Jump to content
Dogomania

Czy seter jest dla nas?


roksana84
 Share

Recommended Posts

Witam:)
Poszukujemy psa.Baaaardzo podoba mi się seter irlandzki:)Nie wiem tylko czy nadaje się dla naszej rodziny.Mamy dwoje dzieci(3 i 6l.),mieszkamy w mieszkaniu 60 m2 na poboczu małego miasta."Za miedzą" łąka i las.Jestem w stanie zapewnić mu codziennie 60-90min spaceru a wekeendy więcej.Mam doświadczenie z psami ale raczej małymi:Proszę o radę:)

Link to comment
Share on other sites

witam
pamiętajcie że seterek to
1. pies myśliwski a więc lubiący mieć zajęcie
2. stworzenie dość niezależne

zajrzyjcie prosze na stronę
[URL]http://www.setery-adopcje.pl/www/index.php?option=com_content&task=view&id=81&Itemid=36[/URL]
lub na
[URL]http://portal.seterkowo.org/[/URL]
może to rozwieje wątpliwości

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem,czy pytanie jest jeszcze aktualne, ale mam akurat trochę wolnego czasu, to odpiszę. Seter irlandzki to fantastyczny pies, ale potrzebuje dużo ruchu, a konkretnie dużo miejsca do swobodnego wybiegania się, trochę dzikiego, krzaczastego terenu. Taki sprawia, że pies się nie nudzi. W lasach (o tym trzeba pamiętać) psów podług prawa nie można spuszczać ze smyczy. Moim zdaniem 90 min. dziennie to za mało. Nasza Ruda ma dwa spacery luzem po godzinie, czasami półtorej (chyba że jakaś pogoda koszmarna), dwa po 30 min. Standardowo. Jedna osoba będzie miała pełne ręce (a raczej nogi) roboty. Seter nie będzie się też trzymał tak blisko właściciela jak np. owczarek niemiecki, młody seter lubi sobie pobiec gdzieś tam, więc trzeba ćwiczyć przywołanie uparcie i wytrwale! W przypadku setera ruch to najważniejsza rzecz. Zmęczonemu, wybieganemu seterowi głupoty do głowy nie przychodzą:) Niektóre setery lubią, oj bardzo lubią, gonić obiekty ruszające się (rowerzyści!), więc trzeba poświęcić czasu i cierpliwości na oduczenie setera tej zabawy. Z małymi dziećmi nie mam doświadczenia. Ruda jako szczenię strasznie podgryzała, skakała (drapiąc pazurami) i bawiła się tak wysokoenergetycznie, że zabawa z małym dzieckiem nie wchodziła w rachubę. Próba była. To takie moje luźne uwagi z perspektywy posiadaczki setera, nie pretenduję broń Boże do wszechwiedzy, więc może ktoś bardziej doświadczony w hodowli seterów coś skoryguje albo doda.
No i ostatnia uwaga: Setery są: bystre, inteligentne, łagodne, zyczliwie nastawione do świata i zwierząt (choć znam setera, który od konfliktów z innymi samcami nie stroni!), ciekawskie, wesołe, sierść w sumie nie tak bardzo kłopotliwa w pielęgnacji, włos jedwabisty, więc się nie wbija w dywan, setery mają też mało 'własnego' zapachu, uroda jak widać. No cud miód po prostu!

Link to comment
Share on other sites

A moim zdaniem takie wyliczanie czasu jest naprawde zbedne i bezsensowne. Nie wierzę, że ktoś przez całe życie psa tak regularnei chodzi. Chyba, ze nie ma co w domu robic... W dzisiejszym swiecie mamy za duzo zajec, zeby spokojnie wyjsc do lasu na kilka godzin.... Jako, ze moje psy sa dosyc ruchliwe (chociaz wiem, ze do wyzlow im wieeeeeeele brakuje- mieszkala ze mna jakis czas pointerka), a na spuszczenie swobdne , gdzie moga napotkac jakies psy raczej sie nie nadaja- biegaja przy rowerze. Moze nie jest to dla nich takie fascynujace (w porownaniu do samodzielnej wycieczki), ale po takim treningu na pewno sa wy biegane i zmeczone, a w efekcie klada sie i spia w domu, nie razrabiajac. Ty za to nie szukasz psa godzinami, jesli zaszyje Ci się gdzies w lesie:evil_lol:Seter to specyficzna rasa. Ma instynkt, ktorego codziennie poglebiac nie trzeba. Jesli nadal chcesz miec setera- powiedz hodowcy o swoich wymaganiach, a on na pewno postara Ci się dobrać spokojniejszy egzemplarz, bo takie tez są;) A poza tym pies dopasowywuje się do stylu bycia własciciela:p (no chyba ze jestes leniuchem i wezmiesz bombe atomowa:evil_lol:

Link to comment
Share on other sites

Ależ chodzi, choć nie jedna osoba, bo, jak napisałam, dla jednej osoby byłoby to zbyt obciążające. Sytuacje są różne, z zegarkiem w ręku nie chodzę, w deszczu i na mrozie też nie biegamy po polach tak długo:), ale przeciętnie Ruda tyle czasu spędza na spacerach. Taki ma raj na ziemi, a ja jeszcze na chleb zarabiam i to całkiem smaczny:) To odpowiedź na przytyk personalny. Podtrzymuję moje zdanie, że 90 min. dziennie (tak brzmiało pytanie) to zbyt mało dla setera. Wyliczyć pi razy drzwi czas poświęcany psu można i przy podejmowaniu decyzji o kupnie psa warto to zrobić.
Pozdrawiam
M.

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z megann. Seter potzebuje bAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAdzo dużo ruchu. Fakt, chętnie pobiegnie przy rowerze ale potrzebuje też polatać po polu. A to nie każdemu odpowiada, bo pies wraca brudny i nie zawsze natychmiast. Trzeba mnósto czasu włożyć w nauke przychodzenia na wołanie a to początkującego psiarza może przerosnąć. Polecam zapoznać się bliżej z kimś kto ma setera, pójść z nim na spacer i zobaczyć jak to wygląda. W tedy mozna ocenić czy o nam odpowiada. Co do spokojniejszych egzemplarz, to fakt zdarzają się, ale mozna się też przeliczyć, bo charakterki czasem się zmieniają.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='AlaNowak']...Jako, ze moje psy sa dosyc ruchliwe (chociaz wiem, ze do wyzlow im wieeeeeeele brakuje- mieszkala ze mna jakis czas pointerka), a na spuszczenie swobdne , gdzie moga napotkac jakies psy raczej sie nie nadaja- biegaja przy rowerze....[/quote]

Pamiętaj że NIE WOLNO młodego setera (myślę że dotyczy to wszystkich ras może oprócz chartów) zmuszać do biegania przy rowerze - tzw. ruchu wymuszonego przez pierwsze kilka miesięcy życia chyba że chcesz mieć kłopoty choćby z jego stawami.
Ruch typu spacer czy gonitwy z innymi psami to co innego - pies sam nadaje tempo i dozuje sobie ruch.

A co do ilości (godzin) spaceru to niestety AluNowak z seterami tak właśnie się chodzi a jak ktoś nie ma czasu w tygodniu to musi to mu wynagrodzić w sobotę / niedzielę, albo nie brać setera.

Moja Molka w młodości (bo teraz jakby troszkę wydoroślała) to po 2 godzinnym spacerze wracała do domu i rzucała prze pół godziny miśkiem.

Poza tym inaczej liczy się czas na miejskim nudnym trawniku a inaczej w polu i w lesie gdzie pies ma masę bodźców.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

[quote name='freda']Pamiętaj że NIE WOLNO młodego setera (myślę że dotyczy to wszystkich ras może oprócz chartów) zmuszać do biegania przy rowerze - tzw. ruchu wymuszonego przez pierwsze kilka miesięcy życia chyba że chcesz mieć kłopoty choćby z jego stawami.
Ruch typu spacer czy gonitwy z innymi psami to co innego - pies sam nadaje tempo i dozuje sobie ruch.

[/QUOTE]

Tutaj bym trochę polemizowała co do tego czy gonitwy czy 'dzikie' zabawy z innymi psami są lepszym rodzajem ruchu niż równomierny bieg przy rowerze. Takie 15-20 min. truchtu przy rowerze zalecają ortopedzi dla dobrego rozwoju stawów a przede wszystkim mięśni.

Link to comment
Share on other sites

Nora, tak, jeżeli zachowa się rozsądek i ten ruch trwa rzeczywiście 15 -20 minut i nie jest zbyt intensywny a szybszy po tym jak psa się do niego przyzwyczaja.
Ja zawsze wolę ostrzec, u mnie na osiedlu jest np. para labradorków, jeden po operacji na dysplazję, właściciele urządzają im codziennie szybki przebieg za rowerem ok. 45 - 60 minut i nie dają sobie wytłumaczyć że to raczej szkodzi psu (labradorka wygląda jak szkielet)
A te "dzikie" zabawy z psami to według mnie świetna gimnastyka, pod warunkiem oczywiście że bawią się psy o podobnej wielkości i podobnym temperamencie. Moja poprzednia sunia, Freda, bawiła się zawsze w bieganie. Obecna, Molka, jako że wychowywana z goldenkiem, uwielbia zapasy.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='freda']Nora, tak, jeżeli zachowa się rozsądek i ten ruch trwa rzeczywiście 15 -20 minut i nie jest zbyt intensywny a szybszy po tym jak psa się do niego przyzwyczaja.
Ja zawsze wolę ostrzec, u mnie na osiedlu jest np. para labradorków, jeden po operacji na dysplazję, właściciele urządzają im codziennie szybki przebieg za rowerem ok. 45 - 60 minut i nie dają sobie wytłumaczyć że to raczej szkodzi psu (labradorka wygląda jak szkielet)
A te "dzikie" zabawy z psami to według mnie świetna gimnastyka, pod warunkiem oczywiście że bawią się psy o podobnej wielkości i podobnym temperamencie. Moja poprzednia sunia, Freda, bawiła się zawsze w bieganie. Obecna, Molka, jako że wychowywana z goldenkiem, uwielbia zapasy.[/QUOTE]


Po prostu wyobraziłam sobie sytuację gdzie dorastający o nie ukształtowanych jeszcze stawach pies jest wyprowadzany gdzies na skwer czy do parku i jedynym sposobem spożytkowania jego energii są właśnie przewalanki z napotkanymi tam psami. Szczerze mówiąc w takim przypadku wybrałabym rower ;). A jeśli owa labradorka jest po operacji to jak sądze jej właściele dostali też dokładne wytyczne od weta, jak i pewnie jest co jakiś czas poddawna kontroli..przynajmniej tak to się powinno odbywać;). Mam rudą również po operacji dysplazji i to dość poważnej (osteotomia miednicy). Uwierz na słowo, że spokojnie dała by radę przy rowerze, patrząc na to ile ma energii biegając po polu i to właśnie jej umożliwiła operacja ktorą przeszła.

Link to comment
Share on other sites

wiesz Nora, myślę że robić można wszystko zachowując zdrowy rozsądek i choć troszkę wiedząc o psach, coraz częściej jednak widząc co ludzie wyprawiają z psami po prostu tracę jakąkolwiek nadzieję że mają pojęcie o czymkolwiek

sytuacje typowe na moim osiedlu:
1. pies przy mijaniu drugiego przytrzymywany i podciągany przez właściciela do pozycji bojowej
2. psy leczone przez swoje paniusie ludzkimi lekami na serce, nerki czy co tam jeszcze bez konsultacji z wetem
3. teraz mamy na osiedlu szczeniaka labka, oczywiście z pseudohodowli (ma jakieś 7 miesięcy) odchowanego wyłącznie na pedigree (tylko i wyłącznie) i z bardzo zaawansowaną dysplazją którewgo właścicielka nie chce sluchać że powinna pójść do weta - jest wiele szkół np. co do żywienia ale wybór musi być świadomy i najlepiej skonsultowany z wetem a nie oparty wyłącznie na telewizyjnych reklamach
4. ta labka o której w poprzednim poście to z rozmów z właścicielką jest chyba na diecie wegetariańskiej jak jej pani, stąd jej szkieletowatość
5. itd....itp....


po prostu rzeczy które dla mnie i dla Ciebie są oczywiste jeśli chodzi o wychowanie, żywienie czy zachowania psów dla ludzi którzy mają pierwszego psa takie oczwiste nie są

i dlatego coraz częściej gdy ktoś pyta mnie o to czy brać psa (a szczególnie setera - ludzie widzą urodę a nie wiedzą nic o chrakterku) odradzam lub ostrzegam o wymaganiach i odpowiedzialności jakie niesie za sobą ta decyzja
roksana84, nie bierz tego osbiście, to że pytasz zanim się zdecydujesz na setera to już bardzo dobry znak

Link to comment
Share on other sites

[quote name='freda']wiesz Nora, myślę że robić można wszystko zachowując zdrowy rozsądek i choć troszkę wiedząc o psach, coraz częściej jednak widząc co ludzie wyprawiają z psami po prostu tracę jakąkolwiek nadzieję że mają pojęcie o czymkolwiek

sytuacje typowe na moim osiedlu:
1. pies przy mijaniu drugiego przytrzymywany i podciągany przez właściciela do pozycji bojowej
2. psy leczone przez swoje paniusie ludzkimi lekami na serce, nerki czy co tam jeszcze bez konsultacji z wetem
3. teraz mamy na osiedlu szczeniaka labka, oczywiście z pseudohodowli (ma jakieś 7 miesięcy) odchowanego wyłącznie na pedigree (tylko i wyłącznie) i z bardzo zaawansowaną dysplazją którewgo właścicielka nie chce sluchać że powinna pójść do weta - jest wiele szkół np. co do żywienia ale wybór musi być świadomy i najlepiej skonsultowany z wetem a nie oparty wyłącznie na telewizyjnych reklamach
4. ta labka o której w poprzednim poście to z rozmów z właścicielką jest chyba na diecie wegetariańskiej jak jej pani, stąd jej szkieletowatość
5. itd....itp....


po prostu rzeczy które dla mnie i dla Ciebie są oczywiste jeśli chodzi o wychowanie, żywienie czy zachowania psów dla ludzi którzy mają pierwszego psa takie oczwiste nie są

i dlatego coraz częściej gdy ktoś pyta mnie o to czy brać psa (a szczególnie setera - ludzie widzą urodę a nie wiedzą nic o chrakterku) odradzam lub ostrzegam o wymaganiach i odpowiedzialności jakie niesie za sobą ta decyzja
roksana84, nie bierz tego osbiście, to że pytasz zanim się zdecydujesz na setera to już bardzo dobry znak[/QUOTE]



Jeśli chodzi o zdrowy rozsądek to na pewno masz 100% racji. Tyle że to co wydaje się proste jest czasem najtrudniejsze...a posiadanie psa jest dla każdego osiągalne - "bo dziecko chce", czy modna rasa (również roksana84 nie bierz tego osobiście;).
Mieszkamy w podłódzkiej wsi i przyznam się, że każda wizyta z psami: w mieście, na osiedlu, u weta w klinice..etc. jest dla mnie wysoce stresująca, właśnie z uwagi na to o czym wspomniałaś ogólnie w pkt.1. Zauważyłam, że wiele psów wychowywanych w dużych skupiskach miejskich jest jakby lekko histerycznych, ale to raczej należało by zacząć od właścieli, ich metod wychowawczych, znajomości rasy na ktorą się zdecydowali i ogólnie znajomości psiej psychiki, potrzeb i poświęconego psom czasu.

I bardzo dobrze, że odradzasz seterka..w zasadzie mogłabym powiedzieć to samo. To jest okropna rasa, długo dojrzewająca, wymagająca masy cierpliwości, czasami silnych nerwów. Piękna jak się widzi je u kogoś bądź na ładnie stylizowanych zdjęciach. To specyficzne psy, ale jeśli się tą rasę pokocha wraz ze wszystkimi "wadami" to już ciężko zdecydować się na jakąkolwiek inną ;). Posiadając seterka nigdy nie będzie czasu na nudę.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Dziękuję za rady:)Od razu chcę wyjaśnić,że nie chcę setera bo modny.U mnie w mieście nie widziałam żadnego.Raz miałam do czynienia z tym psiakiem jeszcze jako nastolatka.I zakochałam się:)W urodzie i żywiołowości.Mąż naciska mnie na labradora i tak się spieramy od miesiąca.:)
I teraz jestem w kropce:(
Mogę dać dom seterowi z adopcjii.Jego Państwo nie mają co z nim zrobić bo zaczęli intensywnie pracować i nie ma ich w domu po 12 h.I tu rodzi się dla mnie pytanie.Co jest mniejszym złem dla tego psa?30 min spaceru czy "tylko" 90?Nie bardzo wiem co z nim się stanie jeśli nikt go nie weźmie...
Zdaję sobie sprawę ze wszystkich obowiązków wobec psa.Nie chcę go krzywdzić-chcę o niego dbac najlepiej jak mogę.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem jeśli mieszkasz blisko pola i te 90 minut pies spędzi na polu to nie jest to jakoś zdecydowanie za mało. Nasza jest w tygodniu właśnie około 90 minut na polu (+30 jakieś po osiedlu) i muszę przyznać że pies po tym czasie przychodzi zmęczony, kładzie się i śpi przynajmniej 2 godziny. A że nie jest to jakoś zdecydowanie za mało może świadczyć choćby fakt, że nie odnotowaliśmy do tej pory jakiś większych zniszczeń w domu. :lol: Inna sprawa, to że kiedy ma na to ochotę siedzi na dość sporej działce - trochę poudaje że stróżuje, trochę połapie pyskiem muchy itp itd. Ale wystarczy, że ktoś z nią nie pójdzie i na działce pojawiają się okopy :lol: bo znudzony pies musi jakoś rozładować energię. Taki pies zostawiony w domu znajdzie sobie buta/pilota od tv/poduszkę tudzież inną zabawkę do gryzienia i temu poświęci swój czas...

Z doświadczenia (nie do końca swojego ale zawsze) jeszcze mogę powiedzieć że ładne kilkanaście lat temu (jak sam miałem mniej niż 10lat;)) babcia miała irlanda, który właśnie był na spacerze po osiedlu około pół godziny dziennie (bo babcia wracała z pracy o 19). Taki pies będzie strasznie niezadowolony i będzie uciekał (jej uciekł bodajże 3 razy aż w końcu zrezygnowała z dawania ogłoszeń).

A jeśli (zgodnie z tym co niektórzy tu piszą) 90 minut biegania po polu to za mało to pojawia się pytanie - jaka jest optymalna wartość? Czasu spędzonego na spacerach osiedlowych nie liczmy w ogóle bo seter na nich nie wybiega. I szczerze przyznam, że do tej pory byłem przekonany, że półtorej godziny jest wartością wystarczającą (zresztą na większą nie ma u nas w tygodniu szans bo na pole chodzę z naszym tylko ja a dwukrotna wizyta nie wchodzi w grę - a po 90min pies sam chce już wracać więc wydłużenie tego w jednej sesji też odpada).

Link to comment
Share on other sites

"A jeśli (zgodnie z tym co niektórzy tu piszą) 90 minut biegania po polu to za mało to pojawia się pytanie - jaka jest optymalna wartość?"

helou, nie każdy seter musi tak szaleć, zależy to od przyzwyczajenia, wieku, tuszy, itd.. Ale trzeba się spodziewać że może tak być.
Jeśli chodzi o moją to spacerki osiedlowe też się liczą bo trwają 30-45 minut i są spotkaniem z zaprzyjaźnionymi psami.
A pole polu nierówne, moja tam gdzie zwykle chodzimy zaczyna się nudzić, myślałam że zmienia jej się temperament dokąd nie zawiozłam jej w obcy teren gdzie odzyskała prędkość i zainteresowanie wszystkim co się rusza.

roksana84, co do labradora to też jest pies myśliwski i może mieć swoje pasje, czytaliście "Marley, najgorszy pies świata"? Polecam.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Witam,
jestem nowy na forum i to jest chyba najodpowiedniejsze miejsce na takie zaciągnięcie opinii:

mianowicie :)

od dłuższego czasu zanoszę się z zamiarem zakupu psa. po długich przemyśleniach doszedłem do wniosku że najlepszy dla mnie byłby właśnie seter irlandzki. Mieszkam w domu, na obrzeżach miasta, mam ogrodzoną działke (8 arów), a dookoła pełno lasów, pól i łąk. Gdybym wziął tego seterka to prawdopodobnie mieszkałby w piwnicy (czyściutko, kafelki, ciepło i do mnie dzieliłyby go tylko schody i jedne drzwi- w razie czego) z racji tego że moi rodzice nie zgadzają sie na psa w części mieszkalnej. Miałbym dla niego dużo czasu (mam studia w takim układzie że nie byłoby mnie w domu góra 3-4 godziny dziennie), a mój tata jest już na emeryturze.
I tu moje pytanie: czy uważacie że to rasa dla mnie?

jeśli tak to prosiłbym o polecenie hodowli w okolicach Śląska
z góry dziękuje

Link to comment
Share on other sites

dokładnie. mieszkałby w piwnicy. ale nie chodzi mi o to czy może mieszkać w piwnicy (bo jest tam w sumie tak samo czysto i ciepło jak w reszcie domu), ale czy może usiedzieć tak sam w piwnicy powiedzmy jak mnie nie ma, czy w nocy. czy moze sie przyzwyczaić że w ciągu dnia są powiedzmy 3-4 spacery, a reszta czasu w piwnicy

Link to comment
Share on other sites

Jeśli ma sam zostać w piwnicy to zdecydowanie nie:( ale jeśli piwnica ma być jego miejscem snu i odpoczynku to jest oki.
Moje setery też śpią w piwnicy, ta część domu jest przeznaczona na ich dom, mają tam swoje posłania, swoją łazienkę - generalnie piwnica (jasna piwnica z bezpośrednim wyjściem na dwór) jest ich królestwem. Co nie znaczy że nie mają wstępu do części mieszkalnej z zaznaczeniem że nie wszystkie na raz:)
Jeśli Twój seter będzie nocował i odpoczywał w piwnicy a będzie miał swobodne wyjście na dwór w czasie gdy Ciebie nie będzie w domu a w czasie gdy będziesz będzie mógł być z Tobą chodzić na spacery, bawić się, uczyć i pracować dla Ciebie to ja nie widzę przeciwwskazań.

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...

Hm. Witam wszystkich :)
Po kilkunastu latach ciągłych błagań rodziców udało mi się ich wstępnie namówić na psiaka. Przez ten czas udało mi się poznać (teoretycznie i nie tylko) tyle ras, że już powoli zaczęłam wątpić, czy jest jakaś rasa "dla mnie". Bo albo się nie podobał, albo, jak już się podobał, miał zupełnie nie pasujący do moich potrzeb charakter, albo jeszcze coś innego. Za duży, za mały, za bardzo chorowity.. no nieistotne. W końcu wypatrzyłam sobie setery irlandzkie i tak się zastanawiam, czy to aby na pewno pies dla nas.
Mieszkam w samym centrum Krakowa, mam doskonały dostęp do parków i błoń krakowskich, natomiast trochę gorzej wygląda sprawa z dzikimi polami. W ciągu tygodnia (w zalezności od planu - studiuję), mogę psu zapewnić > 2 godzin dziennie spaceru (rano przynajmniej 30 minut, potem popołudniowy i wieczorny) nie byłyby to spacery "osiedlowe" natomiast też nie dziko-leśne - przynajmniej nie ranny i wieczorny. Czy to nie za mało? Przynajmniej dwa razy w tygodniu za to spędzam pół dnia w stajni, poza Krakowem, tak myślałam, czy to nie zrekompensowałoby psiakowi codziennych spacerów w polu? I nie wiem, czy ma ktoś doświadczenie jak wygląda możliwość współpracy setera z końmi - bo gdyby była możliwość nauczenia tego, psiak teoretycznie mógłby ze mną w tereny chodzić. Nie ma też większego problemu, żeby dojeżdżać gdzieś na obrzeża krakowa na łąki (jeśli dobrze pamiętam całkiem fajne okolice były na olszanicy np.) - ale to tyko na jeden spacer dziennie, w dodatku nie wiem, czy byłaby możliwość codziennych takich wyjazdów (wiadomo, na studiach różnie bywa z przerwami miedzy zajęciami- w lecie to jeszcze pół biedy, bo się późno robi ciemno, ale w zimie to może być problem).

Kolejną kwestią jest to, że byłby to mój pierwszy pies - spotkałam się ze skrajnie róznymi opiniami o seterach - z jednej strony, że się nadają dla poczatkujących, z drugiej - kategorycznie nie.

No i kolejna sprawa - nieobecność w domu. Czy seter "wytrzyma" w razie czego 6 godzinną samotność np. dwa razy w tygodniu? Raczej przez większość czasu u mnie w domu ktoś jest, tata pracuje w czasie nienormowanym, bywa, że wychodzi z domu dopiero ok. 12, ok. 15 jest już moja siostra i mama, ja zwykle mam zajęcia 1,5 i przerwa, ale trochę studiowania mi zostało i może się zdarzyc jakiś taki bardziej "zawalony" dzień.

Link to comment
Share on other sites

Hm. Myślałam nad zakupem (raczej prawie na pewno rodowodowego;) ) psiaka w okolicach sierpnia/września - jeśli byłby wtedy jakieś mioty. Na razie zbieram informacje i pieniążki na zwierzaka, wyprawkę i na "zapas".

Za to za wszelkiego rodzaju pomoc przy szukaniu szczeniaka będę bardzo wdzięczna!

EDIT: Tak mi teraz przyszło do głowy, bardzo ważne. Ile czasu może potrzebować szczeniak do nauczenia się czystości i zostawania samemu przez te 1,5 h ? Jej, bo tak teraz sobie uświadomiłam, że jeśli by się udało tak, że bylaby hodowla która miałaby szczeniaki do odbioru we wrześniu, choćby na poczatku, to miesiąc może nie wystarczyć?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...