Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak ja sie ciesze!!!! jak wspaniale,ze ta mila,pogodna suczka ma juz kogo kochac,ona teraz odzyje,przytyje,bedzie wspaniale :) :) :) ma juz z kim sie bawic patyczkami,ona kocha aportowac.Pewnie glaskaniom nie ma konca.
Akuszko,prosze,napisz do tej Pani,serdecznie ja pozdrow i zapewnij,ze wybrali wspanialego pieska.
Dziekuje za allegro,ktore Megi przynioslo dom.
Nie bylo mnie w schronie od niedzieli,a tu taka wspaniala wiadomosc :multi:

  • Replies 107
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Proszę Wiolę uściskać za dobre serce... Takich ludzi jak ona powinno
się brać "żywcem do nieba" ;) jeśli tylko ono istnieje.


Przeczytałam wątek o Megi i mocno przygryzałam wargę, bo dręczyło mnie
pytanie- dlaczego nie wcześniej... Tak widocznie musiało być.
Prawda jest taka, że ze względu na małe dzieci nie planowialismy żadnego
zwierzaka (baliśmy się, że dzieci go zamęczą). Dwa dni przed tym
konkretnym dniem, kiedy zajrzałam na Allegro do ogłoszeń o pieskach (nigdy
wcześniej tego nie robiłam) miałam anginę i prawie 40 st gorączki. Leżałam w
"malignie" ;) i w dzień przyśnił mi się pies- że o niego dbam, że go
kocham, że jest szczęśliwy. Sen był tak wyrazisty, że "zakiełkował".
Jeśli jest więc jakaś "ręka boska" ;) to coś tu "zmajstrowała".
Nie mieliśmy racji, że baliśmy się mieć psa- wszystko jest cudownie.
Nasz 6-leni syn jest już duży i odpowiedzialny. Opiekuje się Megi, czasem się
bawią do utraty tchu - Adaś biega (mamy baaardzo duże mieszkanie - w
zasadzie 2 połączone ze sobą) z paskiem lub kocykiem w ręku a Megi za
nim, podgryzając pasek, kocyk, Adasia podskakując radośnie.
Nasz 3-latek Artuś ma bardzo zrównoważony charakter i głaszcze ją nie za często dosłownie z namaszczeniem, często za to przemawia do niej - a ona słucha -jak bajki- przekrzywiając łepek i waląc z zapamiętaniem ogonem w dywan.
Ostatni- niemowlak (6 m-cy) wypatruje za nią oczy, a ona? czasem na jego widok zbiera jej się na takie czułości, że ciepły języczek nagle przejeżdża przez buzię... a niemowlę aż piszczy ;)) Chłopcy uczuleni są przez nas , że mają BEZWZGLĘDNIE szanować sunię, co też naprawdę czynią. Jest pełnoprawnym członkiem rodziny, a nie zabawką. Na wszelki wypadek ma swoje "miejsce psa" (piankowe legowisko z kocykiem i własnymi "zabawkami" - kosteczki, ucha, piszczek w miejscu gdzie oni nie mają dostępu. I czasem się tam zaszywa. ZAWSZE ma się gdzie schronić, jesli szuka spokoju.
Najczęściej jednak wyleguje się na puchatym dywanie ;) Mogłaby i na kanapie, mogłaby też spać w łóżku (my z tych niepoprawnych, którzy śpią z psami... tzn nie umieją psom odmówić....;) ale ona nie wchodzi na meble! Ani do łóżka! W ogóle. Pierwszy raz w życiu widzę takiego psa! Być może ci ludzie, którzy ją mieli- nie pozwalali jej...
Na spacerach skacze na wszystkie kobiety z siatką w ręku... i wypatruje za nimi oczy... tak jakby kogoś szukała.... serce się kraje. Pamięta pewnie TAMTĄ panią. Z czasem pewnie zapomni...

Spacerów ma kilka dziennie. Najdłuższy - bo godzinę- półtorej -
wieczorem ze mną. Podpisałam jej obróżkę (adres, telefon) uprzedzona przez pana ze schroniska. Ale nie zastosowałam się do zalecenie: nie spuszczać ze
smyczy- spuściłam już pierwszego wieczora! Pilnuje mnie na każdym kroku,
ciągle się na mnie ogląda - to ona się boi o mnie a nie ja o nią ( w sensie: że ja jej ucieknę). Teraz jest już śmielsza: biega po boisku, górkach z trawą,
krzaczkach, parku - ale pilnuje gdzie jestem (lub mój mąż- który chodzi
z nią po południu) i gdy wołam- wraca natychmiast.

Zauważyłam niezgodności z ogłoszeniem: Megi nie jest szczekliwa!
Szczeka baaardzo rzadko- tylko na widok rzucanego jej patyczka lub bujanego konia (na biegunach)- który jest własnością mojego synka. Koń tak ją denerwował (szczekała na niego i warczała), że w końcu zarzuciliśmy mu na łeb kocyk. I teraz jest spokój ;) I PIĘKNIE chodzi na smyczy (pisałyście, że rok jej życia stracony, że szrpie smycz, nie umie chodzić itp). Jest idealnym psem - wdzięczna, okazująca radość, miłość, cichutka, posłuszna,
"dobrze wychowana" (nie wchodzi na meble ;)) ... Nie oczekiwaliśmy tego! Jesteśmy zauroczeni i zaskoczeni - skąd się taka kochana psinka wzięła... Po
cichu marzę, że z czasem nabierze pewności siebie i zacznie trochę "pokazywać rogi" - np. za dużo poszczekiwać, czasem pomarudzić, "pograndzić" ;) bo takie zachowanie świadczyłoby o tym, że jest zdrowa ;)

Na razie niestety nie jest. Ma zaawansowaną robaczycę (opinia doświadczonego weterynarza) - dlatego zaczęła w schronisku tak bardzo chudnąć i smutnieć. Dostała dziś pierwszą dawkę leku (będzie jeszcze kilka). Trzeba się liczyć z tym, że ze 2 tygodnie potrwa nim będzie można powiedzieć, że jest zdrowa. Dostaje też mikroelementy na wzmocnienie (słaba masa mięśniowa, wszystko ją męczy -pobyt w boksie + robaczyca spowodowały miastenię - czyli stopniowy zanik mięśni - ale to wszystko jest odwracalne i do nadrobienia).
Podobno (info ze schroniska) ma chorą rzepkę i czasem kuleje (do tego
stopnia, że może być potrzebna operacja) - NIC takiego nie
zauważyliśmy.
Weterynarz dziś pouczył nas jednak jak ją obserwować i na co zwracać
uwagę.

Podsumowując - słaba i jeszcze chora, ale coraz spokojniejsza i na pewno
szczęśliwa, nigdy głodna i ciągle wybiegana - taka jest teraz Megi. Gdy
zostanie wyleczona; czas zagoi rany fizyczne i psychiczne - będzie na pewno
wyglądać kwitnąco. Jestem pełna dobrych myśli. Żyje w dobrych warunkach. Ma dużo miejsca - w tym wyłącznie swojego własnego, rodzinę, szacunek (jest na równych prawach z każdym innym
członkiem rodziny) i wszystko co potrzebne (dobre jedzenie, witaminy,
leki). Mieszkamy na Zaspie, blisko morza. Gdy zrobi się troszkę cieplej- będzie
na okrągło w lesie nad morzem i na plaży ;)

Pozdrawiam serdecznie i jestem do dyspozycji jeśli chodzi o nowe wieści.
Myślę, że ze zdjęciem poczekam, aż ją wyleczę i "podtuczę" - za
kilka
tygodni się pochwalimy ;)

Ucałowania dla Wioli.

Magda.


Zdecydowanie przychylam się do opinii, że domkowi Megi wskazał Palec Boży! Jak inaczej wytłumaczyc, że trafiła do RAJU??? :multi::multi::multi:
Szczęściara nasza!

Czytajcie cioteczki i niech Wam się te Wasze mafijne buziaki uśmiechają na zdrowie! :lol:

  • 1 month later...
Posted

Z pozdrowieniami dla wszystkich cioteczek :lol:

Dziewczyny, nie martwcie się - Megusia żyje i się miewa jak "pączek w
maśle" ;-))
Przytyła, ma piękną sierść, na okrągło się śmieje i rywalizuje w
domu ze starszymi dziećmi na zasadzie "kto tu rządzi" ;) ale kochają się
bardzo.
Wciąż chodzi na dłuuugie spacery. Smyczy nie używamy wcale (noszona jest
w kieszeni) - Megusia to żywioł, ale jak trzeba - jest bardzo grzeczna i
przychodzi natychmiast. bardziej niż pieski interesują ją kamyki (trzeba
jej kopać) i patyki (rzucać). Dziś niespodzianka: godzinę przepędzałam
jakiegoś amanta, w końcu musiałam się uzbroić w kija - chyba zaczyna się
cieczka... :)
Megusia to nasza kochana "córeczka" hihi (jedyna, bo mamy 3 synków ;) i
możecie być pewne, że ma wszystko co najlepsze - miłośc, opiekę i dobre
warunki.
Ma sporo zdjęć, obiecuję w najbliższym czasie przesłać kilka!

Pozdrawiam serdecznie!
Magda.

Posted

Pania od Megi usciskac i Akuszko-ta cieczka,ojojojojo,Akuszko,wyjasnij wszystko,dobrze?ze pilnowac,uwazac,bo nie daj co Boze,przybeda nowe psy w schroniskowym błocie.
I co tak skapo???? ja tu fotek jestem ciekawa!!!!

  • 2 years later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...