bela51 Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Super ! A która, tak pieknie strzela oczkiem??? Jakoś ciągle nie moge ich odróznić. Obie piękne i najwazniejsze,że wreszcie szczęsliwe. Quote
grajka Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 nadia ma ciemną tylko buzię, nataszka ma plamy ciemnego futra na grzbiecie i duperelku :) oczkami strzela wywrócona w rozbawieniu nadia, potrafi runąć na ziemię w locie :) dziś straszyły panów tutejszych, którzy wozili mi ziemię - nadia patrzyła (bykiem), taszka szczekała, bo ona robi za dzwonek, jak mówiono w katowicach :) jak ktoś jest przy furtce, taszka szczeka cała sobą Quote
jola_li Posted April 29, 2010 Posted April 29, 2010 Dzięki wilkowemu pudełku, które dotarło gdzie trzeba, znowu trafiłam na ten wątek i w tempie błyskawicy pochłonęłam cudowny happy end :-)!!! Wszyscy, którzy od spotkania na szosie stanęliście na drodze tych pięknych psiaków - JESTEŚCIE WSPANIALI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak się coś takiego przeczyta, to i żyć się chce :-)!!! Quote
grajka Posted April 29, 2010 Posted April 29, 2010 im, jak im, ale jakie ja mialam szczęście... :) Quote
docha Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 grajeczko, co u Was słychać? czy wszystko jest w porządku? jak przetrwaliście upały? Quote
bullterrierka Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 przepraszam za off ale zapraszam miłośników takich dużych puchatych miśków na watek Kreci http://www.dogomania.pl/threads/192175-przejecha%C5%82a-po-niej-samochodem-i-.......zostawi%C5%82a-3-mc-sunia-mix-azjaty-SZUKA-DOMKU! Quote
grajka Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 dłuuugo mnie tu nie było :) przetrwaliśmy i upały i jakieś mrozy, maryś wybudował każdej, w stajni i obórce, bo panny rezydują oddzielnie, igloo z wielkich kostek słomy, na starych drzwiach do szopy, więc ciepły dom, parkiet, każda ma swój materacyk i ogólnie wszyscy są zadowoleni. okazało się, że nadia bardzo źle słyszy, właściwie wyłącznie z bliska i to głośne i piszczące dźwięki, więc porozumiewamy się na migi, pysznie rozumie gesty. ale na spacerze, jak pobiegną w siną dal, wołam tylko nataszę, a nadia zawraca dopiero, jak nie widzi jej przy sobie. za to jak proszę ją o coś, na co nie ma ochoty, odwraca się do mnie tyłem i już nie "słyszy" poleceń. nie znałam nigdy niesłyszącego psa, ale dogadujemy się świetnie i radzimy sobie całkiem nieźle. jak zwykle, nie mam pojęcia, jak tu wsadzić zdjęcia, poprosiłam gos, obiecała, że da. pozdrawiam Quote
Nutusia Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Cudne wieści! Kaleki pies radzi sobie doskonale - nie to, co człowiek... Moja boksia ogłuchła na starość. I choć całe życie była sprawna i nie musiała opanowywać języka gestów, gdy przestała słyszeć, bardzo szybko się go nauczyła. Też się czasem odwracała tyłem, ale wystarczyło ją delikatnie pomsmerać po zadku, a odwracała głowę i już była gotowa na konwersację. Za to latem ubiegłego roku znaleźliśmy w rowie psiaczka, który się okazał niewidomy. Najpierw się nad nim zryczałam, bo obijał się o wszystko, bał się, a po czterech dniach... śmigał jak piorun kulisty po domu i ogrodzie i nikt nie chciał wierzyć, że ten pies nie widzi! I też biegał bez smyczy. Pilnował się pozostałych psów, a gdy tracił je z zasięgu węchu czy słuchu, ja wołałam i natychmiast przybiegał. Niecierpliwie czekam na zdjęcia futrzastych księżniczek :) Quote
grajka Posted February 4, 2011 Posted February 4, 2011 nutusia, czy twoje głuche szczęście zrobiło się szczekliwe? nadia okropnie krzyczy, musiałabym chyba mieszkać z nimi na podwórku całymi dniami, bo tylko wtedy jest cicho. a jak ją delikatnie smyrnę w pupę, jak siedzi tyłem, to podskakuje przestraszona ;] ale rzeczywiście, jak jest przodem, można pogadać, głównie patrzy mi na twarz i na ręce, co wymacham w tym dziwnym języku, ona rozumie Quote
Nutusia Posted February 5, 2011 Posted February 5, 2011 Moja Nutusia nigdy nie była szczekliwa. A już jak ogłuchła i nie słyszała dźwięków "z zewnątrz", to baaardzo rzadko szczekała. Nadia trochę kaukazowata jest. Mieliśmy kiedyś taką sunię na przechowaniu przez chwilę. W nocy musiałam ją z ogrodu do domu na siłę ściągać, bo stawała pośrodku trawnika i szczekała w przestrzeń bez opamiętania :) Quote
_gos_ Posted June 14, 2011 Posted June 14, 2011 Wszystkich, którzy kibicowali laleczkom, bardzo proszę o trzymanie kciuków za Nadię... Mimo, że to Natasza wydawała się starsza i bardziej zmęczona (doskwierały jej stawy), to Nadii nagle załamało się zdrowie. Zaczęła nagle tracić równowagę i władzę w łapach - diagnozą jest stare, zrostowe uszkodzenie nerwów... Ktoś ją musiał mocno bić... Jakby tego było mało, dziś stwierdzono zapalenie nerek. Wyniki badań są niedobre. Jeśli nerki jutro nie zaczną pracować, będzie bardzo źle. Quote
bela51 Posted June 14, 2011 Posted June 14, 2011 Biedna sunieczka. Kibicowalam obu sunieczkom. Trzymam kciuki za zdrowie Nadii... Quote
Nutusia Posted June 15, 2011 Posted June 15, 2011 O matko, a ja weszłam licząc na nowe zdjęcia i dobre wieści... Nadiu, trzymaj się Dziewczyno, takie cudowne życie teraz wiedziesz! Na samo hasło "nerki" dostaję gęsiej skórki :( Quote
docha Posted June 15, 2011 Posted June 15, 2011 tak często myślę o grajce i jej dziewczynach, a tu takie wieści....w jakim one są wieku? Myślałam, że to są młode sunie. Trzymam kciuki za Nadię. Ta wiadomość, że musiał ją ktoś bardzo bić, ściska za serce :( Quote
_gos_ Posted June 15, 2011 Posted June 15, 2011 Nie będzie lepiej... Nerki nie zaczęły pracować, mimo leków, kroplówek... Mała leży i się męczy :( Nie tak miało być - wprawdzie wiadomo było, że młode nie są... Ale ile dokładnie przeszły, nikt już się nie dowie... Nie tak miało być - miały żyć chociaż parę lat w tym swoim grajkowym szczęściu. Z drugiej strony - tak właśnie miało być - że, kiedy będzie źle, będą kochane, zadbane, we własnym domu, do końca. Ciężkie to bardzo, tym bardziej ciężkie dla Grażyny. Ale dziś laleczka jeszcze jest z nami, tu kilka zdjęć z kwietnia, kiedy pojechałam je odwiedzić: Quote
Ewusek Posted June 15, 2011 Posted June 15, 2011 ja tez weszlam na watek liczac na wspaniale wiesci i fotki dziewczyn... szkoda, ze Nadia tak podupadla na zdrowiu, niestety to bardzo przykre, zwlaszcza, ze to ja cholernie boli... trzymam kciuki Quote
Nutusia Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Tak właśnie miało być - miała być potrzebna, kochana, zaopiekowana, mieć dla kogo żyć i w czyich ramionach odchodzić. Grajko, przytulam Cię najmocniej jak potrafię - przez to samo przechodziłam w listopadzie ub. roku. Walczyłyśmy do końca, byle bez cierpienia. Tosia sama mi dała znać kiedy... Quote
grajka Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 nutusia, dziękuję najpiękniej, jak potrafię.... dziś nadia odeszła, teraz mój tata rzuca jej w niebie patyki.... Quote
docha Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 grajko :( tak mi smutno, trzymaj się. wiesz pomyślałam, że może potrzebujesz pomocy finansowej? może warto by było zrobić badania nerkowe nataszy. jeżeli potrzebujesz wsparcia daj znać. Bardzo mi smutno. Jak Natasza sobie poradzi bez Nadi? Quote
_gos_ Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Śpij spokojnie i bez bólu, mała słodka mordko... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.