Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Guest Mrzewinska
Posted

swan napisał(a):

Lusia pod łóżko zabrała sobie piłkę tenisową i gumową piszczącą piłkę, dwa razy słyszałam, jak sobie nią pisnęła
czasem zdarza jej się posiusiać na podłodze koło wanny, już się nauczyłam że ma słabszy pęcherz niż czarnule, które wystarcza "wykręcić" dwa razy dziennie, jak wychodzę z Lusią na chwilę chociaż na siusiu popołudniu, to kałuży nie ma
a już jak mam jej smycz w ręce, to jest normalne wariactwo :painting:

biega i skacze i cieszy się jak szczeniak :loveu:
parę dni temu cały dzień przesiedziała w kojcu bo cały dzień byłam w Poznaniu, następnego dnia jak po nią poszłam, to mało ze skóry nie wyskoczyła z radości :sweetCyb:



Hej, Luska bedzie aportowac!!! Będzie sie bawic pilką!!!
Ae czy ona nie ma aby akurat teraz urojonej ciązy?
Male psy maja szybsza przemiane materaii, musza czesciej sikac.

Ech, jak ona potwornie keidys bala sie smyczy,,,, az dziwne przypomniec pierwsze strony, ile cierpliwoscia mozna zmienic, niekonczące sie brawo, Swan!!!!

Zofia

  • 3 weeks later...
Posted

tak dawno tutaj nie pisałam, że aż musiałam sobie przypomnieć, czym się z Wami dzieliłam, żeby wiedzieć, czego nie opowiedziałam, a sporo tego, sporo

czasu niestety na pisanie mało, bo sezon ogrodniczy w pełni i moje psy dużo ze mną pracują bądź to pilnując kabli od komputera, bądź robiąc obchód szkółki

dzisiaj też pewnie byłyby nici z pisania, gdyby nie to , że od rana leje i poza nawiezieniem trawnika i wrzosów nic więcej mi się w ogrodzie nie udało zrobić, cóż, bratki muszą poczekać :diabloti:

no a teraz wróćmy do Lusiandy

bo Wy nie wiecie

bo WY nie wiecie, że Lusia ma do szeleczek przyczepiony identyfikator

a ma przyczepiony dlatego, że , moi drodzy, Lusia już nie chodzi na smyczy:cool3:

Lusia chodzi luzem, i to jak chodzi:loveu:

oczywiście znowu ogromną pomocą jest dla mnie Darma, która powszechnie przez całą moją rodzinę jest nazywana moim cieniem, więc jeśli tylko Lusia się ociąga, to jedno słowo do Darmy, Darma leci do mnie, a za nią Lusia

oczywiście nie ma spaceru bez torebki z nagrodami przy pasku, bo Lusia czasem ma swoje ,hm, samodzielne wypady, no ale zawsze daje się skusić na jedzonko :eviltong:

z reguły leci za mną chętnie, chyba że coś ją zaintryguje

ale się tak fajnie zachowuje i reaguje na mój głos, że czuję się, jakbym miała psa zdalnie sterowanego:evil_lol:

no bo załóżmy Lusia jest jakieś 20 metrów ode mnie, ja chcę iść dalej, no i wołam
a ona stoi i patrzy, ale nie idzie

znowu wołam zachęcająco, a ona nic, a nawet się odwraca i idzie w drugą stronę :angryy:

no to ja mówię głośne i groźne "OJ!":evil_lol:

i Lusia natychmiast zawraca, za co jest nagradzana najpierw zachęcającymi nawoływaniami i pochwałami, a jak już jest blisko, to dostaje nagrody

jeśli po drodze jeszcze gdzieś chce zboczyć, to groźne "OJ" :cool3: zawsze działa i naprowadza ją na prawidłowy kurs


aha, kochani , Lusia się bawi :loveu:

Lusia podpatrzyła tzw "świrka" od Wery i zaczepki w wykonaniu Darmi i połączyła je w jedno :loveu:

jak ma nastrój zabawowy to się szybko daje sprowokować, najpierw robimy przypadanie przednimi łapami (ja oczywiście też :oops:) a potem Lusia galopem że prawie uszy i łapy pogubi robi rundę naokoło mnie, żeby zaraz z jęzorem radośnie wywalonym na bok przypaść do moich nóg, dostaje nagrodę, i znowu robi taką rundę honorową ale w przyspieszonym tempie

a na koniec nie raz już wywaliła brzuchol do góry, i tym razem bez żadnego strachu i napięcia, tylko normalnie łapy na boki, jezor wisi z boku,, uśmiech zębolasty , a oczy się śmieją

pocieszna jest po prostu

Oczywiście takie spacery wymagają odem nie dużej uwagi, bo ona szybko potrafi odbiec i ciągle muszę pilnować, zebym miała ją pod kontrolą

raz tego zaniedbałam, i znalazłam ją na sąsiednim polu, bawiącą sie z Werą

Wera to łazik , ale wiem,że do lasu nie wejdzie, no i daleko nie odchodzi, no i pocieszam się, że Lusia sama nie znika, idzie daleko tylko za inną suką, więc jest nieźle
a jak ją znalazłam i mnie zobaczyła, to jaka radość była :loveu:


co tam jeszcze

aha, Lusia całymi praktycznie dniami siedzi z nami w domu

bo ja w domu pracuję

stało to wszystko pod znakiem zapytania, jak po raz trzeci zasikała mi nową puchową pościel na łóżku :angryy: i mimo mojego czterokrotnego wychodzenia z nią na spacerki, codziennie potrafiła mi jeszcze cztery ekstra kałuże w domu zrobić :mad:

no ale okazało się, że rozwiązaniem jest zamknięcie sypialni na cztery spusty, przynajmniej nie zaszywa się pod łóżkiem na cały dzień, tylko siedzi ze mną przy biurku, albo na dywaniku przy kanapie i wystarczają jej trzy spacery dziennie na siusiu, i kałuże w domu ustały

za to jak po sprzątaniu odkurzaczem zostawiłam sypialnię otwartą przez 10 minut, natychmiast znowu musiałam prać pościel :shake:

no i Lusia znowu pokazuje swoje zapędy niszczycielskie


jak jestem w domu to jest aniołek, ale jak na chwilę choć zostaje sama, to zbiera ręczniki, dywaniki,buty, niektóre nadgryza, grzebie w śmietniku itp itd

to się zaczęło dopiero jak się poczuła pewniej w domu, na początku nie

no ale zobaczymy, na górze jak siedziała sama, to też non stop coś gryzła, zostawiłam tam materac, to wygryzła w nim dziurę, dostała legowisko z budką, to budkę zeżarła, jak był tam jakiś kartonik, to było pewne, że w krótkim czasie będzie wyglądał jak bo przerobieniu przez niszczarkę

no ale tutaj radzę sobie z tym w ten sposób, że jak wychodzę z domu, to zostawiam Lusię w jej kojcu i jest spokój

mogłabym ją pewnie zamykać w łazience , gdzie nie ma czego zniszczyć poza drzwiami,ale po co, przynajmniej póki jest ciepło, ma tam swoje i tylko swoje miejsce do którego jest przyzwyczajona

a do kolejnej zimy jest jeszcze trochę czasu, to może jeszcze się ją uda bardziej ucywilizować i będzie mogła nocować w domu


się rozpisałam, a pewnie jeszcze wielu rzeczy nie napisałam

jak mi się przypomni, to uzupełnię\

jeśli chodzi o filmiki, to oczywiście mam parę, ale youtube jakoś nie chce ich przyjąć i nie wiem co dalej :shake:

Posted

Mnie- choc od poczatku wierzylam w Was obie- brakuje za kazdy razem slow i lza sie w oku kreci:multi:

Ale ten pierwszy raz bez smyczy to musial byc akt nie malej odwagi!
Jak sie na to zdobylyscie?

Posted

Tundra napisał(a):


Ale ten pierwszy raz bez smyczy to musial byc akt nie malej odwagi!
Jak sie na to zdobylyscie?


czysty pragmatyzm :cool3:

był sobie piękny weekend, chciałam zrobić trochę porządków w ogrodzie, a jednocześnie nie chciałam zamykać Lusi w kojcu

a wygrabiać liście i obcinać suche kwiaty trochę niewygodnie z jedną ręką zajętą smyczą :shake:

no to spróbowałam ją puścić ze smyczą krótką przypiętą do szelek, ciągnącą się za mną

ona nigdy nie miała takiego zrywu jak np mój Koral, który jak tylko poczuje wolność, to gna przed siebie byle szybciej i dalej

ona sobie po prostu idzie gdzie ją coś zainteresuje, po chwili przychodzi bliżej nas itd

miałam parę próbek, jak Lusia była pod opieką sąsiadów i im uciekła, no i jak mi parę razy wyszła z szelek

więc mniej więcej wiedziałam , czego się mogę spodziewać


aha, przypomniało mi się coś, a propos szelek, nie dorobiłam jej ekstra obroży , udało się Lusię szybko nauczyć obchodzenia przeszkód, wokół których oplącze się jej smycz

jak jest przyblokowana, to już nie panikuje, nie rzuca się z zębami do przegryzania smyczy, nie wychodzi z szelek, tylko daje się szybko uspokoić głosem i obchodzi taki na przykład pień drzewa i się sama odplątuje, ewentualnie jak się nie da, bo smycz o coś zaczepi, grzecznie czeka aż podejdę i ją odplączę, no po prostu jest rewelacyjna jeśli chodzi o naukę, bardzo uważna, bardzo pojętna, rewelacja:multi:

a teraz właśnie siedzę przy stole i usłyszałam jakieś pomruki, a to obok mnie leży Darma i śpi i chrapie :evil_lol:a 20cm od niej leży zwinięta w kłębuszek Lusia i też posapuje

w ogóle to Darma mnie zaskoczyła, oczywiście bardzo uważam, żeby nie było między nimi konfliktu, bo Darma jest strasznie zazdrosna, ale ma dla Lusi jakąś niewytłumaczoną taryfę ulgową i naprawdę rzadko na nią pomrukuje, na Werę, z którą mieszka od dwóch lat pod jednym dachem ciągle burczy, a Wera nigdy przenigdy się jej nie postawiła, Lusia też jest bardzo spolegliwa wobec większych koleżanek, więc staram się , zeby taki stan rzeczy się utrzymał :p

Posted

malawaszka napisał(a):
a czy Lusieńka innych ludzi też się juz nie boi??


zdecydowanie mnie obdarza największym zaufaniem, ale nie ucieka na widok innych ludzi

jak TZ jest w domu, to jest spokojna

sąsiadów czy pracowników, jak jest na spacerze, to podejdzie dyskretnie od tyłu obwąchać nogawki spodni

nie podejdzie zawołana,ale nie ucieka panicznie

Posted

Pięknie :lol: :lol:
Jestem z Was bardzo bardzo dumna.
Z obu :cool3:
Brawo brawo brawo :loveu: :loveu: :loveu:

Z tym obchodzeniem.
Moja Lalka też musiała się naumieć.
Jako sucz niepuszczana luzem chodzi na długich linkach, takich 10m, które mam przytwierdzone do pasa do cannicrosu.
No i często był problem, że mała zaczepiona.
Teraz umie się odplątać nawet gdy obejdzie kilka drzew taka spryciula :loveu:

Posted

masienka napisał(a):
po kazdych wiesciach od Swan musze szukac szczeki na podlodze:cool1::evil_lol:



ale żeby nie było tak słodko, to przed chwilą miałam małą rozróbę pod stołem

obyło się nawet bez obślinienia, więc tylko pyskówka była

ale głośno było :diabloti:

sprawdziłam o co poszło i okazało się, że Darma znalazła sobie jakiś mikroskopijny patyczek i mamlała go na swoim legowisku, a Lusia nieopatrznie się zbytnio spoufaliła

została przegoniona i mam nadzieję, że jest pojętna bestia, i już wie, na jakim punkcie Darma ma hopla

z Darmą nie jest najprościej się dogadać, ale tak naprawdę trzeba znać jej kilka podstawowych zasad i nie można popełnić błędu

Posted

Wiesz - takie pyskówki w grupie psów to sprawa normalna.
Jakoś przecież muszą się te stwory porozumieć, wytłumaczyć sobie nawzajem "tego-to-a-tego nie życzę sobie".
U mnie też dochodzi do pyskówek, popyszczą sobie i jest spokój.
Wiem, że masz złe doświadczenia - jednak między tymi dwoma suniami panuje zgoda więc luz.

Posted

no fakt, ja jestem przewrażliwiona

a jeszcze nieładnie to wyglądało, bo nic nie widziałam :cool1:

to znaczy akurat wszystkie trzy suki siedziały pod wielkim stołem, spały sobie na legowiskach, więc jak się dwie starły, to poderwały śpiącą i nieprzytomną Werę, która mi prawie stół przestawiła, dopiero potem chyba się obudziła:evil_lol:

a kot, który mi spał na kolanach tak podskoczył, że prawie mi laptopa ze stołu zwalił

jak sprawdziłam i obmacałam towarzystwo, sprawdzając, czy są oślinione albo podziurawione (żadne nie, więc to była tylko taka gwałtowna pyskówka, w wyniku której Lusia nie wiadomo kiedy znalazła się 4 metry dalej :roll:) i usiadłam z powrotem do stołu, to okazało się , że obraz na wyświetlaczu laptopa mam obrócony o 90 stopni:crazyeye:

Posted

swan napisał(a):
obraz na wyświetlaczu laptopa mam obrócony o 90 stopni:crazyeye:

:hmmmm:
najpierw musiałam się zastanowić co to znaczy i ile to 90stopni :oops:
ale już wiem :p
ciekawostka
jak? skąd? gdzie? i dlaczego?

Posted

a nie wiem, po zrestartowaniu komputera dalej miało to samo

musiałam zrobić przywrócenie systemu sprzed kilku godzin i było ok, ale jak ja to zrobiłam, to nie mam pojęcia , może to od wstrząsu :shake:

Posted

:roflt: hahaha ale cuda - obrazy o 90 stopni sie u Swan przestawiają :evil_lol:


u mnie też się baby kłócą co jakiśczas, kilka razy się nawet obśliniły :mad: ale krew się nie lała więc jest ok :p

Posted

dzisiaj obejrzałam Luśkę i znalazłam na niej i zdjęłam z niej ok 30 kleszczy:mad:

tak się kończą wypady do lasu :diabloti:

no ale , co ciekawe, mogę Luśkę obmacać dokładnie w dowolny sposób, zeby znaleźć na niej te paskudztwa, ułożyć pozycję głowy dowolnie i tak tą głowę trzyma, wykręciłam jej te wszystkie kleszcze pensetą , ani nie mruknęła, ani się nie wierciła, normalnie anioł jakiś :angel:

poza tym dzisiaj Lusia siedziała z nami cały dzień w domku i w ogrodzie, pilnie podglądała, na czym polega pielenie, mrużyła oczy w słońcu , leżała na trawniczku i majestatycznie merdała ogonem, normalnie słodycz

nie mogę się na nią napatrzyć, że tak się ogromnie zmieniła przez ostatnich kilka miesięcy, podchodzi po pieszczotę, na razie tak nieśmiało, trąca mnie lekko noskiem koło kolana, jak stoję z nią na spacerze i za długo się z sąsiadem zagadam

aha, ktoś tam wspominał o jej podobieństwie do border collie

no to zachowania ma takie same, tego dnia co uciekła, była ze mną i czarnulami w szkółce i miała zabawę w zaganianie, obiegała nas naokoło, po czym przypadała do ziemi, czekała aż ją miniemy i znowu nas obiegała w kółko

a jaką miała z tego radość, normalnie jej uszami tryskała :loveu:

mam na telefonie kilka zdjęć jej rozradowanego pychola, zaraz wkleję, nie będą rewelacyjnej jakości, bo to telefon, ale zawsze coś

Guest Mrzewinska
Posted

Jeszcze trochę, a Luska sama wlezie Ci na kolana.
Chyba sie wtedy poplaczesz z radosci!!!!

Zofia

Posted

póki co jest cała sztywna, już nawet nie próbuje machać zębami, mogę ją podnieść , posadzić sobie na kolana, ale jak tylko jej pozwolę i ma wyjście , to z kolan schodzi

natomiast jest już częścią stada, widzę jak się wita rano na pierwszym spacerze z czarnulami, jak za nimi biega, jak się łasi, jak zaczepia do zabawy, jak patrzy co one tam mają ciekawego itd

już nie jest smutasem, już ma rodzinkę :loveu:

Posted

swan napisał(a):
już ma rodzinkę :loveu:


Swan, jestes niesamowita :loveu:porazasz optymizmem :evil_lol: kazdy inny czlowiek napisalby "w koncu" albo "wreszcie" :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...