Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

moze niektorzy z was pamietaja Toffika z zimy 2009; biegal po mojej wioseczce i nie mial gdzie sie przytulic na noc; przygarnelam go; mial ogloszenia na stronie wolontariuszy z palucha (eli lipinskiej), allegro zrobione przez erazm, i inne ogloszenia o ktore zadbaliscie wy; elzamilicz chciala mu dac dt, ale odnalezli sie wlasiciele wiec pies musial do nich wrocic;
dwa tygodnie temu przegladalam strone schroniska w jozefowie kolo legionowa i ze zdumieniem zobaczylam zdjecie..... TOFFIKA;
nie wiem jakim cudem sie tam znalazl; wiem mniej wiecej gdzie mieszkali jego wlasciciele, ale zgodnie z wola kierowniczki schroniska nie bede ich szukac; 2 razy zgubili tego samego psa;
za pierwszym razem szukali juz sobie drugiego i w necie przez przypadek znalezli Tofficzka (domowe imie misiek); drugim razem chyba nie szukali go wcale, bo schronisko jest stosunkowo blisko, oni maja internet, telefon do schronu jest podany - nawet nie sprawdzili; prosilam droga mailowa, zeby zadbali o niego lepiej, zeby kupili mu adresatke, tlumaczylam jak wiele osob zaangazowalo sie w szukanie mu domu, ze wystarczylby numer telefonu przy obrozy, a ci wszsycy ludzie poswieciliby swoj czas innemu naprawde potrzebujacemu psu; ale nic nie pomoglo; toffik nie ma nawet obrozki ktora mu podarowalam...

toffi zostal w schronisku wykastrowany, odrobaczony i zaszczepiony

nie mam wiekszych nadziei na znalezienie mu domu; jest taki zwyczajny; ale po prostu musze sprobowac...; jestem mu to winna

oto tofficzek z zimy 2009 zaraz po znalezieniu:










  • Replies 82
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

a tu juz ze mna na spacerku wyrwany na chwile ze schroniska w ostatnia niedziele:











zdjecia sa kiepskiej jakosci bo robione telefonem przy ciagle ruszajacym sie toffiku, ale nie ma watpliwosci, ze to ten sam pies; nie poznal mnie bo dawno sie widzielismy i ktrotko to trwalo, ale ja go poznaje;
jest strasznie smutny i jakis taki zamyslony; po prostu porzucony pies...

Posted

najgorsze, ze w sobote rano wyjezdzam na tydzien i nie bede mogla go odwiedzic i wyjsc z nim na spacerek...
tak strasznie mi go szkoda; niby krzywda mu sie nie dzieje, ale on nie zna budy - boje sie, ze sypia pod golym niebem; pamietam jak mial do dyspozycji ocieplona budke u nas na zamknietym ganku - spadl przed, az zrobilam mu poslanie na podlodze, zeby nie lezal na wycieraczce; to bezwzglednie domowy piesek...

Posted

pani bozena - kier. schroniska, mowi o toffiku, ze to zadziora straszny; ze nie moze siedziec z innymi psami w boksie bo sie stawia i jest strach, ze go pogryza, wiec biega luzem po terenie, albo chowa sie w jakis zaciszny kacik i spi; widac, ze nie bardzo sie moze odnalezc...

Posted

Bidny Toficzek, najlepiej by się czuł, gdyby był w prawdziwym domku..
Czuje biedaczek się taki niechciany, niekochany, przytłoczony przez te wszystkie nieszczęścia...

Posted

[quote name='kakadu']tak, to po nim widac; nie pogodzil sie ze schroniskiem; jak ktos wchodzi to on leci sprawdzic kto to i zrezygnowany odchodzi... :([/QUOTE]

O mateńko:-(
On cały czas ma nadzieję, że Pan po niego przyjdzie...tęskni za nim....
Tak mocno kochać może tylko pies:-(

Posted

[quote name='ElzaMilicz']Jak łatwo jest zepsuć psa... i sprawić, że młodziak ma oczy starca. :shake:[/QUOTE]
oj tak...
elza jak sobie pomysle, ze mogl wtedy pojechac do ciebie na dt i pewnie mialby juz teraz swoj kochajacy domek to mnie rozpacz ogarnia, ze te szanse zmarnowalismy..., ale kto mogl wiedziec, ze to sie tak skonczy :(

Posted

bylam w piatek w schronie, chcialam wyjsc z toffikiem na spacer, ale nie chcial isc...
mysle sobie ze albo bal sie wtorka, ktorego trzymal moj ojciec (poprosilam go zeby ze mna pojechal do jozefowa), albo byl nie w sosie po odjajczeniu (bo zostal odjajczony :)), albo bardzo przywiazal sie do judyty, ktora pracuje w schronisku i akurat byla na zmianie (podobno chodzi za nia krok w krok); jesli to to ostanie to bedzie tragedia, bo judyta odchodzi z pracy za tydzien i toffik znoeu zostanie sam :(
czy do tego psa w koncu los sie usmiechnie, czy bedzie w nieskonczonosc opuszczany przez ludzi ktorych kocha :( :( :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...