Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
GreyWolf

nużyca - help!

Recommended Posts

Moja 1,5 roczna suczka Husky miała rok temu nużycę nad okiem, z wtórną grzybicą - do smarowania Amitraza i maść Pimafucort. Ładnie się zagoiło.

W lutym odnowiła się nużyca na uchu (mała łysinka-już zanika) i łokciach (większe gołe miejsca 2-3 centymetrowe-już w miarę zarastają), i dodatkowo 2 miejsca gdzie włosy są krótsze o połowę. Znalazłem informację, że to może być grzybek ścinający. Jeden weterynarz raczej błędnie stwierdził, że to od leżenia na twardym, modzele !?(w tym wieku??).

Pierwszym objawem były rude przebarwienia białej sierści na łokciach i jednej przedniej łapie, najpierw myślałem, że to z jakiejś krwawiącej ranki, ale nie ustępowało. Inny weterynarz póżniej powiedział, że to zmiany grzybiczne.
Potem było drapanie się po brzuchu. Dostała jakieś dwa zastrzyki chyba na świąd, i przestała się drapać.
Następnie zauważyłem łyse miejsca na łokciach (dostała maść TETRA-DELTA), a za tydzień i na uchu, z zaczerwienieniem małżowiny. Z ucha poprosiłem o wymaz, zrobiono, ale nie do krwi, i stwierdzono nużeńca.
Smarowałem Amitrazą i Fungidermem, potem ktoś powiedział, że Fungiderm nie jest za dobry i go w sumie wycofują z użycia, i zmieniono na Micetal-spray, a zastępczo Clotrimazolum-maść. Na wzmocnienie daję też środek homeopatyczny Cutis compositum N.
Jak pisałem na uchu i łokciach w miarę już się goi i porasta sierścią, ale
przeglądałem różne wpisy o nużycy i znalazłem taki tekst, który mnie od nowa zmartwił: " [color=blue]Jezeli jednak sa oprucz lysych,miejsca gdzie siersc jeszcze nie wypadla a nuzeniec wystepuje(najczesciej objawia sie w postaci ciemnych , szarych kropek u nasady mieszka wlosowego),to sila zeczy niemozliwe jest wsmarowanie leku wszedzie poniewaz trzeba mocno wzrok nadwyrezac zeby go dojrzec.W takiej sytuacji stosuje sie obroze aby nuzeniec sie bardziej nie rozprzestrzenil i wciera sie lek w dalszym ciagu. Kiedy leczenie nie przynosi rezultatow-i to jest najgorsza wizja,stosuje sie zastrzyki.To ostatecznosc,poniewaz moga zniszczyc psiakowi watrobe. "[/color]Bo właśnie tydzień temu odkryłem na całym brzuchu, i wybierałem się po radę do weterynarza, przy skórze na włosach, czarne, milimetrowe, jakby wałeczki. Nie wiedziałem co to jest, myślałem najpierw, że to może jakiś brud? Teraz wygłąda, że to od nużeńca!
[color=darkred]Ale co to wogóle jest???, jakieś jajeczka, jakaś ich wydzielina, odchody??
Czyli teraz trzeba smarować Amitrazą cały brzuch??[/color]
Tzn. też, że jest ich tam mniej, i dlatego włosy nie wypadają?
a propos Amitrazy wszędzie pisze, że smarowanie raz na tydzień, a mnie zalecił codziennie, a potem przemyć gąbką z czystą wodą.
Czy rudo-brązowe przebarwienia sierści (jeszcze przed smarowaniem!) powoduje grzybica??, bo smarowanie Amitrazą po jakimś czasie powoduje też podobne przebarwienia.
A na przedniej łapie, gdzie jest też cały czas rudo, nie ma ani tych "czarnych jajeczek", ani włosy nie wypadają, i nie smaruję Amitrazą, tylko nieraz tymi grzybobójczymi.
Na brzuchu nie ma żadnych przebarwień włosa.
grey wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja też napisałam pa pw, ale powtórzę jeszcze tutaj, bo widzę, że temat jest "topowy" niestety, a wyszukiwarka nie wiem jak u was, ale u mnie nie działa już od jakiegoś czasu. :( a więc..

niestety nużyca ma to do siebie, że lubi się odnawiać. szczególnie zimą, którą nużeńce wprost uwielbiają. to, że jak piszesz "ładnie się zagoiło" nie znaczy, ze nużeniec zniknął. o tym czy leczenie ma być zakończone powinien zadecydować wynik badania zeskrobiny. mało tego, szczególnie w przypadku młodych psów badanie powinno się powtórzyć (po 7 dniach) nawet jeśli w pierwszym wyniku nie stwierdzono nużeńca. szczególnie, że z Twojego opisu wynika, że miałeś dość spore problemy (włącznie z wtórną grzybicą). najwyraźniej u Twojej suczki problem nie zniknął.

najpierw kilka słów wyjaśnienia dotyczących nużycy. chorobę wywołują roztocza (demodex canis), które żyją sobie w mieszkach włosowych psa. ocenia się, że około 52% psów jest nosicielami nużeńca, jednak gdy to paskudztwo nie rozmnaża się za bardzo pieskowi nic nie grozi.

teraz pytanie kiedy się rozmnaża? rasy z krótkim włosem są zdecydowanie bardziej poddatne na atak nużeńca, ale jak widać po Twoim przykładzie, również kudłatym się zdarza. podstawowym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi nużeńców jest osłabienie organizmu. i nie chodzi tylko o jakieś poważne schorzenia (tu największy czynnik ryzyka w przypadku zaburzeń układu dokrewnego - nadczynność kory nadnerczy, podawanie glikokortykoidów, chemioterapia), ale również o banalne robale (tasiemce i inne gadziejstwa), a nawet o cieczkę, ciążę czy okres laktacji - wtedy też organizm jest osłabiony. więc jeśli nużyca powraca, często nie bez innej przyczyny, dlatego warto pieska pzrebadać, odrobaczyć, podawać preparaty wzmacniające odporność. a i jeszcze równiez zmiany w żywieniu mogą sprzyjać nawrotowi. oczywiście to wszystko co wymieniłam może, ale nie musi mieć wpływu na nawrót choroby, warto jednak zwrócić na takie rzeczy uwagę.

i jeszcze bardzo ważna rzecz, pomijana często przez wetów, gdyż odkryta stosunkowo niedawno - przyczyną może być również dziedziczny defekt limfocytów T, wywołany właśnie obecnością nużeńca. warto więc zasięgnąć informacji czy w linii twojej suki występowła nużyca (szczególnie, że u huskych żadko się to zdarza). jeśli okarze się, że tak lub jeśli nawroty choroby będą się powtarzać poważnie przemyśl ewentualne krycie suki, gdyż jest duże prawdopodobieństwo na przekazanie predyspozycji!

to tyle jeśli chodzi o czynniki. teraz rozpoznanie. myślę, że pisząc "wymaz" masz na myśli zeskrobinę (szczególnie że wymaz "do krwi" byłby nie lada barbarzyństwem;)). jest to jedyny sposób by rozpoznać chorobę. zeskrobina w przypadku podejrzenia o nużeńca niestety MUSI być zrobiona "do krwi" (zeskrobina głęboka), po uprzednim ścisnięciu skóry. co do interpretacji wyników zdania są tu podzielone. tak jak już pisałam, wiele psów jest nosicielem nużeńca, więc niektórzy weci dopuszczają wynik 2-3 wpw (pod warunkiem, że nie ma jaj czy larw), jednak konieczne jest powtórzenie badania. istotny jest tu wiek psa, ponieważ w przypadku psów młodych (jak Twoja suka) nawet brak nużeńca w zeskrobinie kwalifikuje do ponownego badania zeskrobiny po 7 dniach. wynik powyżej 2-3 wpw plus jaja i postaci larwalne daje stuprocentową pewność demodekozy.

teraz o leczeniu. clotrimazol, fungiderm czy pimafucort to preparaty przeciwgrzybiczne. nie można stwierdzić, że któryś jest lepszy a któryś gorszy, bo wszystko zależy jakie grzyby zostaną wykryte w badaniu zeskrobinowym. podejrzewam, że u Twojej suki na wyniku badania widnieje microsporum canis - standard. ale tak jak mówię, w zależności od rozpoznania wet dobiera odpowiedni lek. czasem jest tak, że grzyby się uodporniają na składnik stosowany akurat w tym leku, którym są atakowane i wtedy jest zalecana zmiana preparatu. tak.. trochę mi się odbiegło od tematu nużycy. no więc wracając do naszych kumpli nużeńców.. bywa tak, że gady same się wynoszą po jakimś czasie, ale z Twojego opisu wynika, ze nie w waszym przypadku. najpierw oprócz preparatów miejscowych zaleca się też obrożę preventic. radziłabym się zaopatrzyć jeśli jeszcze nie masz, bo na pewno nie zaszkodzi a może pomoże. w przypadku gdy to nie pomoże stosuje sie iniekcje. iwermektyna jest jedynym znanym jak do tej pory lekiem dającym rezultaty. to co czytałeś o wątrobie.. no cóż, różnie to bywa. są rasy, które tolerują ją doskonale, ale też zdarza się tak, że są skutki uboczne, dlatego leku rzeczywiście nie powinno się stosować pohopnie. leczenie w zależności od nasilenia choroby trwa różnie, jednak co najmnij kilka tygodni. no i tanie niestety też nie jest. jednak gdy nie ma innej możliwości trzeba podać iwermektynę, jeśli nie chcesz, żeby Twój pies wyłysiał kompletnie (tak jak mój).

piszesz, że remisja choroby nastąpiła w lutym i że "placki" powoli zarastają. to dobrze, ale nie ciesz się zawczasu, tylko KONIECZNIE powtórz badanie zeskrobinowe głębokie, i to tak jak napisałam - dwukrotnie! kup preventic, polecam tez kąpiele w nizoralu, szczególnie w przypadku zmian grzybicznych. nizoral jest dostępny w aptece bez recepty, mydlisz nim psa, zostawiasz na jakieś 5 min w pianie i spłukujesz. kąp go raz na tydzień. świąd to raczej właśnie objaw grzybicy niż nużycy. pamiętaj, żeby myć często łapy, bo niestety człowiek też się może zarazić. dobrze, że podajesz preparat na wzmocnienie. ja osobiście polecam biostyminę lub preparat efa olie. nie zaszkodzi psinie podawać tran w kapsułkach, a jak sierść będzie odrastać - siemię lniane. co do Twoich pytań o przebarwienia czy czarne krostki - wszystko wyjaśni zeskrobina, którą zrób jak najszybciej, bo nie ma na co czekać.



[b]poprawcie mnie jeśli w którymś momencie szerzę herezje :wink: [/b]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Popieram noszenie Preventicu :) I jestem tego samego zdania, że nużeńce uwielbiają zimno... ale na szczęście wielkimi krokami idzie wiosna :) Ja także z nużycą walczę na codzień...
GreyWolf: Ja na początku też smarowałem częściej... Teraz smaruję 1 raz w tygodniu i moja Emi też ma przebarwienia na sierści u niej sa bardzo widoczne bo jest biała ;/ A co do tych kropek to tak samo są one w miejscach gdzie sierść wypadła... Ja dziś kupiłem scanomune aby podnieść odporność no i zobaczymy co dalej. Najważniejsze ze sie robi ciepło :) Aha i polecam kerabol :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
tzn. na skórze żadnych wągrów, krostek niezauważyłem, a te ciemne grudki na brzuchu są poprzyczepiane do nasady włosów, jakby poprzyklejane nad samą skórą. NIE NA SKÓRZE! Jak się odgarnie sierść to wygląda jak jakieś nasionka, np. maku, tylko ciemniejsze brązowo-czarne, i bardziej podłużne. I cała połać brzucha, od ogona po pierś jest nimi pokryta, i to nie pojedyńcze włoski, ale wszystkie!!, wokół sutek też, na brzuchu jest rzadsza sierść to dobrze widać, w pozostałej gęstej sierści to niewystępuje.
Amitraza napewno koloryzuje, bo przedwczoraj na wszelki wypadek posmarowałem raz cały brzuch, i na drugi dzień włosy już były lekko rudawe, a część tych grudek odpadła - już nie taki "las"!
a jak działa ten Preventic??, i ile kosztuje?, bo tak to nie mam dobrego zdania o obrożach na kleszcze, pchły.
a Kerabol na co jest??
Myślałem, że po zeszłorocznym ataku będzie już spokój :(
czyli chyba lepiej, żeby i weterynarz zobaczył te grudki.
grey wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
i kazal smarowac amitraza jak wczesniej... zniknely ale ostatnio znow sie pojawily....
Preventic to obroza na kleszcze zawierajaca amitraze.... kosztuje troche ponad 30 zł moje zdanie o niej jest jak najbardziej pozytywne wiec polecam...
A kerabol to krople - połaczenia biotyny i cynku... sa drogie ale naprawde bardzo dobre 50 ml w karusku to koszt 29 zl jest tez opakowanie 20ml
Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Próbowałem spirytusem-wacik trochę się zabarwia na brązowo, ale grudki ciężko schodzą. Na próbe zostawiłem kilka włosów z grudkami w spodeczku ze spirytusem na noc, ale do rana się nie rozpuściły.
Byłem przedwczoraj u Weta! -"Trzeba mieć duużo zdrowia,żeby coś leczyć!!"
Zobaczył te grudki i wiedział tyle co i ja, że to wygląda na jakieś jajeczka!? Dał mi 3cm Imaverolu do przemycia, i powiedział, że jak nic się niepoprawi to przyjść za dwa tygodnie na wymaz,ok.30zł. A tak to nie wiedział co to jest. Dopiero na moją sugestię, że może zobaczyć to pod mikroskopem, stwierdził,że no tak można.Wziął pare włosków,myślałem że od razu zobaczy, ale nie, kazał zadzwonić na drugi dzień, i wogóle nas zaczynał wyganiać, bo musiał sobie zrobić kawkę!?!!
Ponacierałem wczoraj gąbką cały spód, bez spłukiwania, i chyba zadziałało, bo duża część grudek już zniknęła :) , a te co jeszcze zostały są dwa razy mniejsze. Nie wiem tylko, czy nie za słaby roztwór zrobiłem, bo wziąłem 1cm Imaverolu na dwie szklanki wody. A miało być sporo piany, a mnie wyszło trochę, i tylko na początku. No ale jestem już lepszej myśli.
Mam jeszcze 2cm Imaverolu, czy zrobić mocniejszy roztwór?
Dzwoniłem też do weta, powiedział, że to chyba jakiś grzyb, ale jaki , to trzeba by zrobić wymaz.
Dzisiaj na razie powtórzę takie mycie, ale Nizoralem, na wszelki wypadek.
Dzięki i Pozdrawiam!!!!
[color=blue]Miłych, Zdroowych i Wesołych Swiąt!![/color]
grey wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skąd jesteś? zobacz na temat weterynarzy godnych polecenia i może udaj się do innego na konsultacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja dodam od Siebie Link wszystko prawi zostało powiedziane chylę czoła :D

[url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=17895&postdays=0&postorder=asc&start=0[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
GreyWolf, takie głupie pytanko... Czy Ty jesteś pewien, że Twój pies nie ma pcheł? Bo takie kulki jak opisujesz to mi bardzo przypominają pchle odchody...

Share this post


Link to post
Share on other sites
moj pies tez mial nuzyce. lekarz prze[isla mu jakis srodek do kapieli.Muailm go wnim kapac 3 razy co ikilka dni.Byl to w zapachu bardzo smierdzacy srodek ale pomoglo.Rozcieczalo sie go w wodzie i mylo w nim psa. Pomoglo! jak masz dalje klopty zadzwonie do weta i zapytam o nazwe bo nie pamietam jak sie nazywal.silver dostal ten srodek zamist zastrzykow bo akurat ta rasa jest na nie uczulonam ale pomoglo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Smarowałem ostatnio 2 razy Imaverolem, i raz Nizoralem. Już prawie nie ma tych jajeczek!, jeszcze tylko w jednym małym miejscu, ze 3 cm2, na styku z klatką piersiową, ale już śladowe ilości!!!! , i dużo zmiejszone, skurczone i stwardniałe grudeczki. Uff!
Jeszcze raz, dwa razy w tygodniu przemywam Amitrazą, ale placki też już ładnie się zagajają. Przebarwienia też już mniej intensywne.
p.s.
Tyle razy smarowałem i przegądałem sierść, i ŻADNEJ PCHŁY nie zauważyłem!! A ile musiałoby być pcheł, żeby na całym spodzie psa poskładały jajka?!?
Przy okazji, może ktoś się orientuje; Psy (Saba też) co jakiś czas zjadają np. trawę i za chwilę wymiotowuje śliną z żułcią. Co jaki okres jest to objaw normalny, np. raz na miesiąc?, a co jaki może to być objawem jakiś innych nieprawidłowości??

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='GreyWolf']pTyle razy smarowałem i przegądałem sierść, i ŻADNEJ PCHŁY nie zauważyłem!! A ile musiałoby być pcheł, żeby na całym spodzie psa poskładały jajka?!?[/quote]GreyWolf, to nie byłyby jajka, tylko bodaj odchody pchle (po angielsku to się nazywa "flea dirt"). A ile musiało ich być to nie potrafię Ci powiedzieć. Ale wiem, że nawet przy dosyć poważnym zapchleniu, można samych pcheł nie widzieć. Możliwe jest też, że większość pcheł zabiłeś poprzez jedną z tych wczesnych kąpieli.

No i oczywiście możliwe też, że te kuleczki nie są spowodowne przez pchły. Sęk w tym, że to, co opisujesz, czyli jak rozumiem, małe, czarne kuleczki, prawie jak mak, nie pasuje do niczego innego, o czym bym wiedziała. Natomiast idealnie pasuje do pcheł - tak właśnie wyglądają pchle odchody.

A co używasz regularnie jako środka przeciw pchłom?

Share this post


Link to post
Share on other sites
A sorki!, odchody. Ale przy pchłach by się dużo drapała i gryzła, a tego nie robiła. A wogóle takie pchle odchody są miękkie, czy twarde?? Bo tamte, nie kuleczki, tylko bardziej podłużne wałeczki - były twarde.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='GreyWolf']A sorki!, odchody. Ale przy pchłach by się dużo drapała i gryzła, a tego nie robiła. A wogóle takie pchle odchody są miękkie, czy twarde?? Bo tamte, nie kuleczki, tylko bardziej podłużne wałeczki - były twarde.[/quote]Twarde, ale zdecydowanie kuleczki.

Bardzo dziwne to, co opisujesz. Sama nigdy się z czymś takim nie spotkałam, a w necie troszkę szperałam, ale też nic podobnego nie znalazłam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wtrącę , pchle odchody to mogą być też wałeczki , a po zetknięciu z wodą rozmiękają i zabarwiają na brązowo rudy kolor . Jeszcze jedno , trochę dziwne miejsce ,na brzuszku , częściej pchle odchody można dostrzec na grzbiecie.Czyściłam futerko szczeniakowi którego teściowa przywiozła ze wsi , a wyciągniętego prosto z budy.

Ala

Share this post


Link to post
Share on other sites
W wodzie nie próbowałem rozpuszczać, ale w spirytusie salicylowym-nie rozpuszczały się i nie zabarwiały go.
A to jeszcze odpowiedź jaką dostałem z vetserwisu:
[color=blue]"możliwosci jest kilka np. odchody pcheł czyli strawione krwinki, łojowe odlewy mieszkow włosowych,pasozyty zewnetrzne. Trzeba pobrac probke i spojrzec pod mikroskop.
Tomasz Kujawka lek.wet."[/color]
a ten wterynarz który badał mi pod mikroskopem powiedział, że to jakiś grzyb, ale na razie nie dowiem się jaki, bo już nie ma co dalej badać, z braku tych wałeczków :roll:
Aha, Saba dostała też jeden obniżony, 0.6ml, zastrzyk Ivomecu - ogólnie na robaki, pasożyty, nużeńca. Dobrze to zniosła, żadnych ubocznych objawów u niej nie zauważyłem.
Pozdrawiam wszystkich!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...