Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

pocieszę cię droga sceptyczko, że na forum wyżłów jest też coś takiego jak prywatne wiadomości:razz: , a nadto dzisiaj zgłosiła się do mnie jeszcze Pani z W-wy która chce adoptowac wyżełka.
Nie wiem niestety do dziś w jakim on jest wieku?:roll:

  • Replies 78
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zainteresowani Państwo będę w schronisku zapoznać sie z Arlim w niedzielę:lol:, ale piesek podobno do środy nie będzie mógł byc wydany, bo nie ma jeszcze wszystkich szczepień uzupełnionych.
Trzymajmy kciuki!!:lol:

Posted

Domku dla wyżełka nadal szukamy, jednak prawdopodobnie nie może jeszcze zostać wydany z powodu leków, które musi brać oraz braku szczepień.
Miejmy jednak nadzieję, że zainteresowani wykażą się cierpliwością i poczekają aż Arli będzie gotów rozpocząć nowe życie.
Najlepiej upewnić się przed wyjazdem, bo pies jest cały czas w trakcie leczenia, a ponieważ przebywa ono dość burzliwie (są wzloty i upadki) to tak naprawdę nie wiadomo ile te leczenie jeszcze potrwa.

Posted

Witam,

Dotychczas niejako w moim imieniu pisała tanitka - dziękuję. Ponieważ wątek zaczął troche mnie dotyczyć, więc parę słów wstępu.

Mam na imię Paweł i jestem z Krakowa. Jeśli nie zdarzy się jakieś nieszczęście, to wyżełek we środę/czwartek przeprowadza się do nas.

Rzeczywiście, przez telefon ciężko było się zorientować w stanie psa i w możliwościach adopcji. Jednak wizyta na miejscu wszystko wyjaśniła. Łapy w coraz lepszym stanie, ale droga jeszcze daleka (metalowe płytki itp.), cały czas antybiotyk, we środę szczepienia. Poza otwartymi złamaniami nie było uszkodzeń stawów (rozmawialiśmy z weterynarzem schroniska).

Niemniej, są szanse na pełną sprawność, a nawet jeśli nie - polować nie będziemy (przynajmniej taką nadzieję mają moje koty :lol:). Natomiast dość prawdopodobne będą bóle przy zmianach pogody...

Jedno, co chciałem napisać, byliśmy mocno zaskoczeni schludnością schroniska i tym, jak się miewają zwierzaki. Wiadomo, że to nie jest to samo co dom, ale może być naprawdę dużo gorzej.

Trzymajcie proszę kciuki!
PW

Posted

waszpaw - bardzo się cieszymy, że jest ktoś gotów dać dom temu psiakowi, którego życie było dotychczas niezbyt kolorowe. Miejmy nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie i w tym tygodniu wyżełek zazna miłości i szczęścia.
Z całych sił trzymam kciuki !! ;)

Posted

waszpaw - Mocno trzymamy kciuki za nowy domek Arliego i mamy nadzieję, że już wkrótce będzie nasz wyżeł się wygrzewał w ciepełku i czuł dużo, dużo miłości :) Wszyscy tutaj bardzo na to liczymy. Ten cudny psiak zasługuje na szczęście.

A jeśli chodzi o schludność Tyskiego schroniska, to rzeczywiście, psy nie mają się w nim tak źle... To jasne, że każdy marzy o prawdziwym domku. Ważne jest też jednak, że w schronie panują warunki, które pozwalają zwierzakom przebywać w niezłych warunkach i jakoś się prezentować ;)

Powodzenia w adopcji!
Czekamy na informacje :)

Posted

Jeśli nie zdarzy się jakieś nieszczęście, to wyżełek we środę/czwartek przeprowadza się do nas.

jest środa a zaraz będzie "na czwartek" ;) - są jakieś dobre wiadomości?

Posted

No, jesteśmy. Spostrzeżenia:
- pies był/jest super ułożony, chodzenie przy nodze, reakcja na lekkie szarpnięcie smyczą itd.
- jeździł samochodem - otwarcie bagażnika i dwa x hop - pies w środku, w czasie jazdy święty spokój
- na krótkim spacerze akurat się zdarzyło, że kilometr od nas rozgległo się coś w rodzaju strzału - mega zainteresowanie, zero strachu - polował?
- spotkanie z kotką #1 - merdanie kikutkiem, piszczenie (to chyba nie jest wystawianie?...), kotka fuknęła raz i obserwacja trwa - chyba ona górą (na olewanie reaguje szczekaniem)
- spotkanie z kotką #2 (dziecko jeszcze) - ponieważ kotka ucieka, może być gorzej:(
- łapy po spacerze bolą, aczkolwiek tylko tam, gdzie nie ma za czym węszyć;) - na łące nie boli nic
- stęskniony człowieka i zalękniony - ale po pół dnia na nasz widok pełna radość.

Ogółem, na razie super, stresujemy się tylko dogadywaniem z kotami, ale i tak do tej pory rewelacja.

Ponieważ jeszcze nie przyzwyczaił się do schroniskowego imienia, pozwalamy sobie zmienić. Wyżełek będzie się nazywał Kaktus.

Pozdrawiam
PW

Posted

CZyli że Kaktus już zamieszkał w Krakowie??!!!:multi:

Jejku jak się cieszę i jakie dobre wiadomości. Myślę, że skoro od razu do kotów nie doskoczył to powinien sie z nimi dogadać.
Taki ułożony? wspaniale, ktoś musiał o niego dbać. Na pewno okaże się super psem.:lol:
Gratulacje!!

Posted

Cudownie!
:multi:
Jestem pewna, że Kaktus będzie wspaniałym przyjacielem. Z kotami na pewno też się jakoś dogada!
Wszystkiego najlepszego dla Kaktusika w nowym domku!
:multi:
Już zmieniam tytuł!

Posted

Niestety, chwilowo koniec dobrych wiadomości... Dzisiaj rano łapa odmówiła posłuszeństwa - Kaktus nie chciał na niej w ogóle stawać więc od razu weterynarz.
Pies nie chciał jeść, gorące uszy... W klinice od razu rentgen i efekt - żadna łapa nie jest zrośnięta, jedna może trochę lepiej, druga trzyma się praktycznie tylko na szynie. Do tego dochodzi złe złożenie - widać to na zdjęciu jak na dłoni, że kości się praktycznie mijają... Jedna ze śrub jest dokładnie w miejscu, gdzie miał być zrost...
Do tego jeszcze perełka - przez trzy tygodnie pies dostawał jakiś mega antybiotyk i wety boją się o wątrobę i nerki - złapali się lekko za głowę. Wprawdzie nikt nie powiedział, że coś zostało wcześniej spitolone, ale zapytani wprost powiedzieli: "cóż, może my byśmy zrobili to i owo inaczej"...
Wygląda na to, że do wczoraj oprócz antybiotyków miał też prochy przeciwbólowe i stąd wydawało się, że jakoś sobie kuśtyka. Zaczynamy "miesiąc pracy" jak to nazwali w klinice. Nakłuwania, robienie minikrwiaków (podobno napędza zrastanie kości), antybiotyki itd. Dzisiaj nauczyłem się robić zastrzyki domięśniowe. W każdym razie nie damy się - żeby tylko zaczęło się zrastać...
To aż niewiarygodne, że Kaktus przy tym jest jak anioł...
Wybaczcie, że z dalszym ciągiem będę się już rozpisywał na http://www.wyzly.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&p=13304 - nie chcę robić kopii w dwóch miejscach. Trzymajcie kciuki - dopiero teraz będzie to potrzebne.

Posted

no i właśnie, tak się swietnie nim w tym schronisku zajmowali!

Waszpaw, kibicuję Kaktusowi jak tylko jego wybawicielka założyła mu tutaj poprzedni watek i nie przestanę, bo los tego psa leży mi na sercu. Wierzę, ze sie nie poddacie, szkoda mi tylko tego psa, który od półtora miesiąca cierpi.
Jeśli potrzebujecie wsparcia finansowego, proszę napisz bez krępacji, będziemy wspólnymi siłami pieniądze zbierać. Koszty będziecie mieć nie małe.

Posted

Tanitka, nie znam sytuacji i tła Waszej rozmowy - nie prześledziłem obu wątków poza informacjami ściśle związanymi z wyżłem - w związku z tym nie będę się w ten temat wtrącał.

Jedna rzecz, którą chciałbym napisać, to to, że 95% ludzi w ogóle nie zatrzymuje się przy potrąconym psie, obawiam się także, że sam nie zrobiłbym wiele więcej, niż zawiózł takiego psa do weterynarza i potem pewnie do schroniska (znajomi już ze zwierzakami po przejściach). Stąd z mojej strony wdzięczność (bo pies z dnia na dzień jest NASZ - choćby za to jak się zachowuje). To tyle.

Zdanie więcej - 'koci' wet powiedział nam, że pewnie złożenie kości było w porządku przy operacji, tylko potem się 'rozlazło' - w schronisku pewnie nikt tego nie sprawdza. Bo i jak - to wszystko kosztuje.

Jeśli już o tym mowa - mamy świadomość, jakie mniej więcej koszty nas czekają, rozmawialiśmy o tym w klinice. Dziękuję za to co napisałaś, mam nadzieję, że nie będziemy zmuszeni do kwesty - pewnie innych kandydatów znajdzie się pod dostatkiem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...