Jump to content
Dogomania

GALERIIA mojego skarbeczka,cukiereczka TOFFISIA:)


Recommended Posts

Posted

[quote name='*kleo*']http://i48.tinypic.com/2cypmig.jpg śliczny on ma ten pychol :loveu:

Dzięki

[quote name='chrupcia']Iwonko dobrze ze jestes, myslalam ze zrezygnowałaś z prowadzenia galerii..:( u mnie wszystko na najlepszej drodze(przynajmniej tak mi sie wydaje) kwote ktora chciala uzbierac juz mam, ale teraz zbieram tak na zapas:) bo im wiecej bede miala tym mniej bedzie mi musiala dac mama wiec mysle ze jest wporzatku:) jedyne na co teraz czekam to moje ur w marcu i mysle ze po nich bede rozmawiac na poważnie z mama, o kupnie szczeniaczka:) nie wiem czy mi sie uda, ale mysle ze jak zobaczy ze mam pienadze ktore ciezko zbieralam, poprawilam sie w szkole i wydaje mi sie ze ogolnie sie zmienilam.. to jakos wplynie na jej decyzje, a jesli nie to bede zbierac dalej(moze zbiore pelna kwote) i mama dokladac nie bede musiala i dalej bede probowac, wszystko sie okaże w marcu:) tak naprawde to caly cxas mysle ze moze mi sie uda(taka cicha nadzieja) ale znajac moje szczescie to... bedzie najgorsze czyli to co nie chce uslyszec.. Pozdrawiam:)
Tofiś slicznie sie wybarwił i zrobił sie z niego jeszcze ładniejszy przystojniak:) buziaki dla niego!:)

Nie ma obawy że zrezygnuję z dogo może czasami rzadziej będę wpadać do galerii
życzę Ci szybkiego uzbierania potrzebnej sumy i jak najszybciej kupuj małego szkraba
Toffiś faktycznie ładnie się wybarwia i chyba będzie podobny do mamy czyli będzie srebrniutki a główka złota
Buziole dałam Toffkowi

[quote name='Natalia&Lola']Na prawdę zleciało i jakiego masz już ślicznego kawalera! Dobrze, że zdrowo rośnie. Mi się wydaje, że Bondek to w miejscu stanął, hodowczyni ma nadzieje, że on do 1,8kg dobije, no i ja mam nadzieję, że mu się uda:D
Toffiś jest śliczny, koniecznie go wymiziaj od nas:D

Będziemy trzymać kciuki żeby Bondziu jeszcze nabrał wagi
a Toffek wymiziany

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziekuje ze we mnie wierzysz, jakos w swoim otoczeniu nie mam komu powiedziec o moich zamiarach wiec przynajmniej na dogo moge sobie porozmawiac o moim marzeniu i wiem ze niektorzy we mnie wierza, a to podtrzymuje na duchu:) zobaczymy czy mi sie uda, ale miejmy nadzieje ze tak ;)

Posted

chrupcia napisał(a):
Dziekuje ze we mnie wierzysz, jakos w swoim otoczeniu nie mam komu powiedziec o moich zamiarach wiec przynajmniej na dogo moge sobie porozmawiac o moim marzeniu i wiem ze niektorzy we mnie wierza, a to podtrzymuje na duchu:) zobaczymy czy mi sie uda, ale miejmy nadzieje ze tak ;)


A czy nie lepiej byłoby coś przebąknąć rodzicom o piesku żeby mogli się zastawić rozważyć za i przeciw bo jak tak powiesz jednego dnia to możesz ich zaskoczyć i mogą się nie zgodzić:( Ja tam zawsze miałam taka taktykę na rodziców że jak coś mi do głowy przyszło to "trułam ich" do skutku aż się zgodzili;)

Posted

Doti1986 napisał(a):
A czy nie lepiej byłoby coś przebąknąć rodzicom o piesku żeby mogli się zastawić rozważyć za i przeciw bo jak tak powiesz jednego dnia to możesz ich zaskoczyć i mogą się nie zgodzić:( Ja tam zawsze miałam taka taktykę na rodziców że jak coś mi do głowy przyszło to "trułam ich" do skutku aż się zgodzili;)

Doti moi rodzice juz mowia ze truje jak cos chce, az w koncu to uzyskam:D ale to co innego.. po za tym kiedys pare lat temu rozmawialam z mama na ten temat i powiedziala ze ona moglaby miec takiego malego pieska w domu tylko zebym uzbierala na niego pieniadze.. wiec zaczelam zbierac:) i ona wie ze ja chce kupic takiego pieska i ze gdzies tam zbieram pieniadze tylko nie wiem ile uzbieralam i kiedy bede z nia o tym rozmawiam, a wybralam czas po moich ur bo jeszcze troche uzbieram pieniedzy i jakos mi sie wydaje ze to bedzie dobry moment.. mojego tate bedzie najciezej przekonac bo on nie lubi takich malych psow a po za tym nigdy jakos nie troszczyl sie o swojego psa i sama nie wyobrazam sobie jak by wygladalo to z jego strony.

Posted

Doti1986 napisał(a):
A czy nie lepiej byłoby coś przebąknąć rodzicom o piesku żeby mogli się zastawić rozważyć za i przeciw bo jak tak powiesz jednego dnia to możesz ich zaskoczyć i mogą się nie zgodzić:( Ja tam zawsze miałam taka taktykę na rodziców że jak coś mi do głowy przyszło to "trułam ich" do skutku aż się zgodzili;)


No mi się też wydaje że lepiej ich przygotować i ewentualnie później wiercić im dziurę w brzuchu:)

Posted

[quote name='Doti1986']A czy nie lepiej byłoby coś przebąknąć rodzicom o piesku żeby mogli się zastawić rozważyć za i przeciw bo jak tak powiesz jednego dnia to możesz ich zaskoczyć i mogą się nie zgodzić:( Ja tam zawsze miałam taka taktykę na rodziców że jak coś mi do głowy przyszło to "trułam ich" do skutku aż się zgodzili;)

[quote name='iwa63']No mi się też wydaje że lepiej ich przygotować i ewentualnie później wiercić im dziurę w brzuchu:)

Ja też jestem za tym,żeby stponiowo przygotować Rodziców do tego.Pomalutku i co jakiś czas przypominać.A nie masz Kasiu możliwości aby pokazać Rodzicom na żywo yorka? Może wtedy byłoby łatwiej jak zobaczą jakie te pieski są :loveu:
Mam nadzieję,że uda Ci się zrealizować swoje marzenie :multi:

http://i49.tinypic.com/1xzcxi.jpg śliczny,mordeczka do całowania :loveu::loveu:
Cześć Iwonko :multi:

Posted

moja[quote name='jot11']Ja też jestem za tym,żeby stponiowo przygotować Rodziców do tego.Pomalutku i co jakiś czas przypominać.A nie masz Kasiu możliwości aby pokazać Rodzicom na żywo yorka? Może wtedy byłoby łatwiej jak zobaczą jakie te pieski są :loveu:
Mam nadzieję,że uda Ci się zrealizować swoje marzenie :multi:

http://i49.tinypic.com/1xzcxi.jpg śliczny,mordeczka do całowania :loveu::loveu:
Cześć Iwonko :multi:
Jolu moja sasiadka ma yorka ktory czasami z nia do nas przychodzi mojej mamie sie podoba, ale moj ojciec.. to raczej nie jest pozytywnie nastawiony.. moze dlatego ze nigdy nie mial psa w domu tylko jak juz to przy budzie... jak byl maly i teraz zawsze mial psa, ale tak jak pisze przy budzie.. nigdy nie pielegnowal psa tylko najwyzej dawal mu jedzienie i zabieral do lasu.. dlatego nie wydaje mi sie ze sie przekona.. nawet kiedy mama sie zgodzi. mysle caly czas ze moze mi sie uda.. ale w duchu to mam duze watpliwosci..

Posted

Trzymam Kasiu kciuki.Może najpierw porozmawiaj z Mamą i gdy się zgodzi to popracujcie razem nad Tatą.Wytłumaczysz,że tylko i wyłącznie Ty będziesz się opiekowała maleństwem i będziesz o niego dbała.Nikt inny.Powolutku małymi kroczkami.Spróbuj,najpierw Mama później Tata .Myśl pozytywnie Kasiu :lol:

Posted

jot11 napisał(a):
Trzymam Kasiu kciuki.Może najpierw porozmawiaj z Mamą i gdy się zgodzi to popracujcie razem nad Tatą.Wytłumaczysz,że tylko i wyłącznie Ty będziesz się opiekowała maleństwem i będziesz o niego dbała.Nikt inny.Powolutku małymi kroczkami.Spróbuj,najpierw Mama później Tata .Myśl pozytywnie Kasiu :lol:

caly czas staram sie myslec pozytywnie, ale czy mi sie uda.. mysle ze mama sie zgodzi, a jak nawet powie ze zgadza sie ale np za jakies 2miesiace, albo na wakacje to bedzie sukces.. a nie chce im tak "truć" bo zawsze tak robiłam i moze wychodzilam na tym dobrze, ale czuje ze nie w tej sprawie... a ze tylko ja bede opiekowac sie maluszkiem to jasna sprawa:)

Posted

chrupcia napisał(a):
caly czas staram sie myslec pozytywnie, ale czy mi sie uda.. mysle ze mama sie zgodzi, a jak nawet powie ze zgadza sie ale np za jakies 2miesiace, albo na wakacje to bedzie sukces.. a nie chce im tak "truć" bo zawsze tak robiłam i moze wychodzilam na tym dobrze, ale czuje ze nie w tej sprawie... a ze tylko ja bede opiekowac sie maluszkiem to jasna sprawa:)


No to jak mama się zgodzi to kupić psa i postawić ojca przed faktem dokonanym;) Najpierw się pozłości a później pokocha maleństwo zawsze tak jest:)

Posted

Doti1986 napisał(a):
No to jak mama się zgodzi to kupić psa i postawić ojca przed faktem dokonanym;) Najpierw się pozłości a później pokocha maleństwo zawsze tak jest:)

w sumie Doti to mysle ze tak wlasnie bedzie:D jak bede rozmawiac z mama to powiem jej jak to tato przywiózł Axela(pies taty) i nie pytal mamy czy sie zgadza tylko postawil ja przed faktem dokonanym.. wiec moze mu sie odwdzieczy.. zobaczymy:) nie chce zapeszac:)

Posted

Chrupcia, ci "tatowie" to zawsze najwięcej problemów robią, a potem i tak kochają te psy. Znajoma jak kupiła sobie yorka, to jej mąż powiedział, że takiego szczura w domu nie chce i strzelał do niego z pistoletu na kulki, a teraz kocha suńkę nad życie. Mój ojczym też nie wiedział, że mamy Grację w planach i próbował się burzyć, a jak ją zobaczył to od razu mu przeszło i teraz jest zazdrosny, że młoda śpi ze mną jak przyjeżdżam do domu. Mało tego, już się nawet pogodził z faktem, że prędzej czy później będzie tych yorek więcej :evil_lol:
A tak przy okazji - wszystkie dziołchy odwiedzasz, tylko do nas nie wpadasz, tak nie można :eviltong:

Posted

Hehehe no bo z chłopami tak jest:) Mój na początku to stwierdził że wstyd z takim małym psem w ogóle na dwór wychodzić bo to szczur nie pies, później strasznie wojował jak przyszedł etap wiązania kiteczki i zakładania spinek to ściągał jak wychodził na dwór bo się wstydził z psem z kokardką chodzić:evil_lol::evil_lol::evil_lol: A teraz sam krzyczy jak kitka rozczochrana żeby uwiązać kokardkę przypiąć bo uroku jej to dodaje i nie wspomnę że zakochany że jak tylko idzie spać to swoją "córunię" bierze ze sobą a o żonie zapomina:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Dziewczyny mój tato dokładnie tak samo mówi czyli szczur, kiedys jak przyszla sasiadka z yorkiem i przyszlam do pokoju z nim to reakcja ojca była IDZ TY Z TYM SZCZUREM Z TAD.. ale powiedzialam wtedy.. NIE MOW TAK BO KIEDYS TAKIEGO BEDE MIEC:) ale zeby jakos z nim rozmawiac o tym to nie..
KLEO przepraszam ze nic nie pisze.. codziennie wchodze do Twojej galerii i sprawdzam co sie dzieje, ale jakos nie pisze..:oops: przepraszam.. poprawie sie:evil_lol::lol:

Posted

Witam wszystkich niedzielnie
Chrupcia trzymam kciuki za pozytywne załatwienie sprawy:thumbs:
Dzisiaj Toffcio był chorusiany, cały dzień był nie swój tylko spał i nic nie jadł ani nie pił, chował się za wersalkę i w ogóle
dziwnie się zachowywał. Nie chciałam z nim wychodzić na to mrozisko ale Toffcio nie chciał się wysiusiać na podkładzik
i byłam zmuszona wyjść z nim na to zimno bo od 12 do 19 nie siusiał.Po szybkim spacerku Toffisiowi się poprawiło i chwycił się za jedzenie a teraz szaleje z pluszakami ,ale mi stracha napędził :shake:
A tu mam kilka fotek z południwego szybkiego spacerku -bo mrozisko dało się we znaki Toffkowi i łapki do góry podnosił









Posted

Wiesz co zwracaj uwagę żeby na spacerze nie jadł śniegu bo teraz sypią sól a maluchy lubią wąchać śnieg i od czasu do czasu sobie go podjeść:( A taki słony śnieg może spowodować krwotok układu pokarmowego moja mała się tak załatwiła w zeszłym tygodniu i byłyśmy u weta bo miała straszną biegunkę ale zanim jej dostała 3 dni była osowiała nie jadła nie bawiła się widać było że coś jej jest:(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...