Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

"Witam
Kiedy będzie Pani we Władysławowie? I kiedy będzie Pani mogła wpaść do
Pucka? Chciałabym się pochwalić, że mam fajnego psiaczka. Kubisko jest
już kompletnie zadomowione i zadowolone z życia. Bardzo lubi, gdy mu
myję pupę :) Ale szczekliwy się zrobił niebywale - aż się boję, że
sąsiedzi zaczną protestować. Pozdrowienia
Jola B"

Miciowa jest dzielna. to wielka kobieta

  • Replies 412
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aga - Czakra napisał(a):
"Witam
Kiedy będzie Pani we Władysławowie? I kiedy będzie Pani mogła wpaść do
Pucka? Chciałabym się pochwalić, że mam fajnego psiaczka. Kubisko jest
już kompletnie zadomowione i zadowolone z życia. Bardzo lubi, gdy mu
myję pupę :) Ale szczekliwy się zrobił niebywale - aż się boję, że
sąsiedzi zaczną protestować. Pozdrowienia
Jola B"

Miciowa jest dzielna. to wielka kobieta

Tak myślałam, że jest wielka :multi::multi::multi:

  • 2 weeks later...
Posted

od dwóch dni zabieram się żeby o tym napisac, Kubuś już nie ma domku.
Ma, ale inny.
U Kubusia został zdiagnozowany uraz kręgosłupa i ucisk na rdzeń kręgowy. To powodowało niedowład kończyn tylnych i porażenie zwieraczy uraz układy moczowego: pamiętacie, Kubuś kuśtykał tak śmiesznie, załatwiał się non stop i sikał pod siebie - ale to nie był problem. Problemem dla Kubusia okazało się nowe radosne życie, aktywne życie. Chodzenie po schodach, bieganie na spacerkach, skakanie - te wszystkie oznaki szczęśliwego psa przyspieszyły zmiany w kręgosłupie i wzmożyły nacisk. Kubusia sparaliżowało, nie pomogły mu konsultacje w innej klinice.
Kubuś odszedł kochany i szczęśliwy choć przez chwilę, i to będzie pamiętał. Dla nas to kolejny cios - dwa tygodnie temu straciliśmy Bananka schroniskowego, też pełnego życia. I nagle nie ma życia.
Ja za krótko zajmuję się psami ze schronisk, ale widzę że i podobne rzeczy dzieją się u moich starych psów służbowych, które odchodzą na emeryturę.
Czy te samotne, stare, schorowane psy schroniskowe, które mobilizują się do przeżycia w schronie - aż tak odpuszczają sobie w bezpiecznych domach, aż tak, że demony starości silniejsze są od nowej miłości... czy aż tak pragną odpoczynku, że organizm zapomina o walce? Dlaczego wtedy nie walczą? Przecież nie poddają się... nie odpoczywajcie - walczcie dalej!
Dla Kubusia za późno
Mam w schronisku prawie same stare psy - teraz boje sie je statąd ruszać, żeby nie odpoczywały, żeby dalej walczyły o przetrwanie... ale z drugiej strony, te z domów, które zapominiały o walce - nie odchodzą same...
to moja pierwsza śmierć wyadoptowanego psa, psa o którego walczyliśmy i tu na dogo i poza, którego pokochał mój syn.
nie wiem co mam dalej robić
czy przepraszać, że zabrałam go ze schronu i pozwoliłam na odpoczynek czy cieszyć się, że nie był w tym sam...

Posted

Aga, warto było!!!!! Zawsze warto, nawet na krótka chwilę, one tylko dla nich trwają w schronach.

Kubusiu - Miciu, żegnaj piesku :-(:-(:-(

Coś jest z tymi demonami straosci, niestety...

Posted

Micio i tak miał większe szczęście niż Kajunia, którą wyciągnęłam ze schronu. Miała 12 lat, wiedziałam że ma chore serduszko ale nie wiedziałam że aż tak. Zanim dotarła do mnie wylądowała u weta z ogromną dusznoscią. Nie uratowaliśmy jej - odeszła w tym dniu w którym opusciła schron- a mieszkała w nim kilka lat. Kierownik schronu nie chciał jja wyadoptować i miał rację. To stres ja zabił. Ale w schronie umierała powoli, miała wode w płucach.

Posted

Przed chwilą napisałam na innym wątku:

W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety...
To nie jest sprawiedliwe.

Sonia zyła przy ruchliwej ulicy kilka lat, wydawała się okazem zdrowia i woli życia. Tym bardziej że nagle otrzymała od losu wszystko o czym marzy każdy pies. Wyadoptowałam ją własnoręcznie, mimo wszystko było warto, chociaż czuję się podle, nigdy nie zapomne tych oczu.

Posted

Sonia też? Pamiętam ją - czasami spotykałam Sonię przy okazji ogłaszania maluchów, zaglądałam na wątek - Sonia w przeciwieństwie do Micia była zdrowa - dany jej był czteromiesięczny odpoczynek od samotnośi i upokorzeń
smutne to strasznie, nie to że odchodzą, ale to, że tak szybko...

Posted

O matko... dwie okrutne wieści na jednym wątku...:-( I Miciowi i Soni tak bardzo kibicowałam. A potem płakałam ze szczęścia, że mają swoje kochające domki... a teraz już ich nie ma... czemu ten świat jest taki niesprawiedliwy?...:-(

Posted

Aga - Czakra napisał(a):
od dwóch dni zabieram się żeby o tym napisac, Kubuś już nie ma domku.
Ma, ale inny.
U Kubusia został zdiagnozowany uraz kręgosłupa i ucisk na rdzeń kręgowy. To powodowało niedowład kończyn tylnych i porażenie zwieraczy uraz układy moczowego: pamiętacie, Kubuś kuśtykał tak śmiesznie, załatwiał się non stop i sikał pod siebie - ale to nie był problem. Problemem dla Kubusia okazało się nowe radosne życie, aktywne życie. Chodzenie po schodach, bieganie na spacerkach, skakanie - te wszystkie oznaki szczęśliwego psa przyspieszyły zmiany w kręgosłupie i wzmożyły nacisk. Kubusia sparaliżowało, nie pomogły mu konsultacje w innej klinice.
Kubuś odszedł kochany i szczęśliwy choć przez chwilę, i to będzie pamiętał. Dla nas to kolejny cios - dwa tygodnie temu straciliśmy Bananka schroniskowego, też pełnego życia. I nagle nie ma życia.
Ja za krótko zajmuję się psami ze schronisk, ale widzę że i podobne rzeczy dzieją się u moich starych psów służbowych, które odchodzą na emeryturę.
Czy te samotne, stare, schorowane psy schroniskowe, które mobilizują się do przeżycia w schronie - aż tak odpuszczają sobie w bezpiecznych domach, aż tak, że demony starości silniejsze są od nowej miłości... czy aż tak pragną odpoczynku, że organizm zapomina o walce? Dlaczego wtedy nie walczą? Przecież nie poddają się... nie odpoczywajcie - walczcie dalej!
Dla Kubusia za późno
Mam w schronisku prawie same stare psy - teraz boje sie je statąd ruszać, żeby nie odpoczywały, żeby dalej walczyły o przetrwanie... ale z drugiej strony, te z domów, które zapominiały o walce - nie odchodzą same...
to moja pierwsza śmierć wyadoptowanego psa, psa o którego walczyliśmy i tu na dogo i poza, którego pokochał mój syn.
nie wiem co mam dalej robić
czy przepraszać, że zabrałam go ze schronu i pozwoliłam na odpoczynek czy cieszyć się, że nie był w tym sam...

Aga...Micio by umarł tak czy siak :-( Przypominam Ci posty jego nowej panci. Przypomnij sobie, jak pisała o tym, że jest radosny, że zaczął szczekać, że biega, szaleje!!! Wolałabyś, aby przeżył 2, 3 miesiące więcej ( wcale nie jest pewne, że tak by było...Moze pozyłby tylko kilka dni ? ) obsrany, skulony z tęsknotą w oczach? NIE!! :shake:
Zapytam tak: Wolałabyś na starość żyć dwa miesiace otoczona miłością czy dwa lata w samotności, chłodzie...?
Micio [']. Pozdrów moją najlepszą przyjaciółkę Here za Tęczowym Mostem .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...