maciaszek Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 Ja na pewno odpadam jutro (od 8.30 do 22.30 mam rozplanowaną każdą minutę), w piątek też raczej nie (ale nie na 100%). Quote
MartynaP Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 w piątek jestem w Katowicch planowo od 14 do 20 moglabym pojechac wczesniej ale ktos musiałby mnie pokierowac jak tam dojsc.Ja wysiadam z autobusu na placu Andrzeja,moge na Sokolskiej tez Quote
Paola06 Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Moge dzisiaj podejść i obfocić rodzinkę:)niemam kontaktu do pani opiekującej sie psiakami,a bez tego niema sensu tam iść bo niewiem na kogo sie powołać. Na kompie jestem do 9.30,potem pod tel.502 212 309. Quote
malawaszka Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 wysłałam nr tej pani z Katowic do Paoli Quote
JOMA Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 No to czekamy na wieści - Paola06 dzielna jest, pewno załatwi wszystko jak trzeba i jeszcze więcej :thumbs: Quote
Paola06 Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Jestem już.U suńci byłam.Zdjęć niema bo mamusia była schowana w budzie i grzała maluszki-akurat to byl ten moment jak na dworze szalała zawierucha:( Historia tej psinki i jej przyjażni z pracownikami szpitala jest nieprawdopodobna:loveu::loveu: Psinka trafiła na teren szpitala nie wiadomo jak i skąd.Nikt jej nie przeganiał a i ona tez nie chciała odejść.Była pobita(pręgi na grzbiecie,obrażenia na całym,małym ciałku)strach w oczach i w dodatku choroba skóry-wzruszyła ludzi o dobrym sercu.Została.Po miesiącu było juz psiaczków 7-mamusia i jej sześcoro dzieci. Kierownictwo podjelo decyzje o zbudowaniu tymczasowego schronienia dla całej rodzinki.Domek ma przedpokój,kuchnię i sypialnie.Jest z desek,dykty i izolowany styropianem.W środku koce,3 miseczki wypełnione jedzonkiem(panie opiekujące sie kilinarna stroną,dziennie goują mięsko z makaronikiem,lub ryzem) Maluchy maja 3tyg.Do czasu karmienia mogą zostać na terenie szpitala,potem trzeba szukać im domków.Dwa podobno juz mają-zostają do adopcji cztery i mamusia-panie jak o tym mówiły to ...płakały i ja razem z nimi.Oni wszyscy pokochali suczynkę ,i jej los nie jest im obojętny stąd zwrócenie sie o pomoc do dogomaniaków.Muszę jeszcze dodać że zostałam zaprowadzona do pana kierownika administracji szpitala-na specjalne życzenie-bo bezpośrednio jest zaangażowany w pomoc dla suńci i jej dzieci. Zaraz wkleję domek w którym mieszkają maluchy z mamą. Quote
Ambra Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 wzruszyłam się!:placz: jednak sa dobzi ludzie na tym swiecie!! maja "przedpokoj kuchnie i sypialnie" - na główke maluszkom snieg nie pada! ufff Paola juz Cie widze w tych rozmowach;) 3ba bedzie maluszki oglaszać szybciutko. Widzialaś mamusię? jakich gabarytow moga byc w przyszłości? Quote
Paola06 Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Siedziała w budzie.Grzała maluchy.Zimno i snieg padał-więc się nie dziwię że nawet nosa nie chcialo sie jej wychylić. Chciałam tylko dodać że przez weekend niema mozliwości żeby maluchy odwiedzić,a tyg.od 8-14-to godziny pracy opiekunów.Kierownik również prosi o informacje i mamy do niego dzwonić gdyby były jakieś problemy:) Może w poniedziałek ktos da radę tam podjechac lub podejść? Pracownicy zrobili ściepkę i do maluszków i ich mamusi przyjedzie pan doktor:) Quote
malawaszka Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Paola :Rose: czekamy na szczegóły - czy jakoś zaplanowałaś podjechanie tam, żeby zrobić zdjęcia dzieciom? bo bez tego nie da sie ogłaszać... marzeniem by było jakby ktoś z obecnie opiekujących się przygarnął mamusię, ale pewnie jakby mogli to by tam nie mieszkała :-( Niesamowite że tak się zajęli rodzinką! to nas tak dziwi i wzrusza, a powinno być normą... to jest smutne... Coś o wieku mamusi wiadomo? Quote
Magnesiatko Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Paola06 napisał(a):Jestem już.U suńci byłam.Zdjęć niema bo mamusia była schowana w budzie i grzała maluszki-akurat to byl ten moment jak na dworze szalała zawierucha:( Historia tej psinki i jej przyjażni z pracownikami szpitala jest nieprawdopodobna:loveu::loveu: Psinka trafiła na teren szpitala nie wiadomo jak i skąd.Nikt jej nie przeganiał a i ona tez nie chciała odejść.Była pobita(pręgi na grzbiecie,obrażenia na całym,małym ciałku)strach w oczach i w dodatku choroba skóry-wzruszyła ludzi o dobrym sercu.Została.Po miesiącu było juz psiaczków 7-mamusia i jej sześcoro dzieci. Kierownictwo podjelo decyzje o zbudowaniu tymczasowego schronienia dla całej rodzinki.Domek ma przedpokój,kuchnię i sypialnie.Jest z desek,dykty i izolowany styropianem.W środku koce,3 miseczki wypełnione jedzonkiem(panie opiekujące sie kilinarna stroną,dziennie goują mięsko z makaronikiem,lub ryzem) Maluchy maja 3tyg.Do czasu karmienia mogą zostać na terenie szpitala,potem trzeba szukać im domków.Dwa podobno juz mają-zostają do adopcji cztery i mamusia-panie jak o tym mówiły to ...płakały i ja razem z nimi.Oni wszyscy pokochali suczynkę ,i jej los nie jest im obojętny stąd zwrócenie sie o pomoc do dogomaniaków.Muszę jeszcze dodać że zostałam zaprowadzona do pana kierownika administracji szpitala-na specjalne życzenie-bo bezpośrednio jest zaangażowany w pomoc dla suńci i jej dzieci. Zaraz wkleję domek w którym mieszkają maluchy z mamą. Też się wzruszyłam... Więcej takich ludzi!! :) Ps. Może ja w pn będę miała czas... Dam znać może w sobote. Quote
Paola06 Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Niestety w poniedziałek i wtorek mnie niema,ale każdy z nas,w miarę mozlowości czasowych moze porobic zdjecia rodzince.Ze wzgledu na makabryczne warunki atmosferyczne dzisiaj ,nie upirałam sie żeby na siłę wyciagać mamusię,nie mówiąc juz o maluchach-zreszta panie same były tym pomysłem zatrwozone. Zaraz spróbuje wkleić to zdjęcie,bo jak na razie to mi sie nie udaje:rad: Quote
__Lara Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Rzeczywiście wzruszające. Wspaniali ludzie! Quote
JOMA Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Gdzie diabeł nie może tam Paolę wyśle - dziekujemy :Rose: Quote
Magnesiatko Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Dziewczyny ja w pn mam troszkę załatwiania w Katowicach, mogę tam podskoczyć do piesków, tylko... nie bardzo wiem gdzie to jest :oops: Quote
JOMA Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Magnesiątko -jak odwiedzisz akcję w Silesii to ci wyjaśnimy :eviltong: :loveu: Quote
Magnesiatko Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Bede w niedziele ok. 12:00-14:00 ;) Wezme ze sobą narzeczonego, próbuje go zarazić dogomanią :eviltong: Quote
JOMA Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Narzeczony mile widziany :loveu: mamy juz kilku - jedni mniej inni bardziej oporni :evil_lol: Quote
maciaszek Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 No ładnie towarzyszko JOMO, macie już kilku narzeczonych... :evil_lol: A co małżonek na to? :eviltong: Quote
__Lara Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Magnesiatko napisał(a):Bede w niedziele ok. 12:00-14:00 ;) Wezme ze sobą narzeczonego, próbuje go zarazić dogomanią :eviltong: :loveu: to się spotkamy :D Quote
Magnesiatko Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 JOMA napisał(a):Narzeczony mile widziany :loveu: mamy juz kilku - jedni mniej inni bardziej oporni :evil_lol: :-o no no taki męski harem? :cool3: Quote
JOMA Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Miałam na myśli fundacyjnych narzeczonych - czyt: narzeczonych wolontariuszek :oops: - no teraz to juz chyba całkiem wtopiłam :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.