Jump to content
Dogomania

ŻYJE JAK ŚMIEĆ.... JUŻ NIE!!! Bestia pojechała do nowego domu!!! To CUD!!!


Recommended Posts

Posted

Jestem juz przekonana ze to zadna bestia, jezeli po drugiej naszej wizycie u niego nie bylo juz prawie szczekania na nas, za to prubowal sie chowac przed nami, gdyby mozna go tylko stmtad wydostac to w ciagu kilu dni pies nabral by zaufania do ludzi, przekonal by sie ze czlowiek nie jest jego wrogiem tylko przyjacielem. Z wielkim przerazeniem ogladam stan w jakim on zyje i nasza niemoc na dzien dzisiejszy.

  • Replies 129
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Ulaa']Dzisiaj zastałyśmy dramat :-(
Jedzenie rzucone prosto do błota i wymieszane z kupami. Kupy na całej powierzchni kojca.
Pies tylko kilka razy szczeknął, potem uciekł do komórki (na szczęście ma otwartą, więc jest ten kawałeczek przestrzeni bez kup, ale też mokro i zimno).
Potem przeleciał do budy i już z niej nie wyszedł...









Nie, no po prostu nie mogę:shake:. Czy to nie podchodzi pod jakiś paragraf?

Posted

Edi nie jest to mozliwe, tego psa przyprowadzil syn i wyjechal a matka zostala sama z tym problemem. Jest to osoba wiekowa nie majaca zielonego pojecia jaka wielka krzywde wyrzadzili psu. Przyznaje ze i tak jest dobrze ze zrezygnowala z oddania go do schronu w Olkuszu gdzie od razu poszedl by za TM, bo tam nikt nie dal by mu zadnych szans. Na dzien dzisiejszy jestesmy wdzieczne ze bez jakiegokolwiek problemow dala mu te szanse ze mozemy tam przyjezdzac i probowac dotrzec do niego zeby go zabrac. Tylko ze szukamy osoby ktora by tam mogla chodzic codziennie a nie tak jak my raz na tydzien. Gdyby sie znalazl ktos kto odwiedzal by go codziennie jestem przekonana ze po tygodniu moglby juz psa zabrac na pierwszy spacer byc moze jeszcze w kagancu ale bylby to juz jakis krok do przodu. My niestety nie mamy takiej mozliwosci bo mamy na glowie kilkanascie psow z ktorych jedne znajduja domy ale na ich miejsce natychmiast sa inne.

Posted

Ada-jeje napisał(a):
Edi nie jest to mozliwe, tego psa przyprowadzil syn i wyjechal a matka zostala sama z tym problemem. Jest to osoba wiekowa nie majaca zielonego pojecia jaka wielka krzywde wyrzadzili psu. Przyznaje ze i tak jest dobrze ze zrezygnowala z oddania go do schronu w Olkuszu gdzie od razu poszedl by za TM, bo tam nikt nie dal by mu zadnych szans. Na dzien dzisiejszy jestesmy wdzieczne ze bez jakiegokolwiek problemow dala mu te szanse ze mozemy tam przyjezdzac i probowac dotrzec do niego zeby go zabrac. Tylko ze szukamy osoby ktora by tam mogla chodzic codziennie a nie tak jak my raz na tydzien. Gdyby sie znalazl ktos kto odwiedzal by go codziennie jestem przekonana ze po tygodniu moglby juz psa zabrac na pierwszy spacer byc moze jeszcze w kagancu ale bylby to juz jakis krok do przodu. My niestety nie mamy takiej mozliwosci bo mamy na glowie kilkanascie psow z ktorych jedne znajduja domy ale na ich miejsce natychmiast sa inne.

Ło matko:( Szkoda że nie ma tam jakiegoś"luźniejszego w obowiązkach" dogomanika na miejscu:(:shake:

Posted

Może psa pani wyprowadzi z klatki , można mu posprzątać i wyscielić budę aby godnie czekal na nowy dom. W takich przypadkach my tak robimy ! przy okazji dokarmiamy psa i już po paru dniach nie ma w nim żadnej agresji.

Posted

Jak do tej pory nie mielismy takiej okazji bo pani przychodzi do domu dopiero po trzeciej a my bylysmy tam wczesniej, nie mialysmy mozliwosci czekac bo nastepne psy juz czekaly na nas.

Posted

Chodza do pieska moje dziweczyny, cudowne zreszta, (przy rozmowie kwalifikacyjnej pierwsze pytanie to czy pan/pani ma psa i jaki jest wasz stosunek do zwierząt) przy dwoch pierwszych wizytach był nieufny ale dzis juz podszedł i zabrał jedzenie. Myslę, ze jeszcze pare wizyt a zaakceptuje obecnosc człowieka.

Posted

Super :multi:
Niech mu dają jeśc z ręki. Niech wącha ręce. Jest bardzo delikatny.
Tylko powoli i ostrożnie, na razie bez dotykania go. Ale musi poznać ręce w atmosferze spokoju.

On nie lubi "piszczącego" tonu w głosie, lepiej takim normalnym ale też niezbyt dużo. Łatwo się domyśleć że krzyczą na niego i nie lubi głosu.

Posted

Jednak naprawde musimy znalezc godzinke czasu w tygodniu po godzinie 15-00 zeby babaka mogla mu zalozyc kaganiec i mogl wyjsc z jedna z nas na spacer, natomiast we dwie szybciutko jako tako ogarnac ten smietnik w ktorym on przebywa, bo faktycznie zaczym mu znajdziemy domek to on tam bedzie mial jedno g...no ktorego juz i tak nie brakuje. Ulka co ty na ten spacer w kagancu. Postaram sie umowic z pania Beatka zebysmy pojechaly w trojke.

Posted

Ada-jeje napisał(a):
Jednak naprawde musimy znalezc godzinke czasu w tygodniu po godzinie 15-00 zeby babaka mogla mu zalozyc kaganiec i mogl wyjsc z jedna z nas na spacer, natomiast we dwie szybciutko jako tako ogarnac ten smietnik w ktorym on przebywa, bo faktycznie zaczym mu znajdziemy domek to on tam bedzie mial jedno g...no ktorego juz i tak nie brakuje. Ulka co ty na ten spacer w kagancu. Postaram sie umowic z pania Beatka zebysmy pojechaly w trojke.


Nie wiem, czy on zna spacery. Kagańca raczej nie i jeśli mu go założymy, to cała praca oswajania pójdzie na marne, a nawet bardziej - bo to będzie coś, co znów pokaże mu że człowiek robi mu tylko nieprzyjemne rzeczy.
Myślę, że jeśli chodził na spacery, to powinna wystarczyć zwykła obroża i długa smycz. Psy nie atakują osoby która je prowadzi, chyba że się bronią. Możemy spróbować.

Posted

Ulaa napisał(a):
Nie wiem, czy on zna spacery. Kagańca raczej nie i jeśli mu go założymy, to cała praca oswajania pójdzie na marne, a nawet bardziej - bo to będzie coś, co znów pokaże mu że człowiek robi mu tylko nieprzyjemne rzeczy.
Myślę, że jeśli chodził na spacery, to powinna wystarczyć zwykła obroża i długa smycz. Psy nie atakują osoby która je prowadzi, chyba że się bronią. Możemy spróbować.


Trzymam za was kciuki.

Posted

Dzwonił dziś pan zainteresowany psem. Do stróżowana bazy czy składu. Z tym, że są już tam 2 psy i pan boi się, żeby się nie gryzły.
Ale człowiek bardzo w porządku i pies warunki miałby super.

Ale jak sprawdzić jego stosunek do innych psów? Przez kraty kojca ani na smyczy nie będzie miarodajne, a ja swoich nie zaryzykuję puścić z nim luzem, bo też nie dadzą sobie w kaszę dmuchać... On socjalizowany nie był i nie zna psich sygnałów.
Łatwo nie będzie :razz:

Posted

bea_m napisał(a):
Może zawieźć psa do docelowego miejsca i tam wypróbować? Jak co to od razu zabrać. Nie wiem co innego poradzic.


Sporo wody upłynie, zanim będzie się dało tego psa gdziekolwiek zabrać :shake: Poza tym on powienien iśc od razu na stałe miejsce albo jakiś fajny tymczas do ludzi ze znajomością psychiki psów, coby się trochę wyprostował.

Posted

basia0607 napisał(a):
Sprawdzić psa na docelowym miejscu. Na początku mogą być grzyty ale potem powinno się unormować !


Ktoś tu nie czyta dokładnie ;) Nie jesteśmy w stanie nigdzie wozić psa, nie damy rady nawet wyprowadzić go z kojca.
On unika kontaktu z człowiekiem, co oznacza, że zaniepokojony będzie się bronił.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...