki za Mietka ...chcę go zobaczyć tak czy siak ;) Quote
buniaaga Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Randa napisał(a):trzymam za Mietka kciuki, w ogłoszeniach podaję tel, Pati, wcześniej podawałam do siebie. Bardzo proszę o pomoc w ogłaszaniu maluchów ogłaszam maluchy,podajcie mi proszę na pw nr tel do Pati to zmienię w ogłoszeniach. Fajnie żeby domek dla Bolcia okazał się ok:) Kciuki za Mietka trzymam:) Quote
Pipi Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Sluchajcie, Prawa strona listwy w guzach, lewa tez, ale nie tak mocno.Prawa do pilnejoperacji.Trzebazrobic tylko rentgen, bo w plucach zmiany slychac. Jesli pluca zajete, to juz nie ma co jej ciac, jesli nie, operowac i to jak najszybciej. Umowilam sie na poniedzialek na tego rentgena. To znaczy wet umowil, zeby bylo szybciej, zadzwonil, poprosil. Trzeba do Bialegostoku. Koszt operacji z kastracja 250 zl. A ile rentgen, to nie wiem, ale ze stowke na pewno. Czy ktos moze pojechac, czy ja pojadę, trzeba uzgodnic. U mnie spali na 50 zl. Moze ktos jest, kto ma sam. w gazie? W ogole nie wiem co robic? Trzeba podjac decyzję. A ha, za dzisiejsze, bedzie doliczone do rachunku przy operacji. Mietek zyje, ale nie jest zachwycony. Chyba go boli, bo steka i sie prezy troche. Jest juz wybudzony, ale jeszcze nie wstał. Nakryłam i lezy. Zaraz do niego pojdę i mam nadzieje, ze do nocy wstanie. Zaraz pokaze z jedno zdjecie, tylko zobacze co wyszlo. Biedna Kaja. Quote
Vicky62 Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Boże biedniutka Kaja ...czyli najpierw rentgen jak pisałam, sprawdzić czy nie ma przerzutów w płucach..oby nie, trzymam kciuki...:kciuki: Dobrze,że z Mietkiem udało sie ...:lol: Quote
Pipi Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 tyle bylo na nim brudu kopytka obciete i wyczyszczone takie były Quote
buniaaga Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Cieszę się że Mietek już po zabiegu i się wybudził. wkleję to co napisałaś Pipi o Kai na jej wątku. Quote
Pipi Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Kurcza, obudzil sie, ale lezy, nie wstaje jeszcze. Boze co ja sie mam, czasem juz nie wytrzymuje. Zaraz ciemno sie zrobi. Quote
Randa Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 Oj Mietek nie spodziewał się takiego numeru;)mam nadzieję, ze wszystko z nim dobrze będzie. Quote
gawronka Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 Boli go pewnie biednego :shake: Ale jak to mówią"do wesela się zagoi". trzymam kciuki :happy1: Quote
Pipi Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 :multi::multi::multi: Wsał na nogi :multi::multi:, wstał. Teraz tylko ma sie zagoic. Ciesze sie, ze bedzie mu lżej żyć teraz. A jaki zadowolony?! mysle, ze raczej go juz nie boli, bo palaszuje, napil sie wody. Bardzo serdecznie dziekuje Panu doktorowi Piotrowi Burzynskiemu To najlepszy wet na swiecie, takkkk. Quote
buniaaga Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 Pipi super!!! Bardzo się cieszę że Mieczysław odzyskał siły! Quote
doris66 Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 Tez uważam że dr Piotr Burzyński to super wet. I nadal się rozwija , bo zależy mu na zdrowiu jego pacjentów. Poza tym nie boi sie wyzwań i raczej nigdy nie ściemnia. No i jego diagnozy sa trafne. Hura!!!. Mietek trzymaj sie, bez jajek też da się żyć. Quote
Vicky62 Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 Brawo Mietek, cieszę sie,że juz wszystko ok ...cholera przez ciebie spać nie mogłam, myslałam czy dasz radę, czy wstaniesz...ufff ale już jest dobrze super Pipi przesyłam uściski Mietkowi,a dla p. doktora wielki szacun Quote
Pipi Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 Dziekujemy i milej niedzieli zyczymy. My juz po spacerach i ja teraz z Kają, Bonem i Misią idziemy sobie w swiat. Bonka skotlowal dzis Cezar, zaczynaja sie bojki. Zabieram go z nami zeby pocieszyc chlopczyka. A wczoraj dzwonil z ogloszenia mily pan i dopytywal o Bono. Pan ma juz suczke od Bajk21, wiec wizyta przedadopcyjna by odpadla. Ale nie dogadalismy sie, bo za daleko. Ludzie z Warszawy i nawet zaoferowalam sie, ze dowioze do Marek. Jednak pan doszedl do wniosku, ze na 100% nie jest pewny i jakby sie nie spodobal, to byloby mu glupio. A do wywalania pieniedzy nie jest skory. Szkoda, wielka szkoda, bo mowil, ze bardzo dobrze wypadli na wizycie przedadopcyjnej i sa caly czas w kontakcie z pania Jolą. Oj zaluje, baaaardzo. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.