karusiap Posted January 20, 2008 Author Posted January 20, 2008 tez tak mysle...to widocznie nie bylo jego ludzie...szkoda tylko,ze przekonalismy sie tym jego kosztem:( Quote
AMIGA Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 karusiap napisał(a):dzis rano mialam tel....szybko sie rozbudziam jak zrozumialam ,ze to tygodniowy pan Pogo dzwoni.....i slysze ze zle sie stalo z Pogo,ze moge klac,wyzywac go i krzyczec a oni go biora spowrotem:shake:oczywiscie tu nastapila moja czesc,ze nie ma takiej mozliwosci,ze pies ma woe z mozgu itp,on na to,ze u nich w domu jeden placz ze juz go nie oddadza ,ze byl jeden dzen w hotelu....no i znowu moja czesc....potem pan powiedzial,ze jak zmienie zdanie zebym sie odezwala,moja czesc i oczywiscie zeby nie bylo watpliwosci-Pogo nigdy nie wroci do tego domu :wallbash::wallbash::wallbash: Po ile oni mają lat?? Bo wydawało mi się tak na wygląd, że to są dość dorośli ludzie!!!!! Quote
Jagienka Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 Ciotki... ta Pani, która Nam oddawała Pogo... hmmm temu nie towarzyszyły żadne emocje... my mówimy, ze dla psa to tragedia, a ona, że ona placze od dwóch dni (przy Nas nie uroniła ani jednej łzy), nie pożegnała się z Pogo, nic, no jakby Nam oddawała zabawkę, bo jednak nie spełnia jej oczekiwań... Nie poznałam tego Pana, ale kobieta wzbudziła we mnie jak najgorsze uczucia. Pogo był spuszczony ze smyczy już PIERWSZEGO dnia... pomimo tego, że dziewczyny mówiły dobitnie, żeby broń Boże nie spuszczać przez pierwsze miesiące... dobrze, ze jest mądrym psem i się ich trzymał... Tekst, ze o co Karolinie chodzi, pzreciez był w hotelu tylko jeden dzień, już świadczy o tych ludziach.. nie widzieli miny Pogo jak go zostawiałysmy w boksie... nie słyszeli jak nerwowo skuczał, nierozumiejąc co się dzieje... Oni na tego psa po prostu nie zsługują... Mogli brać pod uwage oddanie psa... rozumiem... są chwile zwątpienia, ale mogli to załatwić, przedyskutowac między sobą, przed telefonem Karoliny o odebranie psa... Już nie wspomne o tym, że wg mnie jakby faktycznie chodziło o dobro Pogo (bo na wstępie usłyszałyśmy, ze on sie męczy w bloku i on potrzebuje ogrodu) to by go osobiście przywieźli do hotelu, i np zapytali o jego dalsze losy, zainteresowali się... co dalej.... a tutaj nic... mur... prosze go zabrać, bo z nim sie nie da żyć... :-o Quote
karusiap Posted January 20, 2008 Author Posted January 20, 2008 swiete slowa... dodam tylko,ze przez tydzien nie zadzwonili po rade,cokolwiek,czy chocby zasygnalizowac,ze cos jest nie tak... Quote
AMIGA Posted January 20, 2008 Posted January 20, 2008 Wiecie Cioteczki co? Ja myślę, że tak miało być. Trzeba szukać dobrych stron każdego zdarzenia. Lepiej, że tak się stalo po tygodniu niż gdyby Pogo miał powędrować do hotelu po miesiącu, czy jeszcze później. Pogo to wspaniały pies i zasługuje na WSPANIAŁY DOM i jestem pewna, że taki się dla niego znajdzie:loveu: Quote
karusiap Posted January 22, 2008 Author Posted January 22, 2008 no i mam dylemata:( prosze o wszelkie wypowiedzi i wskazowki....dla mnie oddanie psa to zbrodnia i troche jestem uparta,ale nie chce by przez to cierpial Pogo...Dzis dzwoniono do mnie 3 krotnie,najpierw powiedzialam Panu,ze nie ma mowy,potem zadzwonila Pani.Mowila,ze to byl glupi impuls,ze ich to przeroslo,ze nigdy nie mieli takiego psa,ze maz zadzwonil zanim pomyslal,ze ona wezmie urlop,ze teraz juz sa gotowi na to co bedzie....ze nigdy Go nie oddadza...zeby dac im szanse....powiedzialam,ze oddzwonie i szczerze nie wiem co robic... Z 1 str Pogo zna ich i hotel,ludzie wyjezdzajac gdzies tez oddaja psy do hotelu....no nie wiem. POMOCY!! Quote
AMIGA Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Ja jestem trochę sceptycznie nastawiona do powrotu Pogo do tych samych ludzi. Jeśli u tak "dojrzałych" ludzi przeważa działanie z impulsu, a nie z premyśleń, to jaką mamy gwarancję, że następny impuls ich nie zaprowadzi znowu do oddania Pogo Niech się tak np. okaże, że pies ich syna - amstaff (nie wiem, czy tak się to pisze) nie zaakceptuje Pogo? To co będzie? A myślę, że ich kontakty są nieuniknione. A po drugie - jak wytłumaczyć tym ludziom, żeby narazie nie spuszczali psa ze smyczy na spacerach? A wiem, że od samego początku to robili Przecież on nawet jeszcze nie miał adresówki!!! Quote
AMIGA Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 karusiap napisał(a): Z 1 str Pogo zna ich i hotel,ludzie wyjezdzajac gdzies tez oddaja psy do hotelu....no nie wiem. POMOCY!! Ja jeszcze ani razu nie oddałam swojego psa do hotelu, a mam psy już od 25 lat Jeśli już musiałam gdzieś bez psa wyjechać, to zostawiałam go w domu "na swoich śmeciach" i załatwiałam kogoś ze znajomych do niego. I to na bardzo krótko. Przeciez pies nie rozumie, że to tylko krótkie rozstanie! To przecież strasny stres dla psa!!! Quote
_bubu_ Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Biedny Poguś.. :( ale może rzeczywiście ludziom na nim zależy.. sama nie wiem. Może drugiej szansy nie zmarnują. Najważniejsze aby nie ucierpiał na tym Pogo. A już myślałam że to szczęśliwe zakończenie.. Quote
aisaK Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Ja jestem za daniem szansy tym ludziom z dużym ALE... Może to ich czegos nauczyło? Może da im do myslenia i jest to szansa dla Pogusia...Życze mu jak najlepiej! Quote
epe Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Popieram wypowiedź aisaK! Może częściej z nimi rozmawiać? I sprawdzać jakoś jak im idzie? Może wtedy jak go oddawali,to zachowywali się oschle,żeby "ułatwić" sobie to rozstanie? Czasem ludzie w dziwny sposób okazują uczucia lub próbują ich nie okazać! Bo dla mnie po opisie w jaki sposób oddawali psa,a jak teraz się zachowują,to wydaje mi się,że nie są tacy "okropni'! No chyba,że.. a Pogo kastrowany???? Quote
karusiap Posted January 23, 2008 Author Posted January 23, 2008 Tak,tak Pogo jest wykastrowany. Quote
AMIGA Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Może faktycznie jest to szansa dla Pogusia. Może faktycznie ci państwo coś jednak zrozumieli? Ale niechby wiedzieli, że będą pod lupą, żeby działali bardziej roważnie, a nie pod wpływem impulsu. Bo im więcej takich przygód tym gorzej dla psychiki Pogo:shake: Quote
epe Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Karolinko! Jakby trzeba to pomożemy w rozmowach,lub kontaktach z tymi ludźmi! Chyba,że młodzi jak Ty,to może ze starszą panią rozmawiać nie będą chcieli? Quote
karusiap Posted January 23, 2008 Author Posted January 23, 2008 epe a gdzie tu starsze Panie widzisz??:mad::lol: Ludzie sa chyba czterdziesci pare do piecdziesiatki,syna doroslego maja.... bardzo dziekuje:loveu: kazda pomoc sie przyda,glownie psychiczna... Quote
AMIGA Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 To nie są bardzo młodzi ludzie. Mają syna, który kończy studia Quote
AMIGA Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Sory Karusiap pisalyśmy chyba w tym samym momencie i dlatego odpowiedziałam to samo co Ty o tym wieku ludzi od Pogusia Quote
epe Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 To wiecie co dziewczyny,że rzeczywiście dziwni! Sądząc po zachowaniu dałabym im znacznie mniej:razz:! A oni w ogóle mieli psa kiedykolwiek? A jesli tak,to czy dużego? To dla mnie ważna informacja,bo jesli odp. w obu przypadkach brzmi-nie,to wszystko rozumiem! I to wtedy prawda,że ich to przerosło! Ja bym ich zaprosiła do parku Krowoderskiego /ten z górką!/ to zobaczyliby jak się musi biegać z psem-jogging 3 razy dziennie! Bo Krystiana w parku nie puszczam nadal,choc już 7 miesięcy jest u mnie! Cholernik nie lubi psów-jednak! Jak się jaki na niego patrzy,to staje w pozycji odpowiedniej i szczeka "podejdź no tu do mnie to zobaczysz co potrafię"! Ale trochę mu sie nie dziwię,bo juz uczulony jest-mieliśmy 4 napaście psów luzem,w tym dwie -jamników:evil_lol:! Oczywiście żyjemy,ale tym bardziej nie lubimy samców-niestety! Wracając do Pogo- to oni mogą nie znać "instrukcji obsługi psa" i powinni trochę sobie doczytać! Quote
karusiap Posted January 23, 2008 Author Posted January 23, 2008 oni mieli juz psy, w tym przynajmniej jednego duzego ONke.Pomagali znajdom,bidom,psy dozywaly starosci....Pan byl nawet z ONka na tresurze.... Jak sie Pani wyrazila nigdy nie mieli TAKIEGO psa....przyznac trzeba,ze Pogo jest niewychowany,bo jak mial sie sam wychowac??Przerosla ich jego energia niespozyta,moze czegos sie wystraszyli,nie wiem....zalatwial sie tez w domu... Teraz mowia,ze wiedza,ze to nie minie ot tak,ale sa na to gotowi... Quote
epe Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 O Matko! To już powoli wiem o co chodzi! To w pierwszym momencie mogło ich przerosnąć! ONek nawet jak jest niewychowany,to inaczej się zachowuje,bo to Onek! Ale w takim razie czy są gotowi na "pracę od podstaw"? Bo muszą go ułożyć,aby wszyscy byli zadowoleni! A załatwianie to wiadomo-co to tydzień w nowym domu? Quote
karusiap Posted January 23, 2008 Author Posted January 23, 2008 Gotowi podobno sa,tzn ja powiedzialam,ze profesjonalne szkolenie to bylby jeden z warunkow...zgadzaja sie na to...boje sie,ze to moze tylko ich wyrzuty sumienia,choc zachowuja sie jakby im zalezalo... nie wiem po prostu juz nic,zarzekalam sie ze mowy nie ma,ale nie chce skrzywdzic Pogo... Quote
epe Posted January 23, 2008 Posted January 23, 2008 Wiesz co to ja też już nie wiem! To strasznie trudna decyzja jednak,bo skoro ich po tygodniu przerosło,to co sobie wyobrażali? Jezeli mieli do czynienia z psami,to każdy psiarz po tygodniu widzi co ma przed sobą i co nalezy z nim robić,aby wszyscy byli zadowoleni,a nie w pierwszym odruchu-oddawać! To ja też powinnam była oddać Krystiana,bo moja ONka była bezproblemowa i miałam mniej lat! A teraz biegam jak głupia i klnę strasznie na jamniki luzem itp! No chyba,że oni myśleli,że syn im pomoże,a on się "wypiął" i cały "kłopot" został na ich głowie? A teraz przemysleli,mają jakiś plan jak ułożyć psa i sobie z nim radzić? No decyzja super trudna! Moze jednak kazać im dać na piśmie w jaki sposób chcą postepować z psem,jak to widzą? Wiesz,gdyby go brali z azylu,to pewnie by go tam nie zwrócili- a hotel to takie mało drastyczne miejsce,więc dlatego? Quote
karusiap Posted January 23, 2008 Author Posted January 23, 2008 Tak,powiedzialam,ze jesli wogole do tego dojdzie i Pogo do nich wroci to w umowie bedzie taki punkt,zgodzili sie,tzn Pani mowila ze tez wlasnie o tym mysleli,ze jak sie cieplej zrobi,ze ma juz pare namiarow.Oczywiscie nie ma co czekac az bedzie cieplej tylko od zaraz. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.