Jump to content
Dogomania

maluch ze zmianami neurologicznymi...Morelek ma swój domek :o))


Recommended Posts

Posted

Nowy psiak na wrocławskiej 16tce
(boks ze starszymi psiuniami-"odpadami")

PIESEK JEST MOCNO ZAGROŻONY - PRZEZ SWOJE NIENORMALNE ZACHOWANIE JEST ATAKOWANY PRZEZ INNE PSIAKI W BOKSIE.....BEZ POMOCY....DOMU TYMCZASOWEGO...MOŻE ZOSTAĆ ZAGRYZIONY!!!!


Pies, 14 lat , umaszczenie morelowe , włos długi , kudłaty.
Do schroniska trafił z interwencji w dniu 24.12.2008
Jego numer schroniskowy 2133/08.


tak opisała naszego Maluszka Iwa77, która zrobiła mu też fotki:

"... Pies jest niezwykle pobudzony i nerwowy - nie może ustać ani przez chwilę spokojnie w miejscu, cały czas w ruchu .I nie jest to takie normalne jak u zniecierpliwionego psa , który po prostu chce iśc dalej - tylko tak jakby to ciągle poruszanie się było wymuszone jakąś patologią .
I te jego ruchy i sposób poruszania są bardzo niezborne i takie jakby przy zaburzeniach neurologicznych (sama nie wiem jak to dokładnie określić )
Idzie niby przed siebie - ale go zarzuca na boki i wstrząsa nim taki jakby "dreszcz." Parę kroków do przodu i nagle cofa się i niespodziewanie skręca w bok - tak jakby tego nie kontrolował.
Z drugiej strony z kolei, jak byłam na zewnątrz przy boksie , to za wszelką cenę próbował podchodzic do krat i nadstawiał się do miziania ,płacząc przy tym bardzo i wyciągając przez kraty łapki do mnie.Widać ,że jest łagodny i szuka kontaktu z człowiekiem.
Parę razy udało mu sie podejść ale niektóre z prób , kończyły się atakiem innych psów na niego - nie próbował odpierać ataków , nawet nie odszczekiwał tylko starał się schodzić im z drogi i okazywał wyraźnie lęk. Co mnie jeszcze martwi - zazdrość o kontakt z człowiekiem to jedno , ale ten jego sposób poruszania się - inny od normalnego - zwraca uwagę innych psów i wywołuje nie zawsze pozytywne reakcje u nich - więc tu może byc niewesoło !...."

BŁAGAM O POMOC DLA TEGO NIESZCZĘŚNIKA!!!!
BEZ DOMU TYMCZASOWEGO PEWNIE ZA KILKA DNI POZOSTANIE NAM TYLKO ZAPALIĆ MU ŚWIECZKĘ!!!!

notatka z dn. 14.01.09
Morelek pojechał do domku tymczasowego, który bedzie go probował leczyć....a w każdym razie przynajmniej porządnie stwierdzić co mu jest bo np wet w schronisku(rozmawiałam dzisiaj rano) twierdzi, że to raczej nieuleczalne ale też nie zagrażające życiu... są też hipotezy, że to może powikłanie po nosówce

domek w każdym razie będzie go teraz wnikliwie obserwował.....
i pokolei wszystkie pojadą na badania (bo z Morelkiem pojechało jeszcze 6 innych piesków więc kolejno wszystkie będą "do generalnego remontu"....)
a jaki on jest milusi do ludzi... kładzie tak cudnie główke na kolanach....
przed podróżą byłam z nim króciutko na spacerku... jak idzie na smyczy i sie nie denerwuje to nie ma tych objawów drgawkowych....
strasznie milusi....

Posted

właśnie sama sie zastanawiałam co to za choroba, co mówi lekarz schroniskowy.... jutro spróbuje dopytać...
a jeśli schronisko nie da rady tego zdiagnozować to badania na klinikach jak najbardziej by się przydały....

Posted

Ja rozmawiałam o psinku z Panią Lidką , on ma być chyba zbadany w schronie w najbliższym czasie . I Pani Lidzia też się zastanawiała czy to zachowanie i sposób poruszania to wynik patologii czy jeszcze czegoś innego ....
Napisałam o tych zaburzeniach neurologicznych , bez żadnego pokrycia w diagnozie lekarskiej , chodziło mi o zobrazowanie tego na potrzeby czytelników forum , bo trudno to opisać.

Posted

Straszny biedak. Widziałam kiedyś takie zachowanie u psa, który długo był zamknięty w ciasnej komórce:( Tak małej że nie móg nawet zrobić kroku. Kiedy został uwolniony to przez trzy miesiące chodził tak jakby sprawdzal czy to się naprawdę dzieje. Jakby nie dawał wiary że może. Kręcił się we wszystkie kierunki, jakby sprawdzał czy to realne. Kiedy już był pewien że tak będzie, to ustało.
Piesku trzymaj się!
Z DT odpadam:(

Posted

o rety... smutne. dobra diagnoza potrzebna. czy w schronowych warunkach da się? nie wiem, moż ewbrew pozorom badanie tego pieska nie potrzebuje czegoś specjalnego..
edi - co ty tu opowiadasz za historie???? ile ten pies by zmaknięty? jak się załatwiał? jak jadł? w głowie mi się nie mieści, zeby cos takiego było mozliwe do wykoncypowania...

Posted

jej......on jest naprawde wrednie szpetny:evil_lol::evil_lol: z tym wytartym, dużym noskiem.....

czy ktoś uratuje mu życie? małemu choremu paskudkowi?

Posted

sleepingbyday napisał(a):
o rety... smutne. dobra diagnoza potrzebna. czy w schronowych warunkach da się? nie wiem, moż ewbrew pozorom badanie tego pieska nie potrzebuje czegoś specjalnego..
edi - co ty tu opowiadasz za historie???? ile ten pies by zmaknięty? jak się załatwiał? jak jadł? w głowie mi się nie mieści, zeby cos takiego było mozliwe do wykoncypowania...

Prawdę napisałam:( To był piewszy uratowany pies, kiedy tu zamieszkałam:(

Posted

nie mówię, ze to nieprawda. mówię, ze nie mieści mi sie w głowie, jak cos takiego jest wugodne dla właściciela. ja to działa (no bo to jedzenie, załatwianie sie, woda - jak był dłuższy zcas, to jednak cos tam musiał wypić, wysiusiać). jak mozna przezyc cos takiego???

Posted

sleepingbyday napisał(a):
nie mówię, ze to nieprawda. mówię, ze nie mieści mi sie w głowie, jak cos takiego jest wugodne dla właściciela. ja to działa (no bo to jedzenie, załatwianie sie, woda - jak był dłuższy zcas, to jednak cos tam musiał wypić, wysiusiać). jak mozna przezyc cos takiego???

Kiedy Go zabierałam, ryczałam strasznie:( Pies był smutny, chudy, śmierdzący i obolały ( pocierpnięty ) Na sobie miał jedno wielkie g....
Dowiedziałam się o nim przypadkiem...
Kara była mizerna, ale nagłośniłam sprawę tutaj i facet najadł sie wstudu. I do dziś ta łatka za nim chodzi:mad:

Posted

edi wracam do tego przypadku - czy on ma wątek lub gdzies na necie można przeczytac historię... i przy okazji dowiedzieć się, co to za facet i kogo wytykac palcami, jak sie spotka...?
czy pies ma dom?


za dużo oftopiku, sorki, ale mną wstrząsło porządnie....
nie znaczy to, ze nie czekam na info, co powiedział wet....

Posted

sleepingbyday napisał(a):
edi wracam do tego przypadku - czy on ma wątek lub gdzies na necie można przeczytac historię... i przy okazji dowiedzieć się, co to za facet i kogo wytykac palcami, jak sie spotka...?
czy pies ma dom?


za dużo oftopiku, sorki, ale mną wstrząsło porządnie....
nie znaczy to, ze nie czekam na info, co powiedział wet....

To było siedem lat temu, no ponad. Pies ma dom u mojej cioci, która miala się Nim zająć " chwilkę " Ale ja wiedziałam że ciotka Go " nie odda", bo jak twierdziła nie miała by pewności że ma dobrze. Pies ma na imię Kaktus i teraz ma trochę ponad 10 latek i ma się superkowo:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...