majqa Posted June 22, 2009 Author Posted June 22, 2009 Wiesz może SBD jak się mają sprawy? Już po wszystkim? Ludzie wyprowadzili się?
zuzia63 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 ostatnie wiadomości ludzie się nie wyprowadzili, sunia jest w domku, jest wyprowadzana na spacerki i najważniejsze - w domu jest cisza, sunia nie płacze. Mam nadzieję, że ludzie wystraszyli się całego zamieszania i nie odważą się bić suni.
zuzia63 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 i jeszcze jedna myśl - skoro było źle, i karmicielka kotów wiedziała o całej sytucji, to dlaczego jak miała sunię w ręku, to ją po prostu zaprowadziła do tego okropnego domu; coś nie mogę tego zrozumieć:shake:
sleepingbyday Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 bo jak wcześniej pytała sąsiadów, czy sunia jest bita, to mówili, ze nic nie słyszeli. dopiero po tej nocnej akcji dowiedziała się, ze sunia jest bita. do dziś sobie w brodę pluje, bo by wtedy inaczej postąpiła. to trzeba wypatrywać, co i jak skoro sunia jest. ja ją widziałam w sobotę, ale wtedy niby mieli sie wyprowadzać. dobrze, ze sunia jest, to można monitorowac sytuację.
zuzia63 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 ta, sąsiedzi... teraz mówią, że nie słyszeli pisku suni, tylko jak cieciowa jape darła (na właścicieli suni) wcale się nie dziwię, że się obraziła, no bo jak przeszkadzał im jej wrzask a nie bicie suni to tutaj nie ma co komentować
zuzia63 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 ano ma, taką rozdartą do granic możliwości:cool3: i ma ogromne serce dla psiaków, przecież to Ona wpadła do tych sąsiadów z wielką buzią:motz: mam nadzieje, że będzie 'na nasłuchu';)
sleepingbyday Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 w ogóle to jakos nie moge sobie zobrazowac,za co sie obraziła. zwłaszcza, ze wygląda, ze obraziła się na sunie, bo to sunia poniosła konsekwencje tej obrazy :roll:
bajk21. Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 sleepingbyday napisał(a):zgłoszenie poszło do tozu, miała być interwencja, ludzi nie było. nie wiem, dlaczego interwencja po raz drugi się nie odbyła. to mnie zastanawia. być może, ze jak sie cieciowa obraziła i nie będzie świadczyć, to uważają, że rzecz sie rypła? troche bez sensu... bo jak pies by machał ogonem, miał wode i żarcie, to i tak podstaw by nie było. sprawdzić tzreba. a teraz? suni nie widac od kilku dni... Przepraszam bardzo, ale TOZ był, byłam tam sama osobiscie i czekałysmy do 24, zmokłam, zmarzłam, ale nikt z domowników się nie pojawił lub siedzieli cicho w domu, co raczej jest mało prawdopodobne. Jesteśmy umówione z Panią karmicielką, że jak tylko będzie jakakolwiek sytuacja po której mogłybyśmy tę sunię odebrać, to da nam znać i my przyjeżdżamy. Zresztą i tak tam podjedziemy, zeby sprawdzić jak ta suczka wyglada, więc nie wiem z kąd takie informacje, że my się nie interesujemy. Interesujemy się chociaż takich interwencji jest bardzo dużo a ludzi chętnych do robienia czegokolwiek wcale.
majqa Posted June 22, 2009 Author Posted June 22, 2009 bajk21. napisał(a):(...) Jesteśmy umówione z Panią karmicielką, że jak tylko będzie jakakolwiek sytuacja po której mogłybyśmy tę sunię odebrać, to da nam znać i my przyjeżdżamy. Zresztą i tak tam podjedziemy, zeby sprawdzić jak ta suczka wyglada, więc nie wiem z kąd takie informacje, że my się nie interesujemy.(...). Czyli jest jeszcze cień nadziei.
bajk21. Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 Nadzieja musi być zawsze, tylko dowiedziałam się właśnie, że Panie, które miały napisać zgłoszenie, straszone przez tego człowieka wycofały się, a nam bez takiego zgłoszenia nie wolno interweniować. Zwracam się do osób, które dużo wiedzą na temat tej suczki, aby spróbowały wpłynąć na te osoby, bo zapewne je znają, aby jednak to zgłosiły, bo w jedności jest siła i facet gdyby zobaczy,że są razem i nie boją się jego, przystopuje ze straszeniem, bo ja osobiście uważam, że to jest tylko straszenie. Myślimy nad tym, co zrobić, aby jednak, ta interwencja się mogła odbyć, bo wszystko niestety u nas w kraju musi być zgodnie z prawem, choć dla zwierząt nasze prawo i ludzie, którzy powinni je wykorzystywać w celu karania winnych tragedii zwierząt, niestety tego nie robią, dlatego u nas można krzywdzić zwierzęta i nie być ukaranym, "bo to znikoma szkodliwość społeczna", a ludzie którym zależy na zwierzakach mają związane ręce. Dlatego wszyscy, którym leży dobro zwierząt na sercu, powinni schować żale do rękawa, zgrupować się i zrobić wszystko, aby zmieniono ustawę, bo tak jak już pisałam wcześniej " W JEDNOŚCI JEST SIŁA" i wtedy jak wszyscy się połaczymy, mamy szanse coś wywalczyć. Nic nie obiecuję co uda się zrobić w tej sprawie, choć najchętniej wpadłabym do faceta i zlała go dużo mocniej niż on tę suczkę.
sleepingbyday Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 bajk21. napisał(a):Przepraszam bardzo, ale TOZ był, byłam tam sama osobiscie i czekałysmy do 24, zmokłam, zmarzłam, ale nikt z domowników się nie pojawił lub siedzieli cicho w domu, co raczej jest mało prawdopodobne. Jesteśmy umówione z Panią karmicielką, że jak tylko będzie jakakolwiek sytuacja po której mogłybyśmy tę sunię odebrać, to da nam znać i my przyjeżdżamy. Zresztą i tak tam podjedziemy, zeby sprawdzić jak ta suczka wyglada, więc nie wiem z kąd takie informacje, że my się nie interesujemy. Interesujemy się chociaż takich interwencji jest bardzo dużo a ludzi chętnych do robienia czegokolwiek wcale. bajk21, wiem, ze była, dopiero ostatnio sie dowiedziałam, ze były dwie. jak pisałam tego posta, to miałam na mysli, ze ta kolejna się nie odbyła. ale dopiero przypadkiem, przedwczoraj chyba - dwoiedziałam się, ze byłyście. karmicielka nic mi nie powiedziała - była z wami? czy ona też odmówiła wypełnienia zgłoszenia, czy tylko cieciowa? ja tam mieszkam, zuzia63 też, więc możemy męczyć te babki.. z cieciowa chyba będzie trudno,a to ona zgłaszała na policję wycie. karmicielka kilka razy dokarmiała sunię, 2 razy (chyba) odprowadzała ja do domu, bo sunia latała po osiedlu - czy takie świadectwo wystarczy? co wam jest conajmniej potrzebne, żeby interwencja miała conajmniej znamiona pouczenia, żebyście nie musiały świecic oczyma? oni teraz jej pilnuja, sunia nie lata luzem. watpię, zeby opanowali się na stałe, bądź coś do nich dotarło. to raczej cwaniactwo.
zuzia63 Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 pogadam z cieciową, dosyć długo się znamy, wię może będę mogła się z Nią dogadać
sleepingbyday Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 ja to bym sie pewnie na nia wydarła :roll:. suczka cierpi za "winy" ludzi, bez sensu...
zuzia63 Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 jak ja się wydre to odniesie odwrotny skutek akurat w tym przypadku trzeba z płaczem:-(
sleepingbyday Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 o matko. gotuje się w e mnie, aja mam płakać. jednak - trzeba sie najpierw dowiedzieć,z a co ona się obraziła. karmicielka ma swoisty charakter i mogła spokojnie cos rąbnąć niedyplomatycznie...
majqa Posted June 23, 2009 Author Posted June 23, 2009 sleepingbyday napisał(a):(...) ja tam mieszkam, zuzia63 też, więc możemy męczyć te babki.. (...). Oj męczcie, męczcie...bez tego ani dudu...:-(
majqa Posted July 1, 2009 Author Posted July 1, 2009 zuzia63 napisał(a):pogadam z cieciową, dosyć długo się znamy, (...) Czy ruszyło coś z miejsca w sprawie suni? Jak się mają sprawy?
zuzia63 Posted July 2, 2009 Posted July 2, 2009 majqa napisał(a):Czy ruszyło coś z miejsca w sprawie suni? Jak się mają sprawy? Jak na razie jest spokój, sunia wychodzi na spacerki, w domu cicho, spokojnie... Miałam obiecane, że jak coś będzie się działo, to natychmiast się dowiem. Myślę, że facet przestraszył się tego zamieszania i wie, że jest na cezurowanym. Pani Ala (cieciowa) mieszka piętro wyżej i razem z córkami są na nasłuchu całą dobę.
zuzia63 Posted July 6, 2009 Posted July 6, 2009 Dzisiaj tak na spokojnie rozmawiałam z Pania Alą (cieciową) i okazuje się, że ta sunia była tylko chwilowo w tym niezbyt ciekawym domu - zaraz po tej aferze Pani Ala pytała kobitkę, czy nie chciałaby oddać psiny, bo ma dla niej wspaniały domek. Usłyszała, że nie może jej oddać, bo to nie jest ich pies tylko koleżanki i jest u nich tylko do czasu jak koleżanka wróci. I właśnie koleżanka wróciła i zabrała sunię do domku. Mam nadzieję, że to rzeczywiście była sunia koleżanki i do niej wróciła.
sleepingbyday Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 jakie chwilowo, 3 miesiące lekką ręką! czyli, ze suni juz nie ma? ciekawe, co na to koleżanka, ze jej pies latał luzem po ulicach i torach tramwajowych :roll:
zuzia63 Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 suni nie ma i to jest pewne, a cała reszta...? nie wiem... przekazałam tylko to, co sama usłyszałam, ja tej suni nawet na oczy nie widziałam, więc nie wiem czy to były 3 m-ce...:shake:
majqa Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 Czyli co, suni nie ma i hm...nie mamy innego wyboru niż wierzyć w prawdziwość historii, że sunia wróciła do swej właścicielki. :roll: Zmienić tytuł na wątek do zamknięcia?
zuzia63 Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Chyba do zamknięcia... teraz już ani prawdy się nie dojdzie ani suni nie odnajdzie:shake:
Recommended Posts