mag.da Posted June 24, 2006 Author Posted June 24, 2006 Bardzo się cieszę, że Nortonek już bezpieczny :loveu: Nie wiadomo co by z nim było gdyby został w tej hurtowni :shake: Quote
rk66 Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 Wybaczcie kochani :modla::modla::modla: , że dopiero teraz, ale wczoraj po powrocie jedynie miałam czas na błyskawiczny prysznic, zmianę ciuchów i sprint na grilla do znajomych. Po powrocie po prostu padłam. Mnie i Ani odbiło na punkcie Nortona :loveu::loveu::loveu: – miłość od pierwszego wejrzenia. On jest przecudownym, łagodnym, przymilastym i co nie jest bez znaczenia przy adopcji pięknym, oryginalnym psem. Ładnie chodzi na smyczy i dobrze znosi jazdę samochdem. Jest na razie trochę przestraszony i niepewny, ale jednocześnie spokojny i dystyngowany. Panicznie bał się wejść do gabinetu Małgosi, więc to Małgosia musiała przyjść do pacjenta. :evil_lol: I tu się kończy śmiech, bo po przebadaniu okazało się że psiak ma zapalenie trzeciej powieki, zapalenie napletka, dość świeżą ranę na łapie, egzemę i całą pachwinę zaczerwienioną – chyba stan zapalny na tle alergicznym, chyba że coś pokręciłam, ale ta pachwina okropnie wygląda. Zrobiłam zdjęcia to sami zobaczycie. Dodatkowo ten mniejszy łysy placek na zadku to blizna po rozcięciu. Jak pomyślę jak pies musiał cierpieć z taką otwarta raną to :angryy: Zdjęć zrobiłam masę i zaraz wstawię. Dodam jeszcze, że w związku z wielkością psa, Norton miał jechać w bagażniku i tak też zrsztą było ale tylko do czasu. Nortonek stwierdził że jak ten czarny wygodnie na kanapie i bliżej ludzi to on nie jest gorszy i też chce. Zaczęło się od wykładania łapek na oparcie ze znacznym wychyleniem pyszczka w stronę środka auta, poprzez fazę podróży gdzie przód psa był już na kanapie, a zadek jeszcze w bagażniku, aż przelazł cały. Nie mam pojęcia jak to było możliwe ale dziewczyny jechały z tyłu z dwoma dużymi psami wtulonymi w ciocie. :loveu::evil_lol::loveu: Nie uwierzycie, ale Ania cały czas, gdy Norton jeszcze jechał w bagażniku trzymała mu nad głową „parasol” z ręczników papierowych, żeby mu słońce nie świeciło, kochana dziewczyna. :iloveyou: Quote
rk66 Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 Wielkie podziękowania i brawa należą się wszystkim osobom, które opiekowały się Nortonem oraz brały udział w akcji ratowania jak i transportu psa. :Rose::Rose::Rose: Dodam że w Kielcach dostałyśmy na drogę drożdżówki :loveu::loveu::loveu:– jeszcze raz dzięki Quote
rk66 Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 Pierwszy etap - jeszcze w bagażniku A tu już w połowie na kanapie Quote
rk66 Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 Trochę dużo tych zdjęć, ale to i tak nie wszystkie :diabloti: Quote
rk66 Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 I jeszcze ta pachwina Usunęłam te zdjęcia, bo są obrzydliwe! Quote
AniaB Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 Mój Nortonek biedny..:placz: Bardzo pogodny z niego psiaczek, tylko troszke bojaźliwy na początku. Ale szybko sie do nas przyzwyczaił - tak, ze w samochodzie wepchał sie do nas całym przodem :evil_lol: i wisiał tak prze pół trasy przewieszony przez tylne oparcie. Boże - jak zamykałyśmy go w boksie u Pana Tomka to taką miał mine... Machał do nas ogonem - az zal go zostawiać było. Niestety u mnie z miejscem (nawet z tymczasem ) cieżko - Leksa nie da :placz: Bedzie bardzo pyskować a i moze co wiecej..:shake: Ale rk66 i mnie tak sie bardzo podobał, ze myślę ze innych też chwyci za serce. Jest młodziutki i wesoły (uszy mu tak słodko majtają) i pieknie umaszczony (ino troche brudny). Dom powinien szybko znaleźć! Quote
kiwi Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 dziewczyny jestem pelna podziwu nie dalam rady jechac wczoraj zwami za to mialam szczeniaka odebranego pod wystawa od handlarzy na obdukcji a teraz mam 3 szczeniaki malenkie czarne podpalane jamniki w strasznym stanie :placz: napasione jakims pasztetem, ciagle wymiotuja, przegrzane, odwodnione, kosci obciagniete skora :placz: na dodatek straz dla zwierzat nie ma zrzeczenia szczeniakow a ja moge je trzymac tylko do wieczora teraz im wymoscilam przescieradla w piwnicy o w domu mam 30 stopni, w piwnicy znacznie chlodniej, i spia maluchy smierdza strasznie , zupelnie nie ja szczeniaki.. ale chyba im zaloze nowy watek bo tutaj nie bede sie wcinac :oops: Quote
AgaG Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 rk66 bardzo dziekuję za wstawienie zdjęć. :loveu: :loveu: Quote
AgaG Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 Nortonek potrzebuje intensywnej opieki medycznej. pomóżmy mu.. Mark. Gajko z Luizą, które mają jeszcze na utrzymaniu stare malamuty same nie podołają....czyli po prostu prosimy o zrzutkę Quote
rk66 Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 [quote name='AgaG']rk66 bardzo dziekuję za wstawienie zdjęć. :loveu: :loveu: Przecież dla siebie nie robiłam tylko dla wszystkich ;) Kaska potrzebna :modla::modla::modla: cioteczki :placz::placz::placz:!!! Quote
AgaG Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 podnoszę wątek. Norton jest bezpieczny, ale wymaga mnóstwa leków... Quote
AniaB Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 A gdzie sie wpłaca na Nortona? U mnie w przyszłym tygodniu płacą grosz, wiec chce cos dac na jego leczenie (muszę podzielić sie jeszcze z Rufim, ale jakoś się postaramy zeby było dobrze). Quote
AniaB Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 kiwi napisał(a):nie dalam rady jechac wczoraj zwami Kiwi, wtedy jedna z nas musiłaby jechać w klatce dla szczeniaka, którą miała rk66 ze sobą (bo jak Norton się dosiadł, to było już mało miejsca):evil_lol: Quote
AgaG Posted June 25, 2006 Posted June 25, 2006 [quote name='AniaB']A gdzie sie wpłaca na Nortona? U mnie w przyszłym tygodniu płacą grosz, wiec chce cos dac na jego leczenie (muszę podzielić sie jeszcze z Rufim, ale jakoś się postaramy zeby było dobrze).[/quoteotelu ] dla Nortona możesz wpłacać do pana Tomka w hotelu albo bezpośrednio Mark. Gajko (możesz się z nia w mieście umówić jak j gdy jedziemy do hotelu) albo na moje konto, a ja jej przekażę. Quote
rk66 Posted June 26, 2006 Posted June 26, 2006 erka napisał(a):Asiu-s, wielkie dzięki! :calus: :calus: :calus: To w takim razie najlepiej wysłać od razu do AgiG, albo bezpośrednio do hotelu. Aga G, bardzo proszę, podaj asi-s nr konta. Aga, wysłałaś :razz: Asiu-s, wielkie buziaki od Nortonka i nas wszystkich :loveu: :loveu: :loveu: Quote
mar.gajko Posted June 26, 2006 Posted June 26, 2006 Nortonek jest bardzo przestarszony i leko ogłupiały. Nie chcieał wyjśc z boksu na spacerki. Trzeba do niego wchodzić i zapisanć mu smycz, na smyczce chodzi łądnie, ale ma takie unikowe odskoki. Jakby byl bity. Wszytskie wpłaty na Nortona prosze kierowac na konto AMICUSA, jest na stronie www.amicus.malopolska.pl . Dzisiaj jak się wyrobimy, będziemy robić zekroobinę z tego placka na boku. A potem wsyztskie inne rzeczy. Norton pozdrawia Kileckie ciotki. Czy on reagował na imię?? Bo raczej jest mu obojętne. Quote
erka Posted June 26, 2006 Posted June 26, 2006 Nic dziwnego, że nie reaguje na to imię, bo go nie zna. To my z Eruane tak ochrzciłyśmy go , natomiast cieć mówił do niego Morus. To chłopak zupełnie nieobyty, całe życie w tej hurtowni pod "opieką" wiecznie zawianego ciecia, a jak udalo mu się z tego terenu wydostać, to zwykle cos mu sie przydarzało, wracał pobity albo z ranami, tak jak ostatnio. I tak się dziwię, że on chodzi jako tako na smyczy, bo nigdy tego nie robił. Ale myslę, że psiak jest pojętny i szybko nadrobi zaległości. Natomiast nie przypuszczałam, że z jego stanem zdrowia jest az tak kiepsko. Gdyby nie dziewczyny z Krakowa, to nie wiem co by sie stało z biedakiem. Czyli pieniążki są potrzebne nie tylko na hotel ale i na leczenie Nortonka. Jeżeli ktos mógłby nas wspomóc, to prosimy o wpłaty na konto AMICUSA z dopiskiem Norton. Quote
rk66 Posted June 26, 2006 Posted June 26, 2006 mar.gajko napisał(a): Czy on reagował na imię?? Bo raczej jest mu obojętne. Właśnie, zero reakcji. Norton, biedak, boi się też tego jazgotu innych psów. :-( Ale na pewno poczuje się pewniej. Kwestia czasu. Dobrze że codziennie tam jesteście :lol: Quote
mar.gajko Posted June 26, 2006 Posted June 26, 2006 Owszem boi się szczekań, ale jest coraz lepiej. Kilkakrotnie (oprócz spaceru) podchodzimy do boksu i "rozmawioamy" z nim i już wczoraj wieczorem zacząłl machać ogonkiem. A jak rozmawiałąm z Rudzikiem (boks obok) to szczekał z zazdrości. Będziemy prosić jeszcze nasze znajome aby z nami jeździły, by z nim chodzić, aby nie przyzwyczaił się tylko do jednej osoby i nie uznał że ją już 'ma". Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.