Niebieska713 Posted June 2, 2010 Posted June 2, 2010 Charly - jakby trzeba bylo.,to ja moge sprawdzic ten domek w Gdansku dla Bolka.... Quote
Kana Posted June 2, 2010 Posted June 2, 2010 Niebieska czy masz jakieś doświadczenie z bullowatymi? Ciotki astowe też są w Gdańsku. P.S Lulu i czekoladka są przepiękne :D Ciekawe jak czekoladka by wyglądala po strzyżeniu. Jeżeli ktoś pamięta Amstaff kę Frytę u was Sabinę to u niej wszystko w porządku ;) Quote
Charly Posted June 2, 2010 Posted June 2, 2010 Pamiętam pamiętam. widziałam jej zdjęcia tutaj gdzieś na dogo:) z Bolkiem nie wiem co, przekazałam nr. do schroniska. nie wiem czy kobita dzwoniła czy nie. Quote
Niebieska713 Posted June 2, 2010 Posted June 2, 2010 Charly napisał(a):Pamiętam pamiętam. widziałam jej zdjęcia tutaj gdzieś na dogo:) z Bolkiem nie wiem co, przekazałam nr. do schroniska. nie wiem czy kobita dzwoniła czy nie. Jakby co,to jestem do dyspozycji... Quote
Vitka Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Kana napisał(a): Ciekawe jak czekoladka by wyglądala po strzyżeniu. Z pewnością cudownie. :) Jak nie znajdzie szybko domu to sprawdzimy ;) Quote
Charly Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Vitka napisał(a):Z pewnością cudownie. :) Jak nie znajdzie szybko domu to sprawdzimy ;) zaginęłą Klaudia. Agnieszka jest teraz w schronisku i da znacz czy może juz wróciła czy nie i jaki jest plan. jesli nie trzeba będzie jej szukać. Quote
Patyś_ Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Jeśli sunia nie wróci do schronu / lub do Rupaczki, to trzeba intensywnie szukać! Charly, w jakim rejonie miasta zaginęła? Quote
Rupak Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Właśnie rozmawiałam z Charly i Klaudia(Zorka) już się znalazła. UF! mało mi serce nie wyskoczyło! Quote
AgaiTheta Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Dzisiaj mimo naszej walki umarł pies z 13. Nie wiem, nie znam go, ja już pojechałam, chłopaki mieli posprawdzać karty. Była walka, jazdy na kroplówki, staraliśmy się bardzo ale przegraliśmy... W lecznicy podejrzewali parwo... jeżeli dorosły pies zachorował to czeka nas teraz tragiczny okres. Wybieg został zdezynfekowany, ale sami wiecie jak to jest... Quote
Niebieska713 Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Trzeba miec nadzieje,ze to nie bedzie parwowiroza i ze inne psiaki w schronisku nic nie zalapaly... Quote
AgaiTheta Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 Wszystko jest szczepione, te słabsze są izolowane, ale ja się denerwuję mimo wszystko. Quote
Niebieska713 Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 AgaiTheta napisał(a):Wszystko jest szczepione, te słabsze są izolowane, ale ja się denerwuję mimo wszystko. Na pewno tylko na Twoich nerwach sie skonczy... Quote
Patyś_ Posted June 3, 2010 Posted June 3, 2010 AgaiTheta napisał(a):Dzisiaj mimo naszej walki umarł pies z 13. Nie wiem, nie znam go, ja już pojechałam, chłopaki mieli posprawdzać karty. Była walka, jazdy na kroplówki, staraliśmy się bardzo ale przegraliśmy... W lecznicy podejrzewali parwo... jeżeli dorosły pies zachorował to czeka nas teraz tragiczny okres. Wybieg został zdezynfekowany, ale sami wiecie jak to jest... Kurde i teraz zachodzę w głowie które psy były w 13 :( Jutro pewnie na samym początku tam pobiegnę zobaczyć kogo brakuje... Aż się nie chce wierzyć, że dorosły pies i parwo :( Quote
majqa Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Wizyta w sprawie Lulu: 1. Pojechaliśmy razem z mężem. Na miejscu zastany pan i pani. Oboje zgodni co do woli adopcji suni. 2. Wokół teren - jest, gdzie wyjść z sunią, ponadto pan deklarował zabieranie jej z sobą do pracy (firma = teren ogrodzony). 3. O finanse (odrobaczenie, szczepienia, leczenie) nie pytałam wprost, nie widziałam powodu. Pan utrzymuje rodzinę, pani jest w domu, nie pracuje. Państwo są świadomi potrzeb psa (czyli tego, co ujęłam w poprzednim nawiasie). Państwo wiedzą o tym, że poprzedni właściciele suni zgłaszali, że sunia niszczyła i sikała w domu ale to państwa nie zraża. Twierdzą, że sobie poradzą. Plusem jest tu fakt, że jak wspomniałam pani jest praktycznie cały czas w domu i opieka nad Lulu spadnie właśnie na panią. 4. Karma. Państwo nie wymienili z nazwy konkretnej karmy, którą karmili poprzedniego pupila (ten za sugestią wetów, w starszym wieku został uśpiony, nie było szans pomimo leczenia - sprawy nerkowe), karmili suchą i gotowali. Tak samo ma być w przypadku Lulu. Pani zapisała nazwę karmy, którą ja dogadzam swoim psiakom. 5. Kwestia pozwolenia na charta. Protestu nie było. Pan powiedział, że to załatwi. 6. Wakacje. Państwo właściwie nie mają wakacji z racji prowadzenia firmy ale w przypadku, gdyby gdzieś musieli wyjechać sunia zostałaby u najbliższej rodziny. 7. Dziecko nie ma uczulenia na psią sierść, ślinę. 8. Zaznajomiłam państwa, co do głównych punktów, jakie zawiera standardowa umowa adopcyjna (z kontrolą poadopcyjną włącznie). Nic nie budziło państwa obiekcji. 9. Dlaczego akurat Lulu? - ... "bo za złotówkę" ;-), a co najważniejsze przypomina poprzedniego czterołapka. 10. Ze swojej strony podałam państwu 3 namiary na b.dobre, do rzeczy i uczciwe lecznice, osobno poinformowałam również o możliwości pomocy behawiorystycznej (namiar podany) i, jeśli tylko zdołam być pomocna, o własnej pomocy. Hm... generalnie jestem na tak. Oczywiście z powodu tego "tak" drżę, co chyba zrozumiałe. Prawda jest taka, że w przypadku większości spraw mogłam (lub nie) tylko zaufać państwa słowom. Pewnych rzeczy nie sprawdzę i już. Myślę, że sprawa transportu wyglądała tak: Jechać, czy mieć przywiezionego psa? Wybór, na logikę, jest prosty i myślę, że tu nie tyle oszczędność co ułatwienie zadziałało. Sama rozmowa sympatyczna, do rzeczy. Państwo pytali, czy była rodzina suni miała dzieci i jak Lulu się zachowywałam. Przeprosiłam państwa, że nie odpowiem, bo... po prostu nie pamiętałam, a nie chciałam tworzyć bajek. Co jest na nie, a raczej pod znakiem zapytania? - Czy pan rzeczywiście dopilnuje pozwolenia? - Czy, jeśli sunia da do wiwatu (sikanie, gryzienie) ludzie nie poddadzą się z mety i rzeczywiście sobie poradzą? Tu należy podkreślić, że państwo są optymistyczni. Z kolei... samo mieszkanko, oj... lepiej żeby uszczerbku nie doznało. - Coś mogło mi umknąć. W głowę zachodzę, co to może być... :roll: Powiedziałam państwu, o tym, jak kiedyś ktoś mnie naciął (doskonały teatr w czasie wizyty przedadopcyjnej) i choć wsio znalazło swoje pozytywne zakończenie to kac moralny został i..., że bardzo nie chciałabym powtórki, czyli powtórnego stresu. Mam nadzieję, że państwo jeszcze przemyślą swoją decyzję, a może i Wam coś jeszcze przyjdzie na myśl, by dopytać. Quote
Charly Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Wspaniale Majga- bardzo dziękuję.. Tzn w imieniu schroniska i Lulu. Kurcze, oni naprawdę wiedzą, ze ona sisia w domu i może sisiac i sisiać i nic? A np. jak się zapatrują na być moze koneiczną i być moze z miejsca potrzebną pomoc behawiorysty? Ale o to chyba Goska pytala. I byli na tak. Myślę też, ze nie zaszkodzi zapytać na wszelki wypadek co się stanie, jeśli jednak nie będzie wszystko tak ok. Czy wiedzą, ze nie mogą przekazać suni w trzecie ręce, ze nie mogą oddac jej do żadnego innego schroniska. I czy odwiozą ją zpowrotem albo przejma koszty transportu. Jeszcze jedna bardzo wazna sprawa; czy oni wiedzą, ze opłata wynosi 50 zł (100?), a nie 1 zł jak podane w allegro? w Adopcja Bolka kiedyś z tego powodu nie doszła do skutku; "nieporozumienie" wyszło przed transportem.... Quote
Patyś_ Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 A ja z miłych wiadomości powiem, że dziś do dom poszli - Pluto! - jako stróż do kojca, w nocy biega w dzień w kojcu. I Złota z biura do mieszkanka, pan zakochał się w niej od razu i nie chciał nawet oglądać innych psów^^ Psiaki fajnie trafiły ;) Quote
majqa Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Charly napisał(a):(...) Kurcze, oni naprawdę wiedzą, ze ona sisia w domu i może sisiac i sisiać i nic? A np. jak się zapatrują na być moze koneiczną i być moze z miejsca potrzebną pomoc behawiorysty? Ale o to chyba Goska pytala. I byli na tak. Myślę też, ze nie zaszkodzi zapytać na wszelki wypadek co się stanie, jeśli jednak nie będzie wszystko tak ok. Czy wiedzą, ze nie mogą przekazać suni w trzecie ręce, ze nie mogą oddac jej do żadnego innego schroniska. I czy odwiozą ją zpowrotem albo przejma koszty transportu. Jeszcze jedna bardzo wazna sprawa; czy oni wiedzą, ze opłata wynosi 50 zł (100?), a nie 1 zł jak podane w allegro? (...) To sikanie właśnie mnie martwi, bo mieszkanie państwa to "jeden błysk". O sprawach odpłatnej pomocy behawiorystycznej nie rozmawiałam. Przypomniałam sobie, że moja polecona państwu pani behawiorystka ma 1 dzień w tygodniu porad darmowych, a i na pewno nie odmówi podpowiedzi przez tel. O tych 3cich rękach etc. powiedziałam państwu. Dla spokoju sumienia może prześlijcie państwu wzór umowy? Mieliby dodatkową sposobność przemyśleć, co podpiszą. O tym, że sunia musi wrócić, skąd przyszła mówiłam ale nie wypowiadałam się w sprawie kosztów. Na pewno to należy doprecyzować. O opłacie być może nie wiedzą, ja nie wiedziałam. Z info finansowych pamiętałam natomiast, by powiedzieć o 82zł odpłatności, na jaką muszą się państwo naszykować na okoliczność załatwiania pozwolenia na charta. Quote
malkawil Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Jeszcze raz dziękujemy Ci Majqa! Jutro zadzwonię do Państwa zainteresowanych Lulu i jeszcze raz wspomnę o kwestiach newralgicznych jak również o opłacie za psinę, bo za nic nie mogę sobie przypomnić, czy mówiłam o tym podczas naszej pierwszej rozmowy telefonicznej.... Quote
majqa Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Koniecznie, koniecznie, by uniknąć jakichkolwiek niedomówień, niespodzianek i, co nie daj Boże, zwrotu adopcyjnego. Quote
AgaiTheta Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Ja dziewczynkę zawiozę jak wszystko będzie dograne. Nocki mam wolne ;) czasami :D Quote
AgaiTheta Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Nasze zwierzole biurowe wczoraj, tak sobie wczoraj łapaliśmy relaks :) http://www.youtube.com/watch?v=KQxO8MGjNPY Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.