Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ARES to starszy bullterrier, który w drodze interwencji został odebrany swojemu dotychczasowemu właścicielowi. Właścicielowi, który doprowadził go do tragicznego stanu. Ares trafił do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Gdyni.

Pies prawdopodobnie w ogóle nie wychodził z mieszkania, jego pazury były tak zakręcone, że raniły poduszki, atopia - ropne zapalenie skóry, neowoskularyzacja - podrażnianie rogówki przez naczynia, zbierająca się w oczach ropa + ślepota... Rany na łapach, grzbiecie, ogonie, niesamowity świąd i ból... czy może być gorzej?

Pies wyglądający, jak kupka nieszczęścia, pies, który doświadczył od człowieka wiele złego ku naszemu zdziwieniu nadal szukał kontaktu z ludźmi. Dopominał się o pieszczoty i choć odrobinę zainteresowania ze strony człowieka.

Długo trwającą kąpiel, zrywanie strupów, szorowanie zniósł bez mrugnięcia okiem. Stał grzecznie, odprężony i widać było, że wszelkie te zabiegi przynoszą mu ulgę. Codziennie kilkukrotne przemywanie i zakraplanie oczu, przemywanie ran i wiele innych zabiegów pielęgnacyjnych nie wywołało w nim ani grama sprzeciwu. Nigdy się nie sprzeciwiał!

Ares to pies idealny, długą podróż samochodem, spędził wtulony we mnie, cały czas dopominając się o zainteresowanie i głaskanie.

Nie wykazał nigdy agresji w stosunku do człowieka, nie ma problemów z odebraniem mu miski, nie ma problemu w kontaktach z innymi psami. Mimo swojego wieku jest skory do zabawy i chętny do współpracy.

Powtórzę raz jeszcze, jak dla mnie to pies ideał! Jestem w nim zakochana i ogromnie zanim tęsknie!

Ares potrzebuje wsparcia finansowego, jego leczenie jest bardzo kosztowne! Proszę wszystkich o pomoc dla tego biedaka, chociaż tyle mu się od nas, ludzi należy!

Ares aktualnie przebywa u Magdy na leczeniu:








  • Replies 59
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie da się ukryć, iż zdjęcia nie oddają jego faktycznego stanu.
Najtragiczniej to wyglądał przed kąpielą, z zawiniętymi, krwawiącymi przy każdym ruchu pazurami, wyciekami ropy z oczu na całym pysku i krwawiącymi ranami, z tego okresu zdjęć nie ma, bo wtedy trzeba było szybko interweniować...

Kasia możesz mu popstrykać fotki, jak będziesz u Magdy?
Już prosiłam Iwonę będzie pamiętać, również obiecała zrobić.

Przede wszystkim, jeśli właściciel psa nie będziesz chciał podpisać zrzeczenia, a na razie trudno się z nim dogadać, wszystkie zdjęcia, będą załączone, jako dowód przy wystąpieniu z wnioskiem o odebranie mu praw do psa.

A po drugie jak już pisałam, los Aresa bardzo leży mi na sercu!

Posted

Jak będziemy to zrobimy fotki. Takiego psa jak Ares, człowiek ma ochotę od razu zabrać do domu i ululać... ja to przez niego spać chyba dziś nie będę... nie mogę wymazać z pamięci jego stanu i przerażającego płaczu.

Posted

Za zdjęcia będę naprawdę wdzięczna.

Ja w tym psie zakochana po uszy jestem, bo tylu godzinach spędzonych razem w schronisku, na kąpielach, zabiegach pielęgnacyjnych, spacerach i po 7h w podróży z Aresem u boku, trudno o nim zapomnieć!

Naprawdę miałam myśl, by z nim wrócić do Gdyni, ale u nas szans na adopcję, by praktycznie nie miał, choć Spoxowi się udało. Ponadto u Magdy jest bezpieczny, bo wizyty właściciela nie trzeba się obawiać ;)

  • 2 weeks later...
Posted

W piątek Ares był na wizycie u dermatologa i okulisty

"Keiti" napisał(a):
Wypisy zostawiłam u Magdy, więc ona w wolnej chwili napisze bardziej fachowo w razie co. :wink:

Byliśmy z gadułkiem Aresem u dermatologa i okulisty w Wawie w środę.

Okulistycznie:
Ares ma zespół suchego oka. W jednym oku 50%, w drugim 70%. Ponieważ nie wytwarza wystarczającej ilości łez, cukry i tłuszcze nie mają się w czym rozpuszczać zalepiając oczy zieloną mazią.
Aresik ma więc przypisane 3 rodzaje kropel. Dodatkowo zieloną ropkę trzeba ręcznie usuwać.
Na prawym oku na obu powiekach ma narośle, które za jakiś czas mogą mu przeszkadzać lub uszkadzać oko. Przy okazji jakiejś narkozy jeśli by była warto narośle wymrozić.

Dermatologicznie:
Pani dr wyklucza raczej grzyby.
W zeskrobinie pod mikroskopem pasożytów brak. Ponieważ jednak dr nie wyklucza świerzbu, pobraliśmy krew na poziom przeciwciał co będzie miarodajnym wynikiem. Wyniki będą we wtorek bo poleciały do Niemiec.
Stan Aresa wskazuje też na alergię więc od razu zrobiliśmy testy.
Sprawdziliśmy różne alergeny, z reguły wychodziły ujemne poza:
zbożami (wszelkimi rodzajami)
soją
kukurydzą
sezamem

Ponieważ z reguły każdy z wyżej wymienionych jest w karmie, smakołykach, wędlinie - chyba mamy przyczynę fatalnego stanu psiaka.

Dodatkowo Ares jest uczulony na chlorhexydynę.

Ares dostał do kąpieli szampon przeciwświądowy, emulsję w sprayu także przeciwświądową.

Ma także łykać Relaxine.

Sprawdziliśmy kilka karm hypoalergicznych i z pewnością Ares jest uczulony na każdą Eukanubę z tego co pamiętam.

Ares był hiper grzeczny przy wszystkich zabiegach. Tylko duuużo gadał.

Jeśli o czymś zapomniałam, Magda dopisze.


I tu aktualne wieści od Kasi:

"Keiti" napisał(a):
Byliśmy dziś u pani doktor i są wyniki krwi. Niestety świerzbowiec obecny.

Wykupiłam Aresowi Advocata na miesiąc. Na razie ma dostawać raz w miesiącu przez 3 kolejne.

Advocata zostawię u Magdy przy okazji odwiedzin.

Posted

Zdjęcia robione na szybko bo lało.
Jest ogromna różnica w stanie skóry Aresika. Chłopak jeszcze czasami się drapie albo gryzie łapy. Magda zastanawia się jednak na ile ma podłoże w świądzie a na ile nawykowe.

W zachowaniu Aresika też ogromna poprawa. Już mniej płacze, coraz bardziej kontaktowy i lepiej reagujący na imię.









Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...