Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dostałam meila i już pokazuje. Tak wygląda pracowity dzień naszego chłopaka:

Barney zaaklimatyzował się szybciej i lepiej niz myślałam że się zaaklimatyzuje. Już na drugi dzień chodził wyluzowany i pewny siebie, jeśli chodzi o kota to Barmey schodzi mu po prostu z drogi. Od samego początku, co muszę przyznać zrzuciło mi to kamień z serca - tak jakos naturalnie ustalili między soba hierarchię. Może to dlatego że juz od samego początku dałam jasno Barney'owi znać że kota ruszyc nie wolno. Poza tym rano i wieczorem jak daję im jeść to zawsze kot dostaje jedzenie jako pierwszy a Barney jako drugi. To też pewnie ma wpływ na jego postrzeganie swojej pozycji w stadzie - wie że pierwsza jestem ja i to ja ustalam grafik dnia i wszystkie czynności które robimy, drugi jest kot a potem jest on. Barney nawet nie próbował zmieniać tego porządku a tym bardziej nie próbował z nim walczyć. Wyklarowało sie samo jakoś naturalnie.

W tym momencie grafik Barney'a wygląda tak:

od 4:30 rano do 6:20 rano Barney biega (canicross) - wschody słońca są obecnie piekne i przy tej pogodzie jaka jest w większość dni udaje nam sie biegać bez deszczu co jest naprawdę bardzo ułatwiające mi życie. Z psem to zdecydowanie łatwiej sie rano wstaje na poranny trening

o 6:40 jedzenie

od 6:50 do 7:00 pieszczoty plus czesanie sierści (Barney niespecjalnie lubi czesanie ale jest zbyt zmęczony by stanowczo protestować:):):):))

od 7:50 do 16:00 Barney siedzi z kotem w domu i odpoczywa aż wrócę z pracy (pytałam sąsiadów i okazuje się że Barney ani nie skomli, ani nie piszczy, nie szczeka, po prostu nie słychac go w ogóle jak jest w domu sam z kotem - ja też nie żegnam sie z nim rano, nie rozbudzam w nim jakiejś tęsknoty za swoja osobą, po prostu traktuję te część dnia jako po prostu część dnia i Barney to chyba wyczuwa

od 16:10 do 19:00 Barney bierze udział w marszobiegu bo tryska energią (dwie trzecie biegania, jedna trzecia marszu) po różnych nawierzchniach, począwszy od chodnika, poprzez piach i niewybrukowane trasy a skończywszy na trawie i parkowych ścieżkach; ma dwie przerwy po 5 minut kiedy pije wodę

o 19:00 Barney bardzo chętnie wraca do domu bo jest co troche zmęczony :):):), jak przyjdzie to się napije wody i od razu się kładzie. Ja czekam chwilkę by się rozluźnił , daję kotu a potem jemu jeść (Barney ma ogromny apetyt teraz, ma bardzo silny nawyk śmieciarza tzn. trzeba go bardzo pilnować by nie znajdował i nie zjadał rzeczy po drodze, ale pracujemy nad tym bardzo intensywnie - ten nawyk to chyba raczej nie nawyk a reakcja organizmu na bardzo mocno zwiększona dawkę codziennego ruchu).

od 20:20 do 21:00 Barney wychodzi na bardzo spokojny spacer na smyczy a nie w szelkach (ma wiedzieć że szelki to praca a smycz to spacer) - podczas tego spaceru pracujemy przez 20 minut nad chodzeniem przy nodze co Barney'owi przychodzi bardzo trudno

Barney umie pięknie komende "stop" która jest podstawą bezpiecznego canicrossu oraz komendę "siad" bo wie że jak siadzie to dostanie jeść (nic nie ma za darmo - na jedzenie trzeba zarobić dobrym ciągnięciem i biegiem oraz siadaniem na zawołanie - jemy tylko po bieganiu by wiedzieć że jedzenie to nie sprawa oczywista tylko coś co trzeba najpierw "upolować i zdobyć"); oraz umie komendę "tutaj" przy jednoczesnym moim wskazaniu mu kierunku w którym powinien biec

Barney kocha komendę "dalej" czyli "ciągnij całym ciałem w szelkach i rwij prosto przed siebie"

Barney szczerze nienawidzi komendy "zostaw" która dla niego oznacza stanowcze "nie ruszaj i nie goń ptaków po drodze" oraz przede wszystkim "nie ruszaj spotykanych śmieci które bardzo chętnie Barney by zjadł".

Barney (kot zreszta też - tutaj sie dobrali jak dwie krople wody) kocha pasztet i dla malutkiego nawet kawałeczka jest gotów zrobic wszystko - ta wiedza oraz nienasycenie Barney'a pozwala posadzic kota oraz Barney'a tuz obok siebie by dotykali sie bokami i jednocześnie sprawić że sa skupione tylko na mnie - w końcu to ja mam pyszności:):):):)

Barney cudownie sie śmieje całą mordą jak rano wybiegamy z domu na dwie godzinki canicrossu - jego zapał i radość sprawia że człowiek nie może nie kochac życia, Barney ma zwyczaj przez pierwsze dwie trzy minuty skakać z radości jak królik

Barney jest na pewno mieszanką husky - wiem jak te psy sie zachowuja, ruszają i jak mają w genach zakodowane ciągnięcie w szelkach - Barney ma ten sam ruch, to samo zachowanie i ten sam wrodzony pociąg do ciągnięcia, nie wspomnę o zapale do pracy i sierści która wszędzie zostawia - najgorszy jest poszerstek

Podsumowując - Barney to tryskająca pozytywna energia która do szczęścia i zdrowia potrzebuje pracy oraz ruchu, ruchu i jeszcze raz ruchu.

Barney, po schudnięciu i zdobyciu dobrej kondycji fizycznej, zacznie biegac przy rowerze - ten trening zastąpi dotychczasowy popołudniowy marszobieg który teraz ma za zadanie przyzwyczaić ciało Barney'a do codziennego intensywnego wysiłku fizycznego.

Musimy jeszcze mocno popracować nad chodzeniem na smyczy której to czynności Barney nie za bardzo lubi i podczas której mocno ciągnie.

Barney w domu głównie śpi.

Obiecuje zrobić zdjęcia w najblizszym czasie i przesłać do wszystkich osób które pokochały Barney'a gdy był w schronisku i hoteliku.

Barney przesyła buziaki.

Magda

  • Replies 411
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

kora78 napisał(a):
masakra!!!
co za dom!!
super :D ale się uśmiałam :D



naprawdę super!!!!!
przy tej relacji przyszła mi myśl przewrotna :evil_lol: - zaproponować do towarzystwa drugiego biegacza - tryskającego energia Małego, który marnuje swoje możliwości czekając na dom u takiego "zdechlaczka" jak ja :shake:

Posted

oj nie wiem Mari czy pani by sie z Tobą zgodziła. Uczyć pracy dwa psy, które traktowały by biegi jak zabawa to wyzwanie.Nie wiem jak sie dobiera haskacze do zaprzęgu ale to chyba nie na zasadzie a może ten i ten.
Ale myślę, że możemy jej to zaproponować 2 psiaka ;)

Posted

[quote name='kizimizi']oj nie wiem Mari czy pani by sie z Tobą zgodziła. Uczyć pracy dwa psy, które traktowały by biegi jak zabawa to wyzwanie.Nie wiem jak sie dobiera haskacze do zaprzęgu ale to chyba nie na zasadzie a może ten i ten.
Ale myślę, że możemy jej to zaproponować 2 psiaka ;)

http://www.dogomania.pl/threads/183344-Ma%C5%82y-wci%C4%85%C5%BC-smutny-czeka-prosi-o-og%C5%82ozenia-Tropek-ma-dom-!!!/page10

oto propozycja....;)
skoro uczyć dwa psy nie jest łatwo, to może..... pani ma koleżankę, która też lubi taki sport....:cool3:
Mały czeka, tęskni.... :-( on ma takie piękne spojrzenie, ożywia się jednak tylko na widok człowieka (no i :mad: jak z Łatusiem szaleją)
zdążyłam już go pokochać, ale widzę, jak on potrzebuje człowieka dla siebie, jak smutno patrzy, kiedy po nim i inne psy przytulam... a on jest... siódmy....

  • 2 weeks later...
  • 5 months later...
Posted

i chetnie dodam nowego meila z wiesciami o barneyku:


W załącznikach przesyłam zdjęcia Barney'a z okresu pierwszych śniegów których nie mógł się już zresztą doczekać. Im chłodniej, tym bardziej mu się micha cieszy, a im więcej śniegu, tym bardziej wydaje się być w pełni szczęścia. Ewidentnie uwielbia śnieg i zimową aurę, jak wychodzi na spacery to nie wie co z sobą zrobić ze szczęścia z powodu zalegającego śniegu - tarza się, kopie kratery w białym puchu, biega przez zaspy, ogółem - ten pies został stworzony do zimnego i śnieżnego klimatu. Do mojego reżimu Canicrossu z Barney'em przed pierwszymi śniegami i potem po pierwszych opadach śniegu dołączyłam również Bikejoring i Scootering (pies ciągnie specjalną hulajnogę terenową) oraz zaprzęgi, które Barney po prostu uwielbia. Trudno przez osiąganą szybkość jazdy zarówno w bikejoringu, scooteringu i zaprzęgach zrobić wyraźne i ładne zdjęcia, zwłaszcza dla całkowitego laika fotografii jakim jestem ja i reszta mojej rodziny zresztą, stąd na razie nie mam zdjęć z uprawianych z Barney'em sportów, ale może jakoś uda mi się zrobić parę fotek to prześlę. Problemem jest też niemożliwość zrobienia przeze mnie osobiście zdjęć w trakcie treningów z Barney'em bo ja jestem albo na rowerze, hulajnodze albo powożę zaprzęgiem i brak mi wtedy fotografa w postaci osoby trzeciej niezaangażowanej. Ale to właśnie jest to - jak już człowiek złapie bakcyla tych sportów to nie myśli nawet o robieniu zdjęć..... Szkoda mi na to też czasu tak naprawdę. Ale podsumowując - Barney to typowy pies pracujący - wysiłek i realizacja konkretnych zadań jest dla niego jak powietrze - bez nich nie może żyć.
Tak poza tym to Barney okazał się fantastycznie bezproblemowym psem. Aż sama jestem zdziwiona jak to się wszystko z nim gładko ułożyło. W mieszkaniu w 90% śpi nabierając energii do szaleństw i sportów na świeżym powietrzu, w 8% szybko je (w moim przekonaniu robi tak iście profilaktycznie, a nie daj Boże mu ktoś zabierze michę zanim skończy - a apetyt ma pierwszorzędny!!!!!), w 2% zaś bawi się z koleżanką Ulą (mieszkająca z nami na stałe 8-letnią kotka którą wzięłam w kwietniu 2010 roku z Wrocławskiego schroniska). Barney świetnie się z Ulką dogaduje, razem jedzą, śpią i bawią się. Wprawdzie Ulka jest między nimi tym osobnikiem alfa, który wszystko robi jako pierwszy, ale Barney wydaje się być w pełni usatysfakcjonowany ze swojej niższej pozycji w stadzie, i w żaden sposób nie próbuje więc tego zmienić. Zresztą Ulka wygląda na bardzo spokojną ale w kaszę sobie dmuchać nie da na pewno i Barney to wie.... Jedynym mankamentem Barney'a jest jego ogromny instynkt łowiecki który chyba odziedziczył po którymś rodzicu. Poluje jak typowy haszczak - jest niesamowicie zwinny i szybki jak na swoje gabaryty, do tego wykazuje niezwykłą bystrość i jakby wrodzoną zdolność do przewidywania jak zachowa się ofiara. W jego kolekcji łowieckiej jest już kilkanaście gołębi i wróbli, dwa gawrony które naprawdę trudno upolować bo to z natury bardzo ostrożne ptaki, dwie mewy a gryzoni to już nawet nie liczę.... Czasami mam wrażenie że jest ich tysiące. Najlepsze jest jednak wtedy gdy prowadząc go na smyczy rozwijanej w parku nagle Barney nurkuje w trawę czy śnieg jak lis - pionowo nosem w dół w podłoże - a po chwili ucieszony jak nie wiem co grzecznie wraca z jakimś gryzoniowym denatem w pysku... Miodzio.... To właśnie cały Barney. Zresztą spacery bez małego polowania to czas stracony...
Jak spadły te pierwsze śniegi i słońce zaczęło się pięknie odbijać od bieli to wtedy zdałam też sobie tak naprawdę sprawę, jak Barney bardzo się zmienił od momentu kiedy go wzięłam. Futro mu błyszczy, jest gęste, sam piesio wyszczuplał i wydłużył się, nabrał też sporej masy mięśniowej - słowem, zrobił się z niego naprawdę bardzo ładny piesek. Nawet o 4:30 rano kiedy muszę wstać z tym futrzastym Oszołomkiem na bieganie to uzmysławiam sobie jak nudne byłyby moje dni bez niego. :):):)


linki do zdjec:
http://poczta.wp.pl/d636/slideshow.html



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...