Jump to content
Dogomania

Początki walki z padaczką


Recommended Posts

Hej forumowicze, niestety dołączam do grona walczących z padaczką u psa.

Pierwszy atak wystąpił gdy Toffik miał 2 lata, w okolicach mojej matury, więc ogólnego stresu w domu i objawiał się "błędnym chodzeniem po pokoju", drugi atak wystąpił po roku od tego wydarzenia, był bardzo lekki, zwiększone ślinienie, i taki nieobecny wzrok. Po obu epizodach zrobiłam podstawowe badanie krwi, cukru, wątroby i badania wyszły w porządku. Weterynarze zdecydowanie odradzili mi wszczęcie leczenia W tamtym roku zaczęłam studia i zdecydowałam, że na razie pies zostanie z rodziną, bo bałam się,że zmiana miejsca na duże miasto z okolic lasow i łak i oderwanie od rodziny będzie dla niego większym stresem, ale pies wciąż jest barrrdzo ze mną związany i każdy moj przyjazd to kilkudniowa euforia, pies wtedy slabo spi i naprawde cieszy sie do szalenstwa i to szalenstwi prawdopodbnie doprowadzilo doataku nr 3 ( ok roku od poprzedniego ataku), ktory mial miejsce w listopadzie i byl stosunkowo lekki- chwilowa sztywnosc, taka nieobecność w oczach i ślinienie. no i niestety teraz po prawie dwoch miesiacach od tefo wydarzenia nastąpił atak 4- wróciłam do domu- totalne pobudzenie przez dwa dni, w mieszkaniu remont wiec także głośniej, więcej ludzi, i dziś pojechaliśmy do rodziny z psem- gdzie mnostwo ludzi i stalo sie- pierwszy atak z lekkimi drgawkami, ślinieniem- najdluzszy bo nie kilkusekundowy a ok 1-2 minutowy.

Także tak wyglada sytuacja, kontaktowalam sie z kilkoma weterynarzami, czytalam o chorobie na stronach,ale i tak czuje niedosyt i prosze was o pomoc.

1) Jakie dodatkowe badania mogę zrobić? Co warto jeszcze sprawdzić oprocz tomografii, bo guza skoro leczyc i tak nie mozna leczyc i naczej to wole nie wiedziec...

2) Moj pies mial zawsze problemy metaboliczne, po badaniach wterynarze stwierdzili, ze poprostu jest wrazliwy i tyle, ale w zwiazku z tym, ze padaczka ma zwiazek z metabolizmem to chcialabym to sprawdzic jak najlepiej. wiele razy probowalismy go przerzucic na specjalistyczna karme dla wrazliwcow, aktualnie ma w misce Britta, ktorego nie tyka... je gotowane jedzenie i mu sluzy, ale moze jakas specjalna dieta taka gotowana, moze jakies badania, licze na wszystkie rady...

3) ataki wystepuja raz na rok, ten ostatni byl szybszy, ale zwiazany z podwyzszonym stresem, moi wetrynarze na tym etapie odradzaja leczenie, ale poprosze tez o opinie osoby, ktore zmagaja sie z chorobskiem

4) skoro mniej wiecej wiem, po jakim typie ekscytacji moze nastapic atak, czy moge podawac mu jakies uspakajacze,? wtedy mniej by przezywal i byc moze atak by nie nastapil, bo on nastepuje gdy zwierze jest tak podekscytowane, ze ciezko go wyciszyc, nie moze czasem spac bo tak sie cieszy, juz kiedys mielismy tego typu z nim problemy. Kazdy atak nastapil po jakimś mocnym emocjonalnym wydarzeniu.

5) I teraz ten okres swiateczny macie jakies rady jak go zniesc by zapobigac ataku, oczywiscie postaram sie zapewnic mu jak najwiecej spokoju, ale mimo wszystko bedzie troche wiecej ludzi w otoczeniu, troszke wiecej emocji, a u niego te emocje czasami  ciezko opanowac.

6) Jeśli ktoś zna jakiegos naprawde dobrego veta z Suwałk lub okolic to bardzo prosze o kontakt, studiuje w Gdansku, tam tez kontaktowalam sie z weterynarzami,ale wiadomo, na odleglosc ciezko cos doradazac, a w moim rodzinnym miescie na razie radza bym zostawila sprawe tak jak jest. Moze jednak moge jakos zahamowac, zapobiec kolejnym atakom?

 

Bardzo prosze o wszelkie rady, bo to najgorsze tak patrzec bezczynnie jak zwierze cierpi. Kazda wskazowka moze okazac sie cenna.

 

 

Link to post
Share on other sites

jęsli twój pies tak bardzo ulega emocjom to nic na przeszkodzie nie stoi aby otrzymywał nawet łagodne leki uspakajajace ,moze spróbuj z melatoniną,adaptilem w tabletkach i dyfuzorem do kontaktu....oczywiście skonsultuj to z lekarzem prowadzacym pieska

Link to post
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź, oczywiście kupię jakiś preparat zgodnie z konsultacją z weterynarzem i tak czeka mnie porządny ,,przegląd'' psiaka, szczególnie, że muszę go zaszczepić też na wściekliznę, czego przy odkrytej padaczce również się obawiam, z resztą obawiam się już wszystkiego...

A macie jakieś rady odnośnie badań? Bo już sama nie wiem, czy założyć, że to po prostu padaczka idiopatyczna , czy jeszcze drążyć temat i mogę coś posprawdzać? ten jego wrażliwy brzuch może mieć jakiś związek?

Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...

Mój pies miał wykonane typowe badania krwi w kontekście tarczycowym, znowu sprawdzany cukier, cala morfologię. Czekam aktualnie na wyniki. Oprócz tego weterynarz proponuje sprawdzenie brzucha- USG. 

Pani weterynarz chce sprawdzić czy reakcji padaczkowych nie wywołuje żaden nowotwór, problemy metaboliczne, choroby po kleszczowe, ale jak na razie pies we wstępnym rozpoznaniu ma wpisana padaczkę idiopatyczną. 

Czytałam o chorobie, analizując ataki innych psów, jako osoba, która się nie zna, mogę stwierdzić, że te mojego psa bardziej przypominają petit mal, nawet przy ostatnim drgawkowym zwierze bylo przytomne. No i pani doktor mowila, ze ten moj psiak jest baaaardzo emocjonalny i neurotyczny. 

Czekam na wyniki i prosze o kontakt z osobami  z doswiadczeniem, co tam moge jeszcze dzialac...

Link to post
Share on other sites

Miałaś duże szczęście, że weci szukali przyczyn mogacych wywołać ataki, ale z Twoich postów wynika, że rzeczywiście to idiopatyczna. Jeśli ataki ma tak lekkie, że nie traci przytomności, to nawet nie podawałabym leków, dopiero jak zaczną się nasilać. Jak pies rasowy szukaj po rodowodzie i rodzeństwie, jak znajdziesz przypadki padaczki - to na 90% możesz mieć pewność, że to idiopatyczna. Przyczyną może być też przeżyta w szczenięctwie, np: nosówka, ale jak masz psa od szczeniaka, to wiesz jakie choroby przechodził, czy nie był nigdy podtruty, choć problemy z wątrobą, to i na wynikach by wyszły. Ogólnie czasami jest tak, że ataki są rzadkie do końca życia, a czasami maja tendencję do pogłębiania się lub częstszego występowania.  Bardzo rzadko się zdarza, ze pies w życiu ma 2-3 ataki, a potem nic, z reguły ilość ich stopniowo wzrasta, podobnie jak nerwowość psa, coraz mocniejsze reakcje, np: na dżwięki. U części psów, częstotliwość ataków ma tendencje wzrostowe w okresie cieczek u suk, stąd często weterynarze zaleca kastrację. 

Link to post
Share on other sites

Bardzo dziękuję za odpowiedź.

Pies miał USG jamy brzusznej. Pani weterynarz mówiła, że jest ogólnie w świetnej kondycji. Wszystkie parametry ma wzorcowe, żadnych zmian nowotworowych, stanów zapalnych, żadnych ukrytych pokleszczówek.. Więc nie wiem czy to lepiej, czy gorzej ale stwierdzono padaczkę idiopatyczną.  Na razie wstrzymamy się z podawaniem leków: przeprowadzimy kastrację, zaopatrzyliśmy się w awaryjne czopki i uspokajacze na sytuacje stresowe. No i cóż trzeba jakoś się zmagać z tym paskudztwem.

Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...

Moj pies ponownie mial atak; to juz 3 atak z miesiecznymi przerwami. 2 z nich odbyły się po euforii spowodowanej moim przyjazdem. Sytuacja jest ciężka do rozwiązania, bo ataki pojawiają się po stanach radości, a nie lęku, więc nie wiem jak im zapobiegać.  Dodam, że podaliśmy uspokajacz, ale to i tak nie zapobiegło atakowi. Czy 3 z rzędu ataki występujące co miesiąc kwalifikują do wprowadzenia leku czy czekac? Jak mogę im jeszcze próbować zapobiegać? Dzisiejszy atak trwał maksymalnie 5 minut, pies zesztywniał i bardzo się ślinił, a także miał lekkie drgawki. Jestem załamana sytuacją...

Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem nie masz się co załamywać ;).  Też mam psa z padaczką. Przygarnęłam go awaryjnie z ulicy i okazało się, że choruje na padaczkę, więc musiałam się pogodzić z tym, że nigdy nie znajdzie domu, skoro tyle zdrowych psów szuka...Bosman jest w dodatku duży onkowaty. Jeśli chodzi o padaczkę, to podobnie jak u Twojego psa, ataki są rzadkie, następują też w następstwie ekscytacji u psa, np. powrót ukochanego opiekuna po tygodniowej nieobecności (wielka radość, a po ok. godzinie atak). W sumie trzeba się z tym pogodzić i nie użalać za bardzo, są gorsze schorzenia. 

Link to post
Share on other sites

Moja Emma ma podobną padaczkę tj. petit mal raz na kilka miesięcy. U Emmy jest wysoka temperatura i ciśnienie.

Zaznaczam, że nie jestem ekspertem, ale napiszę co pomaga w naszym przypadku. 

U nas ataki zawsze pojawiaja się częściej w okresie zimowym. W domu jest cieplej, a do tego młoda lubi leżeć w pobliżu grzejników; rozgrzany pies to ( w naszym przypadku) większe prawdopodobieństwo ataku. Staramy się pilnować, żeby temperatura w domu nie przekraczała 21stopni i trzymamy Emmę z dala od źródeł ciepła. 

Kiedy pojawia się aura ( psica nie chce być dotykana, siedzi bez ruchu i/albo gapi się w jeden punkt) podtykam jej pod nos coś ciekawego do picia: letnie mleko, rosół, wodę z miodem. Czasami to wystarcza, jeśli nie to podaję 25mg hydroxyzyny. Likwiduję też możliwie wszystkie boźdze: hałas, światło, mrugający telewizor, szumiący nawilżacz powietrza etc.

Zauważyłam też, że kiedy wracam do domu po dłuższej nieobecności to najmniejsze prawdobodobieństo ataku jest wtedy kiedy Emma jest ok 2h po solidnym posiłku.

 

Odnośnie melatoniny - wątpię, żeby sparwdziła się do uspokojenia rozbuchanego psa. Przy stanach lękowych na pewno.

 

 

Aha, jeszcze jedno. Emka ma skłonności do ataków po podaniu leków przeciwzapalnych w zastrzykach.

Link to post
Share on other sites

Brawo Erica tylko brać przykład. Ja zawsze radzę osobom z takimi psami prowadzić dzienniczek ataków, wtedy właśnie bardzo łatwo skojarzyć, co wywołuje atak. Zwłaszcza warto opisywać warunki pogodowe i przyczyny ekscytacji.
Po pewnym czasie u niektórych psów łatwo wychwycić aurę i przygotować do ataku. Trzeba także pamiętać, ze bezpośrednio po ataku, psy mogą mieć problemy z rozpoznaniem osób, a to plus stany lękowe modą spowodować agresję lub stany chronicznego strachu, gdzie pies niemalże chce wejść w ścianę aby uciec przed otaczającym go światem.

Link to post
Share on other sites

Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.

Teraz byłam znowu na kontroli i dostałam również hydroxyzynę do podawania przed możliwymi stanami ekscytacji jako lek, który wywołuje najmniej skutków ubocznych.

Weterynarz także przy badaniu osłuchowym wykrył lekką niedomykalność zastawki mitralnej. Psiak miał wiele gruntownych badań, jednak dopiero pierwszy raz słyszałam o szmerach w serduchu. Sama mam tą samą wadę i w zasadzie oprócz wzmożonej czujności nic z tym nie trzeba robić, ale przy atakach padaczkowych to chyba też trochę utrudnia sprawę.

 

U nas atak oprócz stanów ekscytacji występował w stanach silnego długotrwałego napięcia, chociaż pies od małego jest przyzwyczajony do podróżowania i wielu ludzi to atak występował w święta, w czasie remontu itd. 

 

Dziękuję Erica za odpowiedź, spróbuję może również z podtykaniem czegoś do picia.

 

Mój pies przed atakiem szuka właściciela i to natrętnie, wtula głowę mi pod pachę, pod nogę, wtedy zazwyczaj wyczuwam podwyższoną temperaturę i wiem, że się zacznie. Z tego co czytałam na forum, większość psów przed atakiem udaje się w ustronne miejsce, i wtedy po prostu należy uważać, aby zwierzak nie zrobił sobie krzywdy. Natomiast mój pies przed atakiem dosłownie przywiera do mnie, i wciska we mnie pysk, także kiedy zaczyna się atak to w sumie całego go lekko przytrzymuję, a pysk ma albo wciśnięty gdzieś w brzuch, albo między nogami, albo pod pachą. W czasie ataku, zawsze rodzice otwierają okna, a ja siedzę  z psem. Czy skoro pies przed atakiem szuka kontaktu to powinnam go pozostawiać  w takiej pozycji jaką sam wybrał, lekko głaszcząc, czy to wciskanie pyska we mnie nie ogranicza mu dopływu powietrza i nie przedłuża ataku?

 

Bardzo Wam dziękuję, za wszystkie wypowiedzi i dzielenie się swoimi doświadczeniami. Chociaż regularnie czytam forum, czytam co się da na temat chorby i wydaje mi się, że jakoś to ogarnęłam, to ja po każdym ataku, ja przez parę dni dostaję totalnej paniki i po prostu na krok się boję go spuścić z oka...

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

nie czytałam całego wątku, ale... 

nie zostawiaj psa z rodziną...

Moją tak załatwiłam i ataki za to dostawała za każdym razem jak wyjeżdżałam i ją zostawiałam... były ZAWSZE jak mnie NIE było...w ogóle pies prawie, że się wyprowadzał z domu. Kiedy jest ze mną, częstotliwość ataków się zmniejszyła... z tym, że ona jest zdecydowanie tylko i wyłącznie psem moim, rodziców nie słuchała, ogólnie tylko ich toleruje, nic więcej...

sprawdź też cukier, po ataku możesz podać jej coś słodkiego...

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Witam. Kilka dni temu na innym forum pisałam.Dzis znalazłam Wasze z działem o padaczce 

 "Mój pies zaczął miewać omdlenia w sierpniu ubiegłego roku.Było to w czasie upałów więć byliśmy niemal pewni ze to przez upały(słaniał się na nogach, nie mial siły wstac).Weterynarz kilka godzin po tym zdarzeniu przepisal jakies tabletki  na wzomcnienie.Działo się to w nocy,szukałam weterynarza na wizyte domową ale wszyscy Ci do ktorych się dodzwoniłam byłi(?) poza miastem.2-och kazało go schładzac poprostu.Po 4-5 tyg po tym zdarzeniu znow nagle zaczal się slaniac,polozył się i psa"nie było",opadł z"sił" na 2 h.Pojechaliśmy do weterynarza z "dobra opinia".Pobrali mu krew, zbadali serce.Wyszło ze  ma nadczynosc tarczycy.Dostał tabletki,ktore mial brac do konca zycia.Po ok 6 po kazdej tabletce rano i wieczorem zaczal "odpadac" to samo psa 2 h "nie było" niemial sił wstac 30 min bo podaniu mu tabletki.Weterynarz, badanie nic się nie dzieje...Nastepna tabletka,pies "odpada".Weterynarz ta sama klinika inna Pani weterynarz kaze odstawic tabletki, badanie krwi.I tu niespodzianka przez telefon powiedzieli ze nadczynnosci juz niema (mowili ze niewyleczalne tabletki do konca zycia;] ) aha...Badanie cukru, USGjamy brzusznej w miedzy czasie kilka "omdlen psiaka"nic nie wyszlo.ok 1,5miesiaca temu znow  omdelenie ten sam weterynarz nic.Przed miesiacem do tego mial lekkie drgawki.Pani weterynarz przepisala tabletki padaczkowe choc "diagnozy dalej niema.Zdziwiła się że tych nanadczynnosc juz niebierze, druga Pani weterynarz kazala odstawic  a ta nawet nie wiedziala ..hm.Teraz  miewa te omdlenia 1, 2 razy w tygodniu .Planuje jednak zmienic weterynarza po tych 10 miesiacach u tych Panstwa.Nie wiem jakich badan się domagac u nastepnego.Cos się z nim dzieje na pewno.A jeszcze moze miec znaczenie to że 3,4tyg przed tym pierwszym omdelniem w sierpniu mial zatrucie pokarmowe cała noc wymiotowal zolta wydzielinia,slina.I u tego weterynarza do ktorego jezdzimi od 10 miesiecy brał 5-6 dni zastrzyki z antybiotykiem...Moze to go "osłabiło"?Tez te wymioty mnie niepokoją.Od lat wymiotuje co jakis czas zolta slina, wydzielina.Nie je trawy na 100%.Dziwne to sa "ataki" bopiespadanagle1 h 1,5 h i wstaje cieszy się takjakby siły wrociły.Łapie swoja maskotke i chodzi się cieszy.Jaknaglepadataknagle wstaje i się cieszy.A gdylezy ciezko mu nawet głowe podniesc...Bede wdzieczna za kazda wskazowke,inforamcje .Mial badaniemoczu tez kału nie.Zastanawiam się czy sa robione badania tej sliny, wymiotow o zoltym wrecz jaskrawym odcieniu hm.Jestesmy z Słupska .Pozdrawiam"

Link to post
Share on other sites

W piątek juz u innego weterynarza mieliśmu USG i echo serca.Wszystko w porządku, wczoraj w poniedziałek badania krwi dzis wyniki, w porządku.Co mnie martwi"omdlenia"sa od zeszłego tygodnia codziennie :(Podwyzszyli dawke z 15 mg x 2 luminalum unia  na 100 mg dziennie od wczoraj.Wczoraj  brał 6x 15 mg bo wiekszej dawki w aptece nie było.Pani weterynarz cos wspomniała o chorobie nieuleczalnej miesni, stawow(?) za 2 tyg wysle jakies probki na badanie w wawie, w zaleznosci od tego jak zareaguje na wieksza dawke.Ciezko... z kazdym jego "omdleniem" ja chyba mam atak "paniki" choruje razem z nim...Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...
  • 3 weeks later...

Wyjaśniło się coś?Napisz.

Przepraszam, że tak pozno odpisuje.

Nie, ataki ma teraz 2 x dziennie i  dłuzsze.Tydzień temu w srode miał badanie rtg wyszła ciezka dysplazja, ktora z atakami i tak nie ma nic wspolnego.Wysyłaja nas do Wrocławia ponad 500 km.Ja "narazie" chyba odchodze od zmysłow.Niby wszystko co mozna tu dla niego zrobilismy.Musze znalesc siłe, żeby jeszcze "walczyc",a nie  meczyc sie razem z nim i obserwowac a raczej chyba czekac na najgorsze...

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Hej, są jakieś informacje na temat psa PaniMx? Coś się wyjaśniło?

 

Tofik od lutego nie miał żadnych ataków, staramy się możliwie unikać stresujących sytuacji, a gdy jest t niemożliwe to podajemy mu tabletkę hydroxyzyny na uspokojenie. Jesteśmy bardziej czujni, robimy mu więcej badań, niestety wyszła lekka niedomykalność zastawki, więc teraz staramy się żeby psiak jakoś strasznie nie szalał z innymi zwierzakami, a bardziej próbuję go wyciszyć długimi spacerami.

 

Dziś bez powodu zaczął piszczeć, i ciągle przychodzi wtulać głowę, więc obawiam się, że może to objawy aury. Dostał tabletkę hydroxyzyny, pootwierałam okna, dużo wody, nie wiem czy można jakoś jeszcze złągodzić mogący przyjść atak.

Link to post
Share on other sites
  • 7 months later...

Witam serdecznie

 W razie ataku podaje mojemupsiakiwi realsed - są to wylewki foodbytnicze. W zależności od mamy ciała można podać określoną ilość. Ja w razie silnego ataku łączonego daje 3 odrazu a potem w razie potrzeby jeszcze 2. Dodatkowo psa jest na poxionie od2 lat. Ma padaczke idiopatyczna i nie reagował na inne leki. W razie aury można podać jedna wylewke i powinno pomóc. 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...