Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 53
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ostatnie wiadomości ludzie się nie wyprowadzili, sunia jest w domku, jest wyprowadzana na spacerki i najważniejsze - w domu jest cisza, sunia nie płacze.
Mam nadzieję, że ludzie wystraszyli się całego zamieszania i nie odważą się bić suni.

Posted

i jeszcze jedna myśl - skoro było źle, i karmicielka kotów wiedziała o całej sytucji, to dlaczego jak miała sunię w ręku, to ją po prostu zaprowadziła do tego okropnego domu; coś nie mogę tego zrozumieć:shake:

Posted

bo jak wcześniej pytała sąsiadów, czy sunia jest bita, to mówili, ze nic nie słyszeli. dopiero po tej nocnej akcji dowiedziała się, ze sunia jest bita. do dziś sobie w brodę pluje, bo by wtedy inaczej postąpiła.
to trzeba wypatrywać, co i jak skoro sunia jest. ja ją widziałam w sobotę, ale wtedy niby mieli sie wyprowadzać. dobrze, ze sunia jest, to można monitorowac sytuację.

Posted

ta, sąsiedzi... teraz mówią, że nie słyszeli pisku suni, tylko jak cieciowa jape darła (na właścicieli suni)
wcale się nie dziwię, że się obraziła, no bo jak przeszkadzał im jej wrzask a nie bicie suni to tutaj nie ma co komentować

Posted

ano ma, taką rozdartą do granic możliwości:cool3:
i ma ogromne serce dla psiaków, przecież to Ona wpadła do tych sąsiadów z wielką buzią:motz:
mam nadzieje, że będzie 'na nasłuchu';)

Posted

sleepingbyday napisał(a):
zgłoszenie poszło do tozu, miała być interwencja, ludzi nie było. nie wiem, dlaczego interwencja po raz drugi się nie odbyła. to mnie zastanawia. być może, ze jak sie cieciowa obraziła i nie będzie świadczyć, to uważają, że rzecz sie rypła? troche bez sensu... bo jak pies by machał ogonem, miał wode i żarcie, to i tak podstaw by nie było. sprawdzić tzreba.
a teraz? suni nie widac od kilku dni...

Przepraszam bardzo, ale TOZ był, byłam tam sama osobiscie i czekałysmy do 24, zmokłam, zmarzłam, ale nikt z domowników się nie pojawił lub siedzieli cicho w domu, co raczej jest mało prawdopodobne. Jesteśmy umówione z Panią karmicielką, że jak tylko będzie jakakolwiek sytuacja po której mogłybyśmy tę sunię odebrać, to da nam znać i my przyjeżdżamy. Zresztą i tak tam podjedziemy, zeby sprawdzić jak ta suczka wyglada, więc nie wiem z kąd takie informacje, że my się nie interesujemy. Interesujemy się chociaż takich interwencji jest bardzo dużo a ludzi chętnych do robienia czegokolwiek wcale.

Posted

bajk21. napisał(a):
(...) Jesteśmy umówione z Panią karmicielką, że jak tylko będzie jakakolwiek sytuacja po której mogłybyśmy tę sunię odebrać, to da nam znać i my przyjeżdżamy. Zresztą i tak tam podjedziemy, zeby sprawdzić jak ta suczka wyglada, więc nie wiem z kąd takie informacje, że my się nie interesujemy.(...).

Czyli jest jeszcze cień nadziei.

Posted

Nadzieja musi być zawsze, tylko dowiedziałam się właśnie, że Panie, które miały napisać zgłoszenie, straszone przez tego człowieka wycofały się, a nam bez takiego zgłoszenia nie wolno interweniować. Zwracam się do osób, które dużo wiedzą na temat tej suczki, aby spróbowały wpłynąć na te osoby, bo zapewne je znają, aby jednak to zgłosiły, bo w jedności jest siła i facet gdyby zobaczy,że są razem i nie boją się jego, przystopuje ze straszeniem, bo ja osobiście uważam, że to jest tylko straszenie. Myślimy nad tym, co zrobić, aby jednak, ta interwencja się mogła odbyć, bo wszystko niestety u nas w kraju musi być zgodnie z prawem, choć dla zwierząt nasze prawo i ludzie, którzy powinni je wykorzystywać w celu karania winnych tragedii zwierząt, niestety tego nie robią, dlatego u nas można krzywdzić zwierzęta i nie być ukaranym, "bo to znikoma szkodliwość społeczna", a ludzie którym zależy na zwierzakach mają związane ręce. Dlatego wszyscy, którym leży dobro zwierząt na sercu, powinni schować żale do rękawa, zgrupować się i zrobić wszystko, aby zmieniono ustawę, bo tak jak już pisałam wcześniej " W JEDNOŚCI JEST SIŁA" i wtedy jak wszyscy się połaczymy, mamy szanse coś wywalczyć. Nic nie obiecuję co uda się zrobić w tej sprawie, choć najchętniej wpadłabym do faceta i zlała go dużo mocniej niż on tę suczkę.

Posted

bajk21. napisał(a):
Przepraszam bardzo, ale TOZ był, byłam tam sama osobiscie i czekałysmy do 24, zmokłam, zmarzłam, ale nikt z domowników się nie pojawił lub siedzieli cicho w domu, co raczej jest mało prawdopodobne. Jesteśmy umówione z Panią karmicielką, że jak tylko będzie jakakolwiek sytuacja po której mogłybyśmy tę sunię odebrać, to da nam znać i my przyjeżdżamy. Zresztą i tak tam podjedziemy, zeby sprawdzić jak ta suczka wyglada, więc nie wiem z kąd takie informacje, że my się nie interesujemy. Interesujemy się chociaż takich interwencji jest bardzo dużo a ludzi chętnych do robienia czegokolwiek wcale.


bajk21, wiem, ze była, dopiero ostatnio sie dowiedziałam, ze były dwie. jak pisałam tego posta, to miałam na mysli, ze ta kolejna się nie odbyła. ale dopiero przypadkiem, przedwczoraj chyba - dwoiedziałam się, ze byłyście. karmicielka nic mi nie powiedziała - była z wami?
czy ona też odmówiła wypełnienia zgłoszenia, czy tylko cieciowa? ja tam mieszkam, zuzia63 też, więc możemy męczyć te babki.. z cieciowa chyba będzie trudno,a to ona zgłaszała na policję wycie. karmicielka kilka razy dokarmiała sunię, 2 razy (chyba) odprowadzała ja do domu, bo sunia latała po osiedlu - czy takie świadectwo wystarczy? co wam jest conajmniej potrzebne, żeby interwencja miała conajmniej znamiona pouczenia, żebyście nie musiały świecic oczyma? oni teraz jej pilnuja, sunia nie lata luzem. watpię, zeby opanowali się na stałe, bądź coś do nich dotarło. to raczej cwaniactwo.

Posted

o matko. gotuje się w e mnie, aja mam płakać. jednak - trzeba sie najpierw dowiedzieć,z a co ona się obraziła. karmicielka ma swoisty charakter i mogła spokojnie cos rąbnąć niedyplomatycznie...

Posted

sleepingbyday napisał(a):
(...) ja tam mieszkam, zuzia63 też, więc możemy męczyć te babki.. (...).

Oj męczcie, męczcie...bez tego ani dudu...:-(

  • 2 weeks later...
Posted

zuzia63 napisał(a):
pogadam z cieciową, dosyć długo się znamy, (...)

Czy ruszyło coś z miejsca w sprawie suni? Jak się mają sprawy?

Posted

majqa napisał(a):
Czy ruszyło coś z miejsca w sprawie suni? Jak się mają sprawy?


Jak na razie jest spokój, sunia wychodzi na spacerki, w domu cicho, spokojnie...
Miałam obiecane, że jak coś będzie się działo, to natychmiast się dowiem.
Myślę, że facet przestraszył się tego zamieszania i wie, że jest na cezurowanym.
Pani Ala (cieciowa) mieszka piętro wyżej i razem z córkami są na nasłuchu całą dobę.

Posted

Dzisiaj tak na spokojnie rozmawiałam z Pania Alą (cieciową) i okazuje się, że ta sunia była tylko chwilowo w tym niezbyt ciekawym domu - zaraz po tej aferze Pani Ala pytała kobitkę, czy nie chciałaby oddać psiny, bo ma dla niej wspaniały domek. Usłyszała, że nie może jej oddać, bo to nie jest ich pies tylko koleżanki i jest u nich tylko do czasu jak koleżanka wróci.
I właśnie koleżanka wróciła i zabrała sunię do domku.
Mam nadzieję, że to rzeczywiście była sunia koleżanki i do niej wróciła.

Posted

suni nie ma i to jest pewne, a cała reszta...? nie wiem...
przekazałam tylko to, co sama usłyszałam, ja tej suni nawet na oczy nie widziałam, więc nie wiem czy to były 3 m-ce...:shake:

Posted

Czyli co, suni nie ma i hm...nie mamy innego wyboru niż wierzyć w prawdziwość historii, że sunia wróciła do swej właścicielki. :roll:
Zmienić tytuł na wątek do zamknięcia?

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...