Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest monia3a
Posted

Została jedna sunia czarna podpalana :multi:

Wczoraj przyjechała do niej koleżanka, 4 miesięczna sunia, która wróciła z nieudanej adopcji :(
Dziś Ania zawiezie do budy słomę aby pannom było cieplej i worek karmy.
Agnieszko jak będziesz w TOZie to proszę weź karmę ze 4 worki po 3 kg i ze dwie duże puszki i zawieź dla Jarka.

  • Replies 135
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wszystkie szczeniaki oddane!!!:p Mam nadzieję, że ta nowa koleżanka tym razem też znajdzie szczęście. Została duża suka, wysłałam zdjęcia do Pani z Kuźnicy Białostockiej. Ma się odezwać, gdyby była bliżej zainteresowana. Trzymajcie kciuki!!!!!!!

Posted

Czy są jeszcze jakieś szczeniaki do adopcji? Ludzie dzwonią, więc nadal jest szansa na znalezienie kolejnych domków. Jeśli coś wiecie - dajcie znać, może dobra passa trwa!;)

Guest monia3a
Posted

Tam w dniu dzisiejszym 3 pieski poszły a został jeden brązowy chłopak :)

Posted

dreag napisał(a):
Czy są jeszcze jakieś szczeniaki do adopcji? Ludzie dzwonią, więc nadal jest szansa na znalezienie kolejnych domków. Jeśli coś wiecie - dajcie znać, może dobra passa trwa!;)


Pewnie niedługo sunia będzie miała następne... :roll:

  • 2 months later...
  • 4 weeks later...
Guest monia3a
Posted

Sunia dziś została przez nas ( mnie i Agę ) złapana a łatwo nie było, bo panicznie bała się smyczy i samochodu
Została wysterylizowana i ochodzi już spokojnie do siebie w DT
Pilnie szukam dla niej domu lub choć innego DT bo w tym może zostać tylko do czasu zdjęcia szwów

Posted

Skończył się 28 godzinny koszmar. Mój i suczki. Sunia się znalazła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ile się najeździłam, chodziłam, ryczałam, to tylko ja wiem. Nie mogłam przeżyć, że przywiozłam ją z tych Doktorc. Tam, choć bezdomna, mieszka na spokojne wiosce, pokłada się przy krowach, żebrze u znajomych gospodarzy, a tu skazana na poniewierkę, straszny stres z nieznanym miejscem, a co najgorsze- tylko co po operacji... (na szczęście już będzie wolna od ciągłego matkowania). Oczyma wyobraźni widziałam ja jak leży gdzieś w krzakach samotna, z rozwalonym szwem i dogorywa. Koszmar. Jeździłam trzy razy do Dojlid, w tym szukałam po noocy, przeczesywałam krzaczory, ulice, posesje, wołałam, nasłuchiwałam i nic... Rano mąż zadzwonił, że podobna biega przy działkach na 27 Lica, więc byłam tam w 5 minut. Nie ta. Za chwilę ktoś zadzwonił, że widział prawdopodobnie ją na Warszawskiej przy poczcie głównej. Chodziłam, szukała, zagladałam, byłam w parku z tyłu Kościelnej, przy Białce, potem za jakiś czas znowu wróciłam na Warszawską - przeszłam całą, potem Jurowiecką, znowu park przy Piłsudckiego, Dojlidy. W międzyczasie przyjechałam wyprowadzić swoje psy. I wtedy przyszedł sms - chyba była o 11.00 na Pałacowej, gdzieś przy sklepie Bojary. Chociaż w tym czasie przeszukiwałam Warszawską, pomyślałam, ze sprawdzę to jednak, bo nie da mi spokoju. Wsiadłam w samochód i skręciłam na Dolistowską, bo pomyślałam, że z 27 Lipca tam wygodniej dojechać. Minęłam schronisko, dojechałam do skrętu na ul. Pieczurki... i ONA tam stała. Cud. Stała, jakby na mnie czekała. Zawołałam ją i podbiegła, machając ogonem choć w wiosce uciekała na widok samochodu. Nie mogłam uwierzyć (i nadal jestem w szoku) we własne szczęście. Położyła sie na środku jezdni, a ja ryczałam jak głupia. Kobieta zatrzymała się i zapytała czy coś sie stało - wytłumaczyłam jej (wszyscy przejeżdżajacy myśleli pewnie, że potrąciłam psa). Pomogła mi zapakować psinę do samochodu (nawet nie protestowała, choć wcześniej panicznie się bała) i padła jak nieżywa. Nawet sie nie poruszyła. Zawiozłam ją z powrotem do DT i poprosiłam na litość by jej bardzo pilnowali i nie spuszczali ani na chwilę. Strasznie się boję, że znowu pójdzie, a cuda nie zdarzają się co chwilę. Chyba się do tego wszystkiego nie nadaję... Tak strasznie to przeżyłam, że łzy dalej leją mi sie ciurkiem. Głupia baba ze mnie. Tak się zastanawiam czy rzeczywiście uszczęśliwiać ją na siłę i szukać jej tego domu, czy nie lepiej zawieźć z powrotem na jej znaną wieś. Z nowego domu też ucieknie, i co wtedy, znowu tułaczka? Teraz cały czas kołacze mi się po głowie myśl, żeby znowu nie uciekła i aż przeraźliwie boję się telefonu. Nie poszłam dzisiaj na dyżur, prosiłam Pana Boga o pomoc i idę podziękować. Serdeczne dzięki wszystkim, którzy starali sie pomóc, a zwłaszcza Pędzelopce, która wysłała tego smsa, o którym pisałam wyżej. Pozdrawiam wszystkich. Trzymajcie za sunię kciuki. W DT nazwali ją Zuza.

Guest monia3a
Posted

Na szczęście szwów nie rozlizała.
Możliwe, że skorzystała z okazji i poszła się poszwędać tak jak to robiła u siebie na wsi i już nie trafiła
a możliwe jest, że właśnie chciała znaleść tę swoją wieś ale się zagubiła w gwarze miasta.

Sama też mam mętlik w głowie i nie wiem czy nie usczęśliwimy jej na siłę nowym domem którego ona wogóle nie chce, tam ma swoich ludzi, swoje znane miejsca, naprawdę było jej tam dobrze to było widać po niej.
Są tam jedni gospodarze, którzy zastanawiali się głośno czy aby jej nie zostaić po sterylce, ona ich wybrała, dla nich prowadzała na pole krowy u nich spała pomimo tego, że ją przeganiali. Kobieta brała ją na noc do budy do swoich psów w czasie tych największych mrozów a sunia odpłacała jej się wiernością, pilnowała jej przed innymi ludźmi a jak wyczuwała zagrożenie to głośno szczekała.

Guest monia3a
Posted

muszę się z tym wszystkim przespać :evil_lol:

Posted

Cały czas drżę czy ona tam jest... Monia, dzwoniłaś do nich? Wysłałam smsa, żeby Ania jej trochę posypała zasypką skórę w okolicach szwów, bo brzuch trochę obwisa, by nie porobiły się odparzenia. Nie dostałam odpowiedzi, a boję sie dopytywać. A to, o czym pisałaś mi w mailu to możliwe, a nawet wielce prawdopodobne. To nie jest dla niej nalepsze miejsce, jesli chciałyśmy ją trochę zsocjalizować. Jest przyzwyczajona do dużej nieograniczonej przestrzeni. Żebyś widziała jak się ucieszyła, gdy mnie zobaczyła w tym samochodzie, a wiesz przecież jak było w Doktorcach. Bez żadnego "ale" dała się wziąć na ręce i włożyć do samochodu. Ani się nie odgryzała, ani wyszarpywała. Zero kagańca czy nawet potrzeby smyczy. Była nieźle wykończona. Przybiegła do mnie jeszcze, a w samochodzie zupełnie opadła z sił. Jak chciałyśmy żeby wyszła z samochodu, to nie dała rady, przelewała się przez palce. Widać, że nieziemsko zmęczona, miała przekrwione oczy.
Gdyby ktoś chciał jej poświęcić dużo czasu i dać mnóstwo czułości, myślę, że byłaby szczęśliwa. W innym wypadku to nie ma sensu.

Guest monia3a
Posted

Kawałek podwórka tam ma ;)
Dzwoniłam i było wszystko dobrze, Mamcia odsypiała włóczęgę :evil_lol: Dziś też zadzwonię ...

Nie jest to zły DT na chłodno myśląc to każdemu mogło to się przydażyć ale na szczęście wszystko zakończyło się dobrze.

Jeśli chodzi o dom to myślę, że trzeba jej go znaleść bo niby cóż za życie miałaby tam na tej wsi ?? jeśli Ci gospodarze jej nie wezmą?? Znowu tułaczka i żebry o kawałek byle jakiego jedzenia.
Dom powinien być z ogrodem i koniecznie kojec nie łańcuch.

Posted

Wiesz Monia, tak wczoraj rozmawialam z Anią, że może ona jednak sama otworzyła tą bramkę, skoro Ci ludzie w Doktorcach mówili, że ona umie sobie radzić z ogrodzeniami? Psy, które chcą wyjść umieją różne niesamowite sztuczki. Bo z drugiej strony, kto byłby na tyle durnowaty, żeby otwierać bramkę wychodzacą wprost na ruchliwą ulicę? Trzeba być nie wiem jaką świnią, ale z drugiej strony, bywają lepsi... Ania ma ten remont i dwójkę malutkich rozrabiaków, trudno jest jej napewno wszystko to ogarnąć. Podziwiam ją, że dziewczyna jeszcze nam pomaga, bo gdyby nie tacy ludzie, to wiele byśmy nie wskórali z tymi bezdomnymi psinkami, którym trzeba znaleźć dom:loveu:. A co do naszej Mamci vel Zuzy - to naprawdę niełatwa sprawa... Też tak myślałam wczoraj dłuuuuuuuuuugo. Gdyby miała dom, taki z prawdziwego zdarzenia, kogoś kto kocha zwierzęta, a nie bierze psa, ot tak, niech będzie, kto by ją pieścił, głaskał, rozmawiał, to jestem przekonana, że byłaby wdzięczna i oddała swoje przywiązanie (nie mogę zapomnieć, jak wczoraj mnie zobaczyła i z jakim szczęściem do mnie biegła, choć przecież mało miałam z nią kontaktu-ale byłam kimś kogo znała). Nie miałaby pcheł, kleszczy, nie marzłaby, nie musiała żebrać... Czy ktoś taki się znajdzie???? Dostałam na jej punkcie bzika (to u mnie normalne, zawsze tak się angażuję z tymi zwierzakami). Moja mama zawsze mi mówi, że kiedyś się przez to wykończę.
I co, Ania ją gdzieś przywiązuje? Nie chcę jej co chwila zawracać głowy i wydzwaniać. Zostawiłam tam wczoraj jeszcze to posłanie na którym jeździła u mnie w samochodzie, może przez to poczuje się troszkę lepiej, wiesz, swojskie zapachy.
Pytałaś skąd dzwonili - z wieszanych ogłoszeń, czy z netu - stąd i stąd. Jeszcze wczoraj wieczorem, dzwoniła przejeta pani, kolejna osoba, która mówiła, że biegała koło Urzędu Miejskiego. Musi tam być jakaś podobna sunia (kolejne psie nieszczęście), bo to czwarta osoba z tego terenu. Bardzo się ucieszyłam, że tyle ludzi starało się pomóc. Dzwonili, pytali, dłużej ze mną rozmawiali, żałowali, podniosło mnie to na duchu. Bo znam wielu, którym los zwierzaka jest obojętny, a nawet chętnie by któregoś przygrzmocili dla frajdy:mad:, i takie tam, a tu masz! Naprawdę jestem pod wrażeniem. Miałam dzisiaj rano miły telefon od pani AW, którą serdecznie pozdrawiam, wiem, że też się martwiła, bo wie jak wygląda sprawa z puszczonymi szwami, brr, makabra. Z tego wszystkiego nie zapytałam jak poszło w niedzielę z kotami. Powiedz coś. :smile:

Guest monia3a
Posted

Mamcia ma się całkiem dobrze :roll:
Rano rzuciła się na jedzenie jakby nic nie jadła przez miesiąc.
Ania pilnuje jej jak oka w głowie jak tylko ruszy się z ganku to ona już za nią wodzi wzrokiem. Bramkę zabezpieczyła już tak, że raczej nie powinna sobie sama jej otworzyć. Do jej psów jest bardzo grzeczna, uwielbia głaskanie i przytulanie. Przychodzi już na zawołanie ale na widok smyczy ucieka :shake: tak więc nie nadaje się do bloku !!!
Dziś Ania założy jej kołnierz bo tak będzie jednak bezpieczniej, szwy ma w dobrym stanie.
Jutro jej ogłoszenie ukaże się w kąciku adopcyjnym w kurierze porannym i szukamy jej ludzi którzy będą ją trzymać w kojcu ze wskazaniem na większe posesje aby miała ruch a jeśli się znajdzie ktoś mieszkający na wsi to tym lepiej ale pod warunkmi ;)

Na mruczeniu wyadoptowało się 7 kociąt i dom znalazła mała Kia :loveu:

Posted

Dzięki Plinka, trzymaj teraz kciuki za dobry dom. Masz jakieś zdjęcia mojej Niki z Pikniku? Jesli możesz, to wrzuć mi je. Zaglądasz do schroniska? Wiecie, że kierownik został wyrok w związku z poprzednią pracą (jakieś machlojki finansowe) i w związku z tym nie będzie mógł dłużej pracować w schronisku, na stanowisku publiczym? Słyszałam w radiu. Ciekawe kto będzie następny. Widziałam, że zrobili zadaszenia dla psów przy bramie, a już się zastanawiałam, czemu nie ma (słyszałam, że mieli dostać blachę od Pruszyńskiego).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...