Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jeszcze dwa dni temu cieszyłam się, że znalazłam mu dom (http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=111960&highlight=p%C3%B3%C5%82roczny). Mały miał nowę imię: Heban, legowisko, miski i świetnych właścicieli. Ale chwila nieuwagi i psiak dał nogę nowym właścicielom.



Zginął we wtorek 3 czerwca przy Leclercu na warszawskim Ursynowie. Ma pół roku, jeszcze jednego mleczaka, ubarwienie dobermana/gończego polskiego, figurę młodego posokowca. Pod szyjką pyszni się biały krawat, ma też kilka białych włosków na głowie. Jest wylękniony, boi się samochodów, ale ludziom ufa. Miał na szyi czerwoną obróżkę, niestety, bez adresówki.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie niech dzwoni. Nie zdążył przywiązać się do nowych właścicieli, ale oni przywiązali się do niego.

Posted

Tym zajęli się właściciele. Rozgłoszenia są/będą rozwieszone na Ursynowie i w lecznicach, bo tam w końcu i tak każdy pies trafia.

Wiem, że niedobrze. Strasznie mi smutno, głupio i po prostu wstyd. Że tyle czytam na Dogomanii i zaginionych psach, a nie kupiłam małemu adresówki. Żeby było bardziej tragicznie, wczoraj kupiłam drugą dla swojego psa, żeby miał po jednej i przy obroży, i przy szelkach. Nie mogę sobie wybaczyć, że nie kupiłam jej dla małego...

Ale mam też olbrzymią nadzieję, że mały się znajdzie. Tym razem miał obrożę, więc ktokolwiek go znajdzie będzie wiedział, że pies jest czyjś... Często się zdarza, że psy wracają do swoich właścicieli, prawda?

Posted

Co za pech.
Dopiero co rozesłałam info, że szukamy dawnych opiekunów lub nowych dla psiaka, a tu znowu zaginął. :-(

Poproszę o zamknięcie wątku, który dla psiaka wcześniej założyłam.
Koniecznie trzeba zostawić ogłoszenie na Paluchu. Ja poproszę wolontariuszy, by w sobotę sprawdzili, czy pies tam nie trafił.

Posted

Miał może w uchu tatuaż? Pewnie nie, ale nie zaszkodzi się upewnić... Bo widziano dzisiaj nad jeziorkiem czerniakowskim błąkającego się gończego w obroży z tatuażem w uchu.

Posted

Sprawdzałam i wydaje mi się, że nie miał żadnego tatuażu. Z drugiej strony nigdy wcześniej nie widziałam psiego tatuażu więc może go przegapiłam? Mały miał za to takie dziwne coś jakby bliznę/znamię na pachwinie.

Posted

Kurcze, taki śliczny pies :shake:
Podpowiedz znajomym, żeby dali ogłoszenie do Oferty i obiecali nagrodę - czasami działa.
I są jeszcze onne portale zamieszczające darmowe ogłoszenia o zaginionych psiakach tylko nie pamiętam które :oops:
Kto wie i pomoże ??????
Prosimy !!!!!!!!!!!!!

Posted

Dużo, dużo dużych ogłoszeń ze zdejęciem psa i z informacją o nagrodzie! Koniecznie, bo doswiadczenie pokazuje, że to działa, ludzie zwracają uwagę. Ingrid, może wspomóz państwa w rozwieszaniu ogłoszeń wszędzie gdzie się da, im więcej, tym lepiej.

Posted

Oczywiście będę pomagać im jak mogę. W gruncie rzeczy mały spędził u mnie więcej czasu niż u nich...

Myślę też o Paluchu. Wolontariusze na swojej stronie wrzucają zdjęcia, ale zaznaczają, że nie wszystkie zwierzęta są fotografowane. Czy powinnam tam pojechać? Sprawdzić?

Wierzę, że mały się znajdzie. W Warszawie bezpańskie psy nie biegają po ulicach. Zabiera je SM albo dobrzy ludzie. Gdzieś mały w końcu trafi!

Posted

jest tu kilka wolontariuszek z palucha (AlexandraB? nikt inny mi teraz nie przychodzi do głowy), wystarczy wysłać im wiadomość ze zdjęciem i będą przeglądać boksy. Najlepiej napisz do Kory (kurcze, chyba ostatnio zmieniała nicka, ale wyślę ci jej nr komórki, ona jest z ursynowa i zapamiętuje wszystkie psy).
Jeśli pies zostanie zawieziony na Paluch, zostanie sfotografowany i te zdjęcia paluch publikuje regularnie na swojej stronie, tak więc warto je przeglądać. Poza tym jeśli pies trafił na paluch, to siedzi na kwarantannie. warto wiedzieć, gdybyście sie tam wybierali.

Posted

A ja napisałam do wszystkich czterech, przepraszam, mam nadzieję, że się dziewczyny nie obrażą.

Z maila od nowej właścicielki Hebana:
Rozwiesilismy juz troche ogloszen na wejsciach do metra,na realu i
w 2 lecznicach calodobowych ,reszta jutro.
Zgubil sie kolo przystanku autobusowego rog KENu i
Cieszkowskiego,obok Leclerca mniej wiecej o 20.30.

Posted

Podchodzi do psów ostrożnie, ale się ich nie boi. Jak wyczuwa zainteresowanie to zaczyna sam prowokować do zabawy, podskakuje, podbiega, podgryza, uroczy jest!

Pięknie, pięknie dziękuję!

Posted

Rozmawiałam dziś z Korą- mieszka w okolicy zaginięcia.
Uważa, że należy rozwiesić ogłoszenia na Wyścigach i terenie SGGW.
Będzie rozmawiała także z pracownikami schroniska na Paluchu.

Posted

Słuchajcie, nie chcę zapeszać, ale jest szansa, że mały się znalazł :-)

Nowi właściciele zostawili ogłoszenie w lecznicy na Ursynowie, weterynarz powiedział wczoraj, że nie widział takiego psa, ale dzisiaj przyszedł inny i powiedział, że był z takim psem mały chłopiec, niestety nie zostawił namiarów na siebie (tzn. ten chłopiec).

Ale! To nie koniec! Zostawili też ogłoszenie w sklepie zoologicznym w Leclercu i zadzwoniła sąsiadka prawdopodobnie tego chłopca i jego rodziców, że taki psiak został znaleziony.

Jest adres w każdym razie i Ania pojedzie tam zaraz po pracy! Myślę sobie, że ile młodych gończych z czerwoną obróżką mogło zgubić się w tym czasie na Ursynowie? To musi być on, prawda? :loveu:

Posted

To był mały Heban! Okazuje się, że mały krótko po swojej samowolnej wycieczce trafił do rodziny, gdzie na zabój zakochał się w nim 12-letni chłopak i jego 4-letnia siostra. Mały od razu poszedł z nim do weterynarza i bardzo o niego zadbał. Jak się same domyślacie, rodzina przyszła na spotkanie oddać psa, ale zrobili to dość niechętnie...

I koniec końców Ania z mężem zadecydowali, że mały spędził z tą rodziną więcej czasu niż z nimi (3 dni do jednego) i że może lepiej będzie mu, jeśli zostanie z nimi.

Chłopiec obiecał bardzo dbać o pieska. Sama rodzina mieszka kilka bloków dalej, więc na pewno od czasu do czasu się spotkają. Rodzina miała już kiedyś psa, a ich dziadkowie mają dom z ogrodem, gdzie mały mógłby mieszkać w czasie wakacji.

Ot i cała historia, moja misja chyba zakończona. Wam też BARDZO dziękuję za zaangażowanie, jesteście wszystkie CUDOWNE :loveu:. Ja cieszę się przede wszystkim z tego, że pies jest bezpieczny, cały i zdrowy, nie trafił ani do schronu, ani do rowu, ani w żadne inne okropne miejsce. I wiem, gdzie jest, a to dla mnie najważniejsze. Myślę, że trafił w dobre ręce. Oczywiście Ania powiedziała im, żeby koniecznie kupili adresatkę :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...