joanika Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Iss napisał(a):Tak to jest to samo, tylko można różnie nazywać. No właśnie. Z postu Martity zrozumiałam: kantarka nie uzywać, a haltera można. Quote
Nikki Posted October 28, 2008 Author Posted October 28, 2008 no ładnie, miałam Wam wysłac przepis na ciastka :oops::oops: a nic nie wysłałam Przepraszam bardzo, jak tylko będe mieć wolną chwilkę to Wam napiszę Quote
WŁADCZYNI Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 joanika napisał(a):Nikki a może jak już wszystkie metody zawiodą spróbuj ze smycza behawioralną, i przy okazji nauczysz psa chodzić przy nodze. PS: proszę, wyślij mi też przepis na ciasteczka. smycz behawioralna, to naprawdę ładna nazwa dla dławika. MIędzy chodzeniem na luźnej smyczy a przy nodze jest wielka różnica. I tak luźna smycz to po prostu swobodny spacer bez napinania smyczy, chodzenie przy nodze to poruszanie się obok właściciela cały czas, w moim i Su wykonaniu zwykle na pełnym kontakcie inaczej nie jest mi potrzebne bo ani pies nie moze się swobodnie wysikać ani ja iść bo zaliczam słupy i latarnie. A halter to złooo. Quote
joanika Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Ale skoro nie mozna sobie poradzić z chodzeniem na luźnej smyczy innymi metodami (drzewo czy smakołyki) smycz behawioralna może pomóc, a i nawet nie ma róznicy jak ją nazwiemy smycz behawioralna to rzeczywiście ładne określenie, takie bardziej "pozytywne" podobnie jak halter, kantarek (obroża uzdowa). Władczyni zauważ że szkoleniowcy którzy nazywają swoje metody pozytywnymi też uzywają kantarka czy smyczy behawioralnej, tylko trzeba umieć tym się "obsługiwać'. Quote
diuna_wro Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Też myślałam, że halter to złooo, aż trafiłam na halter, który ma miękkie obicie na pysio, nie ma funkcji zaciskowej tylko regulowane zapięcie jak zwykły kaganiec, tyle tylko, że można do niego zapiąć smycz. Zapinam jeden koniec smyczy na halter, drugi do obroży i generalnie trzymam ją na obroży, ale jak zaczyna wyrywac mi ręce, albo gdy spadam przez nią ze schodów w drugiej ręcę znosząc po schodach jamnika to wtedy używam drugiego końca, wystarczy, że lekko ściągnę i od razu jest spokój. Poza tym, gdy poluzuje zapięcie taki halter spełnia rolę kagańca, którego muszę używać, bo robi się niemiło, szczególnie gdy ktoś szybkim krokiem wychodzi zza rogu, albo jedzie rowerzysta i inne historie... Nie polecam haltera zaciskowego, zrobionego z pasków. Pies się denerwuje, paski wbijają się w okolice oczu. Szkolenia nic nie dają, choć nie przestaję, nadal ma lekcje indywidualne, jednak nie czasami nie mogę ryzykować upadku ze schodów, albo urazów szyjnych jamnika, bo sunia tak rwie i pędzi, że trzymając w drugiej ręce jamniczka na smyczy dosłownie urywam mu głowę. Quote
an1a Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 joanika napisał(a):Ale skoro nie mozna sobie poradzić z chodzeniem na luźnej smyczy innymi metodami (drzewo czy smakołyki) smycz behawioralna może pomóc, a i nawet nie ma róznicy jak ją nazwiemy smycz behawioralna to rzeczywiście ładne określenie, takie bardziej "pozytywne" podobnie jak halter, kantarek (obroża uzdowa). Władczyni zauważ że szkoleniowcy którzy nazywają swoje metody pozytywnymi też uzywają kantarka czy smyczy behawioralnej, tylko trzeba umieć tym się "obsługiwać'. Równie dobrze można kolczatkę czy obrożę elektryczną nazwać jakąś pozytywną nazwą i wszystko będzie pozytywne ;) A nie wiem w czym dławik jest bardziej pozytywny od kolczatki. Pies nie może dalej pociągnąć/szarpnąć bo się dusi. Chociaż mój na łańcuszku może iść na bezdechu. Quote
diuna_wro Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Niektóre psy tak rwą, że i na zwykłych obrożach się duszą. Quote
an1a Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 diuna_wro napisał(a):Niektóre psy tak rwą, że i na zwykłych obrożach się duszą. Na zwykłych obrożach się wieszają, dlatego mój ma obrożę szeroką (4cm). Kantar taki jak opisałaś z regulacją pod pyskiem - zaciśnięty jest mało komfortowy i podchodzi już pod zwykły nylonowy kaganiec, a zapięty tak, że pies może otworzyć pysk nie spełnia roli kagańca. Wiem jak to jest mieć ciągnącego psa, że wymaga to czasu i z psem trzeba ćwiczyć nie tylko szarpnięcia, ale dodawać do tego komendy. Ja swoim psem "steruję" z pewnej odległości, bo TZ prowadzi go na smyczy, ja idę ze szczeniakiem i komendy wystarczają, żeby nie szarpał czy nie ciągnął. Ale poza wspólnymi spacerami wychodzę z każdym oddzielnie i ćwiczę. Quote
diuna_wro Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Nie polecam haltera jesli pies spędza cały spacer na smyczy. Ja uzywam go do miejsca gdzie kończy się osiedle, a zaczyna las, na porannym spacerze, gdy podekscytowanie nieletniej Klary graniczy z szaleństwem, a ja nie mam możliwości odbycia dwóch długich spacerków, najzwyczajniej idę do pracy, musiałabym iść na pierwszy spacer o 3-4 rano. To naprawdę luxus mieć na kazdym spacerze drugą osobę. Poza tym naukę przez szarpnięcia do siebie nie uważam za pozytywną, wg niektórych ma ona także znamioma metod awersyjnych. Wydaje mi się, że tak jak kolczatka jest środkiem zapory bólowej tak halter używany z wyczuciem jest środkiem łagodnego przymusu. Może się mylę... :roll: Quote
diuna_wro Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Poza tym oczywiście nie rezygnuję z ćwiczeń i wierzę, że KIEDYŚ się uda. Quote
Iss Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Moim zdaniem kantar jest ok w extremalmych sytuacjach, kiedy koniecznei trzeba psa opanować, ale nie polecam go do używania na co dzień, non stop na każdym spacerze. Quote
an1a Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 diuna_wro napisał(a):Poza tym naukę przez szarpnięcia do siebie nie uważam za pozytywną, wg niektórych ma ona także znamioma metod awersyjnych. Wydaje mi się, że tak jak kolczatka jest środkiem zapory bólowej tak halter używany z wyczuciem jest środkiem łagodnego przymusu. Może się mylę... :roll: Metodę szarpnięcia pies sam sobie funduje szarpiąc - czy na kolczatce czy na halterze. Na pewno wykręcenie karku przy szarpnięciu na halterze nie jest komfortowe na pewno psychicznie, a czy sprawia ból - nie wiem, mój pies na kolczatce nie jęczy. Halter taki ze stałą regulacją na kufie obciska ją cały czas - to tak jakby mój chodził cały czas z zaciśniętą na szyi kolczatką. Quote
martita Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Ja do halterka zostalam przekonana calkiem nie dawno i bardzo sie ciesze z tego powodu. Moja sunia prawde mi powie, czy w czyms czuje sie komfortowo czy nie. Serio. ;) Kiedys kupilam jej rogza polzaciskowego z lancuszkiem na srodku. Obrozka bardzo mi sie podobala, ale suni niestety nie. Ciagle sie lizala, nie lubila, jak jej ja zakladalam. Z halterkirm jest inaczej, co nie znaczy, ze na kazdy spacer wkladamy halterek. Gdy jednak ma go na pysiu, czuje sie bezpieczniej wsrod tlumu, gdyz idzie przyklejona do nogi. Nie oblizuje sie, patrzy na mnie czesciej, na prawde jest super! Czasem uniknieciem ciagniecia na smyczce jest po prostu zmiana kontekstu-zamiast obrozki-szelki, lub odwrotnie+cwiczenia na nowym przyrzadzie;) Jednak to, ze piesiowi zakladamy kantarek nie moze stac sie rutyna i "rozwiazaniem problemu", bo jest to zludne... Uwazam, ze nalezy obserwowac swego psa i umiec rozpoznac w czym czuje sie komfortowo, a w czym nie bardzo.:razz: Quote
WŁADCZYNI Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Ale skoro nie mozna sobie poradzić z chodzeniem na luźnej smyczy innymi metodami (drzewo czy smakołyki) smycz behawioralna może pomóc a jak nie pomoże smycz behawioralna spróbuj wyrywania pazurów rozpalonymi obcęgami też może pomóć:diabloti: Dla mnie kantar to zło bo łatwo zrobić psu krzywdę (przypominam że za smycz przypiętą do kantara się nie ciągnie!!!) nawet z asekuracją obroży. Po za tym czy to nie 'dziwne' że pies który ciągnie na wszystkim nagle w halterku tego nie robi? Szkolenia nic nie dają żadne szkolenie nie zmienia od razu zachowania tak dobrze wzmacniającego się jakim jest ciąganie na smyczy. Po za tym metod jest wiele - u mnie pomogło dopiero cofanie Su, klasyczne drzewko nic nie dawało, czołganie się przy psie ze smakolem też nie itd. Wydaje mi się, że tak jak kolczatka jest środkiem zapory bólowej tak halter używany z wyczuciem jest środkiem łagodnego przymusu. Może się mylę... to czemu na halterku nie ciągają psy, które na kolcach fundują właścicielowi latanie po krzakach?:cool3: Quote
Nikki Posted October 29, 2008 Author Posted October 29, 2008 kantara czy czegoś takiego nie będę używać. Batonik jest tak delikatny, że chodzi nawet w szelkach, nie obroży. A tak poza tym to walczymy z agresją do psów (agresja do ludzi już zażegnana) i nie mogę pozwolić by spotkania z psami kojarzyły mu się z nieprzyjemnościami, np. ucisk kantara, gdy Baton pociągnie na smyczy. Dobro psa jest dla mnie najważniejsze. Ćwiczymy systematycznie, jest coraz lepiej ;) Quote
AngelsDream Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 Baaj nie ciągnął - wyszarpywał do psów, do zabawy. Drzewko, cofanie się, smakołyki nic nie dały. Łańcuszek plus praca = zero. Kantarek wywołał histerię, a poza tym miałam wizję skręconej szyi... Obroża zaciskowa - materiałowa - nic. Kolce - spokój, luz, pies się nie wyszarpuje, smycz luźna i ta metrowa i ta trzy. Co pies i właściciel, to metoda. Quote
Loara Posted October 30, 2008 Posted October 30, 2008 Mam ONka schroniskowca. Obecnie nie mam problemow z chodzeniem przy nodze albo na luznej smyczy ale poczatki byly koszmarne. ABSOLUTNIE NIC nie pomagalo. Drzewko, smaczki ,pileczka , polzacisk, zacisk, dlawik, kliker, pies ciagnal tak silnie ze pewnego dnia udalo mu sie rozerwac kolczatke, jak wyszedl z siostra!!! Inna sprawa ze bylam wtedy malo doswiadczonym wlascicielem i srednio wiedzialam jak sie nia poslugiwac. Podczas pierwszych zajec z behawiorysta ( bo jeszcze mielismy problem z agresja smyczowa po 3 pogryzieniach go - Pancia chciala zyc zgodnie z prawem i wyprowadzalam go na smyczy i w kagancu- najwieksza bzdura jaka zrobilam:shake:) pani stwierdzila ze moj pies ma odruch ciagniecia jak psy ciagnace sanie!! i ze dawno czegos takiego u "zwyklego" ( tz. psa nie pracujacego w zaprzegu) nie spotkala. Pracowalam z nim pod jej okiem zeby nakrecic psa na pileczke. Pomagalo to doraznie ale poczatek spaceru zawsze byl ciezki. Dopiero halter pomogl. i w nosie mam co kto o nim sadzi. prawda taka ze pies zdecydowanie sie na nim uspokoil, udalo sie odwrocic nawyk ciagniecia, skonczyly sie problemy z agresja smyczowa. Obecnie moj pies to wzor cnot:loveu:Tolerancyjny nawet jak cos chce go zezrec- nie ciagnie , nie atakuje, robi o co go poprosze. Dla nas halter okazal sie zbawieniem!!Tylko trzeba wiedziec jak go madrze uzywac. Aha , obecnie wychodze na zwyklej parcianej obrozy, starannie unikam jakichkowiek zaciskow lub polzaciskow bo wywoluje to w Jazzie jakis lek ( ze bedzie dusic czy bolec, chce przed tym uciec i probuje ciagnac- bezskutecznie:evil_lol:) Takze z mojego doswiadczeia halter/ zwykla miekka parciana obroza, pilka i smaczki w kieszen`, duzo cierpliwosci i oko kogos doswiaczonego. Brzmi jak przepis na jakis magiczny wywar... Ale dziala skutecznie nawet w maprawde trudnych przypadkach- jak moj. Quote
Basia i Barni Posted October 30, 2008 Posted October 30, 2008 zmieniaj czesto kierunki spaceru - pies nie bedzie wiedział w którą strone pojdzie i bedzie bardziej czujny i pilowac cie bedzie . jest to tzw zetka Quote
WŁADCZYNI Posted October 31, 2008 Posted October 31, 2008 Loara i nie dziwi Cię to że pies rozrywający kolce na halterku jakoś dziwnie zespokojniał? Jak dla mnie to znak że halter działa zdecydowanie mocniej niż inne narzędzia, po za tym nieprawidłowo używany jest niebezpieczny = TYLKO dla osób wiedzących dlaczego i po co tego używają, a najlepiej pod okiem szkoleniowca. i w nosie mam co kto o nim sadzi. czyli bez względu na argumenty polecasz halter każdemu psu? :hmmmm: Quote
martita Posted November 1, 2008 Posted November 1, 2008 Moze kolce byly nieprawidlowo uzywane:roll:Halter, owszem, rowniez moze byc niebezpieczny, dlatego najpierw trzeba nauczyc sie go uzywac, a wtedy jakies skrecenia kregoslupa, czy inne sprawy, o ktorym czesto slysze, nie beda mialy miejsca. Barbara Waldoch tak pisze o halterku i jego dzialaniu: "Psa w takiej obrozy (halter) nie wolno szarpac, tylko przytrzymywac" "Jezeli ciagnie do przodu, przytrzymana smycza glowa pozostanie z tylu. Pies nie moze isc naprzod z glowa odwrocona do tylu, musi wiec zaprzestac ciagniecia" Karen Pryor bodajze rowniez tak to tlumaczy... Quote
AngelsDream Posted November 1, 2008 Posted November 1, 2008 Gorzej jeśli pies umie chodzić na luźnej smyczy, a tylko na widok psów ciągnie i nie jest to stałe napieranie na smycz, tylko gwałtwony wyskok do przodu - moim zdaniem w takich sytuacjach kantarek może być niebezpieczny, szczególnie, że Baaj bardzo kiepsko na niego reagował i właśnie dlatego wybrałam kolczatkę. Quote
Loara Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 To znaczy ze halter moze byc wysoce uzyteczny w zdecydowanej wiekszosci przypadkow jesli jest ktos doswiadczony kto pokaze jak go uzywac... Ale tak samo jest z kolczatka , ktos musi pokazac jak jej prawidlowo uzyc- a wiekszosc poleca ja jako zloty srodek treningowy a halter be Ale co czlowiek to opinia i szanuje zdanie innych choc nie zawsze sie z nimi zgadzam. Zgadzam sie ze jest to ze sie tak wyraze silnie dzialajacy srodek. Ale w moim odczuciu zdecydowanie bardziej humanitarny od kolczatki- brak bolu tylko poczucie dyskomfortu. Moze sie myle nie wiem, na sobie nigdy nie sprawdzalam:razz: W Wielkiej Brytanii kolczatki sa zabronione... Angelsdream ma racje moze byc potencjalnie niebezpieczny jesli pies nagle wyrwie do przodu. Z drugiej strony skoro mamy psa z problemem ciagniecia to nie powinnismy dopuszczac do tego typu sytuacji ze pies nagle wyskakuje do przodu tylko uczyc porzadanego zachowanie zanim nastapi to nieporzadane (wyskok). Nie wszystkim takim akcjom mozemy zapobiec ale wiekszosci. Wracajac o postu , skoro mamy psa ktory ciagnie i na nic nie reaguje ( a dla mnie jest to trudny przypadek do rozwiazania, zwlaszcza nie widzac psa i tego jak wlasciciel z nim pracuje) to dlaczego ktos szuka rad u nas a nie wisi na telefonie do doswiadczonego behawiorysty/ tresera? Quote
WŁADCZYNI Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 jeżeli kolce są takie bolesne czemu psy nie piszczą/nie wiją się w torturze, ba że po kolcach nie ma śladu na skórze? Dobra kolczatka nie jest kolczatką ostrą. Jak to ładnie brzmi sprawiamy psu tylko dyskomfort:evil_lol: i nie, nie używamy dławika używamy smyczy behawioralnej. :evil_lol: uznaję halter jako narzędzie szkoleniowe, ale nie dla wszystkich i martwi mnie popularność i dostępność haltera/oe/kolcy/łańcuszków. Quote
AngelsDream Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Kolczatka powinna być dostępna po udowodnieniu, że użyło się innych metod wcześniej ;) A tak poważnie - kolczatka jest zabroniona, w zamian w wielu krajach zamiast niej jest OE - dla mnie żadna różnica. Efekt działania ten sam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.