Jump to content
Dogomania
Zarka

Koty i szczeniak - początki znajomości

Recommended Posts

Od poniedziałku wieczorem mieszka z nami szczeniak. Staram się przeprowadzić bezbolesną aklimatyzację nowego czlonka rodziny. W domu są dwa koty - 7 letni kocur (wykastrowany) i 6 letnia kotka (oczywiście po sterylizacji). Szczeniak jest spory - waży 8 kg. Jak to wygląda do tej pory? Średnio. Koty na początku pochowały się po kątach. Drugiego dnia wyszły i obserwowały z wysokości komody i stołu. Było pofukiwanie i prychanie. Szczeniak niestety jest mocno zainteresowany kotami i z całym sobą dąży do zabawy. Pierwszej nocy izolowałam zwierzyniec. Teraz juz pozostawiam otwarte drzwi. Dzisiaj koty dokonały obwąchania psa, gdy ten spał, jadły razem z nim w kuchni (karmione z ręki) i spały w jednym pokoju. Cały czas jestem w pobliżu i jeśli trzeba kieruję ruchem. Raz mi się nie udało i młody oberwał od kotki w trakcie mijania sie w drzwiach. Przestraszył się trochę, narobił hałasu i...dalej próbuje się zaprzyjaźnić z kocim ogonem. Wiem, że te trzy dni to bardzo krótki czas na aklimatyzację i mam nadzieję, że wszystko będzie ok.

Jeśli macie podobne doświadczenia i jakieś pomysły na rozładowanie atmosfery to chętnie skorzystam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawne to dzieje,ale też malutkie (!) 10 kg szczeniątko przyszło do domu z dwiema kocimi rezydentkami.Obie patrzyły na to cudo z wysokości (byle blizej sufitu,bo toto chyba nie umie latać,ale kto wie,...?),starsza szybciej zlazła wiedziona ciekawością,młodsza była obrazona I nawet michę zyczyła sobie na wysokościach,ale - w koncu ciekawość zwyciężyła.To wielkie puchate cos spało I chrapało,więc dało sie obwąchać.No I nie pożarło,to juz sukces.

Zarka,po tygodniu z kazdym dniem będzie lepiej - daj kotom przestrzen,zeby sie mogły ewakuować,ale nie oddzielaj np.zamykając.Dogadają się na pewno.Moja Piękna z avatarka ma 4.5 roku,jedna Kota 13 lat,druga 7...(kiedy to zleciało????) I jest ok.Starsza nie życzy sobie poufałości I trzyma dystans (z "godnościOM"),młodsza - bywa,ze  korzysta z podwyższenia chcąc upolować ćme.Podwyższeniem bywa bernardyński ,niewzruszony łeb:)

Będzie dobrze! Trzymajcie się I dawaj zdjęcie tego malucha!Please...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Będzie dobrze:)U mnie 2 koty (roczny kocur i 10miesieczna kotka). Od kwietnia Luna 1-2 letnia suczka ze schroniska(21kg).Lori jest bardziej ostrożna i docieranie sie z psem trwalo dłużej. Trochę się jej bała. Jeśli widziałam ze pies jest przy niej a kot sie boi odwolywalam natychmiast psa.

Ambar po pierwszym szoku był wniebowziety, śledził ja przez jakiś tydzien, pies byl pod obserwacja 24h.Teraz się kumplują z Ambarem razem ganiaja po mieszkaniu i często koło siebie leżą. 

Nie izolowalam zostawiłam tylko uchylone, podparte drzwi kotom jako ewentualna droge ucieczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki dobre kobiety :)

Liczę na to, że towarzystwo sie dogada bez większych strat. Dzisiaj nad ranem obudził mnie hałas, więc zerwałam się  w obawie o mojego malucha i zobaczyłam, jak koty rzucają się na szybę balkonową i łapią muchę, a pod nimi (na szczęście trochę z boku) śpi Lemon. Jego obecność w ogóle im nie przeszkadzała.

Teraz cala trójka śpi w jednym pokoju (koty oczywiście na wysokościach).

Lemon jest tutaj :

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kuchnia łączy gatunki, charaktery i temperamenty:) Trzy sierściuchy siedziały obok siebie i po kolei (młody biedaczek ostatni i tylko w siadzie) dostawały wołowinkę. Wyglądało to pewnie komicznie, bo wypowiadałam imię (głośno i wyraźnie) i dawałam pod pyska kawałek mięsa. I tak 20 minut...Mam nadzieję, że nikt nie podglądał :)

 

Prychanie na razie nie ustało.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prychanie to nic , dobrze ze go nie tłuką:) Ustala hierarchię i jeszcze będą razem spać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W prawdzie mam urlop, ale wychodzić z domu muszę. Jak sądzicie zostawić towarzystwo razem, czy pozamykać na czas wyjścia? Dzisiaj pierwszy raz muszą zostać same. Boję się, żeby młody nie dostał, bo instynktu samozachowawczego to on nie wykazuje w tych kontaktach z kocimi "przyjaciółmi" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm...miłości nie ma, ale walki też nie. Koty podchodzą i odchodzą z godnością, a młody trochę się ich boi i panuje nad dziką chęcią zabawy. Jak jest za blisko, to syczą. W nocy całe towarzystwo śpi w jednym pokoju porozkładane w trzech kątach :) Minął tydzień, więc chyba koty pogodziły się z faktem, że szczeniak pozostanie na stałe. Plusem jest to, że nie sikają poza kuwetę, minusem że nie gonią się i nie bawią jak dawniej, bo młody się dołącza i po zabawie. No chyba, że korzystają z życia jak nas nie ma. Liczę na to, że z czasem sytuacja spowszechnieje i wszyscy się oswoją z nową rzeczywistością (ja tez, bo oczy mam naokoło głowy i zaczyna mnie to męczyć). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Zarka napisał:

Hmmm...miłości nie ma, ale walki też nie. Koty podchodzą i odchodzą z godnością, a młody trochę się ich boi i panuje nad dziką chęcią zabawy. Jak jest za blisko, to syczą. W nocy całe towarzystwo śpi w jednym pokoju porozkładane w trzech kątach :) Minął tydzień, więc chyba koty pogodziły się z faktem, że szczeniak pozostanie na stałe. Plusem jest to, że nie sikają poza kuwetę, minusem że nie gonią się i nie bawią jak dawniej, bo młody się dołącza i po zabawie. No chyba, że korzystają z życia jak nas nie ma. Liczę na to, że z czasem sytuacja spowszechnieje i wszyscy się oswoją z nową rzeczywistością (ja tez, bo oczy mam naokoło głowy i zaczyna mnie to męczyć). 

Spokojnie, moje też się nie bawiły na poczatku bo luna zaraz leciała a ze nie jest najmniejsza to zawsze je w ystraszyla. 

Teraz jej ich gonitwy spowszednialy, a jak się wtrąca to zrypy od Ambara dostanie i tyle. Gorzej z zabawkami zaraz im zabiera:(

Zdjęcia poprosimy:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miło przeczytać, że nie tylko ja chodzę po ścianach z nerwów jak będzie wyglądać zapoznawanie chłopaków (2 9-miesięczne kocurki) ze szczeniakiem.

 

Co prawda o jednego (Jareczka) się nie boję, ten kot jest troszeczkę normalny inaczej - jak raz chciał go pogonić półroczny ONek to... cóż, psiak spodziewał się ucieczki, a miał dokładny przegląd dentystyczny ;). Jareczek jest pacyfistą nie wiedzącym co to w ogóle jest agresja, on umie jedynie kochać. Nas, brata, naszą nieżyjącą już Birmę, ewentualnie odkurzacz czy dowolną szafkę jak nikogo nie ma obok. Znając go podejrzewam, że w nocy (jak usłyszy popiskiwanie) przyjdzie spać ze szczeniorkiem. Tulenie, dbanie i pocieszanie to jego żywioł.

Gorzej z Panem Trzecim - KOCUR ALFA, zasłynął walką z moim mężem o prawo do spania ze mną (przegrał, obudzili mnie i wybrałam męża). Ja jestem jego miłością, kobietą życiową i w ogóle... Jedyną istotą mogącą go (chociaż trochę) opanować. Wizja mojego niezadowolenia i odmowy głaskania jest tak straszna, że nawet brata przestaje atakować i na chłopa mi nie prycha. Wychowany z psem, jednak nigdy się przesadnie nie bratali (do wzajemnego ignorowania się przekonywałam ich Autorytetem Zwiniętej Gazety*). Na widok szczeniaka ONka (maluch był u nas jakieś 12 h) teleportował się za lodówkę i obrażał jeszcze 2 dni PO. Teraz już za lodówkę nie wlezie (urosło mu się), więc pewnie zamieszka na szafce na 2 tygodnie... Boję się, że jednak zrobił się za odważny i może próbować atakować malucha zanim się przyzwyczai.

 

*Autorytet Zwiniętej Gazety to..żadna gazeta. Historii nazwy nie będę tłumaczyć (trochę by to potrwało), ale zazwyczaj jest to SPOJRZENIE, czasami nawet ODCHRZĄKNIĘCIE, a w ciężkich wypadkach zwrócenie uwagi dobitnym głosem w stylu "PRZEPRASZAM, co państwo wyprawiają?!".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem teraz w bardzo podobnej sytuacji. Tydzień temu przybyła do nas 7kg suczka Runa, do domu gdzie panowała już 4-letnia kociczka Fajka :) Bardzo się baliśmy, bo kotek cierpi na padaczkę, od 2 lat nie było ataku, leki rano i wieczorem punktualnie o 9 i 21. Kotka nigdy nie akceptowała innych kotów a dorosłych psów troszkę się bała. Ale postanowiliśmy zaryzykować i wziąć najmłodszego szczeniaczka jakiego mogliśmy znaleźć. Runa jest niezwykle pojętna, po tygodniu reaguje na imię, zna komendy siad, leżeć, patrz (ma mi wtedy spojrzeć w oczy i skupić na mnie swoją uwagę), zostaw (działa już w większości przypadków).

Na początku kot cały napuszony obserwował szczeniaczka z góry, podzieliliśmy obowiązki z chłopakiem- ja bawię się z pieskiem, a on w tym czasie "wielbi" kotka. Nie podchodził w ogóle i prychał za każdym razem jak szczeniak wykazywał nim zainteresowanie nawet z daleka. Teraz po tygodniu są w stanie spać w pobliżu z brzuchami do góry (piesek pod kanapą, a kot na kanapie tuż nad nim). Runa dalej sporadycznie próbuje się z kotkiem, albo kotkiem bawić, jednak kotek nam zaufał i nie ucieka kiedy jesteśmy w pobliżu, bo wie, że pieska uspokoimy. Obserwowałam ich też z daleka- gdy piesek zbyt się nastawia na zabawę dostaje po głowie i kotek ucieka, ale cały czas za pieskiem chodzi i go obserwuje. Fajka podchodzi też gdy Runa śpi i ją obwąchuje. Ostatnio- co mnie bardzo ucieszyło- podczas nauki komend kotek chodził sobie spokojnie obok nas na podłodze, wąchał, kładł się, ocierał o moje nogi mimo, że piesek był tuż przede mną. Paczka smakołyków jest bardzo pomocna- zawsze nagradzam pieska gdy zwróci na mnie uwagę w trakcie ekscytacji kotkiem i spokojnie się przy nim położy. Widać już pierwsze efekty- goni za nim coraz mniej, częściej po prostu leży i obserwuje, albo łapie pierwszą z brzegu zabawkę i ją pogryza :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, jeszcze fajniej obserwować te zmiany i coraz większa akceptację :) Pierwszego dnia byliśmy kłębkiem nerwów, przez tydzień schudłam kilo, bo praktycznie nie siadałam tylko cały czas za nimi chodziłam i kontrolowałam sytuację. Teraz już mogę sobie pozwolić na to, żeby usiąść przy komputerze i zająć się projektami na zajęcia, a reaguję tylko wtedy gdy słyszę syk kota. Nerwy wracają do normy i robi się coraz weselej :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lubicie chyba długie spacery lub bieganie,że wzięliście Runę.?

Fajnie, że sie dogadują. Tym bardziej, że Runa jeszcze porządnie urośnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spacery, wycieczki, wyjazdy.. będzie z nami wszędzie :) z bieganiem u nas troszkę gorzej, ale może wreszcie ktoś nas zmusi :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, że jesteś pełna entuzjazmu. I świetnie. Husky pięknie. 

załóż jej watek i wklejaj zdjęcia - będzie można podziwiać jak rośnie, a ty będziesz mogła o niej pisać

edit doczytałam, że na  razie niewiele spacerujecie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 6.07.2016 o 07:28, Zarka napisał:

Hmmm...miłości nie ma, ale walki też nie. Koty podchodzą i odchodzą z godnością, a młody trochę się ich boi i panuje nad dziką chęcią zabawy. Jak jest za blisko, to syczą. W nocy całe towarzystwo śpi w jednym pokoju porozkładane w trzech kątach :) Minął tydzień, więc chyba koty pogodziły się z faktem, że szczeniak pozostanie na stałe. Plusem jest to, że nie sikają poza kuwetę, minusem że nie gonią się i nie bawią jak dawniej, bo młody się dołącza i po zabawie. No chyba, że korzystają z życia jak nas nie ma. Liczę na to, że z czasem sytuacja spowszechnieje i wszyscy się oswoją z nową rzeczywistością (ja tez, bo oczy mam naokoło głowy i zaczyna mnie to męczyć). 

 

U nas wyglądało to tak: przychodzi 2,5/3-miesięczny szczeniak cuchnący schroniskiem i siuśkami. Psiak idzie zjeść ciumciaka w wannie z ręki TŻ a ja w tym czasie powolutku i delikatnie ją myję. W międzyczasie Dru (białe kocisko, samiec, 2 lata) obserwuje uważnie kąpiel zza moich pleców a Mała (czarno-biała, samica, 3 lata) ze szczytu szafki w łazience. Psiak wysuszony ręcznikiem i wpuszczony do dużego pokoju poszedł zwiedzać a kilka kroków za nim dwa koty przypłaszczone do ziemi, slow-motion ruchy. Szczeniak widzi koty i biegnie nieporadnie do nich. Mała skacze na szafę, Dru nieruchomieje i daje się obwąchać. Szczeniak od razu podskakuje i merda ogonem, Dru zwiewa. 

 

Minęło od tego pierwszego dnia 9 miesięcy. Mała nie kocha Zery do dziś, ale toleruję i to coraz bardziej toleruje, czasem sama podejdzie i powącha ale zniesmaczona psią radością odchodzi na drapak. Druś z kolei psiaka lubi, chętnie sie z nim bawi ale wciąż nie wie jak się zachować jak pies odwzajemnia miłość lizaniem i bieganiem. 

 

Nie jest to historia miłości od pierwszego wejrzenia, jest to raczej historia powolnego dogadywania się. Myślę, że za jakieś 3 miesiące, będzie dużo lepiej, ponieważ z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc docierają się wszyscy coraz bardziej.  Załączam zdjęcie sprzed 5 minut temu:)

spioche2.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój kot na początku był agresywny względem nowego psa, mijały dni i tygodnie, agresja mijała A teraz to najlepsi przyjaciele 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...