Jump to content
Dogomania

nasze sposoby na odreagowanie stresu poszkoleniowego bez wpadania w nalogi


Recommended Posts

Posted

Dina2 napisał(a):
Nie wiem Asher, dlaczego trudno Ci w to uwierzyć, skoro nawet Rudej nie znasz.
Nieśmialo pragnę zauwazyć, że nie znam również ani Ciebie, ani Kiary.

  • Replies 12.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

asher napisał(a):
Nieśmialo pragnę zauwazyć, że nie znam również ani Ciebie, ani Kiary.


O Kiarze napewno dowiesz się na belgach, jest znaną tam osobą;)
A tak na marginesie, po co Kiara pisałaby o tym, jeżeli byłoby to nieprawdą?

Posted

Zaraz sie okaże, ze wszyscy tu historyjki z palca wyssane piszą i nikt nikogo własciwie nie zna ;-) Dla mnie to zadna nowość po pobycie w internecie, ze wiele osób pisze coś, czego nie ma. Ba, nieraz sobie osoby zmieniają wiek, płeć, tworza własne postacie. Tak to już jest. Niemniej, zawsze nie moge sie domyslec po co ktoś takie wygłupy robi. Nie umie przyjac krytyki? Nie znam osoby, nie wypowiadam się. Ale jeśli to prawda, to ktoś ma bujna wyobraznie, i jak zawsze tylko psa szkoda.

Posted

Ja moge jedynie napisac , ze znam Kiare od paru lat.
Jako moderatora forow , zawodnika, trenera, hodowce , przewodnika i jako czlowieka ...
Znam ja na tyle , zeby wiedziec ze nie oskarza bez podstaw i niiigdy nie przesadza.

I w razie potrzeby pod tym moge podpisac sie zarowno imieniem jak i nazwiskiem.;)

Ba, nieraz sobie osoby zmieniają wiek, płeć, tworza własne postacie. Tak to już jest


No wlasnie internet daje tyle mozliwosci ... czasami powoduje ze wlasnie przestajemy byc anonimowi. ;)
Starty na zawodach , posty , strony , praca z innymi , kontakt z innymi po przez seminaria, wyrobiona opinia nie znika tak szybko jak wymyslona postac z niezwykla osobowoscia na forum.

Pozdrawiam

Posted

ayshe napisał(a):
tyle ze onek zamienia sie w wypranego z emocji robocika szorujacego brzuchem po ziemi na samo spojrzenie przewodnika.niestety komendy bedzie wykonywal nadal-to przeklenstwo dla tej rasy.


Tak!!! I wlasnie na takich sukcesach bazuje Ruda... Zreszta to dotyczy nie tylko ONkow, snujace sie belgi tez sa powszechne...

Posted

Kiaro, nie chcialam, zeby moj post zabrzmial, jak oskarzenie ciebie o fanatyzm szkoleniowy (...) No sama rozumiesz, trudno mi w to uwierzyc, trudno to pojac.


Nie zabrzmial. Tak, trudno...

Ruda chodzi z sunia na profesjonalne szkolenie, sama, co wielokrotnie przyznawala, nie ma o nim duzego pojecia, nie raz tezpisala, jak pomocne sa dla niej twoje rady... Bardzo mozliwe, ze nie radzi sobie z Aicha najlepiej, ale naprawde trudno mi uwierzyc w to, ze z premedytacja sie nad nia zneca


O profesjonalnosci szkolenia dyskutowac nie bede, wystarczy, ze rozmawialam o tym z Ruda. Jesli "siedzicie w psach" to wiecie jak to moze wygladac... No wlasnie, dawalam rady, chcialam pracowac z Mala i z Ruda. Wszystko w porzadku, gdy jestem z nia na spacerze, dlaczego jednak gdy jest sama z psem zmienia sie nie do poznania, co sama niestety widzialam na wlasne oczy??? Nie bede sie wypowiadac, czy z premedytacja, czy nie, pies na tym traci...

Moim celem bylo wplyniecie na Ruda, nie podzialalo tlumaczenie w rzeczywistosci... Byc moze ujawnienie prawdy cos zmieni, byc moze dopisze kolejne odcinki swoich bajek... Nie wiem dlaczego mialabym klamac, sama zalatwialam jej psa, ktory okazuje sie, z nadwyzka spelnialby jej oczekiwania...

Jeszcze raz!! Chodzi mi tylko o psa!! Wiec tak zostawic tego nie moglam, tym bardziej ze na miejscu probowalismy... Nie udalo sie...

Posted

Ja bardzo przepraszam,ale dlaczego wszyscy mnie nagle zaczeliście oczerniać na forum ale prosto w twarz mi tego nikt nie powie?Widzielismy się w piątek.Wtedy wszystko było ok.

Beata-byłysmy razem na 2 spacerach.Pierwszy masz racje,nie miałam kontaktu z psem i nie przeczyłam nigdy.
Drugi tydzień temu niecały-pokazałaś mi co robić by ten kontakt zlapać.Naprawdę Twoje rady są dla mnie złote i staram się do nich stosować.Skąd mozesz wiedzieć jak jest na codzień?Kamery mi zamontowaliście?

Cala sprawa-jestem pewna-wyszła od Andre.On pierwszy mi napisał,że się znęcam nad psem,bo lezy w domu nieruchomo.
Sory,ale to,że nie ide na spacer z Andre,czy kimkolwiek innym nie znaczy,że Aicha lezy nieruchomo w domku.Nie róbcie ze mnie ostatniej idiotki,takiej która bierze psa,a potem nie chce jej się wyjść n spacer.
Codziennie jesteśmy w lesie czy same z kimś to nieważne.Do lasu mamy 15 minut drogi.


Nie wiem czemu ma słuzyć ta nagonka na mnie,bo od jakiegoś czasu coraz wiecej osób na mnie siada.

Skoro ja się znęcam nad psem to dlaczego mnie nie podacie na policje albo do prokuratury?

Co do szkolenia.Może nie jest jakieś super.Ale to co facet ostatnio zrobił na szkoleniu z Maxem Edziny bo się rzucał-to dopiero by was preraziło.Było to krótkie ale tak mocne szarpnięcie za kolce,że pies chodzi jak w zegarku.
Aicha poszła na kolczatce kilka razy za radą Ayshe.Zrobiłam jak napisała i pomogło.Od tamtej pory mam spokój z psami.Nigdy więcej od tamtej pory Aicha kolczatki nie miala.O ile to kolczatka można nazwać.

Nie sądze,żeby Aicha szorowala brzuchem po ziemi.To jest nieprawda,że bazuję na takich metodach.Trener na szkoleniu radzi,aby krótkim szrpnięciem przywołać psa do porządku.Pokazał to i powiedziałam mu ,że moj pies bedzie się uczył na smakole.Zresztą sarpanie w moim przypadku nie ma sensu,bo ja nie mam siły,a pies na parcianej obróżce nic nie czuje.

I uczę psa na te smakole,zawsze mam je ze soba,wyłapuję i nagradzam każdy dobry moment,każde spojrzenie w moja stronę,każde przybiegnięcie do mnie bez wołania,każde przejscie obok rzucajacego się psa bez reakcji,każde oddanie piłki czy patyka do reki,każde parę metrów kiedy na luźnej smyczy przejdzie przy nodze.

Co do tego,że jesteśmy w necie.Szkoda,że teraz nie wypali to nasze spotkanie.Ale w końcu się spotkamy i wtedy ayshe jako nasza wyrocznia i doświadczony oNkarz i szkoleniowiec obaczy czy Aicha pracuje szorując brzuchem po ziemi i jest robotem.

Dina 2-Ty już się mnie czepiasz w każdym innym temacie.2 razy bylaś z nami na spacerze.O pierwszym się juz wypowiadałam,że klapa kontakt itd.
A w piątek szłaś z tyłu,słowa ze mną nie zamienilaś i wypowiadasz się na temat jak to ja się nad psem znęcam.
Aicha nie chodzi zemną jak za karę.
Co do pracy z Beatą-ona ma świetne pojęcie o szkoleniu,Kara szkolila się u najlepszych.Ćwiczyła z nią chętnie nie tylko Aicha,ale i Dukat i Ais-pierwszy raz widząc ją w życiu.
Sory,że stać mnie tylko na szkolenie w ZK,a nie stać mnie żeby 3 razy w tygodniu być u Ayshe na szkoleniu w Wawie.Gdyby mnie było stać na pewno bym była.Sory,że nie jestem szkoleniowym geniuszem,że nadal popełniam blędy.Przyjechalam Beata do Ciebiepowiedziałaś mi co jest nie tak w moich relacjach z psem,wysuchałam Twoich rad i je stosuję czy w domu czy na spacerach.Dlaczego twierdzisz,że nic z tego nie wyszło?Wysuwacie tutaj wobec mnie okropne oskarżenia-dlaczego NIE POWIEDZIELIŚCIE MI TEGO W PIĄTEK PROSTO W TWARZ?

Czy sądzicie ,że gdybym była taka okropna i zła opłacałoby mi sie tu siedzieć i wypisywać głupoty,zapisywać się na szkolenie,COKOLWIEK robić z moim psem?Opłacało by mi się kupować psa do pracy i znęcać się nad nim wiedząc,że to zepsuje jego charakter i zniszczy szansę na naszą wspólna pracę?Oczywiście jak nie bedzie mógl zostać psem terapeutą to przywiażę ją do drzewa w lesie-tak pewnie myślicie.

Oczernianie w internecie jest dziecinnie proste.I bardzo boli.Znamy się nie od dziś, A NIGDY NIKT Z WAS NIE POWIEDZIAŁ MI CO ROBIĘ ŹLE(oprócz Beaty,ale o tym juz pisałam).W necie jest super ,tymbardziej spalic mnie w danym środowisku.Podejrzewam,że nad ludźmi też się znęcam,bo wzyscy się bali mi to powiedzieć.

Przecież powtarzam-my się prawie nie widujemy,więc skąd te oskarżenia?Ktoś wam powiedział?Śledzicie mnie?

A co jest bajką w tym co piszę?Że Aicha robi postepy,że duzo umie,że super ćwiczy ze mną czy w towarzystkie Dukata ?Nie nagrywałam tego,bo nie mam czym.Kilka osób to widzi codziennie.To,że w obcym miejscu przy 6 psach Aicha była rozkojarzona to jest nienormalne i to moja wina.Niestety nie potrafię jeszcze tak super skupiac na sobie psa jak Beata.

Co do załatwiania psa-Beata rzeczywiscie starała sie pomóc z kolegą,szukali,pytali.Ale hodowlę wybrałam,a suke wybrał mi hodowca-jedna jedyna z 2 miotów.Ty mi pisałaś o miocie po konkretnej suce,która szceniąt nie miała i w najblizszym czasie nie miała byc kryta.Kiedy powiedziałam Ci o tym,że zamówiłam szczeniola sama byłaś nastawiona sceptycznie i nawet oferowałaś się ,że sama po niego pojedziesz wracajac skadś tm i zobaczysz czy warto brać.

To chyba wszystko co mam do napisania.Mozecie mi wierzyć lub nie.Cieszę się,że mogę tu popisać z Wami o ONkach,podzielić sie wszystkim,popytać.Dziekuję Wam wszystkim za rady.Chyba rzeczywiście zniknę,bo to bez sensu,żeby ktos mnie ciągle oskarżał prawie się ze mna nie widując,a ja mam się bronić.Nie bede zaśmiecać wątku.
A jeśli ONkowy zlot wypali dziewczyny same ocenią czy jestem znęcającym sie nad psem bajkopisarzem,a Aicha jest nic nieumiejacym psem.

Posted

Napisze tylko tyle, ze MOWILAM CI BEZPOSREDNIO o psie. Nawet o tym, ze zaluje, ze psa szukalam... Odezwalam sie na forum, gdy zobaczylam co robisz... Moglam odezwac sie juz po pierwszym kontakcie, ale tego nie zrobilam... Twoja kolezanka z hovkiem byla na tym samym szkoleniu, ale zachowywala sie z gola inaczej niz Ty...

heh, namiary hodowli dostalas i dostalas tez poreczenie, ze to dobra hodowla, radzono inna suke, ale NIGDY nie bylam nastawiona sceptycznie, a juz na pierwszym spotkaniu powiedzialam, ze pies jest bomba...

Widze, ze inaczej pojmujemy to co robisz z Aicha, szkoda, ze Ty nie zauwazasz roznicy, jak ona pracuje, gdy jej nie szarpiesz ( nie korygujesz, tylko szarpiesz) i gdy rzeczywiscie uzywasz smakoli...

Posted

najbardziej martwie sie ze znikniesz Ruda stad.moze sprobujcie porozmawiac ze soba?zrobic krok w tyl[przed tymi atrakcjami tutaj]i jesli chodzi wszystkim rzeczywiscie o psa porozmawiajcie .ruda-ja cie zapraszam.przyjedz jak tylko bedziesz mogla.kasa to rzecz zawsze drugorzedna-wogole nie ma tematu.wiem ze to daleko.przykro mi ze nie bede mogla inicjowac spotkania w tym roku :shake: .nie dam rady czasowo.
nigdy nikogo nie skreslam.i do glowy mi nie przyszlo Ruda zeby oceniac badz skreslac ciebie zwlaszcza ze cie nie znam-jakie mialabym prawo do tego?uwazam ta sytuacje za dwuznaczna i dlatego niemozliwa do oceny przez osoby postronne w necie.dobrze byloby odrzucic emocje i zaczac dialog.:chaos: .w koncu chodzi o sunie i prowadzenie jej.sprobujmy porozmawiac na zimno.to napewno lepsze.nie znamy rudej osobiscie,ruda nie zna mnie[no bo w sumie duzo ludzi mnie tu zna:cool1: ] ,w sumie z Kiara mijalysmy sie 2 lata temu chyba na zawodach obi[startowalam z nieswoja suka Rosa Konstar pod nazwiskiem wlascicielki]np.na nieszczesnych zawodach halowych co Kiare wilczak dopadl:flop: .itd.i tak problem zamiast zmierzac ku dialogowi wyraznie podzielil sie na dwa punkty widzenia:ze sie tak wyraze "zielonogorski"i Rudej.w takiej sytuacji nikt dorosly emocjonalnie nie bedzie sie wlaczal do tego przerzucania argumentow i swojego punktu widzenia spoza waszego grona bo znacie sie bezposrednio.
napisze jeszcze raz-Ruda moja pomoc jesli bedziesz jej potrzebowala jest zawsze do twojej dyspozycji.Kiaro:jesli widzisz jakos konkretnie moj udzial w tej sprawie to ja jestem otwarta.nie zajmuje stanowiska bo nie widzialam pracy z psem naocznie.w sumie jestem w stanie przyjac argumenty obu stron i wcale to nie jest takie niemozliwe.byc moze ze Ruda robi cos co was razi,byc moze daloby rade pogadac z nia inaczej[wiecie ,no rozumiem troske o psa,zaniepokoilo was cos,ok,ale .....:roll: w sumie to dosc publiczne miejsce i jak Ruda zniknie to juz nic nie zrobicie].Ruda-moze daloby rade odrzucic zdenerwowanie co do wystawionej ci ,delikatnie mowiac malo milej opinii,i sprobowac przyjac zalozenie ze to dzialanie bylo podyktowane troska.

Posted

Ayshe, nic dodać, nic ująć! :klacz:

ps. Wszystkim zaangażowanym dziekuję za pomyślnie przeprowadzoną akcję "gryzak" :lol: Nowa zabawka nawet Słoninie się spodobała :cool3:

Posted

Ja rowniez jestem chetna do pomocy, jesli tylko Ruda bedzie chciala i jesli tylko zauwazy, ze to co tak ladnie jej idzie przy mnie, moze robic tez sama...

I przykro mi, ze to wszystko musialo sie obic o forum, ale dalej mam nadzieje, ze to bedzie z korzyscia dla psa...

Posted

Witam... coś czuje że jestem nie w temacie ale co tam, nie będę zakładała nowego wątku tylko dopiszę tutaj...
Ja właściwie w takiej sprawie, otóż jak juz gdzieś tam wspominałam mieszkam miedzy łomżą a białymstokiem dokładnie w połowie drogi. Jak mój Eto miał 5 m-cy zapisaliśmy się w białymstoku na szkolenie podstawowe, zapłaciłam od ręki 500zł i miałam go wyszkolić. Trzy miesiace 4 razyw tygodniu jeździłam (to był spory wydatek dla mojej kieszeni opłacić dojazdy) zwłaszcza ze w pracy do 16 a na 17 w białłymstoku, to czesto bez obiadu w samochód i jazda, powrót o 20.. szkolenie było często w 20-30 osobowych grupach i wyglądało tak 5 min szkolenia 15 psy biegają luzem, czyli w sumie w ciągu godziny psy trenowały 15 min ...po trzech miesiacach dałam za wygraną i Eto nie jest wyszkolony, kasy nie oddali..
Nie znam nikogo w pobliżu chociażby z łomży kto szkoli psy.. Nie wiem do kogo zwrócić się o pomoc , bo eto wyrósł , ciągnie jak diabli i często potrafi sobie pobiec .. zwykle jest posłuszny ale czasem ma klapki na oczach ... Przykładem jest las, w tym roku trzy razy mi się zgubił ... był w zasięgu metra ode mnie i zaczynął biec i nic nie pomagało.. po godzinie wracał ale i tak go trzeba było szukać No i nie wiem co zrobić ..
może coś poradzicie ..?

Posted

Kiaro-brawo:multi: :loveu: .
razdwatrzy-hmmm.marnie.3o psow w grupie to chyba koszmarny sen szkoleniowca:razz: ;) .moze odezwie sie ktos z twoich stron kto ma kogos fajnego do polecenia.takie masowki sa do kitu[moje,prywatne zdanie jakby co;) ].nawet asystenci nie rozwiazuja sprawy bo jestem zdania ze szkolenie powinna w sumie na poczatku prowadzic jedna osoba.zna pare,umie dostosowywac program zajec do badz co badz zmieniajacych sie predyspozycji cwiczacych.asystenci tez maja wlasny punkt widzenia i prowadzacy wlasny...ech a poza tym po co robic taki hurt?ale ja gooopia jestem i sie nie znam:cool3: :eviltong: :diabloti: .
asher-ja nie wiem o zadnej akcji bo my z marta zmylysmy sie szybciorem[a i tak wyciagalam gice dosc energicznie zeby zdarzyc po dziecko do szkoly].i nie widzialysmy sie:placz: :placz: :placz: .

Posted

Kiara-rozmawiałysmy i o tym przecież napisałam.Nie rozumiem tylko dlaczego zostało to opisane w miejscu publicznym.Dlaczego to wszystko tu napisane nie było mi powiedziane prosto w oczy.Tu się czepie Diny2.Słowem się do mnie nie odezwała w piatek.Ale na forum to taka wszystkowiedząca.
Co do szkolenia.Rozumiem ,ze siedzialyscie w krzakach i podglądałyscie żeby mnie udupić.
Szkoleniowcy,którzy nas ćwiczą szkolą od wieeeeeeeeeeeeelu lat.I tak poszli do przodu ,że od początku nie kazali mieć na wyposażeniu kolców i mozna dawać smakole.Mi zwrócili uwagę,ze daję je za często,że powinnam dawać co którys dobry krok.Na początku proponowali kolczatkę,powiedziałam nie.Szkoleniowiec tłumaczyl o koruygowniu psa krótkim mocnym szarpnieciem nawet co chwilę.Ja nawet siły nie mam żeby to zrobic i wygladać to może na jakieś ciaganie czy cokolwiek innego.Wiem Kiara,że to szkolenie Ci się zupełnie nie podoba,ale-spójrz wstecz,kiedy kupilas Kiarę.Tak samo bylaś zielona tymbardziej,ze to Twój pierwszy pies.W moim domu psy są od zawsze.
Tobie pomagali najlepsi,jeździłaś z Kiara tu i tam.
Ja niestey nie mogę sobie na to pozwolić.
Zapisałam sie na szkolenie i nie mogę tam w trakcie ćwiczenia biegać ze smakolami przed psem.Wszyscy robimy to samo,szkoleniowcy chodzą i korygują.Zazwyczaj duzo silniej i gorzej niż ja.To dopiero bys nazwała znęcaniem.Jednak są szkoleniowcami i psy po tych szkoleniach ładnie zdają PT i wcale nie są jakieś zmasakrowane.
Ty do tego podchodzisz inaczej,bo nie wyobrażasz sobie szarpnąć psa.
Kto na tym forum nigdy nie szarpnał psa niech pierwszy rzuci kamień.
Ja temat kończę.Ayshe-zaczne zbierać kase a pojawię się u was.Stąd nie zniknę,bo nie chce i nie bede sie przejmować pomówieniami.

A pojechanie po mnie tutaj-kiedy mamy komórki,gg i widzialysmy się uważam za chamskie.
A ze swojej strony napiszę,że wszystko co tu pisałam jest prawdą.

Posted

Aka cytacik...

"Co do szkolenia.Może nie jest jakieś super.Ale to co facet ostatnio zrobił na szkoleniu z Maxem Edziny bo się rzucał-to dopiero by was preraziło.Było to krótkie ale tak mocne szarpnięcie za kolce,że pies chodzi jak w zegarku."

Jesli rzucał sie z powodu agresji - to ja nie widze nic dziwnego w porzadnym, jednorazowym zastosowaniu kolców... Tez miałam problem tego typu, tez stosowałam kolczatke i dało efekty, bez gaszenia psa. co jak co, ale na przejawy agresji nie ma zmiłuj sie.

Posted

Rozumiem ,ze siedzialyscie w krzakach i podglądałyscie żeby mnie udupić.


Nie, siedzialam sobie przed Twoim nosem, widzialas mnie...

Ja nawet siły nie mam żeby to zrobic i wygladać to może na jakieś ciaganie czy cokolwiek innego


Ale Ty ja stale mialas podwieszona na obrozy, to jeszcze gorzej niz szarpniecia...

Wiem Kiara,że to szkolenie Ci się zupełnie nie podoba,ale-spójrz wstecz,kiedy kupilas Kiarę.Tak samo bylaś zielona tymbardziej,ze to Twój pierwszy pies.W moim domu psy są od zawsze.


Ja nie wypowiadam sie na temat szkolenia, tylko na temat tego co Ty robisz, jak juz napisalam byla tam tez Twoja kolezanka z hovkiem i ona nie traktowala go w taki sposob jak Ty traktowalas Aiche :(

No wlasnie, to nie jest Twoj pierwszy pies, bylas wolontariuszem w schronisku, dawalas sobie rade i mialas cierpliwosc, przeciez widzialam!!! Co sie z Toba stalo???

Tobie pomagali najlepsi,jeździłaś z Kiara tu i tam.
Ja niestey nie mogę sobie na to pozwolić.


I najlepsi Ci nie pomoga jesli sama nie bedziesz chciala... Powtorze raz jeszcze, u mnie na cwiczeniach, gdy pokazalam Ci jak Aicha pracowala duzo lepiej niz na poczatku, czemu nie chcesz tego kontynuowac, czemu nie chcesz skorzystac z rad, tylko wracasz do szarpania ja za kark???

Z Kiara jezdzilam na konsultacie raz na 4- 5 miesiecy... Ty jesli bys chciala moglabys przyjezdzac do mnie co tydzien, ale to trzeba chciec...

Zapisałam sie na szkolenie i nie mogę tam w trakcie ćwiczenia biegać ze smakolami przed psem.


Ale ja wcale nie kaze Ci biegac ze smakolami!!! Dlaczego Twoja kolezanka od hovka potrafila traktowac psa tak samo u mnie, jak i tam na szkoleniu, a Ty nie potrafisz??? To nie o szkolenie i szkoleniowcow chodzi, to chodzi o Twoje podejscie.. :(

Ty do tego podchodzisz inaczej,bo nie wyobrażasz sobie szarpnąć psa.


Nie opowiadaj bzdur... Z drugiej strony, jesli masz mozliwosc nie szarpac, a masz, bo Aicha po 5 minutach motywacji chodzi jak zakleta, dlaczego z tego nie skrzystasz???

Posted

14ruda napisał(a):
A w ogóle to jestem grubym facetem po 50,nie mam ONka tylko muchy w mieszkaniu.

to ja - szczupła , wiotka blondynka kotem persem, polecam legwana. Zielone toto, czyli kolor nadziei i do tego opycha sie muchami :razz:

Posted

A tak na powaznie, przecież wszystko chyba zostało powiedziane, po co strzepic pazurki na pyskówki? Szkoda czasu kobiałki, lepiej wziąść swojego kundla na spacerek i dotlenic sie w piekny dzień. Inaczej dostaniecie wrzodów albo kamieni w woreczku a w przyszły wcieleniu bedziecie owsikami jak mawia pewna osoba :eviltong:

Posted

Nie widzialam Cie na szkoleniu.Moja koleżanka też.Robiłam to co mi kazał facet.Nie porównuj półrocznego ONka do hovka bo maja inne gabaryty i inne usposobienie.Hovka łatiwej jest prowadzić ze względu na wielkość,mozna go chwycic przy obrozy i pies juz zupelnie inaczej równa.
Jeśli tak okropnie traktowalam psa trzeba było podejść i mi to powiedzieć a najlepiej pojsc do szkoleniowców dlaczego pozwalaja mi się znęcac nad psem na placu szkoleniowym.Skoro tak mnie obserwowałaś to juz nie napiszesz o tym,jak co chwile próbuje odwrócic uwagę psa smakolem,jak ja nagradzam za zrobienie chociaz połowy kólka ładnie przy nodze,jak ide schylona ze smakolem żeby przestała wąchać ziemię,a zwróciła na mnie uwagę.Piszesz to tak jakbym BEZ PRZERWY szarpała i ciągała psa.
Co do "zostań "ANI RAZU pies nie był szarpany za skórę na karku.Nie wiem czy widziałaś jak podszedł do mnie facet i przyciągnał psa do siebie uwieszonego na obroże i tłumaczył ze tak mam robić,bo sie cackam z psem wyma****ac jej smakołykami przed nosem próbujac zwrócic jej uwagę ,a psu trzeba pokazać co ma zrobić tymbardziej,że to nowe ćwiczenie.Staram sie to wszystko robic lagodniej.
Jedno wiem na pewno-ćwiczenia są długie,sucz zaczyna się nudzić.Ale to nie ja kaze psom zostac na "siad" tą minutę tylko trenerzy.Oni organizuja zajęcia a ja jako uczestniczka się podporządkowuję.

POWTARZAM!Kończe temat,bo zaśmieca wątek.Nie bede więcej się tutaj tłmaczyc czy bronić.Szkoda moich nerwów.I tak juz mam morde zapuchnietą i łeb mnie boli.

Tylko boję sie teraz cokolwiek napisać o tym co robimy,zeby znów nie odezwal się życzliwy i nie napisał,że to bajka,kłamstwo,że wcale nie robimy postepów,bo ja się znęcam.

Monisieczka.Masz rację.Rano po przeczytaniu tego wszystkiego poszłam sie odstresować do lasu z piesynką.Inaczej glowa by mi wybuchła.A w przyszłym wcieleniu niech bede owsikiem.Wszyscy takiego mają........ i nic o nim publicznie nie rozpowiadają;)

Proszę MODA o ściąganie postów niezwiazanych z promowaniem sposobów odreagowania stresów poszkoleniowyh bez popadania w nałogi.Wszelkie sprawy dotyczące mnie prosze na priv albo zapraszam do mnie.

Posted

ale można szkolic po swojemu , z źabą poszlam na PT do tej samej szkółki gdzie bywalam z klarką , z calą świadomoscią ze na dzien dobry 99% procent grupy zalozy psom kolczatki ,i ze czasem szkoleniowiec nie zwróci uwagi ze trzeba psu pokazac milo i sympatycznie o co chodzi ,a potem ewentualnie czynic inaczej , kilka osób sie wylamalo , nie zniosły strzelania kolczatkami ,ja uparcie w asyscie ironicznego usmieszku szkoleniowca ze smakołykami i pileczką walczylam. początki oni mieli lepsze , ale final mamy juz niedlugo i na takiej próbie generalnej przed egzaminem usłyszelismy ze źaba musi isc ostatni , bo ze swoim entuzjazmem, tempem , dokladnoscią zawyzy poziom egzaminu , a tak po prostu dostanie prawie maxa o ile nie poprawi zbyt mocno koziolka w zebach . poszlismy tam zeby niunio cwiczyl w grupie (dluga izolacja od obcych psów -operacja ) , zeby zobaczyc jak pies reaguje na takie motywacje , pan obiecal mi na samym poczatku ze nie bedzie mi przeszkadzal i dotrzymal słowa . ale ja tez nie raz uzylam kolczatki w życiu codziennym , baaa, nawet stracilam cierpliwosc pewnego gorszego dnia i nawrzeszczałam , powiem wiecej ,zdarzyło mi sie psa telepnąc by wyrwac z odmętów namiętnosci do lisa , czy zareagowac na ewidentne zlamanie polecenia które pies znal ,a którego nie wykonanie nie dawalo punktów karnych ale w przyszłosci mogłoby np zagrozic jego bezpieczenstwu. jestem cholerykiem a i tak uwazam ze moje psy sa szczesliwsze niz niejeden bezstresowowo biegający sobie piesek. ja swoim poukladalam swiat , wiedzą co wolno czego nie , prośbą czy groźbą ale mam w miare posłuszne psy, które w swoich grupach szkoleniowych były lub są oceniane jako bardzo dobre .
dodam ze moj post nie jest niczyją obroną ,ani atakiem . ale znam ludzi którzycale zycie tylko i wylacznie glaskają swoje psy ,ale nie siegną do ich miski bo będą ugryzieni .

ale tak poza tym to prosze o pomoc , na razie rozpisalam sie tu
http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9519&PN=1
chodzi o dwie suczki które mieszkają w mojej pracy . jesli trzeba wkleje tu tresc , kazda wskazówka mile widziana

Posted

14ruda napisał(a):
Dina 2-Ty już się mnie czepiasz w każdym innym temacie.2 razy bylaś z nami na spacerze.O pierwszym się juz wypowiadałam,że klapa kontakt itd.
A w piątek szłaś z tyłu,słowa ze mną nie zamienilaś i wypowiadasz się na temat jak to ja się nad psem znęcam.

1.Ja się nie czepiam bezpodstawnie.Jestem spokojna do czasu, gdy ktoś nie przekroczy granic. Znamy się osobiście od póltora roku, razem byłyśmy w 2 organizacjach i miałam wystarczająco duzo czasu na poznanie Ciebie.

2. 2 spacery wystarczyły.Idąc z tyłu widziałam wszystko doskonale.
Obserwowałam Ciebie na zebraniu, jak szarpałaś Aichę, kiedy chciała do kogos podejść.Irytowało Cie, kiedy chciała się poruszyć.Dla takiego psiaka jest trudno wytrzymać w bezruchu przez 2 godziny. Jak ją wyprowadzałaś z siedziby,to pies wisiał na smyczy.
W którym miejscu wypowiedziałam się, że się znęcasz nad psem?
Mnie się czepiasz? To nie ja zawaliłam, a miałam nadzieję, że powiem osobiście Tobie to na spotkaniu, a skoro nie przyszłaś, to już Twój problem. Na wcześniejszym spotkaniu mówiłam mniej więcej tymi słowami:"po co szarpiesz tego psa, przecież to jeszcze szczeniak, nie usiedzi w jednym miejscu tyle czasu" i zwracałam uwagę, dlaczego psa podwieszasz na smyczy.
Ty nigdy nikomu nie mówisz wprost, wolisz to robić za plecami, tak jak miało to miejsce w przypadku stowarzyszenia i Twojego kuzyna i pewnie mnie.
Ja nie uważam sie za osobe wszystkowiedzącą, bo nie wiem nic:)

Posted

Ostatni raz-Dina-nie wiem czy zauważylaś,że na zebraniu wszyscy wołali psa,ale jak podchodził,skakał czy memlał komus rekę to nagle byl odpychany.Jedna osoba dała się żuć.;)
A jak piesynka wychodzila z siedziby to nie wisiała na smyczy tylko wyprowadziłam ja za obroze widząc jak niktórzy juz sie odsuwaja.Poza tym na ziemi były porozkładane materiały i zdięcia więc nie sądze żeby Wyprowadzenie psa za obroże bylo czymś złym.
Poza tym-ciągle masz jakies ALE a w piatek słowem sie do mnie nie odezwałaś.Obserwowalaś mnie z tyłu.I co doskonale zobaczylaś?jak szarpie psa,który byl puszczony i szalal z resztą?Ze dostaje smakola jak znajdowała sie gdzies kolo mnie?czy ze mam za duzy tyłek?;)

Skończmy.Ktoś cos ma-prosze do mnie.

mch-mi proponowali na szkoleniu kolczate.Ale mimo poprzecieranych i powyciaganych ze stawów rąk powiedziałam NIE.Mam bable,bo piesynka ciągnie(zwłaszcza za tym wielkim psem co ja pogonił,albo znajomym).Staram się jakoś nad tym panować.Ale czasem niestety Aicha wisi na tej smyczy i nawet żolty serek najukochańszy nie pomaga.A ona swoja siłę już ma.Stwierdziłam,że sie pasztetem wysmaruje-moze podziała.;)
No zobaczymy jak to bedzie.Na zajęciach mam smakole różniaste-karme rózną,ser,nawet marchewke.A Aicha potrafi to olać,bo pieski.
W tygodniu w lesie czy na boisku ćwiczy ladnie i nie na przymus(tylko najpierw musi sie wybiegac).Codziennie próbuje znaleźć jakis sposób żeby złapac kontakt z psem,żeby taka duza grupa psów nie była dla niej takim fascynującym zjawiskiem.Takim sposobem jest na pewno patyczek,ale zastosowania patyczek mieć nie może.;)
Zapytam w sobote co proponują zamiast dociagania psa do nogi co chwile skoro smaki działaja raz na kółko.Oni sie w kńcu znaja nie ja.
A co do bezstresowo wychowanych piesków to ja mam takiego w domu.Sucz mała 9 letnia-rozpieszczona niemiłosiernie.Posluszna na maxa,wychowana bezstresowo.Warczy jak ma kosteczke czy ucho do żucia albo jej trzeba pokroic żeby szybko zjadla albo zabrac bo jest masakra.Warczy z daleka.A do tego wredota podłazi z tym do Aichy a potem próbuje ja zaatakować w obronie ucha.Do swojej miski Aichy nie dopusci,ale czasem wpadnie do miski Aichy i tez ja odgania.To samo z zabawkami.MA takiego pluszowego borskuka "wariata".Podłazi do Aichy,podtyka jej,a jak ta jej zabierze to ją gryzie.
Oprócz tego jak ktos zapuka drze się niemiłosiernie,łazi po stole jak nikogo nie ma i się częstuje wafelkiem,którego potem zakopuje w tapczanie czy fotelu i usiąsc nie można bo warczy;)Ogólnie jest bardzo kofana i te wszystkie sytuacje są troche śmieszne ja się na to patrzy.Ale sucz jest jedyna w swoim rodzaju i uwielbiam ogladac ja z druga suczą kiedy sie bawią.Aicha na ziemi,Pati na lóżku-wtedy są równe:)
Teraz mój bezstresowo wychowany pies śpi w lózku przykryta po paszki kołderka,a obok niej śpi "wariat".Tez przykryty po paszki.:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...