Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 96
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='wanda szostek']20-letni kawaler nie jest pewnie osobą na własnym utrzymaniu. Dla mnie będzie on fikcyjnym opiekunem psa. Co on robi? Studiuje, uczy się gdzieś (na miejscu czy poza domem)? Finansowo na psa będą łożyć rodzice i faktycznie to oni będą więcej z psem obcować. Czy znają rasę i wiedzą jak należy z takim psem postępować? Taki pies wymaga opiekuna spokojnego, konsekwentnego, i cały czas pokazującemu psu kto z tym stadzie rządzi.
Czy chłopaka przepytałaś pod kontem znajomości rasy i postępowania z takim psem? Moim zdaniem jest to z jego strony chęć pokazania, że on też ma amstafa i to trzeba sprawdzić. Do sprawdzenia domku radzę poprosić doświadczonego w adopcjach bulomana.
Czy ty znasz tą rodzinkę? Zamieniłaś z nimi choćby jedno słowo?
Następnym razem, kiedy postanowisz być prokuratorem, sędzią i katem w jednym, pisz takie rzeczy na PW, postaraj się dowiedzieć szczegułów albo pisz w nieco mniej mentorskim tonie. Chciałam żeby chłopak zalogował się na dogo i pisał wieści z życia Daszki i zapewne będzie mu bardzo miło jeśli przeczyta te twoje "sądy ostateczne". Ciekawe skąd ty to wszystko wywróżyłaś?
Przypominam ci również, że to moja pierwsza adopcja bulowatego ale nie pierwsza adopcja psa i takie rzeczy jak utrzymanie, wychowanie, doświadczenie i warunki, są dla mnie rzeczami oczywistymi.
Do twojej informacji:


  1. ten 20-letni kawaler jest całkowicie na swoim utrzymaniu, chociaż jego rodzice powiedzieli że Daszka będzie członkiem rodziny i oni zamierzają partycypować w kosztach i wychowaniu.
  2. jeśli chodzi o znajomośc rasy, to po pierwsze jego siostra ma adoptowanego bulowatego, którego chłopak pokochał i brał udział w chowie a po drugie jeszcze do niedawna miał dobermana (wprawdzie nie bull ale też nie pudel), którego śmierć bardzo ciężko przeżył.
Reasumując, nie każdemu psu Burek....
ŻADNA adopcja nie daje 100% pewności i nawet "doświadczonym " w adopcjach bulowatych przytrafiają się zwroty, więc jestem przygotowana na wszystko. Ze swojej strony zrobiłąm co mogłam, żeby domek dokładnie i rozważnie ocenić. I postanowiłam, że Daszka u nich zostaje.
Jednak wybieram się za około dwa tygodnie na wizytkę poadopcyjną i mam nadzieję, ż postanowisz mi towarzyszyć Wando...

Posted

No ufff, emocje już opadły, więc dla wszystkich chętnych opowiadanie o nowym domku Daszeńki.
Domek a właściwie mieszkanie znajduje się w Sulejówku. Z domku wychodzi się prosto do lasu. W domku mieszka 20-letni chłopak z rodzicami. Mieli dobka, którego kochali ponad życie ale zabrała im go choroba, która kiedyś zabrała równiez mojego dobermana.
Długo rozważali wybór kolejnego psiaka ale w rodzinie pojawił się bulowaty (siostra) i wszyscy pokochali ten ośli upór :evil_lol: Chłopak od dawna przeglądał z rodzicami ogłoszenia i trafili na Daszkę. Całą rodzina przyjęłą nas baaaardzo miło i wszyscy jak jeden mąż potwierdzili, że dadzą Daszy odpowiezialny i kochający dom. Podpisana została umowa adopcyjna stowarzyszenia "Niczyje". A... i jeszcze jedna wiadomość. Dasza ma doborowych koleżków... dwa koty. Traktuje je jak psy :evil_lol:

Jednym słowem domek bardzo fajny (w komplecie z działeczką rekreacyjną), dorosły i doświadczony. Mam nadzieję, że nikt nie zapeszył i będą razem szczęśliwi.

Posted

Gorące gratulacje Fusica :loveu: - naprawdę udało Ci się znaleźć DD (Dobry Domek) :multi::multi::multi:.
Liczę jednak (mimo wszystko :razz:) na relacje zdjęciowe i nowego kolegę Dogomaniaka.

Posted

beam6 napisał(a):
Gorące gratulacje Fusica :loveu: - naprawdę udało Ci się znaleźć DD (Dobry Domek) :multi::multi::multi:.
Liczę jednak (mimo wszystko :razz:) na relacje zdjęciowe i nowego kolegę Dogomaniaka.

Zdjęcia i relacje będą na bank, nawet jeśli ja je będe wklejać.

Posted

[quote name='Fusica']Czy ty znasz tą rodzinkę? Zamieniłaś z nimi choćby jedno słowo?
Następnym razem, kiedy postanowisz być prokuratorem, sędzią i katem w jednym, pisz takie rzeczy na PW, postaraj się dowiedzieć szczegułów albo pisz w nieco mniej mentorskim tonie. Chciałam żeby chłopak zalogował się na dogo i pisał wieści z życia Daszki i zapewne będzie mu bardzo miło jeśli przeczyta te twoje "sądy ostateczne". Ciekawe skąd ty to wszystko wywróżyłaś?
Przypominam ci również, że to moja pierwsza adopcja bulowatego ale nie pierwsza adopcja psa i takie rzeczy jak utrzymanie, wychowanie, doświadczenie i warunki, są dla mnie rzeczami oczywistymi.
Do twojej informacji:


  1. ten 20-letni kawaler jest całkowicie na swoim utrzymaniu, chociaż jego rodzice powiedzieli że Daszka będzie członkiem rodziny i oni zamierzają partycypować w kosztach i wychowaniu.
  2. jeśli chodzi o znajomośc rasy, to po pierwsze jego siostra ma adoptowanego bulowatego, którego chłopak pokochał i brał udział w chowie a po drugie jeszcze do niedawna miał dobermana (wprawdzie nie bull ale też nie pudel), którego śmierć bardzo ciężko przeżył.
Reasumując, nie każdemu psu Burek....
ŻADNA adopcja nie daje 100% pewności i nawet "doświadczonym " w adopcjach bulowatych przytrafiają się zwroty, więc jestem przygotowana na wszystko. Ze swojej strony zrobiłąm co mogłam, żeby domek dokładnie i rozważnie ocenić. I postanowiłam, że Daszka u nich zostaje.
Jednak wybieram się za około dwa tygodnie na wizytkę poadopcyjną i mam nadzieję, ż postanowisz mi towarzyszyć Wando...


[quote name='Fusica']No ufff, emocje już opadły, więc dla wszystkich chętnych opowiadanie o nowym domku Daszeńki.
Domek a właściwie mieszkanie znajduje się w Sulejówku. Z domku wychodzi się prosto do lasu. W domku mieszka 20-letni chłopak z rodzicami. Mieli dobka, którego kochali ponad życie ale zabrała im go choroba, która kiedyś zabrała równiez mojego dobermana.
Długo rozważali wybór kolejnego psiaka ale w rodzinie pojawił się bulowaty (siostra) i wszyscy pokochali ten ośli upór :evil_lol: Chłopak od dawna przeglądał z rodzicami ogłoszenia i trafili na Daszkę. Całą rodzina przyjęłą nas baaaardzo miło i wszyscy jak jeden mąż potwierdzili, że dadzą Daszy odpowiezialny i kochający dom. Podpisana została umowa adopcyjna stowarzyszenia "Niczyje". A... i jeszcze jedna wiadomość. Dasza ma doborowych koleżków... dwa koty. Traktuje je jak psy :evil_lol:

Jednym słowem domek bardzo fajny (w komplecie z działeczką rekreacyjną), dorosły i doświadczony. Mam nadzieję, że nikt nie zapeszył i będą razem szczęśliwi.

Po przeczytaniu Twojego postu zrobiło mi się przykro. Napisałam to co myślałam, czego się obawiałam i przed czym chciałam Ciebie przestrzec.
Dopisałam przecież, że to trzeba sprawdzić. Przecież zdarzają się na dogo nieudane adopcje a mało tez wiemy jak one się toczą w dalszym czasie.
Nie powiem też, że w początkowym okresie nie popełniałam błędów. Teraz może jestem za bardzo przeczulona i nieufna. Jeżeli ton mój uznałaś za mentorski, to wybacz, ale to pewnie z racji wieku i spaczenie zawodowe. Tego już nie uda mi się zmienić.
Cieszę się bardzo, że dom jest dobry , znają rasę i z pieskiem sobie poradzą.

Posted

wanda szostek napisał(a):
Po przeczytaniu Twojego postu zrobiło mi się przykro. Napisałam to co myślałam, czego się obawiałam i przed czym chciałam Ciebie przestrzec.
Dopisałam przecież, że to trzeba sprawdzić. Przecież zdarzają się na dogo nieudane adopcje a mało tez wiemy jak one się toczą w dalszym czasie.
Nie powiem też, że w początkowym okresie nie popełniałam błędów. Teraz może jestem za bardzo przeczulona i nieufna. Jeżeli ton mój uznałaś za mentorski, to wybacz, ale to pewnie z racji wieku i spaczenie zawodowe. Tego już nie uda mi się zmienić.
Cieszę się bardzo, że dom jest dobry , znają rasę i z pieskiem sobie poradzą.

Niestety twoja wypowiedź nie zabrzmiała jak troska czy niepewność ale nie ma się co nad tym rozwodzić. Najważniejsze jest dobro Daszy i mam nadzieję, że przed nią tylko cudowne chwile. Jak już pisałam 100% gwarancji nie mam ale nikt z dogo takich gwarancji nie ma (no chyba że adoptują sami dogomaniacy).
Jedyne co mogę zrobić, to przez jakiś czas skutecznie kontrolować sytuację i trzymać kciuki.
Też wymarzyłam sobie domek, który ma doświadczenie z astami i to najlepiej trudnymi ale niestety taki się nie zgłosił (poza tymi tabunami pseudomiłośników, którzy dosyć szybko dali się rozszyfrowć).
Ja równiez kiedyś miałam dobermany i przyszedł czas, kiedy w naszym domu pojawiła się astka. Jakoś daliśmy radę z wychowaniem, choć specjalnie trudna to ona nie jest.

  • 2 weeks later...
Posted

Przepraszam, że tak długo czekałyście na zdjątka Daszeńki ale miałam małe zamieszanko życiowe i na chwilkę straciłam głowę...

Pańcio nie zgłasza żadnych niepokojących problemów z sunią.
Daszka jest baaaardzo grzeczna i WOGÓLE nie zaczepia innych stworków.
Nowy Pańcio trochę się przestraszył, bo któregoś dnia zauważył że mała "kropelkuje" i posikuje, zamiast ordynarnie lać. Poleciał do weta i okazało się, że sunia przeziębiła pęcherz. Dostała lekarstwa (antybiotyk) i szybciutko doszłą do siebie (zaczęła ordynarnie i bez oszczędzania, oblewac mieszkanko) :evil_lol:
Teraz - w ramachakcji "siusiamuy na dworku", mała wychodzi na dwór co 2 godziny a domowe niespodzianki nauczyła się zostawiac w jednym miejscu.

Ku pokrzepieniu serc parę zdjątek pręgowanej gadziny:loveu:

  • 2 months later...
Posted

U Daszki wszystko w porządku.
Nie załatwia się w domku i jest bardzo karna na spacerkach. Zaczął się sezon działkowy, więc mała spędza weekendy na łonie natury. Wizytka poadopcyjna, odbyła sie pod koniec marca ale niestety nie mam zdjęć.
Kolejna moja wizyta, zaplanowana jest na okres sterylizacji Daszki (oczywiście jeśli nie będzie innej konieczności). Pańciostwo wiedzą, że mogą dzwonić do mnie o każdej porze dnia i nocy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...