Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Porzucony czy sam uwolnił się z piekła?



Na oko ma 6-8 lat. Poza okropna raną na szyi wygląda zdrowo.



Jest wielki, łagodny i garnie sie do pieszczot.



Dziś rano pojawił się w mojej okolicy. Szuka schronienia w okolicznych domach ale jest skutecznie przepędzany przez psich rezydentów. Biega w tę i z powrotem z nadzieją na pomoc, której, poza nakarmieniem, nie mogę mu udzielić. Potrzebny jest na gwałt dom, który go przetrzyma chociaż kilka dni. Potrzebne są ogłoszenia i pomoc miłośników tej rasy.........



Kiedy wpatrywał się we mnie swoimi smutnymi oczami obiecałam mu, że pomogę.......... Teraz potrzebuję Waszej pomocy.......


  • Replies 147
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Skontaktowałam się z fundacją Bernardyn. Jeśli pies będzie tu jeszcze jutro i uda mi sie go wsadzić do samochodu to mam kurs do Radomska i obietnicę, że przyjmą go do siebie.

Posted

Pewnie, że mu dam................... żeby tylko tu był.............. Dziś dostał jeść ale wcale nie rzucał się na jedzenie, choć pełną miskę karmy zjadł...... Jest słodki. Mam nadzieję, że go uratuję.

Posted

[quote name='Szarotka'](...) a co tam sie dzieje ???????????????????????/[/QUOTE]

Pies jest już bezpieczny. Opisanie szczegółów pozostawię Anawa.

Posted

Szukałam pieska od godziny 10.00. Pomagał mi Gabat (ten od Bastera z lasu). O 17.00 poddaliśmy się - byłam załamana. Pozostało tylko odwiezienie Gabata do domu. Wyjechaliśmy na trasę katowicką. Od rana głowa kęciła mi się wokół szyi i na szczęście mi to pozostało. Kątem oka zauważyłam pod drzewem, przy samej trasie, zwinięty kłębek, który okazał sie być naszą zgubą. W pierwszej chwili pies bardzo sie przestraszył ale dostał jeść i odprężył się. Bał się jednak smyczy i kagańca, samochody obok przejeżdżały bardzo szybko, musielismy go odciąnąć jak najdalej od ulicy i tym samym samochodu. Niezbędna była pomoc moich weterynarzy. Jak zwykle okazali się niezawodni. Przyjechali terenowym autem, z zastrzykiem uspakajającym. Kiedy lek zaczął działać, panowie z trudem wnieśli psa do samochodu i pojechaliśmy do lecznicy, gdzie opatrzona została rana po łańcuchu. Na szczęście nie wygląda źle i pies rokuje dobrze. Pozostał na noc w lecznicy. Może uda się znaleźć mu dom na miejscu, bo weci mają dwa domy na oku. Jeśli ta opcja nie wypali, to jutro wieczorem odwożę benia (który, nawiasem mówiąc jest chyba bardziej moskiewskim stróżującym) do Radomska, do fundacji bernardynów, gdzie jest oczekiwany i ma tymczasowe miejsce do czasu znalezienia ds.
Po raz drugi życie dało mi nauczkę, że nigdy nie należy się poddawać..............

Posted

anawa, już dziękowałaś, zresztą robiłem tylko za hycla i tragarza...na marginesie jak zwykle.
Żeby nie Twoja determinacja w poszukiwaniach nie udałoby się go odnaleźć. To było jak szukanie igły w stogu siana. On mógł być wszędzie, a jednak czekał na Ciebie i doczekał się, a to najważniejsze.
Trzymamy (nasza sfora 2 + 4 w tym Baster) kciuki za Benka i mamy nadzieję, że teraz już tylko dobre chwile przed nim.

Posted

[quote name='anawa']
Po raz drugi życie dało mi nauczkę, że nigdy nie należy się poddawać..............[/QUOTE]

Nigdy nie nalezy sie poddawac:multi::multi::multi::multi::multi::multi::loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

Byłam dziś w lecznicy odwiedzić pieska. Był bardzo grzeczny i wcale nie chciał wyjść z klatki. Na szczęście kiedy przyszła Pani, zainteresowana jego adopcją wylazł i pomachał ogonkiem. Pani jest na 99% zdecydowana na zabranie go do siebie. Jutro zapadnie decyzja. Dom, teren ogrodzony, do dyspozycji psa buda i kojec. Na początek będzie w kojcu, żeby się uspokoić, przyzwyczaić i odzyskać pewność siebie. Potem będzie biegał wolno po działce. Dodam, że to niedaleko ode mnie więc będę mogła psa odwiedzać.
Trzymajcie kciuki!!!

Posted

Nie ma tak dobrze............... Pani nie może się zdecydować, coś chyba kręci.......... Postanowilismy z wetami, że pies pojedzie jednak do Fundacji, chyba, że stanie się cud i znajdziemy mu jakiś domek do jutra. Najprawdopodobniej jednak czeka mnie jutro kurs z Misiem (tak go roboczo nazwałam) do Radomska. Tam czeka na niego miejsce, posiedzi tam ok. miesiąca, wydobrzeje, nabierze pewności siebie a potem bedą mu szukać domku.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...